30.54
Literatura obyczajowa
Pascal
Adela
Wydawnictwo:
Pascal
Oprawa: Miękka
30,54 zł
Cena rekomendowana: 50,00 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Czy miłość usprawiedliwia każdą decyzję? Jest koniec 1929 roku. Gdański przestępca Adam Jabłoński wraca do miasta po dwunastu latach nieobecności. Tu jego drogi krzyżują się z Adelą Kramer, która ledwie wiąże koniec z końcem, opiekując się niewidomą matką i dużo młodszą siostrą, a w dodatku musi spłacić dług, który zaciągnęła przed rokiem. Adela zostaje kochanką Adama, za co dostaje zapłatę. Wkrótce jednak uświadamia sobie, że zaczyna się w nim zakochiwać. Czy człowiek tak zimny jak Jabłoński mógłby poczuć do niej coś więcej? Dlaczego nie chce mówić o swojej przeszłości i jaki jest powód jego powrotu do Gdańska? Czy ta znajomość ma szansę na szczęśliwe zakończenie, czy przyniesie im tylko więcej cierpienia?
Kraj produkcji: PL
Ostrzeżenia:
Brak ostrzeżeń
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
384
Format
13.0x20.0cm
Języki
polski
ISBN
9788383174440
Rodzaj
Książka
EAN
9788383174440
Data premiery
2026-01-14
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo PASCAL Sp.z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Adela
30,54 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Niektóre powieści trudno zamknąć w ramach jednego gatunku. Tak właśnie jest z „Adelą” – książką, która początkowo może sprawiać wrażenie romansu historycznego, jednak bardzo szybko okazuje się znacznie bardziej złożoną opowieścią. To historia o odpowiedzialności, poświęceniu, moralnych dylematach i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie, który nie zawsze daje człowiekowi możliwość wyboru. Akcja powieści rozgrywa się w Wolnym Mieście Gdańsku pod koniec lat dwudziestych XX wieku. Jest to okres pełen społecznych napięć, ekonomicznych trudności i politycznej niepewności. Autorka niezwykle starannie odtwarza realia epoki, dzięki czemu czytelnik może niemal poczuć atmosferę ulic dawnego Gdańska. Z jednej strony widzimy eleganckie kamienice, kawiarnie i miejsca spotkań zamożniejszych mieszkańców, z drugiej zaś biedę, bezrobocie i codzienną walkę o przetrwanie. Historyczne tło nie jest jedynie dekoracją dla wydarzeń, lecz pełnoprawnym bohaterem tej opowieści. To właśnie ono kształtuje losy postaci i wpływa na podejmowane przez nich decyzje. Główną bohaterką jest Adela – młoda kobieta, na której barkach spoczywa odpowiedzialność za najbliższych. Opiekuje się niewidomą matką oraz siostrą, a codzienność zmusza ją do podejmowania trudnych decyzji. Nie ma luksusu marzeń ani czasu na romantyczne uniesienia. Musi myśleć przede wszystkim o bezpieczeństwie rodziny i zapewnieniu jej godnego życia. To bohaterka, którą bardzo łatwo zrozumieć i której trudno nie kibicować. Jej siła nie przejawia się w spektakularnych czynach, lecz w wytrwałości, determinacji i gotowości do poświęceń. Na jej drodze pojawia się Adam Jabłoński – mężczyzna owiany tajemnicą, który po latach wraca do Gdańska. Jego przeszłość skrywa wiele sekretów, a sam bohater budzi zarówno zainteresowanie, jak