Wojna straconych serc. Tom 2. Dzieci upadłych bogów
Opis
Każda wojna pociąga za sobą ofiary. Nawet ta wywołana w właściwych pobudek. Nawet ta wygrana. Tisaanah przehandlowała swoją wolność w zamian za bezpieczeństwo tych, których wcześniej porzuciła. W tym momencie zgodnie z zawartym paktem krwi musi walczyć w wojnie prowadzonej przez Zakony, a Max nie zważając na koszty, usilnie stara się ją ocalić.
Kiedy w Arze dochodzi do zdrady, bohaterowie zostają wciągnięci w jeszcze krwawszy konflikt. Tisaanah, jeśli chce wygrać, musi zaryzykować i poddać się mocy Reshaye, a Max zmuszony do objęcia dowodzenia, mierzy się ze wszystkim, o czym pragnął zapomnieć – swoją przeszłością, jak również z własną tajemniczą magią. Cały czas zagrażają im mroczne siły – straszliwsze niż knowania Zakonów. Tisaanah i Max zostają wciągnięci do świata starożytnej magii i wypaczonych tajemnic.
Co poświęcą, aby zwyciężyć?
Co oddadzą dla władzy, a co dla miłości?
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Recenzje
„Dzieci upadłych bogów” to drugi tom serii, która od pierwszego tomu bardzo mnie wciągnęła do swojego świata. O pierwszej części „Córce niczyich światów” przypomniałam parę dni wcześniej. Tym razem mamy dużo okrucieństwa ze strony wojsk. Nie zabraknie również intryg, politycznych spisków i magii. Wydarzenia opisane w tym tomie dzieją się bezpośrednio po tych, które miały miejsce w pierwszej części. Być może tym razem nie dałam się porwać od pierwszej strony, ale po jakiś 100 stronach przepadłam. Akcja stała się wtedy bardziej dynamiczna. Cały czas cos się działo i nie było mowy o tym, by książka chciała się odłożyć. Autorka wspaniale wykreowała głównych bohaterów. Tisaanah pokazała nie jeden raz swoją siłę. Ale były również tu momenty opisujące jej kruchość i delikatność. Max to postać, której nie da się nie lubić. W tym tomie pokochałam go jeszcze bardziej. Aefe to nowa postać, która jest początkowo zagadką, która szybko nie zostanie rozwiązana. Wszyscy bohaterowie potrafią dostarczyć wielu, czasami skrajnych emocji. Nie można powiedzieć, że są oni ni jacy. Oj nie! I zakończenie! Rety! Tak się nie kończy książek! Ja już przebieram nóżkami by móc przeczytać kolejną część. Autorka posiada lekki styl pisania, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Jeśli szukacie ciekawego i dobrego romansu fantasy to bardzo polecam zarówno pierwszy tom jak również „Dzieci upadłych bogów”.