44.45
Reportaż
Znak Literanova
Bękarty Polski
Wydawnictwo:
Znak Literanova
Oprawa: Twarda
44,45 zł
Cena rekomendowana: 59,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: poniedziałek 15.06.2026
Opis
ZEMSTA, KTÓRA WYPRZEDZIŁA PROCESY NORYMBERSKIE
Kiedy skończyła się wojna, jedynym, czego pragnął Tadeusz Jasiński, była zemsta. Jako ocalały z Holocaustu chciał wziąć odwet na tych, którzy zgotowali piekło jego pobratymcom. Wstąpił do Urzędu Bezpieczeństwa w Gdańsku, choć nie był i nie zamierzał zostać komunistą.
W podaniu napisał wprost: „Krew za krew”.
Także inni młodzi Żydzi, którzy przetrwali Zagładę, zamiast czekać na Norymbergę, ruszyli tropem swoich oprawców. Ścigali esesmanów, kolaborantów, volksdeutschów. Nie pytali o procedury – wierzyli, że tylko śmiercią można odpłacić za śmierć.
GDY KOŃCZĄ SIĘ WOJNY NIE KOŃCZY SIĘ NIENAWIŚĆ
Marek Łuszczyna wydobywa z zapomnienia najmroczniejszy rozdział powojennej Polski: pełen moralnego chaosu czas, gdy ofiary stawały się sędziami i katami, a sprawiedliwość miała twarz zemsty. W tym fabularyzowanym reportażu opartym na faktach, wspomnieniach Tuwii Friedmana – „łowcy nazistów” – oraz archiwalnych materiałach źródłowych, autor odważnie wraca do wydarzeń, które wciąż są tematem tabu i do dziś wzbudzają emocje.
Książka o tych, dla których wojna nie skończyła się w 1945 r.
NOTKA O AUTORZE:
Marek Łuszczyna
Dziennikarz, reporter i pisarz, specjalista od trudnych i kontrowersyjnych tematów z polskiej historii. Autor takich książek, jak: „Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię”, „Nocni Myśliwi”, czy „Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy”. Nominowany do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej. Był także finalistą nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Współpracował z wieloma miesięcznikami, pisał dla „Dużego Formatu”, „Press”, „Bluszcz” i „Chimera”. Jako reporter współpracował z „Trójką” i „Życiem Warszawy”.
Kiedy skończyła się wojna, jedynym, czego pragnął Tadeusz Jasiński, była zemsta. Jako ocalały z Holocaustu chciał wziąć odwet na tych, którzy zgotowali piekło jego pobratymcom. Wstąpił do Urzędu Bezpieczeństwa w Gdańsku, choć nie był i nie zamierzał zostać komunistą.
W podaniu napisał wprost: „Krew za krew”.
Także inni młodzi Żydzi, którzy przetrwali Zagładę, zamiast czekać na Norymbergę, ruszyli tropem swoich oprawców. Ścigali esesmanów, kolaborantów, volksdeutschów. Nie pytali o procedury – wierzyli, że tylko śmiercią można odpłacić za śmierć.
GDY KOŃCZĄ SIĘ WOJNY NIE KOŃCZY SIĘ NIENAWIŚĆ
Marek Łuszczyna wydobywa z zapomnienia najmroczniejszy rozdział powojennej Polski: pełen moralnego chaosu czas, gdy ofiary stawały się sędziami i katami, a sprawiedliwość miała twarz zemsty. W tym fabularyzowanym reportażu opartym na faktach, wspomnieniach Tuwii Friedmana – „łowcy nazistów” – oraz archiwalnych materiałach źródłowych, autor odważnie wraca do wydarzeń, które wciąż są tematem tabu i do dziś wzbudzają emocje.
Książka o tych, dla których wojna nie skończyła się w 1945 r.
