Gimbaza
+ czas dostawy
Opis
Gdzie kończy się niewinność, tam zaczyna się gimnazjum. Łódź z początku dwudziestego pierwszego wieku to miasto kontrastów. Z jednej strony prężnie rozwijająca się aglomeracja, z drugiej - wciąż nierozwiązane problemy z ubóstwem i wykluczeniem społecznym. Właśnie do takiego środowiska trafia młody chłopak, przez rówieśników zwany Lektorem, przez matkę Niniusiem, a przez ojca Synkiem. Przeprowadzka do Łodzi to pierwsze tak poważne wyzwanie w jego dotychczasowym życiu. W nowej szkole Lektor będzie musiał wtopić się w tłum dzieciaków z rozbitych rodzin, nauczyć się dyskutować ze sfrustrowanymi nauczycielami i odpierać ataki kiboli, których interesuje odpowiedź na tylko jedno pytanie: "Widzew czy ŁKS?". Życie przygotowało dla niego trudną lekcję, którą zapamięta na zawsze. Czy na przekór otaczającej go beznadziei uda mu się zachować niezależność i szacunek do siebie?
Szczegóły
Recenzje
Lubicie nostalgiczne powieści które przenoszą w czasie czytelnika? Dziś przychodzę do was z krótką ale mam nadzieję treściwą recenzją książki którą miałam okazję ostatnio przeczytać dzięki uprzejmości Radosława Pietrzaka. Mowa tu o „Gimbazie” czyli książki która zabierze was w podróż w lata kiedy po podstawówce szło się do gimnazjum a nie od razu do liceum. Autor stworzył świetną nostalgiczną historię która przeniosła mnie w czasie do okresu który sama chciałabym wyprzeć z pamięci, mimo moim niezbyt dobrych wspomnień autor świetnie wykreował tę książkę i stworzył bardzo ciekawą historię która poszuszy niejednego czytelnika. To literacki debiut ale zdecydowanie nie można tego odczuć, miałam wrażenie jakbym czytała książkę autora który na swoim koncie ma masę powieści. Dialogi w tej książce były świetne i dodawały autentyczności całej powieści. Są tu poruszone ważne tematy które każemy z nas mogłyby towarzyszyć w tym trudnym czasie dojrzewania. Autor przenosi nas w czasie do 2007 roku do miasta które mimo swojego rozwoju ma również biedniejsze dzielnice, co dodatkowo daje czytelnikowi odczuć że to wszystko co działo się w książce mogłoby dziać się w jego/jej miejscowości. Ja z czystym sumieniem mogę polecić wam tę powieść, dajcie się ponieść nostalgicznej historii. 10/10 ⭐
Jak na debiut, to bardzo przypadła mi ta książka do gustu. Jest ciekawa, zarówno dla młodzieży, jak i dla dorosłych. Ogólnie polecam i czekam na kolejne części i film :).
Książka idealna dla młodych ludzi ukazując a oblicze jednego z łódzkich gimnazjów bez cenzury. Jak się okazuje nie było łatwo się w nim odnaleźć, czasem aby normalnie w nim funkcjonować mieć określone poglądy i być za konkretnym klubem piłkarskim. Niekiedy brutalne i bezkompromisowe zachowania młodych ludzi potrafią zaskoczyć ale książkę mogę polecić z czystym sumieniem.
Akurat w ostatnim czasie miałem okazję odwiedzić Łódź. W sumie to z Warszawy 120 km i czy to pociągiem, czy samochodem, półtorej godziny i już jesteśmy we włókienniczym mieście. Właśnie to miasto odgrywa tutaj jedną z głównych ról w powieści Krzysztofa Czewojsty. Łódź i gimnazjalna młodzież. No właśnie! Kto miał tę niewątpliwą przyjemność chodzić do gimbazy? Mnie to ominęło, mojego syna również, ale zapewne jest tu grono, które pamięta ten twór. Oczywiście chodzi o ostatnią reformę szkolnictwa, a nie o gimnazja, które zamknięto w 1948 roku, tuż po zakończeniu drugiej wojny światowej. Ja możemy przeczytać w Internecie pierwszym rocznikiem, który poszedł do pierwszej klasy gimnazjum, był ten z 1986 roku, a ostatnim z 2003. Uczniowie, którzy kończyli szóstą klasę w 2017 roku, otrzymywali promocję do klasy siódmej. Tyle historii, przejdźmy do autora powieści. Pan Krzysztof Czewojsta to pseudonim literacki młodego człowieka, Rafała Pietrzaka, który z wykształcenia jest prawnikiem. Niestety więcej informacji o autorze nie znalazłem. Liczyłem, że w pewnym wywiadzie udzielonym jednej z łódzkiej telewizji, który udostępnił na swoim fanpage, dowiem się czego więcej. Niestety mowa jest tylko o samej książce i o tym, co zafundowała reforma oświatowa młodym ludziom. Na okładce spodobał mi się cytat: Gdzie kończy się niewinność, tam zaczyna się... gimnazjum. Sama okładka nie jest jakąś artystyczną (czytaj: graficzną) perełką, ale na pewno rzuca się w oczy sam tytuł książki. Zapewne postaci na okładce przedstawiają uczniów, pewnie i miejsce w tle związane jest z tym miastem. Może jest tu ktoś, kto kojarzy to miejsce na mapie Łodzi? Przenieśmy się do Łodzi, do 2007, do początku roku szkolnego. Do miasta trafia młody chłopak, który musiał opuścić swoje miejsce zamieszkania, ponieważ jego ojciec, policjant, otrzymał awans zawodowy. Trzynastolatek trafia w miejsce, gdzie wybór kibicowania jednej z łódzkich drużyn piłkarskim ma znaczenie. Lektor, bo taką ksywkę otrzymuje od nowych kolegów w pierwszej klasie gimnazjum, ze względu na specyficzny głos, musi szybko odnaleźć się w otoczeniu. A hormony buzują, a jak zapewne wiecie i pamiętacie, to czas dorastania, pierwszych zauroczeń płcią przeciwną. Chłopak radzi sobie w nowym otoczeniu całkiem nieźle, choć boi się wykluczenia, a tym bardziej nie chce, by młodzież dowiedziała się, że jest synem policjanta. W tle mamy też możliwość poznania atmosfery gimnazjum od strony nauczycieli, choć jest to dosyć marginalne. To powieść o młodzieży, ale nie tylko dla młodzieży. To rodzice powinni przeczytać koniecznie książkę. Zapewne wiele bardzo podobnych sytuacji dzieje się w wielu polskich szkołach w podstawówce. Wiem, o czym piszę, mając dziecko ciut młodsze niż Lektor. Zachowania bohaterów odzwierciedlają często to, co słyszymy w autobusach, na chodnikach. Krótkie i długie lecą na potęgę. Nie ma tu ograniczeń, nie ma też różnicy, czy „łaciną” posługuje się chłopak, czy dziewczyna. Pojawiają się i alkohol, i narkotyki. Myślę, że po takiej lekturze rodzice baczniej będą przyglądać się swoim pociechom, bo często nawet nie zdają sobie sprawy, że ich córka, albo syn, posługuje się językiem prosto spod budki z piwem i robi to nie tylko między rówieśnikami. To historia jakże prawdziwa i oddająca w 100 procentach realia, tego, co na co dzień można spotkać w szkole. To na pewno dobra wskazówka dla rodziców, opiekunów, nauczycieli, że warto poświęcić dzieciom, uczniom, podopiecznym zdecydowanie więcej czasu. Dziękuję Autorowi za tą lekturę.