Jak wytresować Cthulhu Tom 2 Coś na dachu

Książka

Jak wytresować Cthulhu Tom 2 Coś na dachu

  • Wydawnictwo: TADAM
  • Rok wydania: 2017
  • ISBN: 9788394789046
  • Ilość stron: 90
  • Format: 20.5x14.5cm
  • Oprawa: Miękka
Wysyłka:
Jutro (czwartek 2018-08-16)*Przy zamówieniu większej ilości egzemplarzy czas realizacji zamówienia może ulec wydłużeniu
Cena 32,90 PLN
Nasza cena 18,90 PLN
Oszczędzasz 42%
Dodaj do Schowka

Zaloguj się

Przypomnij hasło

×
×
Cena 32,90 PLN
Nasza cena 18,90 PLN
Oszczędzasz 42%
Dodaj do Schowka

Zaloguj się

Przypomnij hasło

×
×

Książka pod patronatem czytam.pl!

Kontynuacja przygód Kasi, która gości u siebie Cthulhu - sympatycznego, ale też niesfornego stwora z innego wymiaru!

W tej książce to Czytelnik podejmuje decyzje co powinni zrobić bohaterowie i w ten sposób rozwija się akcja. To taka interaktywna zabawa, przypominająca bardzo grę przygodową z licznymi zagadkami. Zwykła książka zawsze będzie miała identyczną treść, a tę można czytać wielokrotnie. I za każdym razem uczestniczyć w nieco innej przygodzie - zależnej od dokonywanych wyborów.




Szczegóły

Tytuł: Jak wytresować Cthulhu Tom 2 Coś na dachu

Autor: Jasiński Maciej

Wydawnictwo: TADAM

ISBN: 9788394789046

Liczba tomów: 1

Numer tomu: 1

Tytuł tomu: Jak wytresować Cthulhu.Tom II Coś na dachu.

Tytuł oryginału: Jak wytresować Chulhu.Tom II Coś na dachu.

Język oryginału: polski

Tłumacz: nie dotyczy

Języki: polski

Rok wydania: 2017

Ilość stron: 90

Format: 20.5x14.5cm

Oprawa: Miękka

Recenzje

Zaloguj się

Przypomnij hasło

×
×

"Jak Wytresować Cthulhu. Tom II: Coś na dachu" Macieja Jasińskiego i Jacka Frąsia to super rozrywka dla małych i dużych 🙂 Ja wiedziałam, że to coś dla mnie jeszcze zanim ją otworzyłam: w końcu jestem fanką Lovecrafta 😉 I nie zawiodłam się! To ciekawa, wciągająca, zabawna i trochę mroczna historia dziewczynki, która zaprzyjaźnia się z potworem i razem z nim przeżywa przygody w tajemniczym domu na wsi 🙂 Brzmi zachęcająco? 😉 A jest jeszcze lepiej! Bo ta książka to jednocześnie gra 🙂 Czytelnik sam decyduje co powinno się wydarzyć w fabule i za każdym razem może odkrywać nową, alternatywną wersję czytanej historii 🙂 Świetna sprawa 🙂 Jeśli macie dzieci to spokojnie możecie kupić tę książkę swoim pociechom (a raczej sobie, ale przynajmniej macie pretekst :D), a jeśli nie - tak jak ja i sami jesteście trochę jak duże dzieci, to też musicie się w nią zaopatrzyć! 🙂 Ja już poluję na pierwszy tom, bo chcę więcej! 🙂 2017-10-09 21:23:01

Uwielbiam gry paragrafowe. Jeszcze nie tak dawno stary, dobry „Wojownik Autostrady” utrzymywał mnie przy życiu na wykładach z bioetyki, ochrony środowiska czy innej zapchajdziury, która miała zapewnić mi punkty ECTS niezbędne do ukończenia semestru. W końcu co może być lepsze od książki, w której możesz wziąć sprawy we własne ręce i zadecydować o tym, jak potoczy się dalsza akcja? Cóż, na pewno nie skrót założeń programu Natura 2000! Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że omawiana dzisiaj pozycja niejako wpasowuje się w ten nurt. Nie jest może grą w pełnym znaczeniu tego słowa, co po prostu historyjką, w której możemy sami wybrać swoją przygodę – na dodatek skierowaną do młodszego odbiorcy, luźno inspirowaną... mitologią Lovecrafta. Oto „Jak wytresować Cthulhu. Tom II: Coś na dachu” Macieja Jasińskiego, ilustrowana przez Jacka Frąsia.

