30.54
Książki
Filia
Gdybym cię nie kochała
Wydawnictwo:
Filia
Oprawa: Miękka
30,54 zł
Cena rekomendowana: 50,00 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: poniedziałek 08.06.2026
Opis
NIE WSZYSTKIE EMOCJE DA SIĘ WYRAZIĆ SŁOWAMI Przytłoczona rodzinnymi wydarzeniami Alicja wyjeżdża nad morze, by uciec od życia, które nagle rozsypało się na kawałki. Spacerując samotnie po plaży, próbuje zrozumieć, gdzie kończy się prawda, a zaczyna lęk. Na ratunek przychodzi jej charyzmatyczna właścicielka pensjonatu, która sprawia, że zaczyna dostrzegać to, czego dotąd nie chciała zobaczyć. Kiedy wraca do domu, musi zmierzyć się z relacjami, które dawno wymknęły się spod kontroli – z miłością, która wciąż walczy o przetrwanie, z teściową, która pragnie naprawić przeszłość, i z kobietą gotową zrobić wiele, by zniszczyć jej życie. W tle dojrzewa również tajemnica ukryta w pamiętniku bliskiej przyjaciółki z czasów młodości. Jej słowa poprowadzą Alicję ku prawdzie, która porusza, zaskakuje i… zmienia wszystko.
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
352
Format
13.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788384410400
Rodzaj
Książka
EAN
9788384410400
Data premiery
2026-02-11
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Gdybym cię nie kochała
30,54 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Przed wami druga część ,,Jakby jutra miało nie być" i najlepiej jest je czytać po kolei, gdyż nasza kobieca postać często powraca wspomnieniami do wydarzeń z części pierwszej. Chodzi o to, że to, co miała tam, utraciła tutaj. My poznajemy jak wiele bólu i smutnych wspomnień w sobie nosi, aczkolwiek są i takie, które przypominają jej jakie szczęśliwe chwile wiodła. ,,Była typem człowieka, który uważał, że jak się czegoś bardzo chce, to na pewno się uda. Zgodnie z tym przekonaniem była pewna, że gdyby Alicja tylko chciała, byłaby w stanie przebiec maraton, ale wiedziała też, że niektórych rzeczy lepiej nie wypowiadać na głos." Pomimo tego, że jest to dosyć spokojna opowieść obyczajowa, to jednak niesie przesłanie, które mówi, że ludzie mają to co myślą, że mają. Jeśli ktoś woli ubolewać nad swoim życiem, to żadna siła nie przekona go do zauważenia w nim pozytywów. Niewiele osób potrafi myśleć świadomie, dlatego złe wydarzenia rzutują na całym ich życiu. Rozumiem jednak jej ból, gdyż kiedyś jej rodzina była tylko jej, a teraz rozeszła się od jego strony, gdzie spodziewał się pozostania tatą dla dziecka kochanki. Tutaj w sumie można wziąć dwie strony za pokrzywdzone, gdyż nasza postać leżała w śpiączce aż dziesięć lat. Nic dziwnego, że po długim czasie on zapragnął być jednak choć odrobinę szczęśliwy. Teraz, kiedy ona się obudziła spotyka ją wielki szok, gdyż według niej zasnęła na chwilę, ale świat nie przestał żyć. Jej dzieci stały się dorosłe, mąż się postarzał i widok z lustra nie ukazywał tej samej buzi bez zmarszczek. Wiadomości z gazety teraz nie ułatwiają jej życia, gdyż rozpisują się na temat jej nieszczęścia publicznie, zbyt mocno je koloryzując oczywiście na jej niekorzyść. Nic dziwnego, że chciała od tego wszystkiego uciec. Może nieco zbyt impulsywnie postąpiła, gdyż dzieci niczego nie zawiniły. W nowym miejscu spotyka ją życie innych ludzi a w tym małego dziecka, które mocno płakało. Biorąc je na ręce przypomniała sobie swoje maleństwa i to, które ma się urodzić zrodzone z ciała jej męża. Ta sytuacja daje jej do myślenia, że dziecko nie jest niczemu winne. Dodatkowo znaleziony pamiętnik kogoś ważnego otwiera dla niej jakby karty nowego życia. W tym momencie wydarzenia z kart tej książki znacznie przyspieszają, jakby nakładając na jej głowę wszystko co zaległe z lat, kiedy była w śpiączce. Jednak to, co ją spotyka