40.75
Reportaż
Znak
"Mieli nas za opętanych". Historie nadużyć egzorcystów
Wydawnictwo:
Znak
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
40,75 zł
Cena rekomendowana: 54,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
TO NIE JEST ATAK NA WIARĘ. TO GŁOS W OBRONIE OFIAR
Szymon Piegza, nagradzany dziennikarz śledczy, dociera do osób skrzywdzonych przez egzorcystów. Z reporterską precyzją dokumentuje ludzkie dramaty.
Natalia była godzinami przytrzymywana i wiązana pasami. Miała porwane rajstopy i leżała we własnym moczu, bo egzorcysta zabronił jej iść do toalety. Ze strachu dostała niedowładu nóg.
Agnieszkę egzorcyzmowano z „psychotycznych wizji”, które okazały się… skutkiem złośliwego nowotworu.
Paweł po czterech latach odszedł z kapłaństwa. Fiksacja na szukaniu diabła doprowadziła go na skraj załamania.
DLACZEGO EGZORCYŚCI POZOSTAJĄ BEZ KONTROLI?
Piegza opisuje przypadki manipulacji, przemocy psychicznej i fizycznej. Stawia pytania o odpowiedzialność Kościoła, w którym egzorcyzmy stały się swoistą szarą strefą. A ta pozbawiona prawnych mechanizmów kontroli, daje szerokie pole do nadużyć.
O EGZORCYZMACH POWIEDZIANO WIELE.
O SKRZYWDZONYCH PRZEZ EGZORCYSTÓW NIC.
PIEGZA ODDAJE IM GŁOS.
Szymon Piegza, nagradzany dziennikarz śledczy, dociera do osób skrzywdzonych przez egzorcystów. Z reporterską precyzją dokumentuje ludzkie dramaty.
Natalia była godzinami przytrzymywana i wiązana pasami. Miała porwane rajstopy i leżała we własnym moczu, bo egzorcysta zabronił jej iść do toalety. Ze strachu dostała niedowładu nóg.
Agnieszkę egzorcyzmowano z „psychotycznych wizji”, które okazały się… skutkiem złośliwego nowotworu.
Paweł po czterech latach odszedł z kapłaństwa. Fiksacja na szukaniu diabła doprowadziła go na skraj załamania.
DLACZEGO EGZORCYŚCI POZOSTAJĄ BEZ KONTROLI?
Piegza opisuje przypadki manipulacji, przemocy psychicznej i fizycznej. Stawia pytania o odpowiedzialność Kościoła, w którym egzorcyzmy stały się swoistą szarą strefą. A ta pozbawiona prawnych mechanizmów kontroli, daje szerokie pole do nadużyć.
O EGZORCYZMACH POWIEDZIANO WIELE.
O SKRZYWDZONYCH PRZEZ EGZORCYSTÓW NIC.
