W ramach naszej akcji „Wspieramy polskich autorów” zapytaliśmy autora m.in. o to, co go inspiruje, o ulubionego polskiego autora, i dlaczego – jego zdaniem – warto sięgać po polską literaturę. Sprawdź, co nam powiedział!
Tylko w dniach 04.08-17.08.2025 r. książki Grzegorza Kasdepke możecie kupić z 10% rabatem, korzystając z dedykowanego kodu promocyjnego TUTAJ.
Q&A z Grzegorzem Kasdepke
Co było dla Pana największą inspiracją przy pisaniu ostatniej książki?
Grzegorz: Pogodna natura Artura Rubinsteina, bo to on jest głównym bohaterem książki „Pan Artur gra nudzie na nosie”. Choć ja też w niej się pojawiam - jako przeszkadzajka ;).
Który moment w procesie twórczym jest dla Pana najważniejszy?
Grzegorz: Najbardziej lubię pisać: „Koniec”!
Dlaczego, Pana zdaniem, warto sięgać po polską literaturę?
Grzegorz: Po każdą warto, ale polskiej nikt nie musiał nam tłumaczyć, jest więc dokładnie taka, jaką - zdaniem autora - miała być.
Czy ma Pan ulubionego polskiego autora? Jeśli tak, kogo?
Grzegorz: Gdy byłem dzieckiem, zakochałem się w prozie Edmunda Niziurskiego i to uczucie trwa. A że, jeśli chodzi o literaturę, jestem poligamistą, to w późniejszych czasach zapałałem afektem także do twórczości Jerzego Pilcha. Wciąż zresztą zdarzają mi się skoki w bok.
Czy mógłby Pan wskazać swoją ulubioną książkę, do której często Pan wraca?
Grzegorz: „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny” Janoscha - która to książka jest dowodem, że Niemiec jest w stanie nie tylko wzruszyć, ale i rozbawić Polaka.
Grzegorz: Pogodna natura Artura Rubinsteina, bo to on jest głównym bohaterem książki „Pan Artur gra nudzie na nosie”. Choć ja też w niej się pojawiam - jako przeszkadzajka ;).
Który moment w procesie twórczym jest dla Pana najważniejszy?
Grzegorz: Najbardziej lubię pisać: „Koniec”!
Dlaczego, Pana zdaniem, warto sięgać po polską literaturę?
Grzegorz: Po każdą warto, ale polskiej nikt nie musiał nam tłumaczyć, jest więc dokładnie taka, jaką - zdaniem autora - miała być.
Czy ma Pan ulubionego polskiego autora? Jeśli tak, kogo?
Grzegorz: Gdy byłem dzieckiem, zakochałem się w prozie Edmunda Niziurskiego i to uczucie trwa. A że, jeśli chodzi o literaturę, jestem poligamistą, to w późniejszych czasach zapałałem afektem także do twórczości Jerzego Pilcha. Wciąż zresztą zdarzają mi się skoki w bok.
Czy mógłby Pan wskazać swoją ulubioną książkę, do której często Pan wraca?
Grzegorz: „Cholonek, czyli dobry Pan Bóg z gliny” Janoscha - która to książka jest dowodem, że Niemiec jest w stanie nie tylko wzruszyć, ale i rozbawić Polaka.