kształtuje ją na nowo. Odkrywając siebie w końcu zaczyna myśleć inaczej:-) Jak dla mnie to świetna opowieść, która ma w sobie wiele przesłań. Mniej więcej to, aby chcieć dawać się przeprosić, bo wtedy wielki kamień z serca spada i można w końcu zacząć żyć do przodu, a nie tkwić niczym statek z kotwicą, która nie chce się podnieść i ciągnie nas na dno. Napisana jest z takim spokojem i wyrozumiałością. Wiemy, że cokolwiek złego się stanie, to jest ta iskra, która popycha ich w pozytywną stronę. To daje też nadzieję czytelnikowi, że i jego sprawy mogą pozytywnie się rozwiązać jeśli tylko będzie tego chciał. I właśnie dlatego ją polecam:-)
Jeśli myśleliście, że powrót do rzeczywistości po dekadzie spędzonej w śpiączce to finał problemów, Monika Wilgocka szybko wyprowadzi Was z błędu. „Gdybym Cię nie kochała” to bezpośrednia kontynuacja losów Alicji i jej bliskich, których losy śledziliśmy w pierwszym tomie pt. „Jakby jutra miało nie być”. Autorka udowadnia, że prawdziwe wyzwania zaczynają się nie w szpitalnej sali, ale w domowym zaciszu, gdzie czas nie zatrzymał się dla nikogo poza główną bohaterką. Książka rzuca nas w sam środek egzystencjalnego sztormu. Przytłoczona ciężarem sekretów i nowymi faktami z życia męża, Alicja decyduje się na drastyczny krok – samotną wyprawę nad Bałtyk. To nadmorskie odosobnienie staje się dla niej swoistą autoterapią. Kluczową rolę odgrywa tu postać charyzmatycznej właścicielki pensjonatu, która swoją bezkompromisową mądrością zmusza bohaterkę do spojrzenia prawdzie w oczy. To właśnie w tych surowych warunkach Ala zaczyna rozumieć, że ucieczka przed problemami to jedynie przedłużanie własnej bezsilności. Po powrocie z wybrzeża Alicja musi wejść w rolę, której nie sprawowała przez dziesięć lat. Wilgocka z dużą precyzją oddaje trud budowania więzi z dorastającymi dziećmi i skomplikowany taniec z Pawłem. Nad ich małżeństwem wciąż wisi mroczny cień – pytanie o ojcostwo dziecka dawnej kochanki. Fascynująco wypada tu wątek teściowej; autorka pokazuje, że stare urazy mogą ustąpić miejsca solidarności, gdy rodzina staje w obliczu wspólnego zagrożenia. Dodatkowym wyzwaniem jest powrót do pracy, który dla osoby po tak długiej przerwie przypomina naukę chodzenia na nowo. Niezwykle mocnym akcentem jest motyw pamiętnika zmarłej Wiesi. Zapiski bliskiej osoby stają się dla Alicji i Pawła rodzajem wspólnej misji. Rozwiązywanie tajemnicy z przeszłości to nie tylko intrygująca zagadka, ale też szansa na odnalezienie zagubionej bliskości. Autorka prowadzi narrację w taki sposób, że gdy już wydaje nam się, iż emocje opadły, serwuje finałowe uderzenie, które wywraca całą historię do góry nogami. „Gdybym Cię nie kochała” to poruszająca opowieść o tym, że miłość to czasem walka na bolesne kompromisy. Wilgocka pisze lekko, ale z ogromnym ładunkiem emocjonalnym, sprawiając, że losy Alicji stają się nam niezwykle bliskie. To pozycja obowiązkowa, która zostawia czytelnika z jednym pytaniem: jak długo przyjdzie nam czekać na kolejny tom? Elżbieta Podolska
„Gdybym Cię nie kochała” jest drugim tomem cyklu „Jakby jutra miało nie być” Moniki Wilgockiej. Jest to powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem romantycznym oraz wątkiem rodzinnej tajemnicy. Główną bohaterką cyklu jest Alicja Wilczyńska, która po 10 latach wybudziła się ze śpiączki. Świat, który pamięta już nie istnieje, a ona próbuje znaleźć swoje miejsce w tym, w którym się teraz znalazła. O trudnych początkach tej drogi opowiada tom pierwszy. Drugi tom rozpoczyna się w momencie, kiedy Alicja wyjechała, a może raczej uciekła, nad morze, przytłoczona wydarzeniami ostatnich miesięcy. Kobieta musi postanowić jak ułożyć dalsze relacje z mężem i zająć się radiem, które