Odyssey One: W samo sedno

Książka
  • Wydawnictwo: Drageus
  • Oprawa: Miękka
Wysyłka: 2-3 dni robocze + czas dostawy
Sugerowana cena detaliczna 39,90 PLN
Nasza cena: 24,39 PLN
Oszczędzasz 38%
Dodaj do Schowka
Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×
Darmowa dostawa
Oferujemy szeroki asortyment - ponad 120 tys. produktów
Dysponujemy solidną wiedzą - działamy już 11 lat
Dbamy o wybór najcenniejszych tytułów

Opis: Odyssey One: W samo sedno - Currie Evan

Okręt badawczy Odyseja powrócił z dziewiczej podróży. Powrócił, wioząc złe nowiny oraz ambasadorów przedstawicieli innej, chodź ludzkiej, cywilizacji kosmicznej, uwikłanej w krwawą wojnę z okrutnymi obcymi. Ziemianie muszą podjąć decyzję, czy angażować się w walkę, podejmować ryzyko, czy też schować głowę w piasek i udawać, że odległy konflikt nie dotyczy Układu Słonecznego.
Tymczasem sprawy się komplikują, jak zawsze, kiedy w grę zaczyna wchodzić polityka, a do tego pojawiają się nowe tajemnice. Kapitan Eric Weston jest gotów do czynu, czeka, aż władze jego świata pozwolą mu na działanie. Na szczęście nie musi czekać zbyt długo.
A kiedy zapada już decyzja i okręt wyrusza z misją, zaczynają się prawdziwe kłopoty
W drugiej części cyklu Evana Currie poznajemy dalsze losy Odysei, jej nietuzinkowego dowódcy i dzielnej załogi. Powieść nie zawiedzie miłośników kosmicznej batalistyki, czytelnik zostaje wrzucony w wir akcji i są takie chwile, kiedy nie ma czasu zaczerpnąć oddechu przed kolejnym zwrotem akcji.


Szczegóły: Odyssey One: W samo sedno - Currie Evan

Tytuł: Odyssey One: W samo sedno
Autor: Currie Evan
Wydawnictwo: Drageus
ISBN: 9788364030314
Numer tomu: 2
Tytuł oryginału: The Heart of Matter
Język oryginału: angielski
Tłumacz: Składanowska Kinga
Języki: polski
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 560
Format: 19.4x12.6
Oprawa: Miękka
Waga: 0.48 kg


Recenzje: Odyssey One: W samo sedno - Currie Evan

Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

Na powieść składają się prawie te same elementy co poprzednio , ponieważ akcja rozgrywająca się na orbicie planety Ranquil, a także na jej powierzchni, przypomina do złudzenia wydarzenia z poprzedniego tomu. Za to jest wprowadzonych kilka nowych elementów - przede wszystkim więcej statków Priminae, także tajemniczy byt zwany Centralą oraz pierwsze spojrzenie na konflikt oczami obcej rasy Drasinów. Są to ciekawe elementy, które wzbudzają zainteresowanie czytelnika. W tworzeniu takich pomysłów autor wydaje się być mistrzem, aczkolwiek o wiele gorzej wygląda już sprawa postaci i relacji między nimi. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, że postacie są strasznie płaskie w tym konflikcie. Mamy tutaj dużo wojskowych, a jak wiemy od nich oczekuje się tylko ślepego wykonywania rozkazów - i to może maskuje część postaci, ale od samego dowódcy okrętu, na którego barkach spoczywa odpowiedzialność za przyszłość części sektora, oczekiwałbym głębszego wglądu w psychikę - tymczasem wydaje się on być do bólu sztampowym odpowiednikiem przykładnego kapitana Gwiezdnej Floty. Podobnie ma się sprawa z przedstawicielami Priminae, o których wiemy zasadniczo tyle, że są naiwnymi głupkami. W odróżnieniu od poprzedniej części autor wprowadza do swojej historii więcej teorii. Przede wszystkim rozpisuje się przez chwilę o klasyfikacji cywilizacji wg Kardaszewa, która zakłada podział cywilizacji wg skali 0-3. Ciekawe ujęcie tematu i dość niecodzienne, tak samo jak wprowadzenie Chmury Dysona. Mam wrażenie, że autor rozkręcając się po pierwszym tomie próbuje nadać nowy charakter swojemu cyklowi, który miałby być skrzyżowaniem military sf z sielankową operą mydlaną podpartą elementami naukowymi. Nie jestem jednak do końca przekonany, czy to dobre rozwiązanie, i czy przypadkiem nie jest na to już za późno, ponieważ kładąc nacisk na więcej akcji, zignorował niemal wszystkie inne aspekty stanowiące o charakterze dobrej powieści sf.Generalnie powieść zaliczam do udanych. Czuje się w tym nieco wtórności oraz ogromną kompresję materiału, zbyt duże upchnięcie wielu wątków batalistycznych na siłę. Książka mogłaby spokojnie zamknąć się w 400-500 stronach i też byłoby dobrze. Jest więcej akcji niż poprzednio, ale ciągła zmiana lokalizacji wprowadzała duże zamieszanie. Niemniej powieść jest preludium do zbliżającego się wielkimi krokami nieuniknionego konfliktu na galaktyczną skalę. Na który to właśnie czekam. 2014-11-23 23:32:11

