Wyspa na końcu świata
Książka
Wysyłka: 1 - 2 dni robocze + czas dostawy
Sugerowana cena detaliczna 38,00 PLN
Nasza cena: 27,73 PLN
Oszczędzasz 27%
Dodaj do Schowka
Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×
Oferujemy szeroki asortyment - ponad 120 tys. produktów
Dysponujemy solidną wiedzą - działamy już 11 lat
Dbamy o wybór najcenniejszych tytułów
Opis: Wyspa na końcu świata - Hargrave Kiran Millwood

Autorka bestsellerowej Dziewczynki z atramentu i gwiazd powraca z piękną, magiczną opowieścią o przyjaźni i tolerancji.



Dokoła przejrzysty ocean, błękitny jak niebo, w którym pływają żółwie i delfiny. Pagórki porośnięte lasami. Śpiew ptaków. Taka jest wyspa Culion, ale „nikt nie przybywa tu z własnej woli”…



Dla dwunastoletniej Amihan to dom. Tu dorastała u boku kochającej mamy. Razem wylegiwały się na ulubionej plaży i sadziły kwiaty, żeby przyciągnąć do swego małego raju kolorowe motyle. Jednak z dnia na dzień, wraz z przybyciem urzędnika z dalekiej Manili, pana Zamory, ten raj zamienia się w piekło. Mieszkańcy zostają podzieleni na SANO (czystych) i LEPROSO (trędowatych). Zdrowe dzieci zabiera się chorym rodzicom i umieszcza w sierocińcu na dalekiej wyspie Coron.



Ami również tam trafia. Musi zmierzyć się wykluczeniem i samotnością, ale w końcu poznaje prawdziwych przyjaciół. Razem z Mari i Kidlatem dziewczynka odkrywa listy od rodziców, które Zamora chował przed podopiecznymi sierocińca. Dowiaduje się z nich, że stan jej mamy się pogorszył i wraz z przyjaciółmi postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż przez ocean.



Czy dzieci wyjdą cało z tej przygody? Czy Ami zobaczy jeszcze mamę? Czy zdoła sprowadzić dla niej na Culion wielobarwne motyle, o których obydwie marzyły?



To historia zakorzeniona w prawdziwych wydarzeniach, ale wzbogacona odrobiną magii. Opowieść o przyjaźni i odnajdywaniu drogi do domu. Pisząc ją, uczyłam się inaczej patrzeć na świat. Chciałam zabrać moich czytelników w ekscytującą podróż, w mroczną przeszłość wyspy.



Kiran Millwood Hargrave


Szczegóły: Wyspa na końcu świata - Hargrave Kiran Millwood

Tytuł: Wyspa na końcu świata
Autor: Hargrave Kiran Millwood
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 9788308070451
Tytuł oryginału: The Island at the End of Everything
Tłumacz: Jaszczurowska Maria
Języki: polski
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 260
Format: 14.3 x 20.5 cm
Oprawa: Twarda


Recenzje: Wyspa na końcu świata - Hargrave Kiran Millwood
Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

Historia ta ma pokazać, że nietolerancja wobec odmienności jest podyktowana głównie niewiedzą i wynikającym z niej strachem. Pan Zamora panicznie boi się ludzi trędowatych i stara się ich izolować nie przyjmując do wiadomości, że w ich otoczeniu latami całymi żyją ludzie zdrowi i się nie zarażają. Jest to też wspaniałe świadectwo przyjaźni, która, zrodzona w trudnych warunkach i umocniona w momencie wielkiej próby, przetrwała całe lata, mimo rozłąki.
Przede wszystkim jednak płynie z niej ważne przesłanie – niezależnie od tego, że wydaje się nam, że nasz świat się zawalił, jesteśmy na dnie i nic nas z tego nie podniesie, zawsze istnieje jakaś iskra nadziei, jakiś cel w życiu, który musimy zrealizować. Ami straciła rodziców, pan Zamora rzucał jej kłody pod nogi na każdym kroku, została też sama po utracie Mari, a jednak udało jej się powrócić do miejsca, z którego wywodziły się jej korzenie i zrealizować marzenia, jakie snuły razem z ukochaną mamą. Nieznane są ścieżki, jakimi poprowadzi nas życie i zawsze warto starać się przeżyć je jak najlepiej.
Moje pierwsze spotkanie z prozą pani Hargrave przy okazji „Dziewczynki z atramentu i gwiazd” nie należało do najbardziej udanych, jednak historią o Ami, z motylami w tle, jestem zauroczona i głęboko wzruszona. Warto ją poznać, zostawia głęboki ślad, dzięki któremu inaczej patrzymy na rzeczywistość, widzimy więcej. To wielka wartość literatury, zwłaszcza młodzieżowej.
2020-04-10 08:25:09

