29.18
Kryminał
Skarpa Warszawska
Chata Wyklętych
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: okładka miękka
29,18 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Góry mają dobrą pamięć i nie zapominają krwi…
Zaczęło się od zwykłej wyprawy. Mieli wrócić tego samego dnia. W górach jednak nic nie jest pewne — zwłaszcza gdy z nieba sypie śnieg.
Grupa turystów trafia do zapomnianej chaty, gdzie muszą przeczekać zamieć. Nie są sami. Nie wszyscy mówią prawdę. Stare schronisko skrywa więcej niż skrzypiące deski i zimno. Wśród przybyszów są tacy, którzy nigdy nie powinni byli tu wracać. W ruinach przeszłości czai się niedopowiedziana historia zdrady, niewyjaśnionej zbrodni i nazistowskiego skarbu, którego cena wciąż rośnie.
A gdy zawieje wiatr i ściany zadrżą, jedno jest pewne — to nie góry przerażają najbardziej. To ludzie.
Szczegóły
Rok wydania
2025
Oprawa
okładka miękka
Ilość stron
336
Format
13.5 x 20.5
ISBN
978-83-8329-945-7
Rodzaj
Książka
EAN
9788383299457
Data premiery
2025-08-27
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Chata Wyklętych
29,18 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
"Chata wyklętych" Emilii Szelest to mroczny thriller, który skutecznie łączy klasyczny motyw odizolowanego miejsca z historyczną intrygą. Autorka po raz kolejny zabiera czytelników w góry, które w jej ujęciu nie są jedynie malowniczym tłem, lecz aktywnym uczestnikiem zdarzeń, przechowującym bolesne wspomnienia i krwawe tajemnice. To druga część opowieści, w której ponownie spotykamy się z Dorianem i Zuzką, znanymi z „Jaskini Milczących”, co z pewnością ucieszy fanów poprzedniej odsłony. Książka rozpoczyna się od pozornie niewinnej wyprawy grupy turystów, która w wyniku załamania pogody musi schronić się w zapomnianej chacie. Już od pierwszych stron Szelest buduje gęstą atmosferę niepokoju. Klaustrofobiczne otoczenie i nadciągająca burza śnieżna stają się metaforą rosnącego napięcia między bohaterami. Szybko okazuje się, że nikt nie jest tu przypadkiem. Każda postać skrywa jakiś sekret, a stara chata, niczym zepsuty magnetofon, zaczyna odtwarzać echa dawnych wydarzeń. Jednym z najmocniejszych punktów powieści jest splecenie współczesnej fabuły z historią z czasów II wojny światowej. Autorka przenosi nas na Podhale, gdzie naziści realizowali swoje brutalne plany, a mieszkańcy musieli dokonywać dramatycznych wyborów. Szelest z wielką wrażliwością opisuje te czasy, pokazując, jak wojenne traumy i decyzje, podjęte w ekstremalnych warunkach, potrafią rzutować na całe pokolenia. Wprowadzenie motywu zaginionego nazistowskiego skarbu dodatkowo podkręca intrygę i sprawia, że stawka rośnie w zastraszającym tempie. Nie chodzi już tylko o przetrwanie, ale i o walkę o życie, którą napędza chciwość. Autorka świetnie radzi sobie z psychologiczną grą między bohaterami. Czytelnik do samego końca nie wie, komu może zaufać. Relacje są napięte, pełne niedomówień i wzajemnych podejrzeń. Postacie są złożone i niejednoznaczne, co czyni je bardziej wiarygodnymi. To nie siły natury są tu najbardziej przerażające, lecz ludzkie intencje, zdrada i mroczne sekrety. Książka zadaje pytania o to, jak daleko jesteśmy w stanie posunąć się dla pieniędzy, a także jak ciężko jest uciec od przeszłości, która nie chce dać o sobie zapomnieć. Emilia Szelest udowadnia, że jej talent do tworzenia wciągających thrillerów rośnie z każdą kolejną książką. Jej styl jest dynamiczny, a narracja prowadzona z precyzją, która nie pozwala oderwać się od lektury. „Chata wyklętych” to pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku, którzy cenią sobie nie tylko dynamiczną akcję i zagadki, ale także głębsze tło psychologiczne i historyczne. To opowieść, która przypomina, że prawdziwe zło często kryje się tuż pod powierzchnią, ukryte w ludzkich sercach, a echa wojny potrafią zabijać jeszcze długo po jej zakończeniu.
