36.3
Romans
WasPos
Gdy ucichną dęby
Wydawnictwo:
WasPos
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
36,30 zł
Cena rekomendowana: 46,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Produkt chwilowo niedostępny
Powiadom o dostępności
Opis
Czasy wczesnośredniowieczne. Okres panowania Piastów. Tereny Polski i Norwegii.Gniewko i Sława nie potrafią bez siebie żyć. Nagle jednak zostają rozdzieleni, a coś, co nigdy nie miało mieć miejsca, zmienia wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. Życie w świecie, w którym handel ludźmi jest na porządku dziennym, zasady moralne nie istnieją, a chrześcijaństwo siłą zbiera wokół siebie nowych wyznawców, nie jest proste dla tej dwójki.Czy ich psychika jest na tyle silna, by poradzili sobie w całkowicie odmiennych warunkach od tych, w których się wychowali, i by nie poczyniło to szkód w ich młodych umysłach? Czy są w stanie bez siebie przetrwać? Czy na ich drodze może pojawić się jeszcze miłość lub przyjaźń? A może już nie ma dla nich nadziei i ten okropny świat ich pochłonie?
Szczegóły
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
252
Format
14.3x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788382907551
Język oryginału
polski
Rodzaj
Książka
EAN
9788382907551
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo WasPos Agnieszka Przyłucka
Podmiot odpowiedzialny
Agnieszka Przyłucka
Dodałeś produkt do koszyka
Gdy ucichną dęby
36,30 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Są książki, które czyta się z zapartym tchem. Są takie, przez które się brnie. I są też takie, które się przeżywa – fragmentami, z przerwami, trochę zafascynowanym, trochę zmęczonym, jakby się wracało do jakiegoś snu, który nie do końca wiadomo, czy był piękny, czy straszny. Dla mnie Gdy ucichną dęby należy właśnie do tej trzeciej kategorii. To książka, której nie mogłam czytać „z marszu”. Potrzebowałam momentów ciszy. To też nie była historia, która mnie całkowicie pochłonęła – wręcz przeciwnie, była w niej jakaś szorstkość, dystans, który utrudniał bliskość z bohaterami. Ale mimo to coś mnie w niej trzymało. Może nie sercem, ale duszą. Palasek zabiera nas w czasy przedchrześcijańskiej Polski i Norwegii – do momentu, kiedy stary świat zaczyna tracić głos. Tytułowe „dęby” – symbol siły, korzeni, trwałości – powoli milkną pod naporem nowej religii, nowych struktur, nowej przemocy. To nie jest powieść historyczna w klasycznym sensie. Owszem, są daty, fakty, obyczaje – ale to tylko rama. Główna oś opiera się na emocjach, wierzeniach i duchowości. To trochę jak mit, trochę jak przypowieść. I właśnie to mnie z jednej strony zachwyciło, a z drugiej... trochę zmęczyło. Mamy dwoje głównych bohaterów – Gniewka i Sławę. Ich historia to opowieść o miłości zniszczonej przez okoliczności, ale dla mnie zabrakło w niej czegoś bardzo ważnego: autentyczności. Z początku byłam pełna nadziei – Sława to postać z potencjałem: kobieta wciągnięta w dramat przemocy, porwana, sprzedana, a jednak wciąż silna. Gniewko – wojownik z rozdartą duszą, walczący nie tylko o ukochaną, ale też o świat, który znał. Ale im dalej w las, tym bardziej miałam wrażenie, że oni istnieją bardziej jako symbole niż jako ludzie. To nie znaczy, że są źle napisani. Po prostu czegoś mi w nich brakowało. Może cienia humoru? Może zwyczajnych momentów czułości? Może jakiejś nieidealności, dzięki której można by było się z nimi utożsamić? Nie da się ukryć – to jest ciężka książka. Nie fabularnie – bo wydarzeń jest stosunkowo niewiele – ale emocjonalnie. Dużo tu cierpienia, milczenia, przemocy. Dużo rozmyślań o Bogu, o winie, o zdradzie, o tożsamości. I choć to wszystko jest ważne i potrzebne, to miałam momenty, kiedy myślałam: „To nie książka na wieczór po pracy. To książka, którą trzeba trawić.” Brakuje w niej równowagi – czegoś, co odciążyłoby emocjonalny ciężar. Żadnej postaci drugoplanowej, która mogłaby wnieść odrobinę światła. Żadnego momentu wytchnienia. I