~ W domu Amihan i jej Nanay pojawia się siostra Klara i informuje, że po popołudniowej mszy odbędzie się obowiązkowe zebranie. Po nabożeństwie ojciec Fernan przedstawia gościa specjalnego, pana Zamorę reprezentującego rząd w Manili. Mężczyzna informuje zebranych, że rząd podjął decyzję jak zapobiec rozpowszechnianiu się trądu, na który choruje spora część mieszkańców wyspy. W najbliższym czasie mieszkańcy zostaną podzieleni na Sano- czysty oraz Leproso- trędowaty i oddelegowani do wyznaczonych obszarów miasta. Dzieci chorych rodziców, mające mniej niż osiemnaście lat, zostaną przekazane pod opiekę Ministra Zdrowia i trafią do sierocińca na wyspie Coron. Informacje przekazane przed pana Zamorę powodują złość i strach wśród mieszkańców malowniczej wyspy. Niestety próby protestu i zakwestionowania tych decyzji nie przynoszą pożądanych efektów i mieszkańcy muszą zaakceptować nadchodzące zmiany. Ami i jej mama starają się spędzić jak najprzyjemniej ostatnie wspólne chwile. Po raz pierwszy dwunastolatka słyszy o swoim ojcu, o domu porośniętym kwiatami i motylach, które do nich przylatywały. Niestety dzień rozstania nastąpił szybciej niż przypuszczano, dzieci zostały odebrane rodzicom i razem z Zamorą musiały udać się na odległą wyspę. Nastąpiła wielka rozpacz wśród rozłączonych rodzin, które być może już nigdy nie będą miały szansy się spotkać. Po dotarciu do sierocińca nie było wcale lepiej, tamtejsze sieroty nawet nie próbowały poznać nowo przybyłych, a siostra Teresa sprawiała wrażenie bardzo oschłej. Z czasem Ami zaprzyjaźnia się z dziewczynką o imieniu Mariposa, które po hiszpańsku znaczy motyl. Choć serce dziewczynki przepełniała tęsknota i żal za mamą, starała się nie tracić nadziei na powrót do swojej Nanay. Czarę goryczy przelewa fakt, że bezduszny pan Zamora przetrzymuje listy od rodzin z Culion. Wtedy dziewczynki postanawiają podjąć heroiczną próbę ucieczki z wyspy. W tym celu naprawiają starą łódź, którą wcześniej znalazła Mari.
~ Przyznam, że dawno nie czytałam tak wzruszającej książki, którą w większości przepłakałam. Autorka w cudowny sposób przedstawiła determinację dziewczynki, która pomimo ogromnego strachu i obaw stara się dotrzeć do umierającej mamy. Pokochałam Amihan za jej dobre serce, opiekuńczość i wytrwałość. Za to, że będąc dzieckiem poradziła sobie w tak trudnej sytuacji, w której niejeden dorosły poniósłby klęskę. Książka uczy nas tolerancji i akceptacji, bez względu na wady i ułomności. Choć porusza bardzo poważne i trudne tematy, daje również nadzieję. Polecam każdemu tę magiczną książkę, która zachwyciła mnie już od pierwszej strony.
2020-07-17 11:24:51

Amihan ma 12 lat i urodziła się na wyspie Culion. Wszyscy mówią jej, że miała więcej szczęścia niż ci, którzy na wyspę zostali przesiedleni, nie musiała bowiem znosić wyzwisk czy wytykania palcami. Dla Amihan życie na wyspie było jedynym, jakie znała. Dziewczynka mieszka w kolonii z mamą, której choroba zabrała zdrowie, sprawność ruchową, a nawet urodę. Nastolatka nigdy nie zaraziła się trądem, pomimo że żyje wśród wielu chorych. Ami, jak ją zdrobniale nazywają przyjaciele, jest niezwykle pogodną i zaradną dziewczyną. Chętnie pomaga mamie oraz innym mieszkańcom wyspy, uczy się w lokalnej szkole i marzy, by na wyspę przyleciały motyle. Razem z mamą sadzą w ogródku przeróżne rośliny, by skusić te piękne owady do zamieszkania na wyspie.

