W ramach akcji „Wspieramy polskich autorów” zapytaliśmy Zofię Stanecką m.in. o etapy pracy twórczej, ulubione historie z serii "Basia" oraz o autorów i tytuły, do których sama wraca najchętniej. Sprawdź, co nam zdradziła!
Tylko w dniach 22.12.2025 - 04.01.2026 r. książki Zofii Staneckiej możecie kupić z 10% rabatem, korzystając z dedykowanego kodu promocyjnego zofiastanecka10 - TUTAJ.
Q&A z Zofią Stanecką
Który moment w procesie twórczym jest dla Pani najważniejszy?
Zofia: Mam parę takich momentów.
Pierwszy to wymyślenie tematu i poszukiwanie historii, która mogłaby go najlepiej opisać. Drugim jest ten, w którym udaje mi się odnaleźć i tę historię, i właściwy do jej opisania język.
No i jest jeszcze moment najlepszy ze wszystkich - ukończenia tekstu. Odczuwam wtedy wielkie wyczerpanie, ale też radosną ulgę, że długo noszony temat został wydobyty na zewnątrz i domknięty. Lubię też pracę, która następuje po oddaniu tekstu wydawcy. Mam szczęście do mądrych i uważnych redaktorek. Ich uwagi są dla mnie cenne, a możliwość poprawienia tekstu, gdy już się trochę "uleży" bardzo ważna dla procesu twórczego.
Dlaczego, Pani zdaniem, warto sięgać po polską literaturę?
Zofia: Po pierwsze dlatego, że jest świetna. A po drugie ze względu na język.
Czytanie dobrych, pięknie napisanych książek we własnym języku karmi i rozwija mózg. Daje nie tylko radość, ale też poczucie wspólnoty, a poza tym pogłębia nasze spojrzenie na świat i jest narzędziem do jego lepszego rozumienia i opisywania.
Czy ma Pani ulubionego polskiego autora? Jeśli tak, kogo?
Zofia: Najważniejszy jest dla mnie Bolesław Leśmian - i jego wiersze, i cudownie poetyckie baśnie, oraz Irena Jurgielewiczowa.
Baśnie Leśmiana uczyły mnie miłości dla języka polskiego. Książki Ireny, mentorki i przyjaciółki, były i są źródłem wrażliwości na drugiego człowieka.
Czy mogłaby Pani wskazać swoją ulubioną książkę, do której często Pani wraca?
Zofia: Wracam do wielu książek. Mam całą półkę z książkami, które są stale obecne w moim życiu. Są tam między innymi baśnie Leśmiana, Puchatek i Muminki.
Jednak najukochańszą ze wszystkich książek jest dla mnie "O czym szumią wierzby" Kennetha Grahama, bo towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa. Tłumaczyła ją kuzynka mojej babci, a wiersze w niej zawarte tłumaczyła sama, nigdy przeze mnie niepoznana, babcia. Wracam do niej wiosną, żeby na nowo odkryć magię budzącego się do życia świata i zimą, żeby ogrzać się w cieple opowieści o czasie, gdy ziemię przykrył śnieg.
Co, Pani zdaniem, sprawia, że Basia jest bliska dzieciom od wielu lat?
Zofia: Sądząc po tym, co jest mi mówione na spotkaniach z czytelnikami, najważniejsza jest dla nich emocjonalna prawda i dobrze uchwycone sytuacje z codziennego życia. Niektórzy cenią też to, że rodzina Basi jest kochająca, ale nieidealna, a przez to wiarygodna.
Dla mnie samej też ważna jest taka wiarygodność. Chciałabym, żeby dzieci i ich rodzice mogli odnajdywać się w świecie "Basi" jak we własnym.
Czy ma Pani swoją ulubioną historię z serii „Basia”?
Zofia: Lubię wszystkie "Basie". Byłabym nie w porządku wobec czytelników, gdybym wydawała coś, za czym nie przepadam.
Mam jednak tomy, które zajmują w moim sercu szczególne miejsce. "Basia i podróż" jest ważna, bo opisuje, jako jedyny tom z serii, moją własną przygodę z podróży z dziećmi samochodem. Przy czym ja miałam jeszcze chorą psicę Lottę (obecnie również bohaterkę literacką) na pokładzie.
Powieść "Basia i lato pod psem" lubię, bo są w niej pieski i polskie morze. "Basia. Wielka księga o uczuciach" i "Basia i granice" są istotne przez poruszone w nich tematy, a "Wielka księga świąteczna" i "Basia i Boże Narodzenie" ze względu na możliwość opisania ukochanych świąt.