choć rozumiem taki zabieg artystycznie – dla mnie jako czytelniczki był to momentami próg nie do przeskoczenia. Palasek pisze pięknie. To trzeba przyznać. Jej język ma coś z modlitwy, coś z poematu, coś z pradawnej pieśni. Ale... to nie zawsze służy opowieści. Momentami miałam wrażenie, że język tej historii dominuje nad treścią. Że zamiast opowiadać, po prostu się snuje – jak mgła po lesie. Są fragmenty, które czytałam po kilka razy, żeby zrozumieć sens – a i tak zostawałam z niepewnością. Może to celowe? Może to zabieg? Ale dla mnie było to trochę frustrujące. Nie chcę walczyć z tekstem. Chcę, żeby mnie prowadził. Bez zdradzania fabuły: zakończenie mnie zawiodło. Nie dlatego, że było złe – tylko dlatego, że było nijakie. Po tylu emocjach, tylu dylematach, tylu tragicznych momentach... oczekiwałam albo wielkiego katharsis, albo przynajmniej jakiejś odpowiedzi. A dostałam ciszę. Niepokojącą. Niezrozumiałą. Może taka była intencja – żeby zostawić mnie z pytaniami. Ale zamiast głębokiego zamyślenia poczułam raczej coś w stylu: „Naprawdę? To już?” Czy warto po nią sięgnąć? Tak. Ale tylko wtedy, jeśli wiesz, na co się piszesz. To nie jest powieść dla każdego. Nie ma tu tempa, które cię porwie. Nie ma wyrazistych, porywających postaci. Nie ma też łatwego przesłania. Jest za to gęsta atmosfera, trudne pytania i świat, który przemija z hukiem – ale i z szeptem. To książka, która wymaga od czytelnika spokoju, uważności i gotowości na to, że odpowiedzi mogą nie przyjść. Dla mnie było to doświadczenie cenne, ale wyczerpujące. Nie wrócę do niej szybko – ale nie żałuję, że ją przeczytałam.
„Gdy ucichną dęby” autorstwa Aleksandry Palasek, to powieść, która intryguje zarówno okładką, tytułem, jak również opisem. Autorka zabiera czytelnika w podróż do wczesnośredniowiecznej Polski, do czasów pierwszych Piastów, kiedy kształtowały się fundamenty państwa, a stare pogańskie wierzenia mieszały się z nową, chrześcijańską wiarą. W centrum opowieści znajdują się Gniewko i Sława — dwoje młodych ludzi, których połączyło uczucie silniejsze niż nakazy i ograniczenia ówczesnego społeczeństwa. Ich miłość, pełna niewinności i pasji, zostaje brutalnie wystawiona na próbę, gdy na horyzoncie pojawiają się konflikty, zdrady i realia świata, w którym człowiek często jest towarem, a życie jest kruche i zależne od kaprysu możnych. Gniewko, obdarzony odwagą i honorem, musi zmierzyć się nie tylko z niebezpieczeństwami wojny i politycznych intryg, lecz także z własnymi słabościami. Sława, delikatna, lecz silna duchem, staje przed dramatycznymi wyborami, które mogą zaważyć na jej przyszłości. Autorka prowadzi narrację w taki sposób, że czytelnik nie tylko obserwuje ich losy, ale wręcz współodczuwa emocje takie jak radości, lęki i rozpacz. W tle wybrzmiewa twarda rzeczywistość epoki: handel niewolnikami, bezwzględne prawa silniejszego i trudna droga do ukształtowania się nowego porządku społecznego. Palasek doskonale oddaje klimat tamtych czasów , który daje się wyczuć zarówno w opisach przyrody i codziennego życia, jak i w sposobie, w jaki pokazuje mentalność ludzi. Jej styl jest obrazowy, ale pozbawiony nadmiernego patosu; emocjonalny, lecz jednocześnie wiarygodny. To powieść, w której wydarzenia historyczne i osobiste dramaty bohaterów przeplatają się w sposób płynny i naturalny, tworząc opowieść, od której trudno się oderwać. „Gdy ucichną dęby” to książka, którą warto polecić nie tylko miłośnikom powieści historycznych, ale każdemu, kto lubi wciągające historie o miłości, odwadze i walce o przetrwanie w trudnych czasach. To opowieść o tym, że nawet w świecie pełnym przemocy i niesprawiedliwości można odnaleźć promień nadziei i wiarę w drugiego człowieka. Lektura dostarczy zarówno silnych emocji, jak i refleksji nad uniwersalnymi wartościami, które pozostają aktualne niezależnie od epoki. Ja z tym tytułem spędziłam niezwykle przyjemnie czas, nie chcąc go odkładać, dlatego bardzo polecam!