Ani Amihan, ani pozostali mieszkańcy wyspy nie spodziewają się, jak wielkie zmiany zajdą niebawem w ich życiach. Wraz z przybyciem pana Zamory w kolonii trędowatych nastał bardzo smutny czas. Decyzją rządu wszystkie zdrowe dzieci, przybywające na Culion, zostają odebrane rodzicom i trafiają do sierocińca na sąsiedniej wyspie. Ami i jej mama ogromnie to przeżywają. Żadna z nich nie wyobraża sobie życia bez tej drugiej. Nastolatce jest szczególnie ciężko, gdyż w sierocińcu spotyka się z odrzuceniem przez rówieśników i oschłymi, pełnymi niesprawiedliwości i krzywdy rządami pana Zamory.
Gdy Ami wraz z Mariposą odkrywają, że pan Zamora ukrywa listy adresowane do dzieci przesiedlonych z Culion, postanawiają uciec. Będzie to początek niesamowitej przygody, pełnej nieprzewidywalnych zwrotów akcji, zwątpienia, tęsknoty, strachu i aktów odwagi. Sięgnijcie po książkę i poznajcie niewiarygodną historię Amihan, Nenay, Mariposy i Kidlata.

„Wyspa na końcu świata” to jedna z piękniejszych książek dla nastolatków, jakie miałam okazję przeczytać. Jest to niezwykle ciekawa i porywająca opowieść, która przedstawia historię bezgranicznej, silnej miłości, pokonującej wszelkie przeciwności losu. Czytelnicy będą mieli okazję nie tylko poznać losy Amihan, jej rodziny i przyjaciół, ale przede wszystkim poznają realia, w których musiały żyć osoby dotknięte trądem na początku XX wieku. Przyznam szczerze, że byłam wstrząśnięta tą historią! Niemniej pomimo moich początkowych obaw, książka okazała się być bardzo ciepłą i wzruszającą opowieścią.

Kiran Millwood Hargrave wspaniale uchwyciła emocje, towarzyszące przygodom Amihan. Z jednej strony Ami tęskni za mamą, pragnie wrócić do domu i cieszy się, że w podróży towarzyszą jej przyjaciele. Z drugiej zaś - wpada w trudną do opanowania złość, gdy na ich drodze pojawiają się przeszkody. Cieszę się, że bohaterka książki nie jest wyidealizowana czy przekolorowana – dzięki temu staje się bliższa czytelnikowi. Przecież każdy z nas targany jest sprzecznymi emocjami, zwłaszcza w skrajnie trudnych sytuacjach. Dodam, że każdy z bohaterów książki jest niezwykle wyrazisty. Mamy tu nieśmiałego, zamkniętego w sobie Kidlata, silną i odważną Mariposę, surową siostrę Teresę i okrutnego, bezwzględnego pana Zamorę. Każda z postaci wzbudza w czytelniku silne emocje – nie sposób pozostać wobec nich obojętnym!

Gorąco polecam książkę „Wyspa na końcu świata” wszystkim czytelnikom od 12. roku życia. Uważam, że powinien przeczytać ją również każdy dorosły.
2020-08-04 18:58:36

Niektóre motyle żyją jeden dzień, inne tydzień, a jeszcze inne miesiąc. Ale każdego dnia żyją pełnią życia. Dzięki nim świat jest piękniejszy, nawet jeśli spędzą na nim tylko krótką chwilę. (s.239)

12-letnia Ami wiedzie szczęśliwe życie u boku chorej matki na wyspie będącej kolonią dla trędowatych. Jednak w obawie przed trądem zarządca wyspy Pan Zamora podejmuje decyzję jej podziału na dwie strefy - dla zdrowych i chorych, a dzieci zsyła do sierocińca oddalonego od kolonii na sąsiednią wyspę. Młodej bohaterce jest niezwykle trudno opuścić rodzinny dom, gdyż zarówno Ami jak i matka nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak sierociniec to miejsce, w którym dziewczynce przyjdzie zmierzyć się z wrogością i odrzuceniem, przecież Ami może być zarażona trądem. Kiedy bohaterka dowiaduje się, że Pan Zamora ukrywał wszystkie listy wysyłane przez mamę, a w ostatnim z nich czyta o pogarszającym się stanie zdrowia rodzicielki wraz z dwójką przyjaciół wyrusza w niebezpieczną drogę powrotną. To będzie dla Ami nie tylko wyzwanie, ale walka z czasem, czy zdąży na miejsce i zastanie matkę żywą?

