32.43
Kryminał
Muza
Grobowa cisza. Tom 3
32,43 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Cisza bywa głośniejsza niż krzyk
Jest rok 1992. Niedaleko Poznania, w lesie pod Obornikami Wielkopolskimi, leśniczy natrafia na zwłoki mężczyzny, który bez wątpienia został zastrzelony. Dzień wcześniej w tym rejonie odbywało się polowanie. Czyżby przypadkowo wszedł w strefę ognia i zginął, bo znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie? Na pewno nie był uczestnikiem, bo myśliwi zakończyli je w komplecie. Niestety nie miał przy sobie żadnych dokumentów, więc na razie nie ma możliwości ustalenia, kim jest i dlaczego wybrał się do lasu.
Tymczasem poznańska policja dostaje informację, że do Polski wjeżdżają z Niemiec kolejne tiry z cysternami wypełnionym po brzegi spirytusem. Przelewany i rozcieńczany w nieczynnej gorzelni niedaleko Wolsztyna, jako tania wódka bez akcyzy ma trafiać do handlu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi komisarz Mariusz Blaszkowski. Niezwłocznie wysyła do gorzelni swojego człowieka, który na spirytualiach zna się jak nikt inny. Podkomisarz Teofil Olkiewicz z zapałem bierze się do pracy, tym bardziej że ma w tym własny, prywatny interes.
W Poznaniu znika pewien dziennikarz. Niedawno napisał artykuł o podejrzanych interesach prezesa Wielkopolskiego Banku Ziemskiego Ryszarda Grubińskiego i podobno szykował już kolejny. Czy to bankier, bojąc się ujawnienia kolejnych tajemnic z jego życia, sprawił, że reporter zniknął? Tę sprawę chce rozwikłać komisarz Marjański. Wydaje mu się, że rozwikła wszystko sprawnie i szybko, a dziennikarz odnajdzie się, jak tylko wytrzeźwieje.
Trzy sprawy, pozornie odległe i niepowiązane, wkrótce splotą się w jeden węzeł, który będą musieli rozplątać wielkopolscy śledczy pod nadzorem prokuratorki Brygidy Bocian.
Jest rok 1992. Niedaleko Poznania, w lesie pod Obornikami Wielkopolskimi, leśniczy natrafia na zwłoki mężczyzny, który bez wątpienia został zastrzelony. Dzień wcześniej w tym rejonie odbywało się polowanie. Czyżby przypadkowo wszedł w strefę ognia i zginął, bo znalazł się w niewłaściwym miejscu o niewłaściwym czasie? Na pewno nie był uczestnikiem, bo myśliwi zakończyli je w komplecie. Niestety nie miał przy sobie żadnych dokumentów, więc na razie nie ma możliwości ustalenia, kim jest i dlaczego wybrał się do lasu.
Tymczasem poznańska policja dostaje informację, że do Polski wjeżdżają z Niemiec kolejne tiry z cysternami wypełnionym po brzegi spirytusem. Przelewany i rozcieńczany w nieczynnej gorzelni niedaleko Wolsztyna, jako tania wódka bez akcyzy ma trafiać do handlu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi komisarz Mariusz Blaszkowski. Niezwłocznie wysyła do gorzelni swojego człowieka, który na spirytualiach zna się jak nikt inny. Podkomisarz Teofil Olkiewicz z zapałem bierze się do pracy, tym bardziej że ma w tym własny, prywatny interes.
W Poznaniu znika pewien dziennikarz. Niedawno napisał artykuł o podejrzanych interesach prezesa Wielkopolskiego Banku Ziemskiego Ryszarda Grubińskiego i podobno szykował już kolejny. Czy to bankier, bojąc się ujawnienia kolejnych tajemnic z jego życia, sprawił, że reporter zniknął? Tę sprawę chce rozwikłać komisarz Marjański. Wydaje mu się, że rozwikła wszystko sprawnie i szybko, a dziennikarz odnajdzie się, jak tylko wytrzeźwieje.