i nieufność. Relacja pomiędzy Adelą a Adamem rozpoczyna się od pewnego układu, jednak z czasem przybiera coraz bardziej skomplikowaną formę. Autorka unika schematów charakterystycznych dla klasycznych romansów. Uczucia rodzące się między bohaterami nie są oczywiste ani łatwe. Towarzyszą im wątpliwości, lęki i bagaż doświadczeń, który nie pozwala bezgranicznie zaufać drugiej osobie. Jednym z największych atutów powieści są doskonale nakreślone portrety psychologiczne bohaterów. Zarówno Adela, jak i Adam są postaciami wielowymiarowymi, pełnymi sprzeczności i wewnętrznych konfliktów. Ich decyzje nie zawsze są słuszne, ale niemal zawsze wydają się wiarygodne. Autorka pokazuje, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość i jak trudno czasem uwolnić się od dawnych doświadczeń. Szczególnie interesująco przedstawiona została przemiana Adeli, która stopniowo odkrywa własną wartość, zaczyna dostrzegać swoją siłę i uczy się walczyć o siebie. „Adela” porusza wiele ważnych tematów społecznych. To opowieść o ekonomicznym uzależnieniu, nierównościach społecznych, samotności i odpowiedzialności za innych. Autorka zwraca uwagę na ograniczenia narzucane kobietom przez ówczesne konwenanse oraz pokazuje, jak często życie zmusza człowieka do moralnych kompromisów. Bohaterowie wielokrotnie stają przed wyborami, w których nie istnieją rozwiązania idealne, a każda decyzja niesie za sobą określone konsekwencje. Na uwagę zasługuje również wątek przestępczego półświatka, który nadaje fabule dodatkowego napięcia. Tajemnice z przeszłości, niewyjaśnione sprawy oraz motyw zemsty sprawiają, że historia nie zwalnia tempa. Dzięki temu powieść zachowuje równowagę pomiędzy warstwą obyczajową, historyczną i sensacyjną. Autorka umiejętnie buduje atmosferę niepewności, sprawiając, że czytelnik z zainteresowaniem śledzi kolejne wydarzenia. Dużym atutem książki jest również sposób prowadzenia narracji. Jest ona spokojna i refleksyjna, ale jednocześnie angażująca emocjonalnie. Autorka nie stawia na gwałtowne zwroty akcji czy dramatyczne sceny, lecz skupia się na emocjach bohaterów i procesach zachodzących w ich wnętrzu. Dzięki temu historia nabiera autentyczności i pozwala lepiej zrozumieć motywacje postaci. „Adela” to powieść dla czytelników, którzy lubią historie osadzone w realiach historycznych, ale oczekują od nich czegoś więcej niż jedynie wątku romantycznego. To książka o dojrzewaniu do własnych decyzji, o odpowiedzialności i poszukiwaniu szczęścia w świecie pełnym ograniczeń. To także opowieść o tym, że czasem największa odwaga nie polega na walce z innymi, lecz na zmierzeniu się z samym sobą. Jest to historia pełna emocji, życiowych dylematów i bohaterów, którzy pozostają w pamięci na długo po zamknięciu ostatniej strony. „Adela” skłania do refleksji nad tym, jak bardzo nasze wybory są uzależnione od okoliczności oraz jak cienka bywa granica między obowiązkiem a pragnieniem własnego szczęścia. To powieść, która nie tylko dostarcza rozrywki, ale również zachęca do zastanowienia się nad ludzką naturą i ceną podejmowanych decyzji.