Ta mało skomplikowana historia niezwykle łatwo utorowała sobie drogę i zajęła zaszczytne miejsce moich książkowych faworytów. Niejeden z was pewnie nazwał by całą opowieść dość przytłaczającą i smutną i nie zamierzam tu wchodzić w zbędne dyskusje, gdyż taka własnie jest. Ale urzekła mnie ta prostota, bezgraniczna miłość i oddanie bohaterki, mogącej pokonać przeciwności losu. Nic w tej powieści nie jest przelukrowane, a na uwagę zasługują również dość ciekawie zarysowane i łatwo wpadające w pamięć sylwetki bohaterów: okrutny zarządca wyspy Pan Zamora, surowa i apodyktyczna siostra Teresa, odważna Mariposa, czy Ami niezwykle odważna. Ta wartościowa i pełna mądrości opowieść dla młodzieży z pewnością poleciłabym również każdemu dorosłemu, gdyż dotyka tematów niezwykle ważnych. Odmienność należy oswajać, nie należy się jej bać, gdyż brak tolerancji prowadzi do nieszczęść. Również motyle pojawiają się w książce nie bez powodu - ich życie zostało porównane do ludzi chorych na trąd, którzy pomimo, że żyją krótko ich życie może być wypełnione miłością i tolerancją, a to wszystko zależy od nas samych...
2020-08-21 13:38:14

Z pewnością nie takiej lektury się spodziewałam. Byłam pewna, że to bardziej bajka dla dzieci, a tymczasem ona poruszała tak ważne tematy, aż chwilami miałam łzy w oczach.
Główną bohaterką jest dwunastoletnia dziewczynka, która mieszka wraz z matką chorą na trąd. Nie jest jej łatwo, ale sobie radzą. Jednak nadchodzi czas w którym okrutni rządowcy rozdzielają dzieci od rodziców. Robią selekcję na chorych i zdrowych. Dzieci niepełnoletnie wysyłają na wyspę do zbiorowego sierocińca, który nie ma w sobie tyle miłości, co ich poprzedni. Na domiar złego do Ami nie przychodzą żadne listy od mamy. Pełna tęsknoty i bólu planuje coś bardzo niebezpiecznego. Nic nie jest w stanie zastąpić jej miłości matki.

Osoby wrażliwe nie raz uronią łzę podczas lektury. Już sam pomysł odebrania dzieci rodzicom był bardzo emocjonujący, a ich wywóz... Nic nie przygotowało mnie na taką treść. Opisy były niezwykle emocjonujące i takie szczere. Dzieci cieszyły się nawet najmniejszymi chwilami radości próbując nie myśleć o stracie. Ludzie oznaczeni trądem byli traktowani jak najgorsze rzeczy. Wiedzieli, że są zagrożeniem dla osób zdrowych, ale pilnowali się, aby ich nie zarazić. Serce mi stawało, kiedy otwarcie mówili o zgładzeniu choroby przy osobach nią dotkniętych. Aż bałam się przewracać kartki, bo strach przesłaniał mi wzrok.

Książkę czyta się szybko, ale z dużą dawką emocji. Rozdziały są krótkie i każdy z nich zapoczątkowuje dalsze losy Ami, ale z nową historią. Bohaterowie są aż za dobrze opisani, przy czym możemy łatwo sobie ich wyobrazić. Te zniekształcenia również...

Nie musiałam długo czekać, by przekonać się jaki udział mają tu przedstawione na obrazku motyle. Ich symbolika będzie piękna i chwyci was za serce. Mi książka bardzo przypominała inną o obozach Aushwitz, ale nie pamiętam jej tytułu. Niemniej jednak ma w sobie pewną wyjątkowość, która sprawia, że zapada w pamięć. Od tej chwili ja sama kiedy ujrzę motyle będę myślała o scenach, które się tu wydarzyły. Tą historię po prostu trzeba poznać;-)
2021-08-06 17:31:42

Książka

Wyspa na końcu świata

Autorka bestsellerowej Dziewczynki z atramentu i gwiazd powraca z piękną, magiczną opowieścią o przyjaźni i tolerancji.

