24.87
Literatura obyczajowa
Storybox
Jak (nie) zostać królową Tom 1
Wydawnictwo:
Storybox
Oprawa: okładka miękka
24,87 zł
Cena rekomendowana: 34,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Produkt chwilowo niedostępny
Powiadom o dostępności
Opis
„Ta miłość nie mogła się spełnić. Ona antyrojalistka. On król. Przeznaczenie miało jednak swój plan”. Zabawna opowieść o przebojowej Polce, doktor habilitowanej literaturoznawstwa Malwinie Krzysztopolskiej, która nieoczekiwanie na swojej drodze spotyka króla niewielkiego królestwa Warbenii – Oskara II. Ona – temperamentna naukowczyni z niezmąconą pewnością siebie, które nigdy nie marzyła, by zostać królową. On – nobliwy dżentelmen w koronie, podporządkowany etykiecie. O ich życiu zadecydował przypadek. „Jak (nie) zostać królową” to pierwsza część dylogii królewskiej autorstwa Katarzyny Redmerskiej, znanej z poczytnych powieści takich jak „Pora burzy” czy „Pejzaż we mgle”.
Szczegóły
Rok wydania
2024
Oprawa
okładka miękka
Języki
polski
Rodzaj
Książka
EAN
9788383831794
Data premiery
2024-09-11
Kraj produkcji
PL
Producent
Audiobook.pl Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Jak (nie) zostać królową Tom 1
24,87 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Zderzenie bezkompromisowej Polki, zdeklarowanej antyrojalistki, z królem uwięzionym w sztywnych ramach etykiety? To brzmi jak gotowy przepis na dobrą zabawę i tak właśnie jest! „Jak (nie) zostać królową” to powieść, w której słowne iskry między Malwiną a Oskarem II sypią się od pierwszych stron. To, co mocno wyróżnia tę książkę na tle innych obyczajówek, to jej styl. Katarzyna Redmerska operuje bardzo wyszukanym słownictwem i nie szczędzi nam szczegółowych, plastycznych opisów scenerii. Mnie ten zabieg absolutnie kupił, bo nadaje historii niesamowity, elegancki klimat, choć trzeba uczciwie przyznać, że wymaga to od czytelnika większego skupienia. Czy jest idealnie? Nie do końca. Skoro mamy motyw monarchy, zabrakło mi tu poczucia, że korona to realny ciężar i polityczna odpowiedzialność – królestwo robi tu niestety tylko za ładną makietę dla rozwijającego się romansu. Co więcej, główna bohaterka ze swoim upartym, momentami wręcz ślepym buntem wobec wszystkiego co dworskie, z czasem bywała po prostu irytująca i traciła na wiarygodności. Mimo tych drobnych zgrzytów bawiłam się doskonale. To bardzo przyjemna, klimatyczna historia o zderzeniu dwóch skrajnych światów, która zostawia spory apetyt na kontynuację. Zdecydowanie udane otwarciedylogii!
Dzisiejsza recenzja (uwaga będzie lekki spojler) dotyczy książki autorstwa Katarzyny Redmerskiej pt. „Jak (nie) zostać królową” tom 1. Miałam już przyjemność spotkać się z autorką na kartach jej wcześniejszej powieści „Sekret sprzed lat”. Pani Kasia jest znana z powieści obyczajowych i romansów, a w swojej najnowszej książce zabiera czytelników do świata, w którym miłość splata się z dworskimi intrygami i królewskim protokołem. Każdy z nas, choć raz w życiu, zadał sobie pytanie: „Jak to jest być lub żyć w rodzinie królewskiej?” Ja zadawałam je chyba milion razy. Co byście zrobili, gdyby przed waszymi oczami stanął najprawdziwszy król lub królowa? Na to pytanie odpowiedziała sobie nasza główna bohaterka, która przeżywa niezwykłą historię. Pierwsza myśl, jaka mi się nasunęła, to, że ta książka będzie idealnym poradnikiem „co zrobić, żeby nie zostać królową?”. Po chwili jednak stwierdziłam, że jest ona oryginalna w swojej pomysłowości. Muszę być szczera – momentami Malwina, nasza bohaterka, mocno mnie denerwowała swoim ciętym językiem. Czasami sama do siebie „krzyczałam” i pouczałam ją, co robi nie tak, a jak powinna. To świadczy o tym, że tak bardzo wciągnęłam się w tę historię, że zaczęłam rozkazywać, a to według mnie jest tylko plusem dla czytelnika. Główną bohaterką, jak wcześniej wspomniałam, jest Malwina Krzysztopolska, polska literaturoznawczyni, która trafia do niewielkiego europejskiego królestwa Warbenii. Jej celem jest odnalezienie tajemniczej, starej księgi. Na jej drodze staje król Oskar II, młody, przystojny monarcha. Ich relacja od początku jest skomplikowana – dzieli ich pochodzenie, status społeczny i obowiązki królewskie. Autorka doskonale oddała klimat dworskiego życia, z jego sztywnymi zasadami i etykietą, ale jednocześnie pokazuje, że za fasadą monarchii kryją się zwykli ludzie, z ich marzeniami, lękami i pragnieniem miłości. Szkoda, że takiej rodziny królewskiej nie widzi się w realnym życiu. Jestem przekonana, że większość z was może z łatwością utożsamić się z Malwiną. Nie dość, że jest piekielnie inteligentna i niezależna, to jeszcze ma ogromne poczucie humoru. Autorka potrafi stworzyć atmosferę romantycznej baśni, nie tracąc jednocześnie z oczu realiów współczesnego świata. „Jak (nie) zostać królową” to nie tylko romans, ale także opowieść o sile charakteru i determinacji. Uważam, że powieść porusza również problematykę roli kobiet we współczesnym świecie. Malwina to niezależna kobieta, która nie boi się wyrażać swojego zdania i walczyć o swoje prawa. Jej postawa jest ważnym głosem w dyskusji o równouprawnieniu i pokazuje, że kobiety mogą osiągnąć sukces na własnych warunkach. Podsumowując, jeśli szukacie czegoś lekkiego, bez włamywaczy i pościgów, to tutaj znajdziecie odprężenie. Powieść jest pełna humoru i romantyzmu, a jednocześnie porusza ważne tematy, takie jak poszukiwanie własnej tożsamości, walka z przeciwnościami losu i siła prawdziwej miłości. polecam tę książkę każdemu, kto szuka relaksującej lektury na wieczór, która pozwoli oderwać się od codziennych trosk i przenieść do świata, w którym miłość pokonuje wszelkie przeszkody. Z niecierpliwością czekam na kontynuację, ponieważ zakończenie pierwszej części pozostawiło mnie w ogromnym napięciu.
Wiecie co sobie pomyślałam, kiedy przeczytałam tą książkę? Że szczęśliwy człowiek to taki, któremu dane jest czytać wartościowe książki:-) Ja mam to szczęście, że one lgną do mnie tylko utwierdzając w przekonaniu, że gdzieś tam istnieje świat równoległy, gdzie mamy wszystko, co tylko sobie w tym drugim zwyczajnym wymarzyliśmy. Oczywiście stwierdzenie to odnosi się do postaci, które tutaj występują. Weźmy na przykład króla Warbenii Oskara II. Od od samego początku marzył o tym, by na jego drodze stanęła kobieta, która pokocha go za to jaki jest, a nie kim jest. Sprawa ta była często problