Życie motyli

Książka
  • Wydawnictwo: Literackie
  • Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Wysyłka: 3 - 5 dni robocze + czas dostawy
Sugerowana cena detaliczna 34,90 PLN
Nasza cena: 24,21 PLN
Oszczędzasz 30%
Dodaj do Schowka
Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×
Paypo
Oferujemy szeroki asortyment - ponad 120 tys. produktów
Dysponujemy solidną wiedzą - działamy już 11 lat
Dbamy o wybór najcenniejszych tytułów

Opis: Życie motyli - Ryrych Katarzyna

Pierwsza kobieca powieść rozwojowa! Powiadają, że życie pisze najlepsze historie. Tylko dlaczego niektóre są pasjonujące, a inne po prostu nudne Zupełnie jakbym czytała nieciekawą książkę, myśli o swoim życiu Izydora. Syn, któremu poświęciła młodość, wydoroślał, wyjechał i automatycznie wykasował ją z pamięci. Izydora ma pięćdziesiątkę na karku i sporą nadwagę. Wspomnieniem po dorosłym już Jerzyku są jedynie kartki na święta i życzenia na Dzień Matki. Były mąż, artysta nigdy nie mieli sobie zbyt wiele do powiedzenia układa sobie życie z nową partnerką w luksusowym apartamencie. A ona, niedoszła tancerka (Izydora od Isadory Duncan), która zawiodła ambicje swojej matki i nadzieje, jakie w niej rodzicielka pokładała, przyjmując posadę księgowej, kończy z debetem na karcie, mieszkając kątem u ciotki na prowincji. Urocze sielskie małe miasteczko. Bynajmniej! Małe miasteczka też bywają nieciekawe i niechętne nowo przybyłym. Dobre miejsce i czas na zmianę? Najlepsze.

Nie znajdziecie tu fajerwerków miłości i hollywoodzkiego happy endu. Ale jeśli szukacie oczyszczającej, pięknej opowieści o rozwoju i zmianie, dobrze trafiliście. "Życie motyli" to książka mądra, dowcipna, nie sielankowa co prawda, ale zdecydowanie optymistyczna.



Katarzyna Ryrych - poetka, pisarka, malarka. Zadebiutowała w 1981 roku tomikiem poezji Zapiski pewnej hipiski. Od tamtej pory wydała wiele książek dla starszych i młodszych, m.in. Pamiętnik Babuni, Niebajki, Wiersze z pazurkiem, Philo, kot w drodze oraz Siedem sowich piór mądre, wzruszające opowiadanie, nominowane do tytułu Książka Roku 2009 polskiej sekcji IBBY. W II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, w którym Wyspa mojej siostry przyniosła jej pierwszą nagrodę, otrzymała także wyróżnienie za książkę Łopianowe pole. Maluje, gra na wiolonczeli i fortepianie. Kocha zwierzęta, podróże (także te motocyklowe!) i dobre książki.


Szczegóły: Życie motyli - Ryrych Katarzyna

Tytuł: Życie motyli
Autor: Ryrych Katarzyna
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 9788308063026
Języki: polski
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 292
Format: 12.8x20.6
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Waga: 0.33 kg


Recenzje: Życie motyli - Ryrych Katarzyna

Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

„Życie motyli” Katarzyny Ryrych to ciepła, optymistyczna, ale nie przesłodzona powieść obyczajowa, którą warto przeczytać dla relaksu i refleksji.Przyznam, że po tę książkę sięgnęłam z obawami, bo nasz rodzimy rynek księgarski zasypywany jest tzw. literaturą kobiecą. Nie lubię tego określenia, bo najczęściej kryją się pod nim banalne, głupiutkie i naiwne historyjki. Powieść pani Ryrych udowadnia, że wcale nie musi tak być, że współczesna powieść obyczajowa może być ciekawa, wiarygodna, naturalna i bez lukru kapiącego z każdej strony.Główna bohaterka to rozczarowana i zakompleksiona kobieta, dla której pięćdziesiątka na karku jest dodatkowym powodem do zgryzot i zgorzknienia. Rodzinne kłopoty, nieprzyjemne wspomnienia z dzieciństwa, poczucie niespełnienia i rzadkie imię Izydora, które wzbudza ironiczne spojrzenia i śmiech, to codzienność pani księgowej. Jakby tego było mało, pewnego dnia do jej drzwi puka komornik.Wybawieniem od trosk wydaje się ucieczka na prowincję, do domu ciotki, którą Izydora widziała zaledwie parę razy. Drewniany dom z piecami, w których buzuje ogień, ogród pełen roślin i małe miasteczko… Brzmi sielankowo, ale wcale tak nie jest. Dom wymaga napraw, ogrodowi brakuje wprawnej ręki, a miasteczko okazuje się zaniedbanym miejscem pełnym plotek, zawiści, konfliktów i politycznych układów.Nie jest to przestrzeń jak z obrazka, bohaterka nie spotyka księcia na białym koniu, nie zaczyna nagle wierzyć w siebie pod wpływem mądrej ciotki i nie znajduje skarbu, który zmieniłby jej sytuację materialną. Nie jest błogo i anielsko, jest za to realistycznie i życiowo – i to na pewno największy atut powieści.Dużą zaletą są też postacie – przekonujące, mające do powiedzenia coś mądrego, nie przerzucające się banałami i nie prowadzące pretensjonalnych dialogów. To ludzie z krwi i kości, doświadczeni przez życie, ale nie prawiący morałów.Na tym tle szczególnie wyróżnia się Zofia, bezkompromisowa ciotka Izydory, która twardo stąpa po ziemi, ale jest jednocześnie osobą wrażliwą i empatyczną. Otwiera ona swojej bratanicy oczy na wiele spraw, jednak nie stara się być mentorką i wszystkowiedzącą starszą panią. Można jej pozazdrościć duchowej mądrości i świeżości, jakiej brak często ludziom znacznie od niej młodszym, także Izydorze.Całość czyta się z dużą przyjemnością i z emocjami budzonymi przez bohaterów. Łatwo poddaje się klimatowi powieści, która niesie ze sobą dużą dawkę optymizmu. Na pewno poprawia humor, mimo iż nie głosi naiwnego huraoptymizmu. I właśnie dlatego warto po nią sięgnąć. BEATA IGIELSKA 2017-02-26 11:50:13