pozostawiała jej w spadku zmarła przyjaciółka. Gospodyni wynajmowanego pokoju uświadomiła jej, że ucieczka nie rozwiązuje problemów tylko odsuwa je w czasie. Ta uwaga przyczynia się do podjęcia przez Alicję decyzji o powrocie do Warszawy z mężem i podjęcia starań o odbudowę ich związku mimo niewiadomej dotyczącej jego ojcostwa dziecka byłej kochanki. W sferze zawodowej kobieta rozpoczyna intensywną pracę w radiu i kierowanie jego zespołem. Pozytywnie zaskakuje ją zmiana nastawienia do niej teściowej, która pomaga rodzinie zajmując się ich domem. Mimo pozytywnego nastawienia niestety nie wszystko układa się pomyślnie. Była partnerka męża Alicji Pawła próbuje zepsuć relacje między małżonkami. Do tego zmarła przyjaciółka zostawiała Alicji zadanie odszukanie jej rodziny. A początkowe sukcesy w prowadzeniu radia z czasem zmieniają się w coraz większe trudności. Zakończenie jest zaskakujące i zapowiada kontynuację przygód bohaterów. Konstrukcja powieści jest logiczna i uporządkowana. Pisarka do głównego wątku życia Alicji i jej rodziny wplata liczne wątki poboczne spójne z główną fabułą. Akcja płynie swoim tempem, a zwroty akcji i wprowadzanie wątków pobocznych ożywiają narrację i przełamują przewidywalność fabuły. Napięcie wprowadza ciekawy wątek tajemnicy rodzinnej Wiesi. Styl autorki jest emocjonalny, naturalny, płynny. Narracja prowadzona jest w trzeciej osobie, ale wydarzenia poznajemy z perspektywy Alicji i to jej emocjom i przeżyciom pisarka poświęca najwięcej uwagi. Postacie są, według mnie, przewidywalne, bardzo „poukładane”. Alicja miotana jest różnymi uczuciami, z jednej strony chce wierzyć mężowi, ale też boi się zaufać mu do końca. Mimo tych rozterek trwa w małżeństwie, a bliskość z Pawłem buduje na podłożu relacji fizycznej. W powieści znajdziemy sporo opisów z tym związanych. Kobieta ze zdumieniem patrzy na swoje dzieci, które dorosły, mają swoje poglądy i zainteresowania. Nie bardzo wie jaką rolę powinna teraz pełnić w ich życiu. W tym obszarze jakby sobie odpuściła pracę nad relacjami. Zadowoliła się tym, że są dobre i zajęła mężem oraz pracą. Intensywnie natomiast szuka swojego miejsca w pracy odkrywając swoje mocne i słabe strony. Mąż z kolei z podziwu godną determinacją stara się nie zawieść odzyskanego zaufania żony, choć czasami daje sobą manipulować przez byłą partnerkę. W swoim postępowaniu i myśleniu jest w tym tomie ideałem męża i ojca. Niestety ja nie wierzę w ideały i jego postawa wywoływała we mnie niedowierzanie. Bardzo pozytywną i budzącą moją sympatię postacią jest córka Alicji, 17-letnia Marysia, która jest wojującą wegetarianką, feministką i przeciwniczką konsumpcjonizmu. Z młodzieńczym zapałem głosi swoje poglądy i spiera się ze swoim ojcem i bratem. Jej radykalizm czasami wywoływał zabawne sytuacje. Pomysł wykorzystania w powieści takich motywów jak poszukiwanie na nowo swojego miejsca w świecie i odzyskiwanie rodziny po 10-letniej śpiączce jest ciekawy. Ale rozwinięcie zaproponowane przez autorkę nie przekonało mnie. Trudno mi było wejść w atmosferę powieści i emocje bohaterów. Bardziej przemawiały do mnie rozwinięcie intrygi związanej z byłą partnerką Pawła i poprowadzenie wątku tajemnicy rodzinnej Wiesi. Podsumowując mnie osobiście powieść nie wciągnęła i nie zaangażowała w pełni ze względu na zbyt idealny i mało wiarygodny dla mnie świat jaki zbudowała dla swoich bohaterów autorka. Jest to przeciętnie ciekawa historia z mało charakterystycznymi bohaterami, choć jej przesłanie pokazujące, że mimo upływu czasu możliwe jest odbudowanie silnych relacji rodzinnych i małżeńskich jest bardzo pozytywne. Mimo, że mnie opowieść nie urzekła, to nie znaczy, że spodoba się innym czytelnikom. Czytajcie i oceńcie sami.
