35.09
Horror i groza
Mięta
Diabelstwò
Wydawnictwo:
Mięta
Oprawa: Twarda barwione brzegi
35,09 zł
Cena rekomendowana: 60,00 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Lepiej nie rozkopywać płytkich grobówCzartyże to miasteczko, gdzie przeszłość nie śpi, a zło tylko czeka na odpowiedni moment, by znów wypełznąć z cienia. Czarna wołga stoczyła się do piekła, wakacje się skończyły. To jednak nie koniec wspólnej drogi Mai, Kuby i Sławka.Nad Bałtyk i do Czartyży dotarła jesień – pora, kiedy mgła spowija lasy, a noc zapada zbyt szybko. Przed trojgiem bohaterów nowy koszmar: nawiedzony dom i żądna zemsty wiedźma, która powróciła, by wyrównać stare rachunki. Ale to dopiero początek...Czy Czartyże pochłonie ciemność i wiedźmie upiory wychodzące z mgły?
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Twarda barwione brzegi
Ilość stron
448
Format
13.5x20.2cm
Języki
polski
ISBN
9788368608083
Rodzaj
Książka
EAN
9788368608083
Data premiery
2025-11-19
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Mięta
Dodałeś produkt do koszyka
Diabelstwò
35,09 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
„Diabelstwò” Macieja Lewandowskiego. Uwaga, będę się powtarzać, bo to kolejna książka, którą bierzesz do ręki np. wieczorem, że tak powiem „na chwilę”, a potem orientujesz się, że jest pierwsza w nocy, a Ty dalej czytasz, bo po prostu musisz wiedzieć, co będzie dalej. Kolejny raz wracamy do Czartyż. Małego miasteczka. Jesień, mgła, las i ten klimat, który od początku daje sygnał, że tu coś jest nie tak. Maja, Kuba i Sławek znowu pakują się w sprawy, które dawno powinny zostać pogrzebane. Jest nawiedzony dom, jest wiedźma, która nie zapomniała o przeszłości, są rzeczy, których lepiej nie ruszać… a oni oczywiście ruszają., i to jest w tym najlepsze. Jeśli nie wiecie, to uprzedzam, że to nie jest horror, który straszy jedynie wyskakującym cieniem zza rogu. Najbardziej wciąga, to jak autor pokazuje relacje między bohaterami. Ich strach, wkurzenie, lojalność, takie prawdziwe „idziemy w to razem, choć rozsądek mówi uciekaj”. Dzięki temu naprawdę się o nich martwisz. To nie są papierowe postacie. Oni żyją, kłócą się, boją się i popełniają błędy. Jak my. Według mnie megamocny w tej serii jest klimat. Wszystkie te legendy, stary dom, las, w którym wszystko może się zdarzyć. Czuć wilgoć powietrza, słyszysz skrzypienie podłogi i serio masz momenty, że oglądasz się przez ramię. A jednocześnie to nie jest przesadzone ani przekombinowane. Napięcie rośnie powoli, ale konkretnie. Podoba mi się też to, że „Diabelstwò” to coś więcej niż straszak. To historia o konsekwencjach, o tym, że przeszłość potrafi wrócić wtedy, kiedy najmniej się tego spodziewasz. I że czasem największym diabelstwem wcale nie są duchy. Jeśli lubisz klimat małych miasteczek, młodych bohaterów, tajemnice i historie, które czyta się jednym tchem, to serio, sięgnij po tę książkę. Wciąga, daje dreszcz, a przy okazji zostawia Cię z myślą „wow, to było dobre”. I aż chce się więcej. Jestem dumna, że moja córka ma na swojej półce książki, które niosą nie tylko ciekawą historię, ale również pobudzenie ciekawości w rozwiązaniu tych wszystkich legend, rozbudzenie ciekawości i drążenia do prawdy.
Dość sceptycznie podeszłam do książki Macieja Lewandowskiego „Diabelstwó”. Jego poprzednia powieść „Grzechót” była okej, ale nie wywołała na mnie specjalnie wielkiego wrażenia. Jednak chętnie sięgłam po kontynuację przygód dzieciaków z Czartyż. Nad Bałtyk dotarła jesień. Fala powodzi nawiedziła ten obszar. Podmokłe tereny odsłoniły swoje tajemnice. Nawiedzony dom kusi nastolatków by podejmować głupie wyzwania. W taki oto sposób nasi bohaterzy stają oko w oko z wiedźmą. I zdecydowanie jest straszniejsza niż ta z bajek o Babie Jadze. Czy i tym razem Maja, Kubson i Sław wyjdą z tego cało? Tak jak wspomniałam podeszłam do tej książki mocno sceptycznie. Jednak ze strony na stronę fabuła wciągała mnie coraz bardziej. I w końcu stało się, pierwsze ciarki przeszyły moje ciało. Potem było tylko lepiej. Zapachniało mi tutaj starszymi pozycjami Mastertona oraz Kinga. Może też troszkę bym to przyrównała do Stranger Things, choć tutaj według mnie było mroczniej. Autor świetnie stopniował napięcie, nie szczędził nam obrzydliwych opisów ale zachował przy tym klasę. Zdecydowanie „Grzechót” był tylko rozgrzewką. Nie należy również zapominać o cudownym wydaniu. Twarda oprawa oraz barwione brzegi zachwycają. Zdecydowanie sięgnę po kolejną książkę z tej serii bo myślę, że autor jeszcze nie raz nas zaskoczy.