Diabeł już tu nie mieszka
Opis
Postępująca ekspansja ludzkości tworzy nowe końce świata. Takie, w których nie ma poniedziałków, czwartków i sobót, bo każdy dzień to po prostu dziś. Takie zmuszające do opuszczenia rodziny i udawania, że lata rozłąki nie będą mieć znaczenia. Takie jak Telemorfax - świat wulkanów i oceanu lawy.
To właśnie w tym miejscu grupa górników walczy o utrzymanie na powierzchni tonącej w długach kopalni Infernopolis. Gdy pewnego dnia w tajemniczych okolicznościach umiera kierownik zakładu, a jego miejsce zajmuje charyzmatyczny Yudhi Susilo, sprawy momentalnie zaczynają się komplikować. I to wcale nie z powodu przeszłości, przed którą Susilo ucieka. Być może kopalnia, mieszcząca się na zapomnianej przez Boga planecie, skrywa sekret, który niebawem ściągnie na nich uwagę całego świata.
Infernopolis zaczynają odwiedzać niespodziewani goście. Fotograf zafascynowany niedostępnością planety; rudowłosa dziennikarka, czarująca i niebezpieczna femme fatale; papież... Coś tu nie gra... Jaka jest szansa, że prowadzą własne śledztwa? Czego szukają? Lojalny kierownik powinien zrobić, co w jego mocy, by skrywane tajemnice załogi nie wyszły na jaw. Pytanie tylko, czy naprawdę interesuje go dobro zespołu.
Diabeł już tu nie mieszka to historia chwilami mroczna, a chwilami bawiąca do łez. Fabułę napędzają cięte dialogi, aforyzmy o życiu, przyjaźni i kobietach, a puszczenie oka do zimnowojennej architektury świata znakomicie dopełnia ten unikatowy flirt thrillera, science fiction oraz psychologicznej powieści obyczajowej.
Kraj produkcji: Polska
Szczegóły
Recenzje
W dalekiej przyszłości ludzkość podbija kosmos. Na niewielkiej wulkanicznej planecie działa kopalnia wydobywająca niezwykle pożądany metal. Załoga kopalni żyje w miarę spokojnie. Pracują, grają w karty, piją, z pozoru nic się nie dzieje. Nikt jednak nie wie, że przez jedno wydarzenie w przeszłości, cały ten spokój może runąć w jednej chwili. Sprawy komplikują się, kiedy na planetę docierają dwie osoby z zewnątrz. Najpierw fotograf, potem dziennikarka. Najgłębiej skrywane sekrety w mgnieniu oka stają się zagrożone, a uśpienie czujności choć na chwilę może okazać się wyrokiem śmierci. Nie chcąc Wam spoilerować fabuły poprzestanę na krótkim opisie, a przejdę już do recenzji. Muszę zacząć od pochwał za to, w jaki sposób autor posługuje się językiem. Czytając te kwieciste opisy czy soczyste dialogi bardzo łatwo dać się wciągnąć fabule. Muszę jednak ostrzec, że jak to przy sci-fi bywa, pojawia się tutaj sporo technicznego słownictwa, opisów niemalże inżynieryjnych czy naukowych, więc czasami głowa może zaboleć 😅 Postaci są całkiem ciekawe, a co ważniejsze, wielowymiarowe. W zasadzie każdy z bohaterów posiada za uszami jakąś tajemnicę (niektórzy naprawdę wielkie i mroczne). A nawet jeśli ktoś nie ma tajemnicy, to ma przeszłość oddziałującą na niego do tej pory. Ich relacje są naturalne, takie jak wśród kumpli z trudnej, niebezpiecznej roboty. W trakcie czytania sądziłem, że najwięcej zastrzeżeń będę miał do fabuły, bo, tak jak pisałem wcześniej, z pozoru był spokój. Oni pracowali, żyli i nic się nie działo. Pozornie! Decyzje, drobne wskazówki, pojedyncze zdania naprowadzały czytelnika na to, co może nadejść. Od pewnego momentu rusza lawina, która nie zatrzymuje się już do końca książki. Podsumowując, dobrze się przy tej książce bawiłem. Przeczytałem ją błyskawicznie i mogę polecić każdemu miłośnikowi nie tylko sci-fi, ale także kryminału czy thrillera, bo końcówka odkrywa właśnie takie karty.
Bardzo porządnie napisane i jednocześnie niezwykłe hard SF, splecione z niezwykle poetyckiej narracji i uduchowionych bohaterów. Fantastyczny misz masz, jeśli weźmie się pod uwagę miejsce akcji, czyli kopalnie.