39.89
Romans
Zysk i S-ka
Faking with Benefits
Wydawnictwo:
Zysk i S-ka
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
39,89 zł
Cena rekomendowana: 52,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Gorący romans, udawane randki, mnóstwo żaru i emocji. Świetna zabawa gwarantowana! POSZUKIWANI: Trzej chłopacy na niby. Wymagania: wysocy, umięśnieni – i gotowi nauczyć mnie, jak się całować. Mam na imię Layla i jestem… totalnie nierandkowa. Serio. Mam dwadzieścia osiem lat i nigdy nie miałam chłopaka. I zaczynam już tracić cierpliwość. Na szczęście mam trzech chętnych do pomocy przyjaciół: Zack to były gracz rugby, Josh jest typem chłopaka z sąsiedztwa, a Luke to mój były profesor. Kiedy po fatalnej randce zalewam się łzami w ich ramionach, postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce. Wspólnie zgadzają się zostać moimi „treningowymi chłopakami” i opracowują plan lekcji, który obejmuje udawane randki, sesje całowania i warsztaty z flirtowania przez SMS-y. W zamian muszę tylko raz w tygodniu pojawiać się w ich podcaście o relacjach. Proste, prawda? Ale im dalej w te „lekcje”, tym bardziej wszystko wymyka się spod kontroli. A ja chcę czegoś więcej. Chłopaki uczyli mnie, jak znaleźć chłopaka. Teraz pora sprawdzić ich lekcje w praktyce. Trzykrotnie.
Kraj produkcji: Polska
Szczegóły
Tytuł
Faking with Benefits
Autor
Wydawnictwo
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
512
Format
14.0x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788383355115
Tłumacze
Krawczyk Katarzyna
Tytuł oryginału
Faking with Benefits
Rodzaj
Książka
EAN
9788383355115
Data premiery
2025-04-01
Kraj produkcji
PL
Producent
Zysk i S-ka Wydawnictwo
Podmiot odpowiedzialny
Zysk i S-ka Wydawnictwo
Dodałeś produkt do koszyka
Faking with Benefits
39,89 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
„Monogamia to wytwór życia społecznego. Nie jest zła, ale też nie jest lepsza od bycia razem kilku osób.” Czy miłość mieści się w określonych ramach i dzieli ludzi? Nie. A przynajmniej nie powinno tak być. Silne więzi nie znają etykietek, a wyłącznie szczerość. Layla Thompson ma w życiu wszystko o czym mogą marzyć jej rówieśniczki- nie brakuje jej urody , a do tego z powodzeniem prowadzi w internecie firmę z piękną bielizną. Strategie marketingowe , zestawienia, prezentacje w power poincie - każdą z tych rzeczy ambitna przedsiębiorczyni ma w małym palcu. Jednak jej życie osobiste, a zwłaszcza miłosne bez wątpienia zasługuje na miano piękna katastrofa - w czym utwierdza ją sto dwudziesta randka po której jej towarzysz postanawia ewakuwać się ucieczką przez okno. Zdesperowana kobieta postanawia jednak podejść do tematu zadaniowo. W tym celu zwraca się o pomoc do trzech sąsiadów z lokalu naprzeciwko, prowadzących podcast radiowy o związkach zatytułowany Three Single guys. Mężczyźni przystają na propozycję atrakcyjnej sąsiadki dotyczącą kekcji randkowania w zamian za jej udział w audycji. Z czasem jednak każde z nich zaczyna się coraz bardziej angażować, a wzajemne relacje stają się dużo poważniejsze i bardziej skomplikowane niż pierwotnie zakładali. Czy można być szczęśliwym we czwórkę? A może zawsze trzeba dokonać wyboru? Jedna kobieta i trzech różnych facetów- będzie gorąco ❤️🔥 I właśnie o panach chcę teraz opowiedzieć- każdy jest inny i unikatowy - Zach to były gwiazdor Rugby, który w sercu wciąż nosi żałobę po zmarłej narzeczonej. Josh może wydawać się nieśmiały i zamknięty w sobie- w głębi duszy jednak jest romantykiem, który z powodzeniem mógłby