Dokoła przejrzysty ocean, błękitny jak niebo, w którym pływają żółwie i delfiny. Pagórki porośnięte lasami. Śpiew ptaków. Taka jest wyspa Culion, ale „nikt nie przybywa tu z własnej woli”…

Dla dwunastoletniej Amihan to dom. Tu dorastała u boku kochającej mamy. Razem wylegiwały się na ulubionej plaży i sadziły kwiaty, żeby przyciągnąć do swego małego raju kolorowe motyle. Jednak z dnia na dzień, wraz z przybyciem urzędnika z dalekiej Manili, pana Zamory, ten raj zamienia się w piekło. Mieszkańcy zostają podzieleni na SANO (czystych) i LEPROSO (trędowatych). Zdrowe dzieci zabiera się chorym rodzicom i umieszcza w sierocińcu na dalekiej wyspie Coron.

Ami również tam trafia. Musi zmierzyć się wykluczeniem i samotnością, ale w końcu poznaje prawdziwych przyjaciół. Razem z Mari i Kidlatem dziewczynka odkrywa listy od rodziców, które Zamora chował przed podopiecznymi sierocińca. Dowiaduje się z nich, że stan jej mamy się pogorszył i wraz z przyjaciółmi postanawia wyruszyć w niebezpieczną podróż przez ocean.

Czy dzieci wyjdą cało z tej przygody? Czy Ami zobaczy jeszcze mamę? Czy zdoła sprowadzić dla niej na Culion wielobarwne motyle, o których obydwie marzyły?

To historia zakorzeniona w prawdziwych wydarzeniach, ale wzbogacona odrobiną magii. Opowieść o przyjaźni i odnajdywaniu drogi do domu. Pisząc ją, uczyłam się inaczej patrzeć na świat. Chciałam zabrać moich czytelników w ekscytującą podróż, w mroczną przeszłość wyspy.

Kiran Millwood Hargrave

Cena 38,00 PLN
Nasza cena 27,73 PLN
Oszczędzasz 27%
Wysyłka: 1 - 2 dni robocze + czas dostawy
Dodaj do Schowka
Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

Szczegóły: Wyspa na końcu świata - Hargrave Kiran Millwood

Tytuł: Wyspa na końcu świata
Autor: Hargrave Kiran Millwood
Wydawnictwo: Literackie
ISBN: 9788308070451
Tytuł oryginału: The Island at the End of Everything
Tłumacz: Jaszczurowska Maria
Języki: polski
Rok wydania: 2020
Ilość stron: 260
Format: 14.3 x 20.5 cm
Oprawa: Twarda


Recenzje: Wyspa na końcu świata - Hargrave Kiran Millwood

Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×

Historia ta ma pokazać, że nietolerancja wobec odmienności jest podyktowana głównie niewiedzą i wynikającym z niej strachem. Pan Zamora panicznie boi się ludzi trędowatych i stara się ich izolować nie przyjmując do wiadomości, że w ich otoczeniu latami całymi żyją ludzie zdrowi i się nie zarażają. Jest to też wspaniałe świadectwo przyjaźni, która, zrodzona w trudnych warunkach i umocniona w momencie wielkiej próby, przetrwała całe lata, mimo rozłąki.
Przede wszystkim jednak płynie z niej ważne przesłanie – niezależnie od tego, że wydaje się nam, że nasz świat się zawalił, jesteśmy na dnie i nic nas z tego nie podniesie, zawsze istnieje jakaś iskra nadziei, jakiś cel w życiu, który musimy zrealizować. Ami straciła rodziców, pan Zamora rzucał jej kłody pod nogi na każdym kroku, została też sama po utracie Mari, a jednak udało jej się powrócić do miejsca, z którego wywodziły się jej korzenie i zrealizować marzenia, jakie snuły razem z ukochaną mamą. Nieznane są ścieżki, jakimi poprowadzi nas życie i zawsze warto starać się przeżyć je jak najlepiej.
Moje pierwsze spotkanie z prozą pani Hargrave przy okazji „Dziewczynki z atramentu i gwiazd” nie należało do najbardziej udanych, jednak historią o Ami, z motylami w tle, jestem zauroczona i głęboko wzruszona. Warto ją poznać, zostawia głęboki ślad, dzięki któremu inaczej patrzymy na rzeczywistość, widzimy więcej. To wielka wartość literatury, zwłaszcza młodzieżowej.
2020-04-10 08:25:09