NOTKA O AUTORZE:
Marek Łuszczyna
Dziennikarz, reporter i pisarz, specjalista od trudnych i kontrowersyjnych tematów z polskiej historii. Autor takich książek, jak: „Igły. Polskie agentki, które zmieniły historię”, „Nocni Myśliwi”, czy „Złe. Kobiety w służbie III Rzeszy”. Nominowany do Nagrody Newsweeka im. Teresy Torańskiej. Był także finalistą nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za reportaż literacki. Współpracował z wieloma miesięcznikami, pisał dla „Dużego Formatu”, „Press”, „Bluszcz” i „Chimera”. Jako reporter współpracował z „Trójką” i „Życiem Warszawy”.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Tytuł
Bękarty Polski
Autor
Wydawnictwo
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Twarda
Ilość stron
288
Format
13.5 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788384271902
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788384271902
Data premiery
2026-02-25
Kraj produkcji
PL
Producent
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Bękarty Polski
44,45 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Jaka jest ta historia? Wchodzi w czytelnika z impetem, burzy porządek myślenia i zostawia go w miejscu, w którym trudno się odnaleźć. Bękarty Polski Marka Łuszczyny to właśnie taka opowieść — bezczelnie szczera, emocjonalnie rozdzierająca i boleśnie aktualna, choć mówi o czasie, który teoretycznie już minął. Bo ta książka zaczyna się tam, gdzie większość historii się kończy — po wojnie. W świecie, który miał wrócić do normalności, ale nie potrafił. W świecie ludzi, którzy przeżyli coś, czego przeżyć się nie da — i teraz mają żyć dalej, jakby nic się nie stało. Tylko że w nich nic już nie jest takie samo. Poznajemy tych, którzy ocaleli z piekła — ale ocalenie nie przyniosło im ukojenia. Przyniosło gniew. Przyniosło pustkę. Przyniosło potrzebę, która była silniejsza niż jakiekolwiek prawo: potrzebę odwetu. Tadeusz Jasiński i inni, podobni mu młodzi ludzie, nie chcą czekać na Norymbergę, na wyroki, na sprawiedliwość w białych rękawiczkach. Oni chcą krwi. Chcą zamknąć swoje historie własnymi rękami. I w tym miejscu zaczyna się prawdziwy ciężar tej książki. Łuszczyna nie prowadzi nas za rękę. Nie tłumaczy, nie łagodzi, nie usprawiedliwia — ale też nie potępia. Zamiast tego robi coś znacznie trudniejszego: pokazuje. Odsłania powojenną rzeczywistość, w której moralność przestaje być oczywista, a wybory przestają mieścić się w znanych nam kategoriach dobra i zła. Bo jak ocenić człowieka, który sam był ofiarą niewyobrażalnego zła — a teraz sam sięga po przemoc? Czy to jeszcze sprawiedliwość, czy już tylko zemsta? A może jedno i drugie — nierozdzielne, splątane i niemożliwe do jednoznacznego nazwania? Ta książka boli, bo nie pozwala się zdystansować. Czytając, łapiesz się na tym, że próbujesz zrozumieć bohaterów — a chwilę później boisz się własnych myśli. Bo ich gniew zaczyna być zrozumiały. Ich decyzje — choć przerażające — przestają być całkiem obce. I to jest moment, w którym Bękarty Polski uderzają najmocniej: kiedy orientujesz się, że granica między „nimi”, a „nami” jest znacznie cieńsza, niż chcielibyśmy wierzyć. Ogromną siłą tej książki jest jej zakorzenienie w faktach. To nie jest wymyślona opowieść dla wstrząsu czy efektu. To historia oparta na dokumentach, wspomnieniach, między innymi Tuwii Friedmana — człowieka, który naprawdę ścigał nazistów. Dzięki temu każda scena ma ciężar autentyczności, a każde zdanie brzmi jak echo czegoś, co wydarzyło się naprawdę. I może właśnie dlatego ta książka tak długo nie daje o sobie zapomnieć — bo nie można jej zamknąć w bezpiecznej szufladzie „fikcja”. Styl Łuszczyny jest oszczędny, momentami niemal chłodny — ale to tylko pozory. Pod tą reporterską precyzją buzują emocje, które co chwilę przebijają się na powierzchnię. Autor nie potrzebuje wielkich słów, żeby wstrząsnąć czytelnikiem. Wystarczy jedno zdanie, jeden