Jedyne, co w życiu Izydory jest niezwykłe, to jej imię – nadane przez rozmarzoną matkę na cześć Isadory Duncan. Cała reszta jest już nudna „zupełnie jakbym czytała nieciekawą książkę”, myśli Izydora o swoim życiu.Izydora w niczym nie wykazywała podobieństwa do tancerki, od której imienia ją nazwano. Nie jest wiotka i kobieca. Od dziecka bardziej przypominała małego chłopczyka, była pulchna i nawet teraz mając pięćdziesiąt lat ma skłonności do tycia. Mimo tylu lat na karku nie ma nic, czym mogłaby się pochwalić. Mąż zamienił ją na lepszy, młodszy model. Syn robiący karierę za granicą, tylko w okresie świąt przypomina sobie, że ma matkę. Izydora jest samotna i zaczyna borykać się z kłopotami finansowymi. Postanawia zacząć wszystko od nowa i w związku z tym przeprowadza się do małego miasteczka, do starszej ciotki. Ale czy mając pięćdziesiąt lat można jeszcze zawalczyć o siebie i własne szczęście?W wieku pięćdziesięciu lat Izydora zdecydowała się zacząć nowe życie. Weszła w nie z potężnym debetem na koncie i sporą nadwagą. Prawdę mówiąc, nigdy nie była szczupła, ale w okresie klimakterium jej skłonność do tycia objawiła się dość boleśnie. Z początku próbowała nie zwracać uwagi na jakieś fałdki i wałeczki, ale kiedy ubrania zaczęły robić się coraz ciaśniejsze […] spróbowała diety cud, która, jak każda tego typu dieta musiała zakończyć się efektem jo-jo.Na pewno znacie małe miasteczka z różnych powieści i filmów. Zapomnijcie o nich, bo miejscowość w Życiu motyli jest inna, nie sielankowa i trochę niegościnna. Nie ma tu schematu przytulnego małego miasteczka z pogodnymi mieszkańcami, którzy o każdej porze są w stanie pomagać innym. Ale dzięki temu mamy wrażenie czegoś prawdziwego, nie wydumanego.Jesteśmy przyzwyczajeni, że jak powieść obyczajowa, to musi być rozbudowany wątek romansowy i koniecznie happy end. Nie tym razem. W tej książce nie ma fajerwerków miłosnych, ani zakończenia w hollywoodzkim stylu. Otrzymujemy za to cudowną historię z dojrzałą bohaterką, którą można pokochać. Mnie Izydora przypadła do gustu i przyznaję, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić ( w końcu jesteśmy w tym samym wieku).Katarzyna Ryrych powołała do życia bardzo interesujących bohaterów i każdy, nie tylko Izydora jest równie ważny dla opowiadanej historii. Muszę tu wspomnieć ciotkę Izydory, ekscentryczną i tajemniczą Zofię, której życie zasługiwałoby na oddzielną opowieść. Zamknięty w sobie i nieprzenikniony Józef, dobry duch domu tych dwu kobiet, który wziął się nie wiadomo skąd i został. Postaci w książce są dopracowane, barwne i prawdziwe. Mają ciekawe charaktery i nie są kryształowe, dzięki temu łatwiej jest się z nimi identyfikować.Co za dziwaczne miejsce. Czy jest tu cokolwiek normalnego? Zwyczajnego? Przewidywalnego? Dotychczas jej życie było szare i monotonne, była w nim jednak pewna przewidywalność, dająca złudne – jak się ostatecznie okazało – poczucie bezpieczeństwa. Oszczędzało jej niespodzianek – tych niemiłych i tych miłych, zatem płynęło spokojnie…Życie motyli to książka, w której nie ma szaleńczego tempa, akcja płynie spokojnie, bez pośpiechu, tak jak życie mieszkańców prowincjonalnego miasteczka. Opowieść Ryrych można sobie dawkować po trochu, ale można też tak, jak w moim przypadku zatracić się w niej i zapomnieć o całym świecie. Zawaliłam wszystkie prace domowe i kawałek nocy – czego i wam życzę.Książkę czytało mi się bardzo dobrze, szybko i niezwykle przyjemnie. Napisano, że jest to powieść rozwojowa. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Co prawda bohaterka nie jest młoda, jak wskazuje definicja, ale zostało w Życiu motyli przedstawione psychologiczne, moralne i społeczne kształtowanie się osobowości głównej bohaterki. Obserwujemy zmagania bohaterki z samą sobą i z tym, co powszechnie nazywa się demonami przeszłości. Trzymamy kciuki za Izydorę i za spełnienie jej marzeń i planów.Dla kogo Życie motyli? A jak sądzicie? Zdecydowanie dla miłośników powieści obyczajowych. Dla kobiet i dla mężczyzn, dla młodszych i dojrzalszych czytelników. Dla mnie i dla Ciebie. Gorąco polecam. 2017-02-28 23:13:45

