32.17
Powieści zagraniczne
Mova
Fałszywy zając
Wydawnictwo:
Mova
Oprawa: Twarda
32,17 zł
Cena rekomendowana: 54,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: poniedziałek 08.06.2026
Opis
Pierwsza powieść Fernandy Melchor, wybitnej meksykańskiej pisarki nominowanej do Nagrody Bookera za „Czas huraganów” i „Paradajs”. Brutalny i fascynujący portret miasta wzorowanego na Veracruz, pogrążonego w biedzie, przemocy i korupcji.
Codzienność jest najokrutniejszą rzeczywistością
Portowy mrok spowija wszystko. Andrik, uciekając od przemocowej opiekunki, trafia w ręce sadystycznego oprawcy. Jego przyszywany brat Zahir, napędzany obsesyjną miłością, wyrusza na pomoc, zostawiając za sobą krwawy ślad. Dla dwóch przyjaciół, Pachiego i Vinicio, alkohol, narkotyki i nocne eskapady są sposobem na zagłuszenie traum. Szukają na plaży czegoś, co pomoże im się zatracić, ale nie potrafią umknąć tragedii.
„Fałszywy zając” to mroczna historia o złudnych marzeniach, nieuchronnym losie i cienkiej granicy między miłością a destrukcją. Tytułowy „fałszywy zając” stanowi symbol iluzoryczności marzeń o innym życiu, bez traumy, przemocy i porzucenia. Powieść, po raz pierwszy wydana w 2013 roku, zajęła ważne miejsce w literaturze hispanoamerykańskiej.
„Sposób, w jaki Fernanda Melchor operuje językiem, stanowi najdobitniejszy dowód jej literackiego mistrzostwa i wynosi ją do grona najwybitniejszych współczesnych prozaików”. – Los Angeles Review of Books
„W pierwszej książce Melchor ujawnia swoją zdolność do tworzenia opowieści, ale przede wszystkim to, że jej głównym celem jest pisanie w służbie opowiadanej historii”. – Ricardo Guzmán, „La Jornada”
Codzienność jest najokrutniejszą rzeczywistością
Portowy mrok spowija wszystko. Andrik, uciekając od przemocowej opiekunki, trafia w ręce sadystycznego oprawcy. Jego przyszywany brat Zahir, napędzany obsesyjną miłością, wyrusza na pomoc, zostawiając za sobą krwawy ślad. Dla dwóch przyjaciół, Pachiego i Vinicio, alkohol, narkotyki i nocne eskapady są sposobem na zagłuszenie traum. Szukają na plaży czegoś, co pomoże im się zatracić, ale nie potrafią umknąć tragedii.
„Fałszywy zając” to mroczna historia o złudnych marzeniach, nieuchronnym losie i cienkiej granicy między miłością a destrukcją. Tytułowy „fałszywy zając” stanowi symbol iluzoryczności marzeń o innym życiu, bez traumy, przemocy i porzucenia. Powieść, po raz pierwszy wydana w 2013 roku, zajęła ważne miejsce w literaturze hispanoamerykańskiej.
„Sposób, w jaki Fernanda Melchor operuje językiem, stanowi najdobitniejszy dowód jej literackiego mistrzostwa i wynosi ją do grona najwybitniejszych współczesnych prozaików”. – Los Angeles Review of Books
„W pierwszej książce Melchor ujawnia swoją zdolność do tworzenia opowieści, ale przede wszystkim to, że jej głównym celem jest pisanie w służbie opowiadanej historii”. – Ricardo Guzmán, „La Jornada”
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Twarda
Ilość stron
304
Format
13.5 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788383717951
Tłumacze
Sosnowska Katarzyna
Redakcja
Kosiba Ewa
Kraj produkcji
PL
Tytuł oryginału
Falsa liebre
Rodzaj
Książka
EAN
9788383717951
Data premiery
2025-04-23
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Kobiece Sp. k.
Dodałeś produkt do koszyka
Fałszywy zając
32,17 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Jest moc w tej książce. Meksyk portowe miasto i dzieci oraz młodzi ludzie, którzy tu żyją, a może bardziej wegetują... Autorka — kobieta, meksykańska dziennikarka i pisarka, tworzy obraz, który poruszył mnie, a po pierwszych stronach zohydził, oburzył i zdziwił, że kobieta mogła tak pisać... Porzuciłem książkę i powiedziałem nie! Nie będę czytał. Ale po kilku godzinach przeczytałem kolejne strony i pomyślałem inaczej, próbując wejść w ten świat jak dziennikarz mimo tego, że ohyda jest bardziej ohydna, niż mogłem sobie wyobrazić, przemoc w stosunku do dzieci bardziej przemocowa, smród może jeszcze bardziej śmierdzi, a brud jest jeszcze bardziej brudny, no i życie może mieć mniej perspektyw na lepsze jutro. Zrozumiałem, że meksykańska dziennikarka nie tworzy fikcji, ale opisuje rzeczywistość taką, jaką jest, tworząc na jej potrzeby postaci niezwykle skrzywdzone przez los. Co gorsza, to są dzieci, młodzież, zakładający rodziny, ale i ci, dla których życie już bliskie jest zachodowi słońca. Zrozumiałem jeszcze jedno, że Melchor nie zamiata niczego pod dywan, a wręcz odwrotnie wymiata na środek pokoju. Literatura to nie tylko, ta która daje nam poczucie radości, piękna i słoneczne emocje, ale także ta, która rozlicza się z trudnymi tematami. Kiedy to wszystko do mnie dotarło, utopiłem się w książce i nie patrząc na brud, smród, który jest nadnaturalistycznie opisywany, brnąłem z bohaterami, poznając ich tragizm do ostatniej karty. Kiedy wszystko zakończyło się... w mojej głowie wciąż jest wspomnienie Andrika, Zahira, Pachiego i Vinicia. Tragizm, o którym wspomniałem, polega przede wszystkim na tym, że żadna z tych postaci tak do końca nie jest twórcą swojego losu, lecz to los, ludzie wokół nich kreują ich kolejne życiowe kroki. Oczywiście nie są bez winy, jak np. Pachi, który od życia oczekuje dobrej zabawy z kumplami, gorzałki i trawki... Ale to nie wszystko -podobno w każdym tunelu jest światełko dające nadzieję. Tu nie ma światełka... Nie trafia do mnie, że fałszywy zając symbolizuje według opisu w blurbie złudzenie o innej rzeczywistości, wolnej od lęku, przemocy i porzucenia. Bohaterowie książki nie wiedzą, co to jest, a ich życie nie zna takich wartości. Fałszywy zając w kulinariach to pieczeń z mielonego mięsa z jajkiem na twardo w środku. Smaczne i chociaż nie imitujące w żadnym wypadku pieczeni z zająca, ale dające radość. Tu na kartach książki nie ma fałszywego zająca... Miłość walczy z destrukcją, a koniec jest jeszcze bardziej destrukcyjny, niż mogłem się spodziewać. Mocna lektura, ale polecam, bo nie można uciekać od tematów, które dotykają ludzi nawet jeżeli noszą imiona Andrik, Zahir, Pachi czy Vinicio.