obraz, jedna decyzja bohatera — i nagle robi się duszno. Bękarty Polski to książka o zemście, ale jeszcze bardziej o bezradności. O tym, co zostaje w człowieku, kiedy zawodzą wszystkie systemy sprawiedliwości. O tym, jak łatwo jest mówić o moralności z perspektywy spokoju — i jak bardzo wszystko się komplikuje, kiedy stawką jest własne cierpienie. To nie jest lektura, która daje ulgę. Nie znajdziesz tu ukojenia ani prostych odpowiedzi. Zamiast tego dostajesz coś znacznie trudniejszego — konfrontację z pytaniami, które zostają z Tobą na długo: Czy każdy ma prawo do zemsty? Czy cierpienie usprawiedliwia przemoc? I najważniejsze — gdzie kończy się człowieczeństwo? Po tej książce coś się zmienia. Może nie od razu, może nie spektakularnie — ale jednak. Bo zaczynasz rozumieć, że historia to nie tylko daty i fakty. To ludzie. Ich wybory. Ich ból. I ich decyzje, które często wymykają się wszelkim ocenom. Bękarty Polski nie są wygodne. Nie są łatwe. Ale są potrzebne — bo przypominają, że najciemniejsze rozdziały historii nie zawsze kończą się wtedy, kiedy chcielibyśmy przewrócić stronę. I że czasem to, co najtrudniejsze, zaczyna się dopiero po wszystkim. Przekonaj się, czy ta historia jest tak trudna i bolesna, jak moje odczucia …
Niesamowita i trudna książka. Autor Marek Łuszczyna mierzy się z tematem, który był tajny przez poufne, a potem skrzętnie zamieciony pod dywan. Z ręką na sercu: kto z Was potrafi powiedzieć coś o żydowskich łowcach nazistów? Nie o tych od Szymona Wiesenthala, choć główny bohater, Tuwiah Friedman, stał się ostatecznie kluczową postacią mającą olbrzymi udział w pojmaniu Adolfa Eichmanna. Chodzi o tych, którzy tuż po wojnie wstępowali do Urzędu Bezpieczeństwa, by dać upust swojej nienawiści do nazistów. Ich główną motywacją nie było samo schwytanie oprawców ich rodzin, ale realizacja hodowanej w sobie przez lata chęci zemsty, i to tej natychmiastowej: krew za krew. Pojmany i wyrok wykonany. Zresztą Tadeusz Jasiński, czyli Tuwiah, w swoim podaniu o przyjęcie do UB napisał wprost: „Krew za krew”. Wciąż niestety tak niewiele wiemy o II wojnie światowej i czasach tuż po niej. W szkole uczono i nadal uczy się historii bez niuansów, a to one stanowiły o tragizmie tamtych dni. Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Niemcy, Rosjanie – mieszanka wielokulturowa na terenie całej międzywojennej Polski. Mimo że przez wiele lat żyli obok siebie, byli sąsiadami, to tak naprawdę siedzieli na beczce prochu podsycanej przez nacjonalizmy. Wystarczyła iskra wojny, by sąsiedzi mordowali sąsiadów lub wydawali ich swoim pobratymcom. Przez całą wojnę w sercach ludzi rosła zemsta. W swojej książce autor, w oparciu o dokumenty i zeznania z archiwów IPN, pisze beletryzowaną opowieść o Tuwiahu Friedmanie vel Tadeuszu Jasińskim, ale także o innych młodych Żydach, którzy przetrwali Zagładę i nie czekając na wyroki Norymbergi, biorą sprawiedliwość w swoje ręce. Zakładają mundury UB i ruszają tropem swoich oprawców. Dopadają esesmanów, kolaborantów, volksdeutschów. Sami wydawali wyroki, bo wierzyli, że tylko śmierć może odpłacić za śmierć ich najbliższych. Mało tego, ich przełożeni wiedzieli o tych działaniach. W kotle, w którym po wojnie kłębiły się losy wysiedlanych Niemców, przesiedlanych Kresowiaków, szabrowników, a także strzelających, kradnących i gwałcących czerwonoarmistów oraz ludzi z NKWD, przymykano oczy na to, że żydowscy ubecy byli jednocześnie dochodzeniowcami, sędziami i katami. Przerażający jest fragment książki, gdzie autor snuje przemyślenia Tuwiaha, będące udziałem wielu marzących o odwecie: „Zemsta i sprawiedliwość zawsze były dla mnie ostrzem jednej i tej samej klingi. Dwiema drogami do tego samego celu. Nauczyłem się tego w UB. W Polsce nie miało większego znaczenia, w jaki sposób zbrodniarz odpowie za swoje czyny – czy zawiśnie na szubienicy postawionej za państwowe pieniądze, czy też jego