Trzy sprawy, pozornie odległe i niepowiązane, wkrótce splotą się w jeden węzeł, który będą musieli rozplątać wielkopolscy śledczy pod nadzorem prokuratorki Brygidy Bocian.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
448
Format
13.0 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788328735514
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788328735514
Data premiery
2026-01-14
Kraj produkcji
PL
Producent
MUZA SA
Dodałeś produkt do koszyka
Grobowa cisza. Tom 3
32,43 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Są takie książki, które czyta się dla rozrywki. I są takie, które czyta się z poczuciem, że dotykają czegoś więcej – pamięci, historii, naszej zbiorowej przeszłości. Grobowa cisza Ryszarda Ćwirleja to zdecydowanie ta druga kategoria. Już od pierwszych stron poczułam charakterystyczny chłód – nie tylko ten bijący z lasu pod Obornikami Wielkopolskimi, gdzie leśniczy znajduje ciało zastrzelonego mężczyzny. To chłód początku lat 90., czasu transformacji, gdy wszystko niby miało być nowe, lepsze, uczciwsze…, a jednak w cieniu wielkich przemian kwitły układy, szemrane interesy i bezkarność tych, którzy potrafili ustawić się po właściwej stronie barykady. Grobowa cisza to kryminał, który nie pędzi na oślep. On wciąga powoli, metodycznie, jak śledztwo prowadzone krok po kroku. Trzy sprawy – tajemnicze zabójstwo w lesie, spirytusowa afera w nieczynnej gorzelni pod Wolsztynem i zaginięcie dziennikarza badającego podejrzane interesy bankiera – początkowo wydają się zupełnie odrębne. A jednak z każdą stroną czułam, jak zaciskają się wokół siebie niczym pętla. Najbardziej poruszyła mnie atmosfera tej powieści. Ryszard Ćwirlej z niezwykłą precyzją oddaje realia 1992 roku – Polski zmęczonej PRL-em, jeszcze niepewnej kapitalizmu, pełnej nadziei i jednocześnie brutalnej w swojej nowej rzeczywistości. Spirytus z Niemiec, rozlewany w ukryciu jako tania wódka bez akcyzy, to nie tylko wątek sensacyjny. To symbol tamtego czasu – sprytu, kombinatorstwa, przekonania, że „teraz można wszystko”. Bohaterowie nie są papierowi. Komisarz Blaszkowski, podkomisarz Olkiewicz z prywatnym interesem w śledztwie, komisarz Marjański z nutą ironii i prokuratorka Brygida Bocian – każdy z nich jest ludzki, z wadami, ambicjami, zmęczeniem. Szczególnie Olkiewicz przyciąga uwagę – jego zaangażowanie nie jest wyłącznie służbowe, a to zawsze oznacza emocje, ryzyko i decyzje, które mogą kosztować więcej, niż się zakładało. Czytając, miałam wrażenie, że to nie tylko kryminał, ale też opowieść o moralnej ciszy – o tym, co przemilczane, zakopane, zamiecione pod dywan. Tytułowa „grobowa cisza” to nie tylko las i martwe ciało. To cisza ludzi, którzy wiedzą, ale milczą. To cisza instytucji, które powinny reagować, a wolą patrzeć w inną stronę. Ćwirlej nie epatuje przemocą. On buduje napięcie rozmową, detalem, kontekstem społecznym. I właśnie to sprawia, że historia działa mocniej. Bo tu nie chodzi tylko o to, kto zabił. Chodzi o to, dlaczego mógł to zrobić i czuć się bezpiecznie. Zamykając książkę, miałam poczucie dobrze skonstruowanej, inteligentnej historii, ale też lekkiego niepokoju. Bo choć akcja toczy się w 1992 roku, wiele mechanizmów brzmi zaskakująco współcześnie. Grobowa cisza to kryminał z duszą – mroczny, wielowątkowy i głęboko osadzony w realiach, które dla wielu z nas są wciąż żywe. To nie tylko zagadka do rozwiązania, ale też lustro dla czasów, w których wszystko się zmieniało… poza ludzką naturą. Ta powieść to mroczna, znakomicie skonstruowana opowieść, w której kryminalna zagadka odsłania znacznie więcej niż tylko tożsamość sprawcy. To książka dla tych, którzy cenią klimat, wiarygodnych bohaterów i historie, po których długo jeszcze w głowie nie zapada cisza.
„Grobowa cisza” Ryszarda Ćwirleja to trzeci tom serii z prokuratorką Brygidą Bocian – i jednocześnie rasowy kryminał retro, który przenosi czytelnika do Polski początku lat 90. To czas przemian, chaosu i rodzącego się kapitalizmu, gdzie granica między legalnym biznesem a przestępstwem bywa wyjątkowo cienka. Fabuła rozpoczyna się od znalezienia zwłok w lesie pod Obornikami Wielkopolskimi. Mężczyzna został zastrzelony, a dzień wcześniej w tej okolicy odbywało się polowanie. Przypadek? Niefortunny zbieg okoliczności? A może coś znacznie poważniejszego? To jednak tylko jedna z trzech spraw, które początkowo wydają się zupełnie niezwiązane. W tle mamy przemyt spirytusu z Niemiec i nielegalną rozlewnię działającą w nieczynnej gorzelni oraz zaginięcie dziennikarza, który naraził się wpływowemu bankierowi. Ryszard Ćwirlej z dużą swobodą splata te wątki w jeden misternie skonstruowany węzeł intryg, zależności i tajemnic. Nad całością czuwa prokuratorka Brygida Bocian – stanowcza, inteligentna i