Czy zawsze mamy wpływ na swoje życie, czy czasem jesteśmy tylko pionkami w brutalnej grze losu? Czytając "Fałszywego zająca" Fernandy Melchor, nie mogłam przestać zadawać sobie tego pytania. Bo w świecie, który stworzyła autorka, nie ma prostych wyborów, nie ma prostych dróg ucieczki. Są tylko złudzenia, że może być inaczej - i brutalne przebudzenia, które rozrywają serce na strzępy. Melchor zabiera nas do meksykańskiego portowego miasta, w którym bieda, przemoc i korupcja nie są tylko tłem wydarzeń - są ich esencją. W takim świecie splatają się losy czterech młodych bohaterów, którzy bardziej niż żyją, po prostu trwają. Andrik, który ucieka przed opiekunką tylko po to, by wpaść w ręce jeszcze gorszego potwora. Zahir, jego przybrany brat, który w szaleńczej miłości próbuje go ratować, zostawiając za sobą ślad krwi. Pachi i Vinicio - dwaj chłopcy, którzy zagubieni w cierpieniu, toną w alkoholu, narkotykach i krótkotrwałych zapomnieniach. Nie spodziewaj się pięknych opisów plaż i słońca. W świecie Melchor nawet morze jest jak niebezpieczna pułapka, a powietrze przesycone jest zapachem rozkładu, strachu i beznadziei. Czytając "Fałszywego zająca", czułam się jakbym naprawdę była tam z nimi - w lepkim upale, w brudnych zaułkach, wśród krzyków i trzasku złamanych marzeń. Każde zdanie autorki jest jak cios pięścią - mocne, brutalne, prawdziwe. Tytułowy „fałszywy zając” to metafora, która trafia prosto w serce. Nadzieja, która wygląda jak coś realnego, ale gdy tylko wyciągniesz po nią rękę - rozpada się w pył. Melchor pokazuje, że w świecie, gdzie dzieciństwo jest synonimem przemocy, a przyszłość nie istnieje, marzenia stają się największym przekleństwem. Czy można winić Andriki, Zahirów, Pachich i Viniciów tego świata za to, kim się stają? Czy gdyby mieli inny start, ich życia potoczyłyby się inaczej? Te pytania nie dawały mi spokoju długo po zamknięciu książki. Bo Melchor nie oferuje nam wygodnych odpowiedzi. Wręcz przeciwnie - zmusza do patrzenia w oczy prawdzie, od której na co dzień wolimy odwracać wzrok. Styl Fernandy Melchor jest niesamowity. Surowy, gwałtowny, wręcz brutalny. Nie daje wytchnienia ani na chwilę. Jej narracja jest jak zaciśnięta pięść, która nie pozwala ci odetchnąć aż do ostatniego zdania. I choć momentami miałam ochotę odłożyć książkę, dać sobie spokój - nie mogłam. Bo w tej całej brutalności była jakaś hipnotyzująca siła. Coś, co kazało mi czytać dalej, nawet jeśli każda kolejna strona bolała bardziej niż poprzednia. „Fałszywy zając” nie jest książką dla każdego. To nie jest historia, po której czujesz się dobrze. To opowieść, która cię złamie, zmusi do refleksji, zostawi z bólem i pytaniami, na które może nigdy nie znajdziesz odpowiedzi. Ale jeśli masz odwagę - sięgnij po nią. Pozwól sobie zobaczyć świat takim, jakim bywa naprawdę, gdy znikają wszystkie pozory. Czy dostrzegłam w tej historii jakieś światełko w tunelu? Może małą iskrę, że mimo wszystko warto walczyć? Chciałabym powiedzieć, że tak. Ale w świecie Fernandy Melchor nawet światełko jest zdradliwe - jak fałszywy zając, za którym biegniesz, tylko po to, by odkryć, że na końcu nie czeka nic. Mimo to - albo właśnie dlatego - „Fałszywy zając” jest książką, która zostaje w sercu na długo. I choć czytanie jej boli, to jest to ból, który warto poczuć.