głowa rozpadnie się po ciosie siekierą na dwie części jak dorodny arbuz”. Powiecie: makabra, to zbrodniarze… Nie, nie włączajmy opcji oceny, którą tak bardzo kochamy. Wyobraź sobie, że jesteś świadkiem zabójstwa swojej rodziny i dopadasz oprawcę, stajesz z nim oko w oko… To nie usprawiedliwia, ale pokazuje tragizm Ocalałych z Zagłady. A Niemcy, którzy tracą swoje mienie, są bici i szykanowani przez Sowietów i Polaków? A Niemki, które są upodlone i gwałcone? Powiemy: oprawcy… A Żydzi mieli w pamięci nie tylko niemieckie zbrodnie, ale i polskie działania: te przed wojną, w czasie wojny i po jej zakończeniu w ramach pogromów. Do tego nacjonaliści ukraińscy. Każdy miał krew na ręku, każdy chciał zemsty, często tej natychmiastowej. To wszystko stara się drobiazgowo pokazać autor, ale nie ocenia. Pokazuje ogrom tragedii tej sytuacji. Jeszcze jeden ważny cytat mówiący o kształtowaniu się postaw i poczuciu nacjonalizmu. Tuwiah się zastanawia: „Brak silnej tożsamości polskiej – przed wojną starannie wybijanej mi z głowy w szkole i na radomskiej ulicy – wcale nie sprawił, że czułem się bardziej Żydem. Sprawiło to dopiero okropieństwo wojny, które przemieniło mnie od razu w Zelotę, gotowego natychmiast potępić każdego, kto nie znalazł w sobie dość siły, by podjąć walkę i umrzeć z bronią w ręku. Radykalizm ten przywiódł mnie w to oto miejsce, do tych setek ludzi koczujących na pustkowiu, kopiących groby dla swoich zmarłych gołymi rękami…”. Niezwykle poruszające jest także to, że ofiary oprawców przejmowały metody swoich katów, torturując czasem jeszcze perfidniej niż oni. Ta książka prowokuje do przemyśleń nad dzisiejszymi działaniami na Bliskim Wschodzie i wojną Izraela z Palestyną. Tam wciąż „króluje” zemsta. I nie sądzę, by takie porównanie było nieuprawnione. Autor pokazuje także losy Friedmana po ucieczce z Polski, jego rolę w ściganiu Eichmanna i w końcu życie w Izraelu, kiedy bohater rozumie, że tropienie oprawców nie jest czarno-białe. W grę zaczynają wchodzić rozgrywki mocarstw, gdzie nie zawsze „prawda” i sprawiedliwość są najważniejsze. Najbardziej trafna puenta książki znajduje się na blurbie: „Książka o tych, dla których wojna nie skończyła się w 1945 roku”. A ja dodam: to czasy, kiedy ludzie stawali się katami dla swoich katów. Świetna książka, dziękuję za nią Panie Marku!
Bękarty Polski autorstwa Marek Łuszczyna to jedna z tych książek, które nie pozwalają pozostać obojętnym ani na chwilę. To reportaż historyczny, który w bardzo mocny i bezpośredni sposób wraca do powojennej rzeczywistości Polski, pokazując moment, w którym wojna formalnie się kończy, ale w ludziach wciąż trwa na nowo – jako gniew, trauma i potrzeba odwetu. Styl Marka Łuszczyny jest reporterski, surowy i jednocześnie bardzo sugestywny. Autor nie próbuje wygładzać historii ani łagodzić jej ciężaru – wręcz przeciwnie, często prowadzi czytelnika przez najbardziej niewygodne i moralnie niejednoznaczne obszary. Narracja opiera się na faktach, relacjach i archiwach, ale sposób ich podania sprawia, że całość ma charakter niemal fabularny. Dzięki temu książkę czyta się jak opowieść o ludziach postawionych w sytuacjach granicznych, gdzie każdy wybór niesie konsekwencje, których nie da się cofnąć. W centrum historii znajduje się Tadeusz Jasiński – ocalały z Holokaustu, który po wojnie nie szuka spokoju ani nowego początku, ale zemsty. Wstępuje do Urzędu Bezpieczeństwa w Gdańsku, nie z przekonania ideologicznego, lecz z potrzeby rozliczenia się z przeszłością. Jego motywacja jest prosta i brutalna zarazem: „krew za krew”. Wokół niego pojawiają się inni młodzi Żydzi, którzy również nie potrafią i nie chcą czekać na formalne procesy sprawiedliwości. Zamiast tego sami ruszają tropem tych, którzy brali udział w Zagładzie – esesmanów, kolaborantów, ludzi, którzy wcześniej wydawali wyroki śmierci. To nie jest jednak historia prostego pościgu czy zemsty