konsekwentna. To bohaterka silna, ale ludzka, potrafiąca dostrzec niuanse tam, gdzie inni widzą tylko suche fakty. Obok niej pojawiają się wyraziści policjanci: komisarz Blaszkowski, zaangażowany i metodyczny, podkomisarz Teofil Olkiewicz z własnym interesem w sprawie spirytusowej oraz komisarz Marjański, który początkowo bagatelizuje zaginięcie dziennikarza. Każda z tych postaci wnosi do historii własny temperament i perspektywę. Największą siłą powieści jest klimat. Autor doskonale oddaje atmosferę lat 90. – niepewność, rodzące się układy, brutalność świata, w którym pieniądz i wpływy zaczynają znaczyć więcej niż prawo. Emocje w tej książce narastają stopniowo. To nie jest kryminał oparty wyłącznie na dynamicznych zwrotach akcji – tu napięcie buduje się powoli, konsekwentnie, jak cisza przed burzą. Czytelnik odczuwa niepokój, ciekawość, a momentami irytację wobec bezkarności niektórych bohaterów. Podczas lektury towarzyszy przede wszystkim napięcie i rosnące poczucie, że pod powierzchnią zwyczajnych zdarzeń kryje się coś znacznie bardziej niebezpiecznego. Tytułowa „grobowa cisza” nabiera symbolicznego znaczenia – bywa głośniejsza niż krzyk, bo milczenie często chroni tych, którzy mają coś do ukrycia. To klasyczny kryminał policyjno-prokuratorski z mocnym tłem społecznym, idealny dla czytelników ceniących realistyczne śledztwa, wielowątkowe intrygi i wyraziste postacie. Szczególnie przypadnie do gustu tym, którzy lubią historie osadzone w konkretnym czasie i miejscu, z dobrze oddanym kontekstem historycznym. „Grobowa cisza” to przemyślana, dopracowana opowieść o tym, jak pozornie odległe sprawy mogą połączyć się w jeden niebezpieczny mechanizm. Wciąga, budzi emocje i zostawia z refleksją, że cisza naprawdę potrafi być najbardziej wymowna. To świetna propozycja dla miłośników solidnego, polskiego kryminału.
Książki Ryszarda Ćwirleja w większości dzieją się w moim Poznaniu i okolicach. Mają to „coś”, co przyciąga i nie pozwala się oderwać. Autor musi mieć też wehikuł czasu, w który wsadza swoich czytelników i zabiera w podróż bez biletu – tym razem do lat 90. XX wieku. Dałam się porwać i poczułam ten klimacik... 🕵️♂️ Wystarczy kilka stron, by nowoczesny salon zamienił się w duszny komisariat z początku lat 90., a dźwięk powiadomień w telefonie ustąpił miejsca szumowi polonezów i stukotowi starych maszyn do pisania. Taki właśnie klimat serwuje nam Ryszard Ćwirlej w „Grobowej ciszy”. Wielkopolska, rok 1992. Czas wielkich przemian, kolorowych reklam zachodnich towarów i... cieni, które rzuca rodząca się nowa rzeczywistość. Wszystko zaczyna się od znaleziska w lesie pod Obornikami. Mamy martwego mężczyznę, ślady po polowaniu i mnóstwo pytań, na które nikt nie chce znać odpowiedzi. Czy to tragiczny zbieg okoliczności, czy może ktoś bardzo nie chciał, by ta osoba kiedykolwiek opuściła las? To nie jest tylko kryminał – to portret pewnego pokolenia. Ćwirlej po mistrzowsku kreśli obraz Polski, w której stare nawyki milicyjne zderzają się z nowym porządkiem. To świat, w którym „załatwianie” spraw przy szklance mocniejszego trunku było normą, a szemrane interesy ze spirytusem w tle kręciły się szybciej niż koła tirów na granicy. Autor z niesamowitą precyzją oddaje ducha tamtych lat – tę mieszankę naiwności, sprytu i ogromnego głodu życia, który towarzyszył nam na każdym kroku. Największą siłą tej opowieści są ludzie. Wyraziści, pełni przywar, a jednocześnie tak po ludzku sympatyczni. Nie sposób nie polubić podkomisarza Olkiewicza, który jest postacią absolutnie kultową. To człowiek, który w oparach absurdu i alkoholu potrafi zachować niezwykłą lojalność wobec swoich. Relacje między śledczymi, ich codzienne utarczki i humor, który przebija nawet przez najbardziej mroczne wątki, sprawiają, że tę książkę po prostu się pochłania. Dlaczego warto po nią sięgnąć właśnie teraz? Bo „Grobowa cisza” daje nam coś, czego często szukamy w literaturze – poczucie swojskości. Mimo morderstwa, zaginięcia dziennikarza i bankowych intryg, pod skórą tej historii bije serce starej, dobrej opowieści o ludziach. To idealna lektura na moment, gdy chcemy zwolnić, otulić się spokojem (choćby tym „grobowym”) i poczuć nutkę sentymentu za czasami, gdy wszystko wydawało się prostsze, choć wcale takie nie było. Jeśli szukacie lektury, która wciągnie Was bez reszty i pozwoli na chwilę zapomnieć o dzisiejszym pośpiechu, Ćwirlej Was nie zawiedzie. To kawał solidnej literatury z klimatem, który zostaje pod powiekami długo po zamknięciu ostatniej strony. Dodatkowo to powieść mająca drugie dno. Jeżeli żyliście w tamtych czasach i co nieco pamiętacie, to bardzo szybko odnajdziecie wątki wzięte prawie w całości z życia. To historia z podtekstami. Wpadajcie w tę opowieść – pod kocykiem smakuje najlepiej!