Mam problem z książkami, które mówią o rozwoju osobistym czy dokonywaniu jakichś ogromnych zmian. To są rzeczy, które następują w życiu naturalnie. A kiedy człowiek o tym zapomina, inny na tym zarabia. Głoszenie populizmów to tak naprawdę praca wszystkich kołczów rozwoju osobistego ( kto ma wiedzieć, ten wie ). Dlatego ludzie kształceni w stronę filozofii czy innych nauk humanistycznych nienawidzą takich ludzi. A dla mnie rozwój osobisty to rzecz dla ludzi, którzy zapomnieli jak działa życie. Albo po prostu nie potrafią go sensownie poskładać. Ale co ja tam wiem, jestem hasaczem, nie jakimś kołczem mejkiem, poza tym mnie nikt z marzeń nie okradł * wstawka z łaciny o zakrętach *. Żeby nie przeklinać dosłownie.Książka autorki Ryrych opowiada o zaniedbanej życiowo Izydory. Męża straciła, syn robi kariery za granicą i na dodatek kobieta dorobiła się problemów finansowych, które zmusiły ją do przeprowadzenia się na prowincję, gdzie zamieszkała ze swoją starszą ciotką. Sielskie życie w małym miasteczku i oderwanie się od nudnej rzeczywistości? Cytując Radosława Kotarskiego: Nic bardziej mylnego. Kobieta z dnia na dzień popada w życiowy marazm, gdzie wszystko wydaje się być nudną książką, którą kiedyś kobieta przeczytała i w ogóle się jej ona nie spodobała.To tak jak ze mną i Życiem motyli. Tak się starałam spojrzeć na to jak na dobrą powieść obyczajową. A żadnego oczyszczenia nie przeżyłam. Może jestem po prostu za głupia, ale jak to orzekła jedna autorka, która mną gardzi, nie jestem osobą, która powinna czytać takie książki. Bardzo możliwe. Ale jak już książkę dostałam, a wcześniejszy tekst straciłam, to chyba muszę o tym napisać.Izydora to chyba jedna z najbardziej nieogarniętych pięćdziesięciolatek jakie poznałam. Dobra, kobieta się rozwiodła, syn ma na nią wywalone bo kariery za granico robi. Przeprowadziła się do tej ciotki. I co? I ło panie, bo kobita nie potrafi ogarnąć życia, bez wsparcia niektórych ludzi. Czytałam książkę i tak jak zwykle trafiałam na świetne powieści obyczajowe, pełne genialnych postaci, z którymi można się identyfikować, tak tutaj się zastanawiałam kto w tym układzie jest kim i czemu to wszystko jest takie samorozwojowe. Chce mi się płakać, bo do diabła, jak można być taką sierotą życiową.Generalnie smutno mi, że nie zrozumiałam zamysłu autorki, ani nie trafiła do mnie ta oczyszczająca wartość książki. Jednak jeśli do kogoś trafi, to bardzo chętnie posłucham wyjaśnień. 2017-04-24 16:27:44

Książka

Życie motyli

  • Wydawnictwo: Literackie
  • Oprawa: Miękka ze skrzydełkami

Pierwsza kobieca powieść rozwojowa! Powiadają, że życie pisze najlepsze historie. Tylko dlaczego niektóre są pasjonujące, a inne po prostu nudne Zupełnie jakbym czytała nieciekawą książkę, myśli o swoim życiu Izydora. Syn, któremu poświęciła młodość, wydoroślał, wyjechał i automatycznie wykasował ją z pamięci. Izydora ma pięćdziesiątkę na karku i sporą nadwagę. Wspomnieniem po dorosłym już Jerzyku są jedynie kartki na święta i życzenia na Dzień Matki. Były mąż, artysta nigdy nie mieli sobie zbyt wiele do powiedzenia układa sobie życie z nową partnerką w luksusowym apartamencie. A ona, niedoszła tancerka (Izydora od Isadory Duncan), która zawiodła ambicje swojej matki i nadzieje, jakie w niej rodzicielka pokładała, przyjmując posadę księgowej, kończy z debetem na karcie, mieszkając kątem u ciotki na prowincji. Urocze sielskie małe miasteczko. Bynajmniej! Małe miasteczka też bywają nieciekawe i niechętne nowo przybyłym. Dobre miejsce i czas na zmianę? Najlepsze.
Nie znajdziecie tu fajerwerków miłości i hollywoodzkiego happy endu. Ale jeśli szukacie oczyszczającej, pięknej opowieści o rozwoju i zmianie, dobrze trafiliście. "Życie motyli" to książka mądra, dowcipna, nie sielankowa co prawda, ale zdecydowanie optymistyczna.