w klasycznym sensie. To opowieść o moralnym chaosie, w którym ofiary stają się jednocześnie sędziami i katami. Autor pokazuje, jak cienka potrafi być granica między sprawiedliwością a odwetem i jak łatwo wojna, nawet po swoim formalnym zakończeniu, nadal kształtuje ludzkie decyzje. Motywami przewodnimi są tu trauma, pamięć, zemsta, ale też pytanie o to, czy możliwe jest jakiekolwiek zamknięcie przeszłości, jeśli emocje wciąż są żywe i nieprzepracowane. Gatunek tej książki to fabularyzowany reportaż historyczny, skierowany przede wszystkim do czytelników zainteresowanych historią II wojny światowej i jej powojennymi konsekwencjami, ale także do osób, które lubią literaturę faktu niebojącą się trudnych tematów i moralnych dylematów. To nie jest lekka lektura – wymaga skupienia i emocjonalnej gotowości, bo przedstawione historie często uderzają swoją brutalną szczerością. Podczas czytania pojawia się silne napięcie, ale też dyskomfort – wynikający z ciągłego balansowania między zrozumieniem a odrzuceniem działań bohaterów. Jest tu gniew, smutek, poczucie niesprawiedliwości, ale też refleksja nad tym, jak wojna potrafi na zawsze zmienić sposób myślenia o świecie i drugim człowieku. To książka, która nie daje łatwych odpowiedzi i nie próbuje nikogo usprawiedliwiać. Zamiast tego zmusza do zmierzenia się z historią, która wciąż boli i wciąż budzi spory. Jeśli szuka się reportażu mocnego, niepokojącego i skłaniającego do trudnych pytań o granice sprawiedliwości, ta pozycja zdecydowanie zasługuje na uwagę.
Powroty do czytanych książek z gatunku reportaży nie należą do łatwych szczególnie zawartą w nich opisaną nieprzystępną tematykę historycznego tabu odkrywającą na nowo czas, o którym można całkowicie o nim zapomnieć. Istnieje możliwość odtworzenia znów tego, co było już i nigdy nie wróci jedynie tylko w zachowanych wspomnieniach z przeszłości. Chciałam tym razem się tego dowiedzieć, przekonać o tym poznając losy bohaterów pragnących dokonać zemsty na tych, którzy byli katami za utratę niepotrzebnie niepodziewanie żyć ich bliskich, a oni mając, odwrócone role chcieli, poczuć jak to jest pełnić funkcję oprawcy, zadać należyty im cios. Twórczości Pana Marka Łuszczyny chciałam przyjrzeć się z bliska ze względu na opisywany i podjęty przez niego temat zapamiętany dokładnie przez jednego z głównych występujących bohaterów — Tuwii Friedmana. Autor wyraża chęć podzielenia się z czytelnikami uzyskaną cenną wiedzą i nade wszystko poszukiwaniem prawdy z lat 1945 w książce pt. ''Bękarty Polski''. Nadany książce tytuł powoduje, że jest w nim to coś wyjątkowego tego, czego nie jestem w obecnym stanie wyobrazić, ale za to mogę zatrzymać się na parę chwil w miejscach tam, gdzie popełniano największe zbrodnie, aby oddać hołd niczemu niewinnym ofiarom, które poniosły śmierć na miejscu, a winni temu oprawcy nie zawsze przyznawali się do tego, co im zrobili. Na pierwszy rzut oka będziemy mogli tylko zauważyć w naszych wyobrażeniach, że w dokonanych wydarzeniach niespodziewanych zbrodni odżyją na nowo dzięki Panu Markowi Łuszczynie. Pozostaje jedynie zadać sobie wiele pytań w głębi serca, czy wyrażamy na to chęć, aby przenieść się do roku 1945. Jest to bardzo ważne, ponieważ nie każdy będzie na to przygotowany pod względem psychicznym, gdyż historia ma dla nas do przejścia z tematem tabu wiele tajemnic, a one zataczają wiele kręgów, o których nic nie wiemy. Zwróciłam uwagę na zamieszczone na końcu książki posłowie, w którym autor wyjaśnia, skąd zaczerpnął wiedzę na temat książki, czym się kierował, tworząc narrację pierwszoosobową, zastosował trafnie dobraną bibliografię, archiwa- wykaz skrótów, spis dokumentów. Warto podkreślić to, że książka pt.''Bękarty Polski'' należąca do gatunku literackiego – reportaż składa się z pięciu rozdziałów opracowanych bardzo dokładnie. Nie zawiera tekstów dialogowych. Polecam przeczytać tę książkę.