32.32
Biografie, wspomnienia
Filia
Dom mojej matki. Opowieść córki o rodzinnej manipulacji, bólu i odzyskanej wolności
Wydawnictwo:
Filia
Oprawa: Miękka
32,32 zł
Cena rekomendowana: 52,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
RODZINA, KTÓRĄ MILIONY ŚLEDZIŁY NA YOUTUBIE SZEŚCIORO DZIECI TERRORYZOWANYCH PRZEZ MATKĘ
Przerażająca historia, która wstrząsnęła Ameryką, zekranizowana w serialu dokumentalnym „Demon w rodzinie: Sprawa Ruby Franke”.
Szokująca prawda o influencerce parentingowej, opowiedziana przez jej najstarszą córkę, Shari Franke. Dzieciństwo Shari i pięciorga jej rodzeństwa było nieustanną walką o przetrwanie. Ich matka, Ruby Franke, dręczyła dzieci, jednocześnie kreując wizerunek idealnej rodziny na youtube’owym kanale 8 Passengers, obserwowanym przez oszałamiającą liczbę 2,5 miliona subskrybentów.
Książka nie tylko odsłania przerażającą prawdę o sharentingu, o toksycznym wpływie niektórych guru parentingowych oraz o nadużyciach, których dopuszczają się influencerzy. Przedstawia także osobistą walkę Shari o wyzwolenie, prawdę i uzdrowienie.
Przerażająca historia, która wstrząsnęła Ameryką, zekranizowana w serialu dokumentalnym „Demon w rodzinie: Sprawa Ruby Franke”.
Szokująca prawda o influencerce parentingowej, opowiedziana przez jej najstarszą córkę, Shari Franke. Dzieciństwo Shari i pięciorga jej rodzeństwa było nieustanną walką o przetrwanie. Ich matka, Ruby Franke, dręczyła dzieci, jednocześnie kreując wizerunek idealnej rodziny na youtube’owym kanale 8 Passengers, obserwowanym przez oszałamiającą liczbę 2,5 miliona subskrybentów.
Książka nie tylko odsłania przerażającą prawdę o sharentingu, o toksycznym wpływie niektórych guru parentingowych oraz o nadużyciach, których dopuszczają się influencerzy. Przedstawia także osobistą walkę Shari o wyzwolenie, prawdę i uzdrowienie.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Tytuł
Dom mojej matki. Opowieść córki o rodzinnej manipulacji, bólu i odzyskanej wolności
Autor
Wydawnictwo
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka
Ilość stron
408
Format
13.5 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788384022382
Tłumacze
Skowron Monika
Kraj produkcji
PL
Tytuł oryginału
The House of My Mother: A Daughter's Quest for Freedom
Rodzaj
Książka
EAN
9788384022382
Data premiery
2025-05-21
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Dom mojej matki. Opowieść córki o rodzinnej manipulacji, bólu i odzyskanej wolności
32,32 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Piekło za fasadą perfekcji. Szokująca prawda o influencerce parentingowej, opowiedziana przez jej najstarszą córkę, Shari Franke. "Dom mojej matki" to więcej niż autobiografia to akt odwagi i terapia poprzez słowo. Shari Franke, najstarsza córka Ruby Franke (influencerki parentingowej, której kanał "8 Passengers" śledziło 2,5 mln osób), odsłania przerażającą prawdę o życiu w rodzinie terroryzowanej przez matkę, ukrytej za fasadą idealnego życia na YouTube . Książka demaskuje mechanizm "sharentingu"wykorzystywania dziecięcego wizerunku dla zysku. Podczas gdy filmy pokazywały uśmiechniętą rodzinę mormońską, za kulisami dzieci doświadczały głodu, izolacji, publicznego upokarzania i przemocy psychicznej. Ruby Franke stosowała kary jak zakaz łazienki na dni czy odmawianie posiłków, tłumacząc to "dyscypliną" . Toksyczna kontrola i sekciarstwo. Gdy Ruby związała się z Jodi Hildebrandt ((terapeutką, która stała się "duchowym przewodnikiem"), przemoc eskaluje. Wprowadza zasady rodem z sekty. Dzieci muszą "zasłużyć" na miłość, a ich prywatne myśli są kontrolowane. Shari opisuje, jak matka radykalizowała się, odcinając rodzinę od przyjaciół i normalności . Bierność ojca to drugie oblicze zła. Kevin Franke, ojciec rodziny, przedstawiony jest jako "pantoflarz" wspierający decyzje żony nawet w obliczu skrajnego okrucieństwa. Jego milczenie to według Shari współudział w traumie . Odzyskiwanie głosu bez zemsty. Choć książka jest aktem oskarżenia, Shari unika taniej sensacji. Nie epatuje drastycznymi scenami z życia rodzeństwa, skupia się na własnych emocjach. Od dziecięcej tęsknoty za miłością, po bunt nastolatki i wreszcie decyzję o ucieczce i zgłoszeniu matki na policję w 2023 r. (co doprowadziło do skazania Ruby na więzienie). Narracja Shari jest wyciszona, ale druzgocąca. Uniwersalne ostrzeżenie, bo książka zmusza do refleksji nad granicami rodzicielskiej ekspozycji w sieci. Wiara jako narzędzie kontroli. Wątek mormońskiego wychowania pokazuje, jak religia została wypaczona do usprawiedliwiania przemocy. Shari nie odrzuca wiary, ale piętnuje jej instrumentalizację. Brak nowych faktów dla śledzących sprawę. Jeśli znasz dokument "Demon w rodzinie: Sprawa Ruby Franke" to książka nie zaskoczy Ciebie faktografią. Jej siłą jest jednak perspektywa ofiary, np. opis, jak Shari ukrywała się w bibliotece, by oderwać myśli od głodu . Jak każda autobiografia, to jedna strona historii. Jednak analiza psychologiczna (m.in. mechanizmy wyparcia u ojca) nadaje jej głębi. Dla kogo jest ta książka? Tę książkę powinni przeczytać rodzice publikujący treści o dzieciach. To przestroga przed traktowaniem dzieci jako "materiału" na content. Ta książka pokazuje ofiarom toksycznych rodzin, że zerwanie z traumą jest możliwe. Książka demaskuje hipokryzję "idealnego życia" w social mediach. "Dom mojej matki" to ważny głos w debacie o prawach dzieci w erze cyfrowej. Choć momentami wstrząsający (zalecana przerwa w czytaniu!), nie jest tanim reportażem. To studium przetrwania i empatii. Shari nawet dziś nie odmawia matce człowieczeństwa, ale nie pozwala, by ktokolwiek zapomniał o cenie, jaką zapłaciła jej rodzina za "lajki". Moja ocena: 9/10🌟 Czytajcie! Zdecydowanie polecam! BRUNETTE BOOKS
Dom mojej matki jest historią opowiedzianą przez najstarszą córkę Ruby Franke. Shari od początku zaczyna opisywać w jaki sposób jej matka dorastała oraz w jaki sposób związała się z mężczyzną, czyli ojcem bohaterki. Cały początek życia rodzinnego Ruby rozpoczyna się jak dla mnie z perspektywy braku miłości. Córka nie podkreśla tego dosłownie, bo dla niej jawi się to jako obsesja posiadania kolejnych dzieci. Najlepiej aby co jakiś czas udało jej się donosić ciążę i po oddechu kolejne. Lubiła czuć się potrzebna i kochana, więc taką miłość odczuwała nosząc pod sercem kolejne dzieci. Trochę szkoda, że nie słowa jej męża nie były uwzględnione w tym temacie. W końcu w jakiś sposób te dzieci powstawały;-) Nie znajdziecie tutaj jednak pięknej miłości matczynej, a jedynie historię o kolejnych dzieciach, które musiały się matki słuchać usługując od najwcześniejszego wieku. Ich zdanie nigdy się nie liczyło, a najstarsza córka żyła przekonaniami rodzicielki i myślała co takiego zrobić, żeby choć kawałek tej miłości od niej uzyskać. Lata jednak mijały, a ona wpadała z obsesji w obsesję. Wymyśliła sobie życie, które chciała i wprowadzała do internetu bez zgody samych pociech. Poprzez swoje niezadowolenie i chore dążenie do sławy niszczyła swoje dzieci kawałek po kawałku narażając je na cierpienie oraz pośmiewisko. W najpodlejszy sposób przekroczyła wszystkie możliwe bariery godności swoich dzieci. Tak naprawdę z matki stała się dla nich największym potworem. Zachęcam do sięgnięcia po tą książkę, gdyż pokazuje nam moment, kiedy już przestaje się robić przyjemnie i powstaje zmuszenie do pozowania i odgrywania scen przez swoje dzieci. Momentami dosięgnie was wzruszenie, gdyż od strony samej matki będzie to inny obraz niż z miejsca jej dzieci. Najstarsza córka nie opisuje tego z żalem, tylko chłodnym dystansem, który być może już przepracowywała właśnie tworząc tą historię. Jak przysłowie mówi, wypluła tą opowieść po to, by oczyścić krzywdę, którą przez wiele lat nosiła w sercu. Jeśli zatem macie ochotę przeczytać książkę o cichej krzywdzie, to szczerze zachęcam do lektury!