wystąpić w reamake'u Pretty Woman mimo ,że nie potrafi wyznać swoich uczuć ukochanej kobiecie. Z kolei Luke to były nauczyciel panny Thompson - ma za sobą nieudane małżeństwo i trudno mu otworzyć serce , lecz przy Layli jego mury obronne zaczynają się kruszyć.. Jeżu jakie to było emocjonujące i cudowne. Pełne uczuć , pikanterii, humoru i wzajemnego wsparcia. Co znajdziecie sięgając po tę pozycję? Humor i lekkość: „Faking with Benefits” to pełna zabawnych sytuacji opowieść, która potrafi rozbawić do łez. Gorące sceny: Romans obfituje w namiętne momenty, które są dobrze opisane i integralne dla fabuły. Rozbudowane postacie: Każdy z trzech mężczyzn ma unikalną osobowość i historię, co dodaje głębi relacjom. Poruszenie trudnych wątków: Autorka nie unika tematów takich jak przemoc seksualna czy żałoba, co nadaje powieści dodatkowej warstwy emocjonalnej. Kocham i wszystkim serdecznie polecam ❤️🔥
Czy sztuki randkowania można się nauczyć? W opisie i na pierwszych stronach „Faking with Benefits” obiecuje całkiem sporo – humor, zabawne wpadki, szczyptę napięcia i tej słynnej chemii, która w takich książkach pojawia się zawsze. Jednak już po kilku rozdziałach zaczynamy zauważać, że coś w tej historii po prostu nie gra. Bo choć w pierwszej połowie książki naprawdę się bawiłam – Layla jako bohaterka, choć nieco naiwna, była całkiem urocza, a trzej przystojniaków, którzy starali się jej pomóc, tworzyli interesującą mieszankę charakterów, to z czasem zaczęły mnie nużyć niektóre aspekty tej powieści. Po pierwsze, cała ta nauka „bycia w związku” to tak naprawdę bardzo szybka droga, która prowadzi do... zbyt szybkiego osiągnięcia celu. Layla z dnia na dzień staje się mistrzynią w sztuce flirtowania, całowania i radzenia sobie w randkach. Chłopaków, którzy mieli ją nauczyć tych sztuczek, poznajemy tylko po to, by zrozumieć, że ich rola w jej życiu szybko staje się zaledwie tłem. Nie ma tu żadnych długotrwałych procesów, żadnych trudnych kroków, które musieliby przejść bohaterowie. Zamiast tego dostajemy błyskawiczne rozwiązania, które w rezultacie sprawiają, że cała historia wydaje się nieco płytka. Choć muszę przyznać, że pomysł na reverse harem w tej książce był intrygujący i trochę świeży, to jednak w pewnym momencie zauważyłam, że relacje między Laylą a chłopakami przestają budować jakiekolwiek napięcie. Szybkie zakochanie się każdego z mężczyzn i nagłe zaangażowanie w relację sprawiały, że cała ta układanka trójkątów stawała się bardziej przewidywalna, niż kiedykolwiek się spodziewałam. Co gorsza, książka dość szybko traci tempo, a cała dynamika między bohaterami staje się coraz mniej interesująca. Problemy, które się pojawiają, są banalne i przewidywalne, a rozwiązanie ich następuje zbyt łatwo. Jednakże to nie koniec. Muszę wspomnieć o bohaterach, którzy początkowo wydawali mi się dość interesującymi postaciami. Layla, choć może i nie była idealną postacią, miała w sobie coś, co sprawiało, że nie mogłam jej całkowicie zignorować. Jej niepewność, jej próba odnalezienia się w świecie, którego nigdy nie znała, były momentami ujmujące. Problem polegał na tym, że Layla była zbyt doskonała – bez większych wad, z idealnie poukładanym życiem (poza, oczywiście, brakiem doświadczenia w kwestiach randkowych). Kiedy jej postać zaczynała się rozwijać, nie potrafiłam się z nią do końca zżyć. Była zbyt „idealna”, a jej błyskawiczne opanowanie umiejętności randkowania sprawiało, że brakowało jej jakiejkolwiek wiarygodności. Chłopaki, którzy mieli ją wspierać, również nie byli