Katarzyna Ryrych - poetka, pisarka, malarka. Zadebiutowała w 1981 roku tomikiem poezji Zapiski pewnej hipiski. Od tamtej pory wydała wiele książek dla starszych i młodszych, m.in. Pamiętnik Babuni, Niebajki, Wiersze z pazurkiem, Philo, kot w drodze oraz Siedem sowich piór mądre, wzruszające opowiadanie, nominowane do tytułu Książka Roku 2009 polskiej sekcji IBBY. W II Konkursie Literackim im. Astrid Lindgren, w którym Wyspa mojej siostry przyniosła jej pierwszą nagrodę, otrzymała także wyróżnienie za książkę Łopianowe pole. Maluje, gra na wiolonczeli i fortepianie. Kocha zwierzęta, podróże (także te motocyklowe!) i dobre książki.

Cena 34,90 PLN
Nasza cena 24,21 PLN
Oszczędzasz 30%
Wysyłka: 3 - 5 dni robocze + czas dostawy
Dodaj do Schowka
Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

Paypo

Szczegóły: Życie motyli - Ryrych Katarzyna

Tytuł: Życie motyli
Autor: Ryrych Katarzyna
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 9788308063026
Języki: polski
Rok wydania: 2017
Ilość stron: 292
Format: 12.8x20.6
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
Waga: 0.33 kg


Recenzje: Życie motyli - Ryrych Katarzyna

Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

„Życie motyli” Katarzyny Ryrych to ciepła, optymistyczna, ale nie przesłodzona powieść obyczajowa, którą warto przeczytać dla relaksu i refleksji.Przyznam, że po tę książkę sięgnęłam z obawami, bo nasz rodzimy rynek księgarski zasypywany jest tzw. literaturą kobiecą. Nie lubię tego określenia, bo najczęściej kryją się pod nim banalne, głupiutkie i naiwne historyjki. Powieść pani Ryrych udowadnia, że wcale nie musi tak być, że współczesna powieść obyczajowa może być ciekawa, wiarygodna, naturalna i bez lukru kapiącego z każdej strony.Główna bohaterka to rozczarowana i zakompleksiona kobieta, dla której pięćdziesiątka na karku jest dodatkowym powodem do zgryzot i zgorzknienia. Rodzinne kłopoty, nieprzyjemne wspomnienia z dzieciństwa, poczucie niespełnienia i rzadkie imię Izydora, które wzbudza ironiczne spojrzenia i śmiech, to codzienność pani księgowej. Jakby tego było mało, pewnego dnia do jej drzwi puka komornik.Wybawieniem od trosk wydaje się ucieczka na prowincję, do domu ciotki, którą Izydora widziała zaledwie parę razy. Drewniany dom z piecami, w których buzuje ogień, ogród pełen roślin i małe miasteczko… Brzmi sielankowo, ale wcale tak nie jest. Dom wymaga napraw, ogrodowi brakuje wprawnej ręki, a miasteczko okazuje się zaniedbanym miejscem pełnym plotek, zawiści, konfliktów i politycznych układów.Nie jest to przestrzeń jak z obrazka, bohaterka nie spotyka księcia na białym koniu, nie zaczyna nagle wierzyć w siebie pod wpływem mądrej ciotki i nie znajduje skarbu, który zmieniłby jej sytuację materialną. Nie jest błogo i anielsko, jest za to realistycznie i życiowo – i to na pewno największy atut powieści.Dużą zaletą są też postacie – przekonujące, mające do powiedzenia coś mądrego, nie przerzucające się banałami i nie prowadzące pretensjonalnych dialogów. To ludzie z krwi i kości, doświadczeni przez życie, ale nie prawiący morałów.Na tym tle szczególnie wyróżnia się Zofia, bezkompromisowa ciotka Izydory, która twardo stąpa po ziemi, ale jest jednocześnie osobą wrażliwą i empatyczną. Otwiera ona swojej bratanicy oczy na wiele spraw, jednak nie stara się być mentorką i wszystkowiedzącą starszą panią. Można jej pozazdrościć duchowej mądrości i świeżości, jakiej brak często ludziom znacznie od niej młodszym, także Izydorze.Całość czyta się z dużą przyjemnością i z emocjami budzonymi przez bohaterów. Łatwo poddaje się klimatowi powieści, która niesie ze sobą dużą dawkę optymizmu. Na pewno poprawia humor, mimo iż nie głosi naiwnego huraoptymizmu. I właśnie dlatego warto po nią sięgnąć. BEATA IGIELSKA 2017-02-26 11:50:13