Gdzie kończy się zwykłe dzielenie się rodzicielstwem, a zaczyna naruszanie granic własnych dzieci? Czy naprawdę wierzymy, że to, co widzimy w social mediach, zawsze jest prawdą? Że te uśmiechnięte twarze, pięknie ułożone lunchboxy i rodzinne kadry to szczere, codzienne życie - a nie starannie wyreżyserowana wersja rzeczywistości? Te pytania wracały do mnie jak echo podczas lektury „Domu mojej matki” Shari Franke - książki, która rozsadza ramy klasycznej autobiografii. To nie tylko opowieść o przemocy domowej. To rozliczenie z fałszywym obrazem macierzyństwa sprzedawanym milionom ludzi. Shari jest najstarszą córką Ruby Franke - influencerki parentingowej, której kanał „8 Passengers” śledziło 2,5 miliona osób. Z pozoru idealna rodzina, z wartościami, z dyscypliną, z „dobrą matką”, która wie, co robi. Za zamkniętymi drzwiami - terror, kontrola, głód, odcinanie dzieci od przyjaciół, upokorzenia. Ale „Dom mojej matki” nie jest tanim reportażem true crime. Shari nie pisze, by kogoś pogrążyć. Pisze, by odzyskać głos, który przez lata był jej odbierany. To nie jest książka, która krzyczy - to książka, która mówi. Cicho, spokojnie, momentami z drżącym głosem. Ale mówi prawdę. Ogromnie poruszyła mnie jej wrażliwość - na siebie, na innych, nawet na tych, którzy ją skrzywdzili. Autorka konsekwentnie unika opowiadania historii swojego rodzeństwa, nie wymienia ich imion, nie próbuje przejąć narracji. Skupia się na sobie – i to właśnie sprawia, że ta opowieść jest tak autentyczna. Czy znajdziesz tu szokujące nowe informacje o sprawie Ruby Franke? Raczej nie. Jeśli śledziłaś(-eś) media, znasz fakty. Ale to nie o fakty tu chodzi. Chodzi o emocje. O to, jak wygląda dorastanie pod nieustannym okiem kamery. O samotność dziecka, które słyszy od matki, że zawiodło. O nastolatkę, która uczy się, że na miłość trzeba zasłużyć. I o młodą kobietę, która w końcu mówi: „dość”. To nie była łatwa lektura. W wielu momentach zatrzymywałam się, musiałam ochłonąć. Bo Shari nie używa wielkich słów, ale jej spokój jest wręcz druzgocący. Właśnie dlatego ta książka zostaje z czytelnikiem na długo. Jest tu też ważny wątek wiary - nie nachalny, nie oceniający, ale prawdziwy. Autorka pisze o swoim wychowaniu w kościele LDS, o tym, jak mieszało się ono z kontrolą, wstydem i próbą odnalezienia własnej drogi. I choć nie jestem osobą wierzącą, jej rozterki były mi bliskie. Czy warto przeczytać? Zdecydowanie tak. Szczególnie jeśli jesteś rodzicem. Szczególnie jeśli publikujesz zdjęcia swoich dzieci w internecie. Szczególnie jeśli wierzysz, że „to tylko pamiątka”. Bo może właśnie ktoś w twojej społeczności - twoje dziecko - nie chce być częścią tej pamiątki.