szczególnie rozbudowani. Zack, Josh i Luke to mężczyźni, którzy początkowo wydają się zupełnie różni, ale ostatecznie stają się dość jednowymiarowi. O ile pomysł na trzech różnych facetów, którzy uczą Laylę sztuki flirtowania, jest ciekawy, to jednak brakowało mi w nich głębi. Zabrakło mi momentów, w których moglibyśmy naprawdę poznać ich przeszłość, ich problemy. Zamiast tego zostają oni wciągnięci w relację, która ma być zabawna, ale staje się coraz bardziej przewidywalna. I tak dochodzimy do tego, co dla mnie było największym problemem tej książki – zbyt wiele momentów, które miały być zabawne i ekscytujące, stają się po prostu nużące. Sceny seksu, które w pewnym momencie zaczynają dominować książkę, przestają dodawać wartości. I choć w pierwszej chwili są dobrze napisane, po jakimś czasie stają się przewidywalne, a nawet monotonne. Moje zainteresowanie zaczęło opadać, a lektura zaczęła przypominać raczej listę „do odhaczenia” niż przyjemną podróż przez emocje bohaterów. „Faking with Benefits” to książka, która, mimo swoich niedociągnięć, ma potencjał, by dostarczyć emocji i zabawy. Jeśli nie przeszkadza Wam przewidywalność fabuły i łatwe rozwiązania problemów, możecie znaleźć w niej coś dla siebie. Dla mnie jednak była to książka, która zaczęła się obiecująco, ale z czasem zatonęła w morzu zbyt wielu szybkich, niewiarygodnych zwrotów akcji.
,,Jestem w trakcie sto dwudziestej randki; zaczynam myśleć, że wreszcie łapię, o co tym chodzi." Po pierwsze, na początku książki mamy ostrzeżenie co do scen w książce zawierających spore opisy scen erotycznych między kilkorgiem partnerów, więc czytając ją wiedziałam na co się piszę. Po drugie, bardzo pozytywnie zaskoczyły mnie opisy dotyczące myśli postaci, tego gdzie szli, co mijali, jaki mieli wyraz twarzy. Na spokojnie mogłam sobie wszystko wyobrazić, bo bardzo często rozmawiali i tłumaczyli własne przekonania. W ten sposób odebrałam ją jako lekką i dosyć zabawną historią dziewczyny, które próbowała wszystkiego, by tylko znaleźć tego jedynego. Fakt, opisy współżyć nie są dla mnie dobrą lekturą, bo czasami miałam ochotę zamknąć oczy i przewrócić stronę, ale to tylko dlatego, że ten temat jest dla mnie wrażliwą sferą. Postać ma dwadzieścia osiem lat i nigdy nie chodziła z chłopakiem. Na randkach zbyt gwałtownie przedstawia wizję swojego przyszłego i życia i dzieci, które ma już w planach, więc faktycznie nieco utrudniały jej rozmowy z potencjalnymi partnerami, którzy po tym stwierdzeniu jakoś w dziwnych okolicznościach znikali:-) Oczywiście na karty książki wchodzi też kolejna osobowość, tym razem męska, która uwielbia tą samą płeć. Korzysta z życia, jest mu dobrze, tylko czasami czegoś mu brakuje. Często na jego języku widnieje imię jego przyjaciółki, którzy opowiadają jaka jest i czego można się po niej spodziewać. To on i jego dwaj kompani wpadają na pomysł, żeby nauczyć Laylę randkowania i to w dosłownym znaczeniu. Każdy z nich smakuje pierwszych flirtów, dotyków i... i to wszystko z tą samą kobietą, ich przyjaciółką:-) Co z tego wyniknie, to lepiej przekonajcie się sami:-) Ja podeszłam do lektury z zabawnym ubarwieniem, gdyż często nieznajomość podrywów bohaterki naprawdę mnie śmieszyła. Może później nieco w tym wszystkim się zagalopowali, ale nie mnie oceniać ludzkie preferencje;-) Znam różnych ludzi na świecie i chyba już nic mnie nie zdziwi. Jednak wolałabym, aby osoby poniżej dwudziestego roku jej nie czytały, gdyż lepiej, aby nikt nie chciał w ten sposób rozpoczynać swoich miłosnych przeżyć:-)