Sięgnęłam po najnowszą powieść Moniki Wilgockiej „Gdybym cię nie kochała” w błogiej nieświadomości, że jest to drugi tom cyklu „Jakby jutra miało nie być”. I jak się okazało, w tym przypadku chronologia ma ogromne znaczenie dla zrozumienia fabuły. Spostrzegłam się dopiero po kilkudziesięciu stronach, kiedy, nieco zdezorientowana i skonsternowana, stwierdziłam, że coś mi umyka… Gdy jednak nadrobiłam braki fabularne, przepadłam w historii Alicji bez reszty. Nie jest łatwo wrócić do życia po wymuszonej, dziesięcioletniej nieobecności. Dla bohaterki czas się zatrzymał, podczas gdy wokół wszystko pędziło i nieustannie się zmieniało. Nie jest łatwo pogodzić się z faktem, że ominęła nas śmierć rodziców czy dorastanie własnych dzieci, które z małych szkrabów przeistoczyły się w nastolatków mających własne zdanie. W końcu, że nie jest łatwo zaakceptować, że mąż zaczął układać sobie życie na nowo… Trudno się dziwić Alicji, że w pierwszym odruchu, przytłoczona tym, co spadło jej na głowę, decyduje się na ucieczkę. Tylko czy chowanie głowy w piasek i ponowne, tym razem świadome opuszczenie bliskich, jest najlepszym wyjściem? Gdy gospodyni pensjonatu, w którym kobieta się zatrzymała, w niewybrednych słowach uświadamia jej gorzką prawdę, Alicja wraca, by walczyć o swoją rodzinę. Autorka z dużą dynamiką kreśli obraz próby powrotu do normalności po rodzinnej tragedii. To historia o nowym początku, w którym nie brak upadków, prozy życia, ale i namiętności oraz nadziei. Na drodze bohaterów stają jednak ludzie, którym zależy na zniszczeniu tego, co Alicja i Paweł starają się wspólnie odbudować. Tę powagę problemów dorosłych świetnie równoważą wieczne przepychanki nastoletniego rodzeństwa - Ignacego oraz zawziętej ekowojowniczki i wegetarianki Marysi. Ich relacja dodaje opowieści niesamowitego kolorytu i humoru. Z zaciekawieniem przewracałam kolejne strony, próbując przewidzieć, co autorka zafunduje bohaterom. Wiedząc, że nie jest to tom finałowy, oczekiwałam raczej dużych perturbacji niż szczęśliwego zakończenia. W tym względzie absolutnie się nie zawiodłam i już wyczekuję kontynuacji. To jedna z tych poruszających, słodko-gorzkich opowieści, które pokazują, że życie nigdy nie jest prostą ścieżką. Co ważniejsze, uzmysławia nam, że nawet gdy wszystko się wali, to mając u boku odpowiednich ludzi i odrobinę odwagi, można przetrwać największe nawałnice i z nadzieją zacząć od zera.