Kochani, bardzo polubiłam pióro Ewy Popławskiej, która – można powiedzieć – czaruje swoimi opowieściami. Chwytają one za struny duszy i nie puszczają aż do ostatniej strony. „Adela” to powieść, która przenosi nas do Gdańska końca 1929 roku — miasta spowitego mrokiem, choć przebija się w nim również odrobina światła. Jedno jest pewne: to przestrzeń pełna kontrastów. Elegancja miesza się z biedą, a nadzieja z bezwzględnością. To także historia o miłości rodzącej się w bardzo niesprzyjających okolicznościach i o wyborach, które nigdy nie są czarno-białe. Adela Kramer to bohaterka, której nie sposób oceniać powierzchownie. Przytłoczona odpowiedzialnością za rodzinę i zmuszona do walki o każdy kolejny dzień, podejmuje decyzje, które dla wielu mogłyby wydawać się kontrowersyjne. Autorka z dużą wrażliwością pokazuje jednak, że desperacja i poczucie obowiązku potrafią popchnąć człowieka w ramiona ryzyka. Relacja z Adamem Jabłońskim zaczyna się jako układ, lecz z czasem przeradza się w coś znacznie bardziej skomplikowanego. Adam to postać bardzo złożona — chłodny, zamknięty w sobie, noszący w sercu i duszy rany z przeszłości, o której nie chce mówić. Jego powrót do Gdańska owiany jest tajemnicą, a napięcie wokół jego motywów buduje niezwykle intrygującą atmosferę. Trudno go rozszyfrować, ale właśnie ta nieprzewidywalność i ciekawość, jaką wzbudza od pierwszych stron, trzymają czytelnika w napięciu aż do samego końca. To bardzo emocjonalna historia, w której autorka z wyczuciem pokazuje, że miłość nie zawsze jest czysta i niewinna. Bywa związana z zależnością, bólem, złudzeniami i nadzieją — taką, która potrafi zarówno budować, jak i niszczyć. To opowieść o idealizowaniu drugiego człowieka, o zderzeniu marzeń z rzeczywistością oraz o tym, że nawet z pękniętym sercem można próbować żyć dalej. Bardzo cenię sposób, w jaki autorka rysuje tło historyczne. Jest subtelnie nakreślone i stanowi piękne dopełnienie fabuły. Klimat międzywojennego Gdańska został oddany w wyjątkowy sposób — czuć w nim napięcie, niepewność jutra i społeczne podziały. Był to czas trudny i niepewny, co dodatkowo sprawia, że historia Adeli i Adama wydaje się jeszcze bardziej autentyczna. Jestem przekonana, że „Adela” przypadnie do gustu osobom, które lubią romanse z nutą mroku, tajemnicy i moralnych dylematów. To nie jest lekka opowieść o wielkiej miłości, lecz historia uczucia wystawionego na próbę — przez przeszłość, okoliczności i samych bohaterów. Polecam serdecznie ❤️ Cytaty: „Pytasz o to, czy można kochać kogoś, kogo się nie zna. Myślę, że można. Może właśnie wtedy miłość jest najszczersza, kto wie. Albo plotę głupoty, sama nie wiem… Nieznajomego człowieka można idealizować, ulepić go po swojemu. Gdy się go poznaje, wszystko znika.” „Żyć przecież można i z pękniętym sercem, bo nic nie szkodzi. Tak samo się wstaje, tak samo układa się do snu.”
Czy uważacie, że miłość usprawiedliwia każdą decyzję? Wg mnie nie, bo jeśli naprawdę się kocha, powinno się zrobić wszystko, by uczucie mogło trwać. Nie wolno z niego bowiem łatwo rezygnować. Nawet w imię wcześniejszych innych postanowień i przyświecających im ideałów… . O tym, czy miłość zwycięży przekonają się bohaterowie powieści autorstwa Ewy Popławskiej - „Adela”. . Tytułowa Adela jest w skomplikowanej relacji z Adamem Jabłońskim - mężczyzną z niejasną przeszłością, a tak naprawdę przestępcą, który po latach powraca do Wolnego Miasta Gdańska, by dokonać zemsty. Zemsty na mężczyźnie, który zniszczył jego przeszłość, podeptał przyszłość i sprawił, że już nic nie było takim, jakie być powinno. Adela, nieświadoma tego, jaki jest prawdziwy charakter jej „związku” z Adamem, wikła się w niego bardziej, niżby chciała. Robi to nie tylko dlatego, że straciła głowę dla tego „dżentelmena”. Kobieta jest na skraju nędzy i stara się zapewnić byt młodszej siostrze i schorowanej matce. Nie myśli tylko o tym, czy cena będzie warta świeczki… Dokąd zaprowadzi tę dwójkę los? Czy ich relacja ma szansę na szczęśliwe zakończenie?