Gdyby drzewa mogły mówić
+ czas dostawy
Opis
Drzewa kryją prawdę, której lepiej byłoby nigdy nie poznać Sławek mieszka w niewielkiej miejscowości i pracuje jako pilarz. Gdy pewnego styczniowego poranka dostrzega pod drzewem przysypane śniegiem zwłoki dziewczyny, nie wie jeszcze, że to dopiero początek lawiny nieszczęść Policjanci szybko ustalają, że ofiara chodziła do jednej klasy z jego synem, Waldkiem, przez co ten natychmiast trafia do wąskiego kręgu podejrzanych. Sławek, zdruzgotany takim obrotem spraw, coraz częściej zagląda do kieliszka, co sprawia, że jego małżeństwo zaczyna wisieć na włosku. Jednocześnie w miasteczku dochodzi do kolejnej zbrodni: tym razem ciało jest tak okaleczone, że nie można zidentyfikować ofiary. Pojawiające się sprzeczne tropy i zakulisowe policyjne rozgrywki powodują, że śledztwo tkwi w martwym punkcie. Wkrótce Sławek zrozumie, że dotarcie do prawdy wcale nie jest priorytetem śledczych. A ci, którzy naprawdę chcą ją poznać, zapłacą przerażająco wysoką cenę
Szczegóły
Recenzje
„Gdyby drzewa mogły mówić” książka debiut Huberta Malek który można powiedzieć był moim sąsiadem ze wsi obok :p Dzięki autorowi miałam przyjemność przeczytać i zrecenzować jego książkę. Książka to thriller psychologiczny. Nieźle wnika w głowę i zaczynasz zastanawiać się „ale o co chodzi?” Z góry nakreślę żebyście wpadli na stronę np. zaczytani.pl i sprawdzili opis książki lub na jakąkolwiek inną stronę oferującą tę książkę. Ile w historii kraju czy świata możemy stwierdzić, gdyby drzewa mogły mówić? Są jedynymi światkami tego co na danym terenie miało miejsce X lat temu! (no chyba że zostały ścięte) Tak w tej historii mogłyby zdradzić kto jest winny całej tej krzywdy jaka spotkała niczemu niewinne dziewczyny. Co byś zrobił/ła, gdyby w bardzo krótkim czasie zawalił się tobie „świat?” Rozpada się rodzina, natrafiasz na zwłoki, ktoś chce ciebie wmieszać w coś czego nie zrobiłeś?! Nie martwcie się to nie spojler, bo od początku cała akcja krąży wokół tego. Przyznam się, że główny bohater mocno mnie momentami denerwował, ale już wyjaśniam, że to dobrze, bo wsiąknęłam w te historie całą sobą. Jak już rozmawiam pod nosem coś w stylu „no weź się chłopie ogarnij, nie rób tego itp.” to książka jest sztos. Każdemu z nas może przytrafić się coś czego nie spodziewaliśmy się nawet w najstraszniejszych snach i weź tu teraz człowieku staw temu czoła! W takich momentach najważniejsze wsparcie dostajemy od rodziny. Z jednej strony masz morderstwa a z drugiej problem, z którym boryka się jakiś procent ludzkości. Gratuluje autorowi całego tego urozmaicenia i wpuszczenie w pewnym momencie czytelnika w maliny.