Tatry potrafią zachwycać, ale i przerażać. Emilia Szelest po raz kolejny pokazuje, że góry mogą być piękną scenerią i jednocześnie śmiertelną pułapką. „Chata wyklętych” to thriller, w którym natura splata się z ludzkimi sekretami, a mrok przeszłości nie daje o sobie zapomnieć. Zwykła górska wyprawa szybko zmienia się w koszmar. Zamieć zmusza grupę turystów do szukania schronienia w starej chacie, gdzie zamiast bezpieczeństwa czeka ich narastające napięcie. Nie wszyscy są tymi, za których się podają, a każda godzina przynosi nowe podejrzenia i niepokój. Chata nie jest zwykłym miejscem – to budynek przesiąknięty historią i legendą o nazistowskim skarbie, która powraca z nową siłą za sprawą fanatycznych poszukiwaczy skarbów. Czy ten skarb jest wart odnalezienia? „Chata wyklętych” to mocny thriller, który trzyma w napięciu i nie opada do ostatniej strony. Autorka znakomicie buduje duszną, klaustrofobiczną atmosferę. Słyszałam: skrzypiące deski, zawieja za oknem i odczułam - poczucie osaczenia – a to wszystko sprawiło, że byłam uczestnikiem tych wydarzeń. Największe zagrożenie nie skryło się w górach, lecz w ludziach – ich zdradach, grzechach i ukrytych motywacjach. ⛏️Czy dasz się uwięzić w chacie wraz z bohaterami? 🎧Info dla fanów audio - jest i w takiej wersji - 🎙️ lektor: Andrzej Hausner. Cytaty: „Góry przed świtem miały w sobie coś mistycznego - były martwe i żywe jednocześnie, surowe, ale oszałamiająco piękne.” „Dorian patrzył na zgromadzonych. Wiedział, że nie będzie łatwo przekonać ich do zwierzeń, ale jako dziennikarz śledczy miał swoje sposoby. Ludzie często chowają prawdę za milczeniem albo półprawdami - trzeba umieć podejść do nich z wyczuciem, zadać właściwe pytania, żeby wydobyć na powierzchnię to, co naprawdę ważne.”
A gdybyś utknął(a) w górach podczas zamieci, wśród obcych ludzi, z których każdy może coś ukrywać - zaufał(a)byś komukolwiek? „Chata wyklętych” Emilii Szelest zabiera nas w mroźny, klaustrofobiczny świat, w którym natura nie jest jedynym zagrożeniem. Zuza Sobczak i Dorian Gil powracają po wydarzeniach z „Jaskini milczących”, ale tym razem los zsyła im nową próbę. Górska wyprawa, która miała być okazją do spotkania w gronie rodziny i znajomych, zamienia się w walkę o przetrwanie, gdy pogoda pokazuje swoje najgorsze oblicze. W śnieżnej zawierusze jedynym ratunkiem okazuje się opuszczona chata. Szybko jednak wychodzi na jaw, że nie są tam sami. Szelest mistrzowsko buduje napięcie - zaczynając od ciszy, skrzypiących desek, powiewów wiatru, po niedopowiedziane rozmowy i spojrzenia, które mówią więcej niż słowa. Każdy z obecnych ma swoją historię i… swoje sekrety. Górska legenda o ukrytym nazistowskim skarbie powraca jak echo dawnych wydarzeń, a chciwość, zawiść i dawne urazy potrafią być bardziej zabójcze niż mróz. Podoba mi się, że autorka nie tworzy bohaterów idealnych. Czasem denerwują, czasem trudno ich polubić, ale przez to wydają się prawdziwsi. Zuza i Dorian, choć różni, tworzą duet, którego szorstka relacja nadaje opowieści lekkości i wiarygodności. Ich dialogi potrafią rozładować napięcie, ale w kluczowych momentach pokazują, że potrafią działać bez wahania. „Chata wyklętych” to książka, w której zima jest pełnoprawnym bohaterem. Zimno wdziera się pod skórę, śnieg ogranicza ruchy, a zamknięta przestrzeń chaty potęguje poczucie uwięzienia. To opowieść o tym, że góry mogą być piękne i śmiertelnie groźne, a ludzie… cóż, często jeszcze bardziej. Czytając, czułam się tak, jakbym sama siedziała w tym starym schronieniu, nasłuchując trzasków drewna i kroków w korytarzu. Emilia Szelest po raz kolejny udowadnia, że potrafi wykorzystać górski klimat do maksimum, tworząc tło, które jest jednocześnie zachwycające i niepokojące. Ocena: 8/10 - bo to thriller jakie lubię - zamknięty w ograniczonej przestrzeni, pełny niedopowiedzeń i psychologicznej gry między bohaterami. Jeżeli Tu także lubisz takie klimaty to „Chata wyklętych” jest lektuą w sam raz dla Ciebie.