PIEGZA ODDAJE IM GŁOS.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Tytuł
"Mieli nas za opętanych". Historie nadużyć egzorcystów
Autor
Wydawnictwo
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
320
Format
14.0 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788383673646
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788383673646
Data premiery
2025-11-12
Kraj produkcji
PL
Producent
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
"Mieli nas za opętanych". Historie nadużyć egzorcystów
40,75 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Tam, gdzie kończy się sacrum, a zaczyna tortura – tak można by w jednym zdaniu napisać o tej książce. Czytając reportaż „Mieli nas za opętanych”, odnosi się wrażenie, że uczestniczy się w procesie zdejmowania grubej, zakurzonej kurtyny. Szymon Piegza nie poszedł drogą sensacji, którą tak łatwo sprzedać w temacie egzorcyzmów. Zamiast tego, wybrał drogę znacznie trudniejszą i bardziej bolesną: skupił się na fizyczności i psychice tych, którzy z „seansów” wyszli jako strzępy ludzi. To, co w tej książce uderza najmocniej, to opis totalnej bezbronności. Piegza dokumentuje sytuacje, w których wiara staje się pretekstem do zawieszenia podstawowych praw człowieka. Kiedy czytamy o kobiecie krępowanej pasami przez wiele godzin, która w wyniku traumy i fizycznego wycieńczenia traci władzę w nogach, przestajemy myśleć o teologii. Zaczynamy myśleć o paragrafach. Autor wyciąga na światło dzienne porażającą niekompetencję osób mianowanych na egzorcystów. Najbardziej tragicznym przykładem jest historia Agnieszki. To moment, w którym reportaż staje się niemal aktem oskarżenia – pokazuje bowiem, jak duchowa fiksacja potrafi zaślepić na oczywiste sygnały biologiczne. Pomylenie nowotworu z demonem to nie jest błąd w sztuce modlitwy. To tragiczne w skutkach zaniechanie, które odebrało chorej prawo do godnego leczenia. Szymon Piegza analizuje strukturę, która pozwala na istnienie takich „wysp bezprawia”. W Polsce funkcja egzorcysty wiąże się z ogromnym kredytem zaufania społecznego, który – jak udowadnia autor – bywa nadużywany w sposób bezwzględny. Książka ujawnia brak jakichkolwiek bezpieczników. Jeśli kapłan uzna, że leki psychotropowe blokują działanie sfery duchowej, ofiara zostaje pozbawiona jedynej realnej ochrony, jaką daje współczesna medycyna. Styl autora jest oszczędny, momentami wręcz chłodny, co stanowi doskonałą przeciwwagę dla gorących emocji zawartych w relacjach świadków. Autor nie musi oceniać – on pozwala, by fakty mówiły same za siebie. To reportaż o strachu, który paraliżuje nie tylko ofiary, ale i otoczenie, pozwalając na kontynuowanie przemocy pod płaszczem rytuału. „Mieli nas za opętanych” to książka, która powinna stać się obowiązkowym punktem odniesienia w debacie o relacjach Państwo-Kościół oraz o granicach wolności religijnej. Piegza udowadnia, że tam, gdzie brakuje transparentności i zewnętrznego nadzoru, zawsze pojawia się pole do sadyzmu i manipulacji. To lektura dla ludzi o mocnych nerwach, ale i o dużej wrażliwości. Nie jest to książka przeciwko religii, ale przeciwko bezkarności budowanej na ludzkim nieszczęściu. Piegza przywraca godność swoim bohaterom, bo pozwala im w końcu opowiedzieć swoją wersję wydarzeń – bez cenzury, bez wstydu i bez narzuconej narracji o „zbawiennym cierpieniu”. To jedna z tych pozycji, po których odłożeniu na półkę, świat wydaje się nieco inny, a nasza czujność na krzywdę drugiego człowieka znacząco wzra