Bardzo lubię "Opowieści Miśka Zdziśka" i "Bajki na dobranoc", bo zawarte w nich opowiadania nie są czysto realistyczne. A poza tym lubię też wszystkie tomy, w których występują moje ulubienice, czyli Anielka i Dżesika.
Zofia: Mam parę takich momentów.
Pierwszy to wymyślenie tematu i poszukiwanie historii, która mogłaby go najlepiej opisać. Drugim jest ten, w którym udaje mi się odnaleźć i tę historię, i właściwy do jej opisania język.
No i jest jeszcze moment najlepszy ze wszystkich - ukończenia tekstu. Odczuwam wtedy wielkie wyczerpanie, ale też radosną ulgę, że długo noszony temat został wydobyty na zewnątrz i domknięty. Lubię też pracę, która następuje po oddaniu tekstu wydawcy. Mam szczęście do mądrych i uważnych redaktorek. Ich uwagi są dla mnie cenne, a możliwość poprawienia tekstu, gdy już się trochę "uleży" bardzo ważna dla procesu twórczego.
Dlaczego, Pani zdaniem, warto sięgać po polską literaturę?
Zofia: Po pierwsze dlatego, że jest świetna. A po drugie ze względu na język.
Czytanie dobrych, pięknie napisanych książek we własnym języku karmi i rozwija mózg. Daje nie tylko radość, ale też poczucie wspólnoty, a poza tym pogłębia nasze spojrzenie na świat i jest narzędziem do jego lepszego rozumienia i opisywania.
Czy ma Pani ulubionego polskiego autora? Jeśli tak, kogo?
Zofia: Najważniejszy jest dla mnie Bolesław Leśmian - i jego wiersze, i cudownie poetyckie baśnie, oraz Irena Jurgielewiczowa.
Baśnie Leśmiana uczyły mnie miłości dla języka polskiego. Książki Ireny, mentorki i przyjaciółki, były i są źródłem wrażliwości na drugiego człowieka.
Czy mogłaby Pani wskazać swoją ulubioną książkę, do której często Pani wraca?
Zofia: Wracam do wielu książek. Mam całą półkę z książkami, które są stale obecne w moim życiu. Są tam między innymi baśnie Leśmiana, Puchatek i Muminki.
Jednak najukochańszą ze wszystkich książek jest dla mnie "O czym szumią wierzby" Kennetha Grahama, bo towarzyszy mi od wczesnego dzieciństwa. Tłumaczyła ją kuzynka mojej babci, a wiersze w niej zawarte tłumaczyła sama, nigdy przeze mnie niepoznana, babcia. Wracam do niej wiosną, żeby na nowo odkryć magię budzącego się do życia świata i zimą, żeby ogrzać się w cieple opowieści o czasie, gdy ziemię przykrył śnieg.
Co, Pani zdaniem, sprawia, że Basia jest bliska dzieciom od wielu lat?
Zofia: Sądząc po tym, co jest mi mówione na spotkaniach z czytelnikami, najważniejsza jest dla nich emocjonalna prawda i dobrze uchwycone sytuacje z codziennego życia. Niektórzy cenią też to, że rodzina Basi jest kochająca, ale nieidealna, a przez to wiarygodna.
Dla mnie samej też ważna jest taka wiarygodność. Chciałabym, żeby dzieci i ich rodzice mogli odnajdywać się w świecie "Basi" jak we własnym.
Czy ma Pani swoją ulubioną historię z serii „Basia”?
Zofia: Lubię wszystkie "Basie". Byłabym nie w porządku wobec czytelników, gdybym wydawała coś, za czym nie przepadam.
Mam jednak tomy, które zajmują w moim sercu szczególne miejsce. "Basia i podróż" jest ważna, bo opisuje, jako jedyny tom z serii, moją własną przygodę z podróży z dziećmi samochodem. Przy czym ja miałam jeszcze chorą psicę Lottę (obecnie również bohaterkę literacką) na pokładzie.
Powieść "Basia i lato pod psem" lubię, bo są w niej pieski i polskie morze. "Basia. Wielka księga o uczuciach" i "Basia i granice" są istotne przez poruszone w nich tematy, a "Wielka księga świąteczna" i "Basia i Boże Narodzenie" ze względu na możliwość opisania ukochanych świąt.
Bardzo lubię "Opowieści Miśka Zdziśka" i "Bajki na dobranoc", bo zawarte w nich opowiadania nie są czysto realistyczne. A poza tym lubię też wszystkie tomy, w których występują moje ulubienice, czyli Anielka i Dżesika.