...i ujrzeli człowieka
Opis
Poszerzona wersja uhonorowanej nagrodą Nebula noweli z 1966 roku.
Wehikuł czasu, jaki Wellsowi nigdy by nie przyszedł na myśl. - Brian Aldiss.
Karl Glogauer nie jest jak wszyscy. Od dzieciństwa fascynuje go Ukrzyżowanie, uczy się aramejskiego, a do tego ma poczucie, że żyje w obcym świecie. Szukając swego miejsca na ziemi, błądzi wśród sekt i różnych dziwaków. Aż w końcu poznaje wynalazcę wehikułu czasu i zgadza się zostać jego królikiem doświadczalnym… Skok do roku 28 n.e. omal nie kończy się dla Karla śmiercią. Ale większym wstrząsem jest jednak dla niego spotkanie z Jezusem. Losy Karla oraz syna cieśli Józefa splatają się w niezwykły sposób. Jedna z najlepszych książek w długiej karierze Moorcocka. Wnikliwa, a niekiedy brutalna analiza psychiki człowieka stającego w obliczu losu, którego nie może uniknąć…
Wehikuł czasu, jaki Wellsowi nigdy by nie przyszedł na myśl. - Brian Aldiss
Moorcock jest tym dla SF, kim Poe dla powieści gotyckiej… To autor o rzadkim talencie, który poważył się powziąć pomysł tak niebezpieczny i wspaniały, że jakikolwiek inny żyjący pisarz tylko z wielkim trudem mógłby mu podołać - "The Guardian"
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Recenzje
Całą pozycję czytało mi się bardzo zagadkowo. Autor rzucał nami w najróżniejsze odmęty emocji, by pod koniec rozdziału pokazać, że nie wiemy jeszcze wszystkiego. Jakby miał zamysły, które rozwinąć miał właśnie sam czytelnik. Spodobały mi się cytaty z Pisma Świętego. Świat jaki mi opisał potrafił hipnotyzować na tyle, że wyobrażałam sobie każde z wydarzeń. Zwłaszcza przeniesienie do przeszłości, gdzie panował wtedy Tyberiusz. Podobały mi się opisy wyglądu tamtych ludzi, gdzie na nogach mieli sandałki, nosili długie brody, a ich ciało pokrywało całe mnóstwo włosów. Nie trudno się domyślić, że ludzie z tamtego czasu zdawali się być mniej inteligentni, jednakże bardziej zawzięci. Próbowali zrozumieć skąd przybysz się pojawił, a ten musiał sporo kombinować, by odpowiadać informacjami w ich przedziale czasowym. Spotkanie samego Jana Chrzciciela już było dla mnie zaskoczeniem, ale to z kim spotkał się później było dla mnie jakby nowym doświadczeniem cielesnym. Kiedyś bowiem często zastanawiałam się jak wygląda Jezus i jaki był w barwie głosu oraz sposobie wysławiania się. Pomimo tego, że to opowieść okryta fantazją, jakoś tak bardziej mnie poruszyło, kiedy właśnie weszliśmy niemal do Jego czasu. Jednak nie tylko tą opowieść tutaj ujrzymy. Mamy też wplecione życie Karla jako dziecka, kiedy był karany, kiedy w szkole wymagali od niego coraz więcej i kiedy starał się być lepszy, ale nie zawsze mu to wychodziło. W ten sposób skacząc od czasu do czasu, nie wiemy co nas może spotkać. Ja nie mam awersji do religijnych tematów, a wręcz przeciwnie, lubię o nich czytać. Zawsze ciekawił mnie punkt widzenia innych ludzi, a pisarz lubi poruszać tematy dotyczące właśnie tych sfer. Szokuje i zaskakuje, ale według mnie jest to tylko na plus. Postacie opisuje tylko te, które czemuś mają się przysłużyć. Nawet, jeśli miotają kimś jakieś zmartwienia, to jednak jest gdzieś taki zapłon, który każe wierzyć, że wszystko się uda i skończy dobrze. Przeczytałam ją z przyjemnością, dlatego wam polecam:-)
Książka Moorcocka opowiada historię dwutorowo - z jednej strony mamy czasy starożytne, a dokładniej 28 rok n.e. do których Karl udaje się przy pomocy wehikułu czasu, a z drugiej czasy współczesne, z których dowiadujemy się o kolejach losu Glogauera i co doprowadziło do tego, że postanowił zostać królikiem doświadczalnym i przenieść się w czasie. Obie te narracje mocno przeplatają się ze sobą, co z początku lekko dezorientuje, ale pod koniec książki bardzo doceniłem ten pomysł - spowodował, że cała historia zrobiła na mnie jeszcze większe wrażenie. W czasach współczesnych obserwujemy koleje losu Karla, który szuka swojego miejsca na świecie i stara się odnaleźć prawdę na wiele dręczących go pytań. Czytamy jego rozterki i rozważania m.in na temat religii, sensu istnienia, prawa do własnej indywidualności i ludzkiej natury. Bohater próbuje różnych rzeczy, czyta książki, działa w sektach, a każdy jego związek prędzej, czy później kończy się katastrofą. Natomiast kiedy Karl trafia do Jerozolimy, do esseńczyków i poznaję prawdę o synu Józefa i Marii dzieje się coś niezwykłego, co jest podstawą do kolejnych ciekawych, choć niełatwych rozważań. Nie będę zdradzał, co się stanie, żeby nikomu nie popsuć przyjemności z tej lektury. Bohater snuje w tej narracji rozważania na temat religii i sensu istnienia, ale w nieco innych aspektach, ale również co by się stało, gdyby zmienić historię, czy jak tworzą się mity i religie. Może brzmieć to dość ogólnikowo, ale nie sposób napisać coś więcej, bez zdradzania największego zwrotu akcji w tej książce. ... i ujrzeli człowieka to bardzo dobre połączenie powieści science fiction z wnikliwą analizą psychologiczną i religijną, do której jeszcze długo będę wracał myślami. Pomimo że jest to krótka powieść, to zdecydowanie nie jest lekką i łatwą lekturą - porusza trudne tematy i pozostawia czytelnika z wieloma tematami do przemyślenia. Polecam! Ocena: 9/10 ... i ujrzeli człowieka do kupienia na Bonito (współpraca reklamowa) Za możliwość przeczytania książki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Rebis! (współpraca reklamowa)