29.18
Powieści polskie
Bernardinum
Czarny baron
Wydawnictwo:
Bernardinum
Oprawa: Miękka
29,18 zł
Cena rekomendowana: 44,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Autor w swojej książce porusza znany w Polsce nielicznym temat przymusowej pracy w kopalniach węgla, uranu i w kamieniołomach w latach 1949–1959. Udało mu się dotrzeć do kilku osób, które odbywały zastępczą służbę wojskową, pracując w kopalniach węgla kamiennego. Przedstawia dowód bestialstwa, jakiego dopuszczały się władze polskie i sowieckie wobec młodych mężczyzn pochodzących z rodzin uznanych za wrogo nastawione do ustroju komunistycznego, byłych członków organizacji niepodległościowych, synów przedwojennej inteligencji i kułaków. O wcielaniu do tych batalionów decydowała również przeszłość polityczna, narodowość i opinia miejscowej bezpieki.
Włodzimierz Zaczek przedstawia katastrofalne warunki pracy i warunki bytowe żołnierzy-górników, których kierowano w najniebezpieczniejsze miejsca kopalni.
Włodzimierz Zaczek przedstawia katastrofalne warunki pracy i warunki bytowe żołnierzy-górników, których kierowano w najniebezpieczniejsze miejsca kopalni.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Rok wydania
2024
Oprawa
Miękka
Ilość stron
300
Format
14.8 x 21.0 cm
Języki
polski
ISBN
9788383332383
Redakcja
Powała-Niedźwiecki Stanisław
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788383332383
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Bernardinum
Dodałeś produkt do koszyka
Czarny baron
29,18 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Poruszająca do głębi powieść Włodzimierza Zaczyka „Czarny baron”. Na początek małe pytanie czy wiecie, co to był Wojskowy Korpus Górniczy? Nie? To posłuchajcie — była to formacja wojskowej służby zastępczej utworzona w 1949, zlikwidowana w 1959. Kierowano do niej mężczyzn (młodych poborowych), których uznawano za przeciwników politycznych, niebezpiecznych dla wprowadzanego siłą ustroju komunistycznego w Polsce: – byłych żołnierzy AK, Narodowych Sił Zbrojnych, synów przedwojennej inteligencji i tzw. kułaków, kleryków, zakonników, tych, którzy powiedzieli coś, nie mając nawet świadomości, że mogą trafić do pracy przymusowej w jednej z 30 kopalni na Śląsku. Żyli i pracowali ponad siły, wydobywając czasami rękami na czworakach węgiel w szybach, w których nie pracowali górnicy. Wielu z nich nie wytrzymało tej pracy, popełniając samobójstwa, umierali w wypadkach kopalnianych, albo po wielu latach na pylicę. Wielu zostało kalekami, a inni mieli na całe życie problem ze swoją psychiką. Nie zgadzam się w jednym z autorem, który pisze „o tym, bądź co bądź, wstydliwym zjawisku represyjnego wykorzystywania żołnierzy do pracy w kopalniach, kamieniołomach hutach…” Dla kogo wstydliwym i kto powinien się wstydzić? Nie, dla mnie karygodnym systemie, który wciąż nie doczekał się wyjawienia go szerszej opinii publicznej. Wciąż jest tabu, bo winni cierpienia tych ludzi byli nie tylko dysydentami, ale ich podwładnymi i to nie tylko w mundurach, ale także w cywilu. Sztygarzy byli i dobrzy i źli, jak wszyscy… Dość powiedzieć, że o żołnierzach — górnikach głośno zakomunikowano dopiero podczas obrad Sejmu w 1991 roku. Z tym tematem spotkałem się wcale nie na studiach, mimo że jestem historykiem z wykształcenia, ale pierwszy raz, kiedy moja mama pielęgniarka, opowiadała o młodych ludziach, którzy trafiali do szpitala w Inowrocławiu wymęczeni, poranieni pod eskortą milicji. Pracowali przymusowo w kamieniołomach. Mówiła o tym po ciuchu, bo to był temat zakazany. Osobiści zetknąłem się z nim będąc w Hotelu Jelenia Struga. Tuż przy obiekcie jest wejście do Sztolni Kowary, gdzie wydobywano dla Sowietów uran rękami żołnierzy-górników. Szlak turystyczny pokazuje tylko ułamek, ile ludzkich tragedii się tam rozegrało. A książka? No właśnie Włodzimierz Zaczek zaskoczył mnie, bo nie jest to opracowanie historyczne, czy popularnonaukowe, ale powieść z bohaterem głównym Klemensem, młodym rolnikiem z Kaszub, który trafia do jednostki, tak nie do końca wiadomo dlaczego… Autor opisuje jego powołanie, życie w koszarach i poruszający moment, kiedy dostaje mundur z dziurą i brunatną plamą po krwi… Jest to ubranie po żołnierzu Wermachtu, bo przedtem w tych koszarach byli niemieccy jeńcy pracujący w kopalni. Polscy młodzieńcy przejęli po nich nie tylko pracę, ale i mundury. Kazano im czarnym filcem zaszywać dystynkcje na mundurach. M.in. dzięki tym czarnym kawałkom materiału mówiono na nich Czarni Baronowie. Kolejne losy Klemensa, to praca w kopalni, niebezpieczeństwo, walka o utrzymanie się na powierzchni, starcia z politrukami, wypadki, urlop w domu i powrót wreszcie do niego. To kawałek życia młodego człowieka, które autor zbudował na wspomnieniach. Miał okazje wydobyć je i wysłuchać od żołnierzy - górników. Książka toczy się trochę tak, jak angielskie seriale kryminalne, bardzo powoli, ale to, co się zadziało, porusza bardzo mocno. I może właśnie to jest siła tej książki. Wielki dzięki dla Włodzimierza Zaczyka, bo otwiera oczy na temat, który wciąż skrywany jest pod ziemią, w sztolniach wśród kopalnianego pyłu.