Czy jeszcze pamiętacie te piękne zimy, które cieszyły oko i miłośników sportów zimowych? Kiedy to wracało się do domu w przemoczonych butach, zmarzniętych dłoniach mimo obecności rękawiczek? Temu wszystkiemu towarzyszył uśmiech i radość. W naszych rejonach już od dawna takich zim nie ma. Można wręcz rzec, że w okresie zimowym mamy raczej chłodniejszą jesień, którą można przechodzić w adidasach. Obuwie zimowe jest zbędne. Oj wzięło mnie na sentymenty, a to za sprawą Emilii Szelest i jej najnowszej książki- "Chata Wyklętych". Autorka przypomniała mi o prawdziwej zimie i o tym czym grozi bagatelizowanie natury. O tym również przekonają się bohaterowie znani już z poprzedniej książki tejże autorki- "Jaskinia milczących". Oczywiście mowa tutaj o Zuzannie Sobczak oraz Dorianie Gilu. Dwójka przyjaciół o intrygującej relacji- ich szorstka znajomość przerodziła się w przyjaźń. Mówi się, że ekstremalne przeżycia powodują, że między ludźmi powstaje nieokreślona więź. Czy w tej sytuacji nadmiar emocji nie będzie czasem początkiem końca tej relacji? "Góry mają dobrą pamięć i nie zapominają krwi… " Po wydarzeniach, które na długo pozostaną w pamięci wspomnianych postaci, przychodzi moment na oderwanie się od rzeczywistości. Mowa o rodzinnym spotkaniu oraz o wyprawie w góry wraz ze znajomymi. Autorka przypomina, że spore doświadczenie w wyprawach górskich z pogarszającymi się warunkami pogodowymi ma się nijak. Zła pogoda można przynieść wielkie kłopoty nawet zahartowanym miłośnikom górskich wspinaczek. Tak było też i w jej historii. Zaczyna się gra o przetrwanie. Na horyzoncie pojawia się nadzieja-stare schronisko. Rzeczywistość szybko weryfikuje fakty i pojawia się pytanie: Bardziej jest w stanie przestraszyć nieokiełznana natura, czy człowiek skrywający mroczne tajemnice? Lubię odwiedzać świat wykreowany przez Emilię Szelest. Zarówno jak i w poprzedniej książce czuć ogromną pasję do górskich wędrówek, które autorka skrupulatnie przelewa na strony swoich powieści. Zauroczyła mnie gra warunkami pogodowymi podsycanie klimatu naturą, która nie zawsze jest łaskawa szczególnie w górach. W "Chacie wyklętych" ponownie doświadczamy tego wrażenia. W zasadzie można śmiało stwierdzić, że zima jest tutaj najistotniejszym elementem, który wiele komplikuje. Tutaj również warto wspomnieć o pierwszej książce autorki, którą miałem okazję czytać -"Siedem". Dlaczego? Mamy podobne warunki klimatyczne, surową zimę, która zmusza do zmiany planów i ogranicza pole manewru bohaterów. Ponownie mierzymy się z akcją, która dzieje się w hermetycznym miejscu. Mierzymy się z klaustrofobicznym klimatem starego schroniska, które skrywa mroczną tajemnicę. Bohaterowie toczą walkę nie tylko o życie ale również o prawdę, którą skrywa przeszłość. W trakcie tej toczącej się mistycznej gry doznajemy wielu emocji. Autorka porusza czytelniczą wyobraźnię, podsyca mroczny klimat za pomocą prostych elementów- stukanie, pukanie, powiew wiatru, które w odpowiednich momentach odgrywają świetną rolę. Cała historia ma również wiele innych aspektów, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć. Rodzinna wieź, która powoduje, że w trosce o życie członka rodziny narażamy własne. Czy też walka z własną traumą, niechęcią i odciśniętym piętnem, które niczym znak stopu, informuje ludzki umysł o wydarzeniach z przeszłości, stawiając granicę. Również oprócz intrygi opartej na kanwie górskiej legendy, ciekawa jest psychologia postaci w obliczu zagrożenia, czy też obcowania ze śmiercią i nie codziennym wydarzeniem jakimi jest odkrycie ludzkich zwłok. Atmosfera, która gęstnieje z minuty na minutę jest przepełniona niedopowiedzeniami, wzajemnymi podejrzeniami, nieczystymi zagrywkami. I ta bezwzględna obsesja spowodowana legendą o ukrytym skarbie, która przyćmiewa zdrowy rozsądek i staje się elementem całej układanki. Autorka ma swój styl pisania. Konkretnie i rzeczowo przechodzi do poruszanych tematów. Nie rozwodzi się niepotrzebnie nad nieistotnymi wydarzeniami. Co czyni jej książki błyskawicznymi, które na spokojnie można pochłonąć w jeden wieczór. Nie wdaje się w romantyczne rozgrywki czy też miłosne intrygi między głównymi bohaterami. Opiera się głównie na tajemnicach, które dostarczają wielu emocji i zapewniają najlepszą czytelniczą rozrywkę. Wycieczkę w Tatry, uznaję za udaną. Dostarczyła mi wielu ciekawych emocji. Moja sympatia do niefrasobliwego duetu Zuzy Sobczak oraz Doriana Gila została podtrzymana. Wierzę, że to nie ostanie spotkanie z dwójką bohaterów, a autorka ponownie zachwyci mnie nie tylko pięknem górskich szlaków, ale również poruszy moją czytelniczą wyobraźnię kolejną górską legendą. Gdyż jak wspomniałem już przy recenzji "Jaskinia milczących" w samym Zakopanem nigdy nie byłem jednak autorka swoją książką zachęca mnie do przełamania mojej niechęci do tego obleganego przez turystów miejsca. Kto to wie, czy najbliższej zimy nie wybiorę się właśnie w miejsca opisane przez autorkę aby na własne oczy podziwiać krajobrazy. Życzę udanej przygody i niezliczonych emocji w trakcie czytania!