Fałszywe anioły
Opis
Trzy przyjaciółki, dwa morderstwa, jeden rozwód, a w tle kolekcja fałszywych obrazów
Na rynku dzieł sztuki pojawia się nieznana dotąd kolekcja obrazów Jacka Malczewskiego. Wkrótce okazuje się, że są to falsyfikaty, a antykwariusz, który nimi handlował, zostaje zamordowany. Motywów nie brakuje, a lista podejrzanych rośnie.
W tym samym czasie trzy przyjaciółki zastanawiają się, jak zdobyć na potrzeby sprawy rozwodowej dowody na niewierność męża jednej z nich. Rozpoczynają akcję niczym prawdziwi detektywi. Obserwują i nagrywają każdy ruch mężczyzny. Ich poczynania krzyżują się z działaniami policji. Gdy ginie kolejna osoba, która prawdopodobnie zna mordercę, sprawa się komplikuje. Prowadzący śledztwo komisarz Alojzy Żarek musi znaleźć podwójnego zabójcę, a także fałszerza obrazów Malczewskiego. Naciskany przez prokuratora, w gąszczu fałszywych tropów, staje przed zagadką, w której nic nie jest tym, czym się wydaje.
Szczegóły
Recenzje
(...) W Oświęcimiu dochodzi do zabójstwa antykwariusza. W tym samym czasie na rynku dzieł sztuki pojawiają się podrobione obrazy Malczewskiego. Śledztwo, które prowadzi komisarz Żarek prowadzi donikąd. Mnóstwo podejrzanych, ale wciąż pojawiają się nowe tropy. Szczególny swój udział w poszukiwaniu zabójcy odgrywają trzy przyjaciółki, które mimowolnie stały się właścicielkami pomocnych w śledztwie nagrań. "Fałszywe anioły" to pełna humoru komedia kryminalna od której ciężko się oderwać. Nie pamiętam, kiedy tak dobrze się bawiłam czytając książkę. Autorka znalazła przepis na doskonałą fabułę, łącząc kryminalne wątki, pełne zagadek i niedomówień, ze znakomitą kreacją bohaterów, wśród których zasługują na uznanie dwie przyjaciółki, wcielające się w rolę samozwańczych detektywów i gapowaci przestępcy. Książka do przeczytania w jeden wieczór. Nie tylko ze względu na niewielką objętość, ale przede wszystkim z powodu lekkości pióra autorki. Fani gatunku, sympatycy rozwiązywania zagadek, z poczuciem humoru, z całą pewnością po przeczytaniu książki, będą w pełni usatysfakcjonowani. Ogromnie wam polecam!!
Znacie to uczucie, kiedy po całym dniu walki z rzeczywistością marzycie tylko o tym, by ktoś opowiedział Wam historię, która z jednej strony rozbawi do łez, a z drugiej – rozpali w Was instynkt Sherlocka Holmesa? Jeśli tak, to Jadwiga Buczak przygotowała dla nas literacki koktajl idealny. Jej „Fałszywe anioły” to nie jest zwykły kryminał. To energetyczna, lifestylowa opowieść, w której zapach drogich perfum miesza się z aromatem starego werniksu i... odrobiną trucizny. Poznajcie Gośkę, Ankę i Kićkę. To nie są postacie z papieru – to kobiety, które mogłyby być Waszymi sąsiadkami, gdybyście tylko mieli szczęście mieszkać obok tak wybuchowej mieszanki charakterów. Ich przyjaźń to fundament tej książki. To ten rodzaj relacji, gdzie nie trzeba nic tłumaczyć, bo jedna patrzy na drugą i już wie, że trzeba szykować albo wino, albo plan infiltracji. Wszystko zaczyna się od klasycznego życiowego zakrętu – jedna z nich potrzebuje dowodów zdrady męża do sprawy rozwodowej. Zamiast jednak płakać w poduszkę, dziewczyny zawiązują nieformalną agencję detektywistyczną. Nadają akcji kryptonim, chwytają za telefony i ruszają w teren. Ich „szpiegowskie” popisy to czyste złoto – są pełne uroczego amatorstwa, determinacji i humoru, który sprawia, że podczas lektury co chwilę parska się śmiechem. Ale żeby nie było zbyt słodko – autorka rzuca nas na głęboką wodę rynku sztuki. Wyobraźcie sobie: nagle „wypływa” nieznana dotąd kolekcja dzieł Jacka Malczewskiego. Wielkie wydarzenie, wielkie pieniądze i... wielki szwindel. Szybko okazuje się, że to genialne falsyfikaty, a antykwariusz, który maczał w tym palce, zostaje znaleziony martwy. Prowadzący śledztwo komisarz Alojzy Żarek ma ręce pełne roboty. Musi nie tylko tropić mordercę, ale i walczyć z naciskami prokuratora oraz – co najzabawniejsze – nieustannie wpadać na nasze trzy amatorki-detektywki. Ich ścieżki krzyżują się w najbardziej absurdalnych momentach, tworząc fabularną mozaikę, od której trudno się oderwać. To, co w „Fałszywych aniołach” zachwyca najbardziej, to dynamika. Akcja rozlewa się po stronach jak farba po mokrym płótnie – tworzy nowe kształty, zaskakuje barwami i nigdy nie stoi w miejscu. Mimo że trup ściele się gęsto (bo przecież ginie kolejna osoba!), książka zachowuje swój lekki, relaksujący charakter. Jadwiga Buczak mistrzowsko łączy mroczne wątki zemsty, dawnych urazów i rodzinnych dramatów z aurą dobrej zabawy. Choć momentami wydaje się, że to „pomylenie z poplątaniem”, na końcu każdy element układanki trafia na swoje miejsce z satysfakcjonującym kliknięciem. Jeśli szukacie pozycji na jeden wieczór, która zdejmie z Was ciężar całego tygodnia – „Fałszywe anioły” są strzałem w dziesiątkę. Lektura pozostawia po sobie apetyt na więcej i uśmiech na twarzy. Wyciągnijcie więc ulubiony kieliszek, zaparzcie najlepszą herbatę i dajcie się zaprosić do świata, w którym sztuka bywa fałszywa, ale emocje są jak najbardziej prawdziwe.