… . To była bardzo ciekawa, ale i niezwykle smutna historia. Pełna niedomówień, mrocznych tajemnic, które raz ujawnione nie pozwalały już o sobie zapomnieć, a przede wszystkim zależności międzyludzkich, których nie można było ominąć… Tytułowa bohaterka - z pozoru delikatna, okazała się być silną i zdecydowaną, stanowiącą samej o sobie. Poświęciła porywy serca nad rodziną i powinnościami - bo przecież życie nigdy nie jest czarno-białe. . W powieści sporo się działo. Autorka idealnie oddała charakter tamtych czasów, gdzie to zasobność portfela decydowała o życiu, a ówczesny światek przestępczy rządził nad miastem. Gdzie honor i wyrównanie rachunków z przeszłości było ważniejsze niż rodzące się uczucie, a nawet bliscy… Gdzie czasami jedynie krok dzielił od upadku i braku jakichkolwiek perspektyw, a znajomość tzw. typów spod ciemniej gwiazdy czasami ratowała skórę, by na następny raz być przekleństwem…
Pewnie znacie to uczucie… Patrzycie na coś lub o czymś czytacie i macie swoją własną wizualizację. A potem przychodzi rozczarowanie. Jako dziecko przeżyłem sytuację, która do dzisiaj siedzi w mojej głowie. Byłem namiętnym karciarzem. Tak, grałem w „Piotrusia” i miałem całą masę różnych talii. Gra prosta: 25 kart, jedna nie do pary – kto ją wyciągnął, ten przegrywał. Pewnego dnia przed kioskiem zauważyłem nową talię: „Zawody”. W mojej wyobraźni natychmiast pojawiła się wizualizacja: myślałem, że w środku będą malutka kielnia, młoteczek, stetoskop, grzebień czy drabina strażacka. Rodzice kupili, a w środku… okazało się, że są tylko karty. No tak, a co miało być, skoro to był tylko „Piotruś”? Dlaczego o tym piszę? Wydawnictwo Pascal wydało kolejną książkę Ewy Popławskiej pt. „Adela”. Gdy złapałem opis – Gdańsk, czasy Wolnego Miasta – byłem pewien, że muszę to przeczytać. Literatura osadzona w tym konkretnym czasie zawsze mnie kręci. Zabrałem się za czytanie i… tego Gdańska na początku było niewiele. Całość zaczęła się od dość dziwnego układu damsko-męskiego. Adela, z powodu nadchodzącej zimy, problemów rodzinnych i braku pracy, zaczyna spotykać się z Adamem – człowiekiem przy forsie, mieszkającym w luksusowym hotelu. Ona korzysta, bo on jej płaci. Ona zaczyna angażować się uczuciowo, on nie – bo ma misję do wypełnienia. I nie, jeśli myślicie, że chodzi o wątek szpiegowski (mimo miasta, gdzie Niemcy nie lubią Polaków, Polacy Niemców, a do tego są jeszcze Żydzi i gangi), to prawda jest inna. Czytam i – podobnie jak z tamtym „Piotrusiem”, który stał się moją ulubioną talią – zaczynam się cieszyć, że trafiłem na tę książkę. To, co wydaje się proste i właściwie w połowie książki niemal wyjaśnione, nagle nabiera tempa. Wszystko zaczyna się gmatwać, nitki się rozplątują, pokazując motywy działań bohaterów, których pojawia się coraz więcej. A i miejsce – Wolne Miasto Gdańsk oraz pobliska Oliwa – stają się kluczowe dla akcji. Kiedy jednak docieram do finiszu, myślę sobie, że to opowieść, którą jak lubią mówić archeolodzy można by „posadowić” w dowolnym miejscu i czasie. Autorce zależy bowiem na pokazaniu uniwersalnych zależności między ludźmi: tworzeniu się przyjaźni i nienawiści, rodzącym się wybaczaniu, szukaniu zemsty i uwikłaniu losów w przeszłości, od której nie da się uciec. To ważne tematy, a kwestią kluczową jest to, jak zostały napisane i zaplątane. To moja pierwsza powieść Ewy Popławskiej i mimo pierwotnego dystansu, z zapartym tchem śledziłem wydarzenia do ostatniego słowa. Zakończenie na pewno nie jest oczywiste. Adam w środku książki mówi do Adeli: „Życie zbyt często każe nam łykać gorzkie pigułki. Warto przynajmniej od czasu do czasu posypywać je cukrem”. Adela odpowiada: „Być może tak się przyzwyczaiłam do gorzkich pigułek, że nie pamiętam smaku cukru”. Pani Ewo, dziękuję. Ja też często zapominam o smaku cukru, choć coraz częściej stwierdzam, że warto posypać cukrem pudrem nasze gorzkie życie. A przy okazji dowiedziałem się sporo o społeczności Wolnego Miasta Gdańska – szczególnie o tej części, której z prawem nie zawsze po drodze.