~ W domu Amihan i jej Nanay pojawia się siostra Klara i informuje, że po popołudniowej mszy odbędzie się obowiązkowe zebranie. Po nabożeństwie ojciec Fernan przedstawia gościa specjalnego, pana Zamorę reprezentującego rząd w Manili. Mężczyzna informuje zebranych, że rząd podjął decyzję jak zapobiec rozpowszechnianiu się trądu, na który choruje spora część mieszkańców wyspy. W najbliższym czasie mieszkańcy zostaną podzieleni na Sano- czysty oraz Leproso- trędowaty i oddelegowani do wyznaczonych obszarów miasta. Dzieci chorych rodziców, mające mniej niż osiemnaście lat, zostaną przekazane pod opiekę Ministra Zdrowia i trafią do sierocińca na wyspie Coron. Informacje przekazane przed pana Zamorę powodują złość i strach wśród mieszkańców malowniczej wyspy. Niestety próby protestu i zakwestionowania tych decyzji nie przynoszą pożądanych efektów i mieszkańcy muszą zaakceptować nadchodzące zmiany. Ami i jej mama starają się spędzić jak najprzyjemniej ostatnie wspólne chwile. Po raz pierwszy dwunastolatka słyszy o swoim ojcu, o domu porośniętym kwiatami i motylach, które do nich przylatywały. Niestety dzień rozstania nastąpił szybciej niż przypuszczano, dzieci zostały odebrane rodzicom i razem z Zamorą musiały udać się na odległą wyspę. Nastąpiła wielka rozpacz wśród rozłączonych rodzin, które być może już nigdy nie będą miały szansy się spotkać. Po dotarciu do sierocińca nie było wcale lepiej, tamtejsze sieroty nawet nie próbowały poznać nowo przybyłych, a siostra Teresa sprawiała wrażenie bardzo oschłej. Z czasem Ami zaprzyjaźnia się z dziewczynką o imieniu Mariposa, które po hiszpańsku znaczy motyl. Choć serce dziewczynki przepełniała tęsknota i żal za mamą, starała się nie tracić nadziei na powrót do swojej Nanay. Czarę goryczy przelewa fakt, że bezduszny pan Zamora przetrzymuje listy od rodzin z Culion. Wtedy dziewczynki postanawiają podjąć heroiczną próbę ucieczki z wyspy. W tym celu naprawiają starą łódź, którą wcześniej znalazła Mari.
~ Przyznam, że dawno nie czytałam tak wzruszającej książki, którą w większości przepłakałam. Autorka w cudowny sposób przedstawiła determinację dziewczynki, która pomimo ogromnego strachu i obaw stara się dotrzeć do umierającej mamy. Pokochałam Amihan za jej dobre serce, opiekuńczość i wytrwałość. Za to, że będąc dzieckiem poradziła sobie w tak trudnej sytuacji, w której niejeden dorosły poniósłby klęskę. Książka uczy nas tolerancji i akceptacji, bez względu na wady i ułomności. Choć porusza bardzo poważne i trudne tematy, daje również nadzieję. Polecam każdemu tę magiczną książkę, która zachwyciła mnie już od pierwszej strony.
2020-07-17 11:24:51

Amihan ma 12 lat i urodziła się na wyspie Culion. Wszyscy mówią jej, że miała więcej szczęścia niż ci, którzy na wyspę zostali przesiedleni, nie musiała bowiem znosić wyzwisk czy wytykania palcami. Dla Amihan życie na wyspie było jedynym, jakie znała. Dziewczynka mieszka w kolonii z mamą, której choroba zabrała zdrowie, sprawność ruchową, a nawet urodę. Nastolatka nigdy nie zaraziła się trądem, pomimo że żyje wśród wielu chorych. Ami, jak ją zdrobniale nazywają przyjaciele, jest niezwykle pogodną i zaradną dziewczyną. Chętnie pomaga mamie oraz innym mieszkańcom wyspy, uczy się w lokalnej szkole i marzy, by na wyspę przyleciały motyle. Razem z mamą sadzą w ogródku przeróżne rośliny, by skusić te piękne owady do zamieszkania na wyspie.