Kasia jest nastoletnią dziewczynką. Ciekawa świata, wesoła i pogodna, różni się od wielu swoich rówieśniczek jednym, tycim szczegółem – jej dziadek był strażnikiem Księgi, którą to rolę objęła po jego nagłej śmierci. Cóż to za Księga? Nie wiemy, ale możemy się domyślać, skoro pierwszą rzeczą, jaką robi z nią Kasia, jest przygotowanie rytuału, który przyzwie z głębi R'Lyeh samego Wielkiego Cthulhu, Tego, Który Śpi Umarły. Przedwieczne bóstwo okazuje się... sympatycznym gamoniem, który nade wszystko uwielbia się najeść. Nastoletnia kultystka i Ten Z Mackami szybko zostają przyjaciółmi, zaś ten drugi w tajemnicy przed rodzicami tej pierwszej mieszka odtąd w jej pokoju.
U początku wakacji codzienną rutynę przerywa nagła, niezapowiedziana wizyta dawno nie widzianej ciotki Zenobii. Ta, pod pretekstem wizyty na grobie dziadka, wpada w życie Kasi jak huragan, a na dodatek składa jej rodzicom propozycję nie do odrzucenia – zapraszając młodą na tygodniowe wakacje na wsi, z opcją zwiedzania rodowej posiadłości (teraz opuszczonej, od kiedy kontrola z urzędu wykazała ryzyko zawalenia całego obiektu). Początkowy sceptycyzm dziewczynki kończy się jednak, gdy Wielki Przedwieczny zaczyna marudzić, że chętnie ruszyłby się gdzieś z domu. Dziewczynka i jej obcy bóg wyruszają zatem na wycieczkę, w czasie której przyjdzie im odkryć prawdziwe intencje Zenobii, zwiedzić stary dom, a nawet... Dziki Zachód lub starożytną Grecję, przy okazji dowiadując się tego i owego o zagrożeniach beztroskiego podróżowania w czasie.
Wspomniałem na początku, że nie jest to gra paragrafowa w pełnym znaczeniu tego słowa, tylko historia, której ciąg dalszy sami wybieramy z kilku możliwości (za pomocą kolorowych ilustracji, które ukazują nam sytuację – trochę przypomina to komputerowe gry przygodowe). Prawda jest taka, że chociaż możemy czytać „Jak wytresować Cthulhu” kilka razy i za każdym razem odkryć coś nowego (w tym nawet pewne poszlaki na temat motywacji niektórych bohaterów tej historii), większość podejmowanych przez nas decyzji jest czysto kosmetyczna – nie zmienia się zakończenie całej historii, które jest tylko jedno. Dwukrotnie w czasie całej lektury wybranie złej opcji może doprowadzić do nieszczęśliwego finału i przedwczesnego zakończenia całej przygody – to akurat miły smaczek, który zmusza do chwili zastanowienia. Innym razem stajemy przed standardowym dylematem z cyklu „które drzwi wybrać?”, z czego tylko jedne prowadzą dalej, inne zaś, po przeczytaniu krótkiego fragmentu historii, zawracają nas z powrotem do punktu wyjścia.
Normalnie obraziłbym się na coś takiego, gdyby nie fakt, że akurat warstwa treściowa „Jak wytresować Cthulhu” stoi na wysokim poziomie – mimo swobodnego, lekkiego, humorystycznego stylu i względnie prostej historii, autor potrafił całkiem przyzwoicie zbudować napięcie, które udzieliło się nawet osobie dużo starszej niż planowany target. Dlatego nawet lektura tych „ślepych uliczek” sprawia przyjemność i cieszy. Wspomniane wcześniej ilustracje także są bardzo przyjemne – lekka, swobodna, radosna kreska pana Frąsia świetnie pasuje do nastroju całości. Jedyne, czego mogę się tu sensownie czepić, to niezbyt jasne określenie w niektórych sytuacjach, które odnośniki prowadzą do danej decyzji. Przykład: w pewnym momencie możemy spróbować ruszyć prosto na głównego złego albo spróbować go podejść znienacka. Rozmieszczenie numerków na ilustracji w moim odczuciu nie dość jasno określało, który paragraf reprezentuje daną decyzję. Ale to kosmetyka.
Trochę żałuję też, że decyzje w czasie lektury nie wpływają na zakończenie, musimy jednak pamiętać, że „Coś na dachu” skierowana jest do młodszych adresatów, którzy, być może, dopiero rozpoczynają swoją przygodę z paragrafówkami, nie mogła więc być zbyt skomplikowana. Dla nich z całą pewnością będzie to chociaż kilka godzin dobrej zabawy (o dziwo, nieduża książeczka całkiem zadowalająco wypełnia sobą czas). Kolejny (ale niewielki) żal mam o to, że mity Cthulhu zostały tutaj potraktowane bardzo swobodnie i z mocnym przymrużeniem oka – w modny ostatnio, parodystyczny sposób przypisując istocie, której sama obecność miała wywoływać nieopisaną grozę, cechy typowe dla kapryśnego, ale uroczego zwierzątka domowego – ale kto wie? Może dla części odbiorców będzie to bodziec, by w przyszłości pójść w kierunku źródła?
Dość narzekania. Trzeba to otwarcie powiedzieć: nawet taki stary pierdziel jak ja, czytając „Coś na dachu”, czasem się przy lekturze uśmiechnął, a czasem zaniepokoił – co znaczy, że mamy do czynienia z czymś co najmniej dobrym. Obdarzeni bujną wyobraźnią młodsi czytelnicy na pewno będą śledzić nadprzyrodzone przygody Kasi i Cthulhu z wypiekami na twarzy.
2017-11-27 10:32:09