Pewnie znacie to uczucie… Patrzycie na coś lub o czymś czytacie i macie swoją własną wizualizację. A potem przychodzi rozczarowanie. Jako dziecko przeżyłem sytuację, która do dzisiaj siedzi w mojej głowie. Byłem namiętnym karciarzem. Tak, grałem w „Piotrusia” i miałem całą masę różnych talii. Gra prosta: 25 kart, jedna nie do pary – kto ją wyciągnął, ten przegrywał. Pewnego dnia przed kioskiem zauważyłem nową talię: „Zawody”. W mojej wyobraźni natychmiast pojawiła się wizualizacja: myślałem, że w środku będą malutka kielnia, młoteczek, stetoskop, grzebień czy drabina strażacka. Rodzice kupili, a w środku… okazało się, że są tylko karty. No tak, a co miało być, skoro to był tylko „Piotruś”? Dlaczego o tym piszę? Wydawnictwo Pascal wydało kolejną książkę Ewy Popławskiej pt. „Adela”. Gdy złapałem opis – Gdańsk, czasy Wolnego Miasta – byłem pewien, że muszę to przeczytać. Literatura osadzona w tym konkretnym czasie zawsze mnie kręci. Zabrałem się za czytanie i… tego Gdańska na początku było niewiele. Całość zaczęła się od dość dziwnego układu damsko-męskiego. Adela, z powodu nadchodzącej zimy, problemów rodzinnych i braku pracy, zaczyna spotykać się z Adamem – człowiekiem przy forsie, mieszkającym w luksusowym hotelu. Ona korzysta, bo on jej płaci. Ona zaczyna angażować się uczuciowo, on nie – bo ma misję do wypełnienia. I nie, jeśli myślicie, że chodzi o wątek szpiegowski (mimo miasta, gdzie Niemcy nie lubią Polaków, Polacy Niemców, a do tego są jeszcze Żydzi i gangi), to prawda jest inna. Czytam i – podobnie jak z tamtym „Piotrusiem”, który stał się moją ulubioną talią – zaczynam się cieszyć, że trafiłem na tę książkę. To, co wydaje się proste i właściwie w połowie książki niemal wyjaśnione, nagle nabiera tempa. Wszystko zaczyna się gmatwać, nitki się rozplątują, pokazując motywy działań bohaterów, których pojawia się coraz więcej. A i miejsce – Wolne Miasto Gdańsk oraz pobliska Oliwa – stają się kluczowe dla akcji. Kiedy jednak docieram do finiszu, myślę sobie, że to opowieść, którą jak lubią mówić archeolodzy można by „posadowić” w dowolnym miejscu i czasie. Autorce zależy bowiem na pokazaniu uniwersalnych zależności między ludźmi: tworzeniu się przyjaźni i nienawiści, rodzącym się wybaczaniu, szukaniu zemsty i uwikłaniu losów w przeszłości, od której nie da się uciec. To ważne tematy, a kwestią kluczową jest to, jak zostały napisane i zaplątane. To moja pierwsza powieść Ewy Popławskiej i mimo pierwotnego dystansu, z zapartym tchem śledziłem wydarzenia do ostatniego słowa. Zakończenie na pewno nie jest oczywiste. Adam w środku książki mówi do Adeli: „Życie zbyt często każe nam łykać gorzkie pigułki. Warto przynajmniej od czasu do czasu posypywać je cukrem”. Adela odpowiada: „Być może tak się przyzwyczaiłam do gorzkich pigułek, że nie pamiętam smaku cukru”. Pani Ewo, dziękuję. Ja też często zapominam o smaku cukru, choć coraz częściej stwierdzam, że warto posypać cukrem pudrem nasze gorzkie życie. A przy okazji dowiedziałem się sporo o społeczności Wolnego Miasta Gdańska – szczególnie o tej części, której z prawem nie zawsze po drodze.