Ani Amihan, ani pozostali mieszkańcy wyspy nie spodziewają się, jak wielkie zmiany zajdą niebawem w ich życiach. Wraz z przybyciem pana Zamory w kolonii trędowatych nastał bardzo smutny czas. Decyzją rządu wszystkie zdrowe dzieci, przybywające na Culion, zostają odebrane rodzicom i trafiają do sierocińca na sąsiedniej wyspie. Ami i jej mama ogromnie to przeżywają. Żadna z nich nie wyobraża sobie życia bez tej drugiej. Nastolatce jest szczególnie ciężko, gdyż w sierocińcu spotyka się z odrzuceniem przez rówieśników i oschłymi, pełnymi niesprawiedliwości i krzywdy rządami pana Zamory.
Gdy Ami wraz z Mariposą odkrywają, że pan Zamora ukrywa listy adresowane do dzieci przesiedlonych z Culion, postanawiają uciec. Będzie to początek niesamowitej przygody, pełnej nieprzewidywalnych zwrotów akcji, zwątpienia, tęsknoty, strachu i aktów odwagi. Sięgnijcie po książkę i poznajcie niewiarygodną historię Amihan, Nenay, Mariposy i Kidlata.

„Wyspa na końcu świata” to jedna z piękniejszych książek dla nastolatków, jakie miałam okazję przeczytać. Jest to niezwykle ciekawa i porywająca opowieść, która przedstawia historię bezgranicznej, silnej miłości, pokonującej wszelkie przeciwności losu. Czytelnicy będą mieli okazję nie tylko poznać losy Amihan, jej rodziny i przyjaciół, ale przede wszystkim poznają realia, w których musiały żyć osoby dotknięte trądem na początku XX wieku. Przyznam szczerze, że byłam wstrząśnięta tą historią! Niemniej pomimo moich początkowych obaw, książka okazała się być bardzo ciepłą i wzruszającą opowieścią.

Kiran Millwood Hargrave wspaniale uchwyciła emocje, towarzyszące przygodom Amihan. Z jednej strony Ami tęskni za mamą, pragnie wrócić do domu i cieszy się, że w podróży towarzyszą jej przyjaciele. Z drugiej zaś - wpada w trudną do opanowania złość, gdy na ich drodze pojawiają się przeszkody. Cieszę się, że bohaterka książki nie jest wyidealizowana czy przekolorowana – dzięki temu staje się bliższa czytelnikowi. Przecież każdy z nas targany jest sprzecznymi emocjami, zwłaszcza w skrajnie trudnych sytuacjach. Dodam, że każdy z bohaterów książki jest niezwykle wyrazisty. Mamy tu nieśmiałego, zamkniętego w sobie Kidlata, silną i odważną Mariposę, surową siostrę Teresę i okrutnego, bezwzględnego pana Zamorę. Każda z postaci wzbudza w czytelniku silne emocje – nie sposób pozostać wobec nich obojętnym!

Gorąco polecam książkę „Wyspa na końcu świata” wszystkim czytelnikom od 12. roku życia. Uważam, że powinien przeczytać ją również każdy dorosły.
2020-08-04 18:58:36

Niektóre motyle żyją jeden dzień, inne tydzień, a jeszcze inne miesiąc. Ale każdego dnia żyją pełnią życia. Dzięki nim świat jest piękniejszy, nawet jeśli spędzą na nim tylko krótką chwilę. (s.239)

12-letnia Ami wiedzie szczęśliwe życie u boku chorej matki na wyspie będącej kolonią dla trędowatych. Jednak w obawie przed trądem zarządca wyspy Pan Zamora podejmuje decyzję jej podziału na dwie strefy - dla zdrowych i chorych, a dzieci zsyła do sierocińca oddalonego od kolonii na sąsiednią wyspę. Młodej bohaterce jest niezwykle trudno opuścić rodzinny dom, gdyż zarówno Ami jak i matka nie wyobrażają sobie życia bez siebie. Jednak sierociniec to miejsce, w którym dziewczynce przyjdzie zmierzyć się z wrogością i odrzuceniem, przecież Ami może być zarażona trądem. Kiedy bohaterka dowiaduje się, że Pan Zamora ukrywał wszystkie listy wysyłane przez mamę, a w ostatnim z nich czyta o pogarszającym się stanie zdrowia rodzicielki wraz z dwójką przyjaciół wyrusza w niebezpieczną drogę powrotną. To będzie dla Ami nie tylko wyzwanie, ale walka z czasem, czy zdąży na miejsce i zastanie matkę żywą?