Jedyne, co w życiu Izydory jest niezwykłe, to jej imię – nadane przez rozmarzoną matkę na cześć Isadory Duncan. Cała reszta jest już nudna „zupełnie jakbym czytała nieciekawą książkę”, myśli Izydora o swoim życiu.Izydora w niczym nie wykazywała podobieństwa do tancerki, od której imienia ją nazwano. Nie jest wiotka i kobieca. Od dziecka bardziej przypominała małego chłopczyka, była pulchna i nawet teraz mając pięćdziesiąt lat ma skłonności do tycia. Mimo tylu lat na karku nie ma nic, czym mogłaby się pochwalić. Mąż zamienił ją na lepszy, młodszy model. Syn robiący karierę za granicą, tylko w okresie świąt przypomina sobie, że ma matkę. Izydora jest samotna i zaczyna borykać się z kłopotami finansowymi. Postanawia zacząć wszystko od nowa i w związku z tym przeprowadza się do małego miasteczka, do starszej ciotki. Ale czy mając pięćdziesiąt lat można jeszcze zawalczyć o siebie i własne szczęście?W wieku pięćdziesięciu lat Izydora zdecydowała się zacząć nowe życie. Weszła w nie z potężnym debetem na koncie i sporą nadwagą. Prawdę mówiąc, nigdy nie była szczupła, ale w okresie klimakterium jej skłonność do tycia objawiła się dość boleśnie. Z początku próbowała nie zwracać uwagi na jakieś fałdki i wałeczki, ale kiedy ubrania zaczęły robić się coraz ciaśniejsze […] spróbowała diety cud, która, jak każda tego typu dieta musiała zakończyć się efektem jo-jo.Na pewno znacie małe miasteczka z różnych powieści i filmów. Zapomnijcie o nich, bo miejscowość w Życiu motyli jest inna, nie sielankowa i trochę niegościnna. Nie ma tu schematu przytulnego małego miasteczka z pogodnymi mieszkańcami, którzy o każdej porze są w stanie pomagać innym. Ale dzięki temu mamy wrażenie czegoś prawdziwego, nie wydumanego.Jesteśmy przyzwyczajeni, że jak powieść obyczajowa, to musi być rozbudowany wątek romansowy i koniecznie happy end. Nie tym razem. W tej książce nie ma fajerwerków miłosnych, ani zakończenia w hollywoodzkim stylu. Otrzymujemy za to cudowną historię z dojrzałą bohaterką, którą można pokochać. Mnie Izydora przypadła do gustu i przyznaję, że mogłabym się z nią zaprzyjaźnić ( w końcu jesteśmy w tym samym wieku).Katarzyna Ryrych powołała do życia bardzo interesujących bohaterów i każdy, nie tylko Izydora jest równie ważny dla opowiadanej historii. Muszę tu wspomnieć ciotkę Izydory, ekscentryczną i tajemniczą Zofię, której życie zasługiwałoby na oddzielną opowieść. Zamknięty w sobie i nieprzenikniony Józef, dobry duch domu tych dwu kobiet, który wziął się nie wiadomo skąd i został. Postaci w książce są dopracowane, barwne i prawdziwe. Mają ciekawe charaktery i nie są kryształowe, dzięki temu łatwiej jest się z nimi identyfikować.Co za dziwaczne miejsce. Czy jest tu cokolwiek normalnego? Zwyczajnego? Przewidywalnego? Dotychczas jej życie było szare i monotonne, była w nim jednak pewna przewidywalność, dająca złudne – jak się ostatecznie okazało – poczucie bezpieczeństwa. Oszczędzało jej niespodzianek – tych niemiłych i tych miłych, zatem płynęło spokojnie…Życie motyli to książka, w której nie ma szaleńczego tempa, akcja płynie spokojnie, bez pośpiechu, tak jak życie mieszkańców prowincjonalnego miasteczka. Opowieść Ryrych można sobie dawkować po trochu, ale można też tak, jak w moim przypadku zatracić się w niej i zapomnieć o całym świecie. Zawaliłam wszystkie prace domowe i kawałek nocy – czego i wam życzę.Książkę czytało mi się bardzo dobrze, szybko i niezwykle przyjemnie. Napisano, że jest to powieść rozwojowa. Trudno się z tym stwierdzeniem nie zgodzić. Co prawda bohaterka nie jest młoda, jak wskazuje definicja, ale zostało w Życiu motyli przedstawione psychologiczne, moralne i społeczne kształtowanie się osobowości głównej bohaterki. Obserwujemy zmagania bohaterki z samą sobą i z tym, co powszechnie nazywa się demonami przeszłości. Trzymamy kciuki za Izydorę i za spełnienie jej marzeń i planów.Dla kogo Życie motyli? A jak sądzicie? Zdecydowanie dla miłośników powieści obyczajowych. Dla kobiet i dla mężczyzn, dla młodszych i dojrzalszych czytelników. Dla mnie i dla Ciebie. Gorąco polecam. 2017-02-28 23:13:45