LEŚNE TAJEMNICE Wydawnictwo Novae Res to swoista kuźnia debiutantów. Pod skrzydłami tego wydawcy swoje pierwsze kroki postawiło już kilku interesujących autorów. Czy tak samo będzie z Hubertem Malkiem autorem kryminału „Gdyby drzewa mogły mówić' ? Sławek pracuje jako pilarz. Las to jego drugi dom. Lubi swoją pracę, a kontakt z naturą pozwala mu na odskocznię od problemów codzienności. Wszystko zmienia się, gdy pewnego dnia znajduje w lesie zwłoki dziewczyny. Jak się okazuje, młoda kobieta przed śmiercią została zgwałcona... W niewielkiej wiosce, gdzie wszyscy się znają, zdarzenie wywołuje strach i panikę. Niestety, niebawem znalezione zostają kolejne zwłoki, a Sławek znajduje się w gronie podejrzanych. Czy we wsi grasuje seryjny morderca? Jakie sekrety mogłyby zdradzić drzewa, gdyby potrafiły mówić? Pisałam o tym już wielokrotnie, ale powtórzę – uwielbiam czytać debiuty. Wielu pisarzy nie jest zadowolonych ze swoich debiutanckich powieści i, szczególnie po latach, wiele by w nich zmieniło, a ja uważam, że to błąd. Debiut jest szczery, surowy, wytycza dalszą drogę literacką, nakreśla ją. Debiut to potężna dawka emocji, to coś, co dorastało w czyimś sercu i zostało uwolnione na zewnątrz. Debiut wiele o człowieku mówi. Jeżeli chodzi o debiut Huberta Malka to jest on naprawdę smakowity. Autor stworzył kawał solidnej kryminalnej historii. Mamy tu jakże lubianą przez miłośników kryminałów scenerię : las, niewielka społeczność lokalna, tajemnicze morderstwa, nieudolną policję i konkretnego bohatera. Swojskiego, niepozbawionego wad, takiego, któremu jesteśmy w stanie kibicować. Sławek to przeciętny facet : mąż, ojciec, pracowity człowiek, któremu zależy przede wszystkim na tym, by jego rodzina była szczęśliwa. Przedziwny splot zdarzeń, w który zostanie uwikłany, zburzy jego spokój i wywróci całe dotychczasowe życie do góry nogami... Fenomenalnie ukazał Malek upadek człowieka. Jak bardzo półprawdy, pomówienia i zbiegi okoliczności mogą wpłynąć na czyjeś życie. Nie można odmówić postaci Sławka realizmu. Skłonność do wypitki, osamotnienie, niemożność udźwignięcia brzemienia, które na niego spada. Destrukcja i powolny rozpad rodziny – bardzo trafnie uchwycone zostały te relacje międzyludzkie w książce. Pisarzowi zależało, aby podarować czytelnikom nie tylko krwawy kryminał, ale także głęboką i dobrze przeanalizowaną historię z obyczajowym tłem. Bardzo mi się to podoba. Lubię gdy mroczna opowieść posiada głębię. Bardzo sprawnie napisana, złożona i dająca do myślenia powieść. Odnoszę wrażenie, że Malek całkowicie się w nią zaangażował. To po prostu się czuje. Jest tu mnóstwo bardzo ważnych elementów : las, rodzina, miłość, ale także smutek, rozżalenie i samotność. Świetnie to zostało skomponowane. Każdy detal, rozmowa, zachowanie bohaterów są wiarygodne i pasują do ogólnej koncepcji. W bardzo udany sposób to wszystko zostało ze sobą spojone. W trakcie lektury nieustannie towarzyszył mi niepokój. Zastanawiałam się jak potoczy się ta historia. Bardzo mocno ją odczuwałam. Autor niewątpliwie dobrze odnajduje się w klimacie małej miejscowości, lokalnych układów, lęków i zwyczajnych ludzkich przywar. Trudny los zgotował swoim bohaterom, ale jednocześnie jakże autentyczny. Bardzo sprawnie prowadzona narracja, intrygujące opisy lasu, konkretne portrety psychologiczne. Ma ta powieść niesamowitą wręcz siłę przyciągania. Drzewa są tu bardzo istotne. Stanowią swoistą oś tej historii. Są zarówno niemymi obserwatorami wydarzeń jak i ich nieodłącznym elementem. Przecież, gdyby mogły mówić, opowiedziałyby niejedną historię... Opisy lasu, ogromnie przejmujące, mroczne i nieco niepokojące dodają tej powieści niesamowitego kolorytu. Zrobiło na mnie bardzo duże wrażenie to jak Hubert Malek rewelacyjnie tymi opisami operuje. Są soczyste, bardzo poruszające i niesamowicie działają na wyobraźnię. Ten las stanowi realny byt, czytelnik wręcz czuje jego bliskość, zatrważającą obecność. Ten las osacza. On wie. I nigdy nie zapomina. Duże ukłony dla autora za ten wątek i emocje, które mu towarzyszą. „Gdyby drzewa mogły mówić” to dobrze napisany, intrygujący kryminał, w ktorym dużą rolę odgrywa tło obyczajowe. Misterny, przemyślany i porządnie napisany. Wyróżnia go emocjonalność, udane konstrukcje psychologiczne bohaterów i kryminalna zagadka, która oplata czytelnika swymi mackami i nie puszcza aż do finału. Bardzo dobra książka. Myślę, że to istotne, że to debiut – poprzeczka została zawieszona wysoko. Przyczepię się do dialogów – tu trochę jest nad czym popracować, ale całość oceniam bardzo wysoko. To taki debiut na diabelską mocną piątkę i z piekielnym spokojem mogę Wam tę powieść polecić. Kawał dobrej roboty!