Ta mało skomplikowana historia niezwykle łatwo utorowała sobie drogę i zajęła zaszczytne miejsce moich książkowych faworytów. Niejeden z was pewnie nazwał by całą opowieść dość przytłaczającą i smutną i nie zamierzam tu wchodzić w zbędne dyskusje, gdyż taka własnie jest. Ale urzekła mnie ta prostota, bezgraniczna miłość i oddanie bohaterki, mogącej pokonać przeciwności losu. Nic w tej powieści nie jest przelukrowane, a na uwagę zasługują również dość ciekawie zarysowane i łatwo wpadające w pamięć sylwetki bohaterów: okrutny zarządca wyspy Pan Zamora, surowa i apodyktyczna siostra Teresa, odważna Mariposa, czy Ami niezwykle odważna. Ta wartościowa i pełna mądrości opowieść dla młodzieży z pewnością poleciłabym również każdemu dorosłemu, gdyż dotyka tematów niezwykle ważnych. Odmienność należy oswajać, nie należy się jej bać, gdyż brak tolerancji prowadzi do nieszczęść. Również motyle pojawiają się w książce nie bez powodu - ich życie zostało porównane do ludzi chorych na trąd, którzy pomimo, że żyją krótko ich życie może być wypełnione miłością i tolerancją, a to wszystko zależy od nas samych...
2020-08-21 13:38:14

Z pewnością nie takiej lektury się spodziewałam. Byłam pewna, że to bardziej bajka dla dzieci, a tymczasem ona poruszała tak ważne tematy, aż chwilami miałam łzy w oczach.
Główną bohaterką jest dwunastoletnia dziewczynka, która mieszka wraz z matką chorą na trąd. Nie jest jej łatwo, ale sobie radzą. Jednak nadchodzi czas w którym okrutni rządowcy rozdzielają dzieci od rodziców. Robią selekcję na chorych i zdrowych. Dzieci niepełnoletnie wysyłają na wyspę do zbiorowego sierocińca, który nie ma w sobie tyle miłości, co ich poprzedni. Na domiar złego do Ami nie przychodzą żadne listy od mamy. Pełna tęsknoty i bólu planuje coś bardzo niebezpiecznego. Nic nie jest w stanie zastąpić jej miłości matki.

Osoby wrażliwe nie raz uronią łzę podczas lektury. Już sam pomysł odebrania dzieci rodzicom był bardzo emocjonujący, a ich wywóz... Nic nie przygotowało mnie na taką treść. Opisy były niezwykle emocjonujące i takie szczere. Dzieci cieszyły się nawet najmniejszymi chwilami radości próbując nie myśleć o stracie. Ludzie oznaczeni trądem byli traktowani jak najgorsze rzeczy. Wiedzieli, że są zagrożeniem dla osób zdrowych, ale pilnowali się, aby ich nie zarazić. Serce mi stawało, kiedy otwarcie mówili o zgładzeniu choroby przy osobach nią dotkniętych. Aż bałam się przewracać kartki, bo strach przesłaniał mi wzrok.

Książkę czyta się szybko, ale z dużą dawką emocji. Rozdziały są krótkie i każdy z nich zapoczątkowuje dalsze losy Ami, ale z nową historią. Bohaterowie są aż za dobrze opisani, przy czym możemy łatwo sobie ich wyobrazić. Te zniekształcenia również...

Nie musiałam długo czekać, by przekonać się jaki udział mają tu przedstawione na obrazku motyle. Ich symbolika będzie piękna i chwyci was za serce. Mi książka bardzo przypominała inną o obozach Aushwitz, ale nie pamiętam jej tytułu. Niemniej jednak ma w sobie pewną wyjątkowość, która sprawia, że zapada w pamięć. Od tej chwili ja sama kiedy ujrzę motyle będę myślała o scenach, które się tu wydarzyły. Tą historię po prostu trzeba poznać;-)
2021-08-06 17:31:42


Zaloguj się
Przypomnij hasło
×
×
Dodane do koszyka
×