Szymon Piegza w swoim najnowszym reportażu Mieli nas za opętanych podejmuje temat, o którym mówi się mało, niechętnie, a najczęściej wcale. Egzorcyzmy – rytuał istniejący na styku wiary, tradycji i ludzkich lęków – wciąż funkcjonują w Polsce jako tajemnicza, niepodlegająca zewnętrznej kontroli przestrzeń. Piegza uzbraja się w reporterską cierpliwość i bezkompromisową dociekliwość, by wejść w obszar, gdzie nadużycia często przykrywa religijny autorytet, a dramaty rozgrywają się w ciszy zakrystii i zaciemnionych sal modlitwy. To, co najbardziej uderza w tej książce, to fakt, że nie jest ona wymierzona w wiarę. Piegza z ogromną ostrożnością oddziela Kościół jako wspólnotę duchową od praktyk, które wymknęły się spod jakiejkolwiek kontroli. To nie jest manifest antyklerykalny, ale głos w obronie ludzi, którzy trafili w tryby systemu pełnego luk, przemilczeń i braku odpowiedzialności. Reportaż tworzą przede wszystkim ludzie — nie statystyki, nie zasłyszane opinie, ale osoby z krwi i kości. Piegza pozwala im mówić, nie przerywając, nie upiększając, nie cenzurując emocji. Natalia, młoda kobieta poddana brutalnym „zabiegom duchowym”, jest jednym z najbardziej wstrząsających przykładów. Godziny spędzone w pasach, w brudzie, w bólu, z zakazem korzystania z toalety, doprowadziły ją do niedowładu nóg. Co najbardziej dojmujące – w oczach egzorcysty jej cierpienie było dowodem na „działanie złego”, nie sygnałem alarmowym wskazującym na przemoc. Agnieszka, której psychozę egzorcyści „wypędzali” modlitwami i krzykiem, podczas gdy prawdziwą przyczyną jej wizji był rozwijający się nowotwór. Diagnoza medyczna przyszła zbyt późno, bo zaufano rytuałom zamiast lekarzom. Paweł, były ksiądz, stanowi zupełnie inny, ale równie porażający wymiar tej historii. Wychowany w systemie, w którym lęk przed demonem staje się obsesją, po latach praktykowania egzorcyzmów sam zaczyna doświadczać załamania nerwowego. Wypala się, traci stabilność psychiczną i odchodzi z kapłaństwa – z poczuciem, że został sam ze swoim koszmarem. Każda z tych opowieści jest jednocześnie indywidualna i przerażająco uniwersalna. Pokazuje, jak łatwo człowieka w kryzysie – chorego, zagubionego, zdesperowanego – można przekonać, że jego cierpienie ma nadprzyrodzoną naturę. A kiedy w grę wchodzi autorytet duchowny, granica między pomocą, a nadużyciem znika. Na pochwałę zasługuje metoda Piegzy. Autor nie zadowala się powierzchownymi opisami – on rekonstruuje sceny niemal minuta po minucie. Rozmawia z ofiarami, ich rodzinami, księżmi, specjalistami. Prostuje mity, zderza relacje, sprawdza dokumenty medyczne i kościelne. Jego styl pozostaje wyważony, choć temat aż prosi się o emocjonalną ekspresję. Piegza wie jednak, że siła tej książki tkwi w faktach. To właśnie rzeczowość reportera sprawia, że dramaty stają się jeszcze bardziej przejmujące. Bez krzyku, bez publicystycznego wzmożenia – tylko prawda. Jednym z kluczowych wątków książki jest pytanie o brak nadzoru nad egzorcystami. Choć Kościół oficjalnie reguluje, kto może pełnić tę funkcję, praktyka ujawnia ogromne niekontrolowane pole działań. Piegza wskazuje na: brak mechanizmów prawnych chroniących osoby poddawane rytuałom, niechęć do zgłaszania nadużyć, zamiatanie skandali pod dywan, zderzenie religijnych praktyk z medyczną niewiedzą, atmosferę strachu, która sprawia, że ofiary milczą latami. Egzorcyści stają się w tej książce figurami niejednoznacznymi – część z nich działa w dobrej wierze, część ulega manii, część wykorzystuje władzę. Ale system, w którym działają, sprzyja nadużyciom. Bo Piegza oddaje głos tym, których latami nikt nie słuchał. Bo pokazuje obszar tabu, w którym krzywdzeni ludzie byli przedstawiani jako narzędzia diabła, a nie jako osoby potrzebujące pomocy medycznej i psychologicznej. Bo wreszcie ktoś zadaje pytanie: Jak to możliwe, że w imię wiary dochodzi do czynów, które w każdym innym kontekście nazwalibyśmy przemocą? Mieli nas za opętanych to nie tylko świetny reportaż – to ważna społecznie interwencja, która powinna wywołać dyskusję na szeroką skalę. Książka boli, wstrząsa, bulwersuje, ale przede wszystkim uświadamia, że problem nadużyć w obszarze praktyk egzorcystycznych jest realny i wymaga natychmiastowych zmian systemowych. To lektura dla tych, którzy szukają prawdy — nawet jeśli jest niewygodna. Dla tych, którzy wierzą, ale nie godzą się na milczenie. Dla tych, którzy chcą rozumieć, a nie tylko słuchać. To reportaż, który powinien przeczytać każdy, komu leży na sercu człowiek — i jego godność.