Książka

Odyssey One: W samo sedno

  • Wydawnictwo: Drageus
  • Oprawa: Miękka

Okręt badawczy Odyseja powrócił z dziewiczej podróży. Powrócił, wioząc złe nowiny oraz ambasadorów przedstawicieli innej, chodź ludzkiej, cywilizacji kosmicznej, uwikłanej w krwawą wojnę z okrutnymi obcymi. Ziemianie muszą podjąć decyzję, czy angażować się w walkę, podejmować ryzyko, czy też schować głowę w piasek i udawać, że odległy konflikt nie dotyczy Układu Słonecznego. Tymczasem sprawy się komplikują, jak zawsze, kiedy w grę zaczyna wchodzić polityka, a do tego pojawiają się nowe tajemnice. Kapitan Eric Weston jest gotów do czynu, czeka, aż władze jego świata pozwolą mu na działanie. Na szczęście nie musi czekać zbyt długo. A kiedy zapada już decyzja i okręt wyrusza z misją, zaczynają się prawdziwe kłopoty W drugiej części cyklu Evana Currie poznajemy dalsze losy Odysei, jej nietuzinkowego dowódcy i dzielnej załogi. Powieść nie zawiedzie miłośników kosmicznej batalistyki, czytelnik zostaje wrzucony w wir akcji i są takie chwile, kiedy nie ma czasu zaczerpnąć oddechu przed kolejnym zwrotem akcji.

Cena 39,90 PLN
Nasza cena 24,39 PLN
Oszczędzasz 38%
Wysyłka: 2-3 dni robocze + czas dostawy
Dodaj do Schowka
Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

Darmowa dostawa

Szczegóły: Odyssey One: W samo sedno - Currie Evan

Tytuł: Odyssey One: W samo sedno
Autor: Currie Evan
Wydawnictwo: Drageus
ISBN: 9788364030314
Numer tomu: 2
Tytuł oryginału: The Heart of Matter
Język oryginału: angielski
Tłumacz: Składanowska Kinga
Języki: polski
Rok wydania: 2014
Ilość stron: 560
Format: 19.4x12.6
Oprawa: Miękka
Waga: 0.48 kg


Recenzje: Odyssey One: W samo sedno - Currie Evan

Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

Na powieść składają się prawie te same elementy co poprzednio , ponieważ akcja rozgrywająca się na orbicie planety Ranquil, a także na jej powierzchni, przypomina do złudzenia wydarzenia z poprzedniego tomu. Za to jest wprowadzonych kilka nowych elementów - przede wszystkim więcej statków Priminae, także tajemniczy byt zwany Centralą oraz pierwsze spojrzenie na konflikt oczami obcej rasy Drasinów. Są to ciekawe elementy, które wzbudzają zainteresowanie czytelnika. W tworzeniu takich pomysłów autor wydaje się być mistrzem, aczkolwiek o wiele gorzej wygląda już sprawa postaci i relacji między nimi. Przede wszystkim należy zwrócić uwagę na fakt, że postacie są strasznie płaskie w tym konflikcie. Mamy tutaj dużo wojskowych, a jak wiemy od nich oczekuje się tylko ślepego wykonywania rozkazów - i to może maskuje część postaci, ale od samego dowódcy okrętu, na którego barkach spoczywa odpowiedzialność za przyszłość części sektora, oczekiwałbym głębszego wglądu w psychikę - tymczasem wydaje się on być do bólu sztampowym odpowiednikiem przykładnego kapitana Gwiezdnej Floty. Podobnie ma się sprawa z przedstawicielami Priminae, o których wiemy zasadniczo tyle, że są naiwnymi głupkami. W odróżnieniu od poprzedniej części autor wprowadza do swojej historii więcej teorii. Przede wszystkim rozpisuje się przez chwilę o klasyfikacji cywilizacji wg Kardaszewa, która zakłada podział cywilizacji wg skali 0-3. Ciekawe ujęcie tematu i dość niecodzienne, tak samo jak wprowadzenie Chmury Dysona. Mam wrażenie, że autor rozkręcając się po pierwszym tomie próbuje nadać nowy charakter swojemu cyklowi, który miałby być skrzyżowaniem military sf z sielankową operą mydlaną podpartą elementami naukowymi. Nie jestem jednak do końca przekonany, czy to dobre rozwiązanie, i czy przypadkiem nie jest na to już za późno, ponieważ kładąc nacisk na więcej akcji, zignorował niemal wszystkie inne aspekty stanowiące o charakterze dobrej powieści sf.Generalnie powieść zaliczam do udanych. Czuje się w tym nieco wtórności oraz ogromną kompresję materiału, zbyt duże upchnięcie wielu wątków batalistycznych na siłę. Książka mogłaby spokojnie zamknąć się w 400-500 stronach i też byłoby dobrze. Jest więcej akcji niż poprzednio, ale ciągła zmiana lokalizacji wprowadzała duże zamieszanie. Niemniej powieść jest preludium do zbliżającego się wielkimi krokami nieuniknionego konfliktu na galaktyczną skalę. Na który to właśnie czekam. 2014-11-23 23:32:11


Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×
Dodane do koszyka
×