Absolutnie przepiękna i przezabawna kontynuacja, którą można czytać również jako osobną, samodzielną książkę. Szczególnie polecane fanom twórczości Lovecrafta, którzy chcieliby rozwijać w swoich pociechach mackową pasję (od najmłodszych lat), ale ci, którzy nigdy o Lovecrafcie nie słyszeli, również zatoną w tej przygodzie i będą bawić się rewelacyjnie! 2017-12-12 10:01:06


Zobacz także:

Regulamin recenzji

Serwis czytam.pl udostępnia swoim użytkownikom możliwość dodania własnej opinii/recenzji o produktach znajdujących się na stronie czytam.pl. Publikacja recenzji następuje po weryfikacji jej zgodności z niniejszym regulaminem.

  1. Użytkownik dodaje recenzję wybranego przez siebie produktu na własną odpowiedzialność. Administratorzy serwisu czytam.pl nie ponoszą odpowiedzialności za treści zamieszczane w opinii.
  2. Celem recenzji ma być wyrażenie własnej opinii o produkcie, nie zaś reklamowanie innych serwisów, recenzje zawierające linki do innych stron nie będą zatwierdzane.
  3. Niedopuszczalne jest używanie wulgaryzmów, treści obraźliwych bądź naruszających uczucia religijne, kulturowe bądź narodowościowe.
  4. Dodawana recenzja powinna być wynikiem własnych przemyśleń autora i nie naruszać praw autorskich osób trzecich.
  5. Administratorem danych osobowych jest Wojciech Sterna ”TAMI” Przedsiębiorstwo Handlowo Usługowe z siedzibą przy ul. Piotrowskiej 12,61-353 Poznań, Polska. Szanując prawo użytkowników do prywatności Administrator stosuje odpowiednie rozwiązania uregulowane w polityce prywatności
  6. Autor recenzji wyraża zgodę na wykorzystywanie utworu w dowolnych częściach, w celu promocji i reklamy sklepu czytam.pl.

Twoja recenzja zostanie opublikowana po weryfikacji przez Czytam.pl

×