Mam problem z książkami, które mówią o rozwoju osobistym czy dokonywaniu jakichś ogromnych zmian. To są rzeczy, które następują w życiu naturalnie. A kiedy człowiek o tym zapomina, inny na tym zarabia. Głoszenie populizmów to tak naprawdę praca wszystkich kołczów rozwoju osobistego ( kto ma wiedzieć, ten wie ). Dlatego ludzie kształceni w stronę filozofii czy innych nauk humanistycznych nienawidzą takich ludzi. A dla mnie rozwój osobisty to rzecz dla ludzi, którzy zapomnieli jak działa życie. Albo po prostu nie potrafią go sensownie poskładać. Ale co ja tam wiem, jestem hasaczem, nie jakimś kołczem mejkiem, poza tym mnie nikt z marzeń nie okradł * wstawka z łaciny o zakrętach *. Żeby nie przeklinać dosłownie.Książka autorki Ryrych opowiada o zaniedbanej życiowo Izydory. Męża straciła, syn robi kariery za granicą i na dodatek kobieta dorobiła się problemów finansowych, które zmusiły ją do przeprowadzenia się na prowincję, gdzie zamieszkała ze swoją starszą ciotką. Sielskie życie w małym miasteczku i oderwanie się od nudnej rzeczywistości? Cytując Radosława Kotarskiego: Nic bardziej mylnego. Kobieta z dnia na dzień popada w życiowy marazm, gdzie wszystko wydaje się być nudną książką, którą kiedyś kobieta przeczytała i w ogóle się jej ona nie spodobała.To tak jak ze mną i Życiem motyli. Tak się starałam spojrzeć na to jak na dobrą powieść obyczajową. A żadnego oczyszczenia nie przeżyłam. Może jestem po prostu za głupia, ale jak to orzekła jedna autorka, która mną gardzi, nie jestem osobą, która powinna czytać takie książki. Bardzo możliwe. Ale jak już książkę dostałam, a wcześniejszy tekst straciłam, to chyba muszę o tym napisać.Izydora to chyba jedna z najbardziej nieogarniętych pięćdziesięciolatek jakie poznałam. Dobra, kobieta się rozwiodła, syn ma na nią wywalone bo kariery za granico robi. Przeprowadziła się do tej ciotki. I co? I ło panie, bo kobita nie potrafi ogarnąć życia, bez wsparcia niektórych ludzi. Czytałam książkę i tak jak zwykle trafiałam na świetne powieści obyczajowe, pełne genialnych postaci, z którymi można się identyfikować, tak tutaj się zastanawiałam kto w tym układzie jest kim i czemu to wszystko jest takie samorozwojowe. Chce mi się płakać, bo do diabła, jak można być taką sierotą życiową.Generalnie smutno mi, że nie zrozumiałam zamysłu autorki, ani nie trafiła do mnie ta oczyszczająca wartość książki. Jednak jeśli do kogoś trafi, to bardzo chętnie posłucham wyjaśnień. 2017-04-24 16:27:44



Podobne do: Życie motyli - Ryrych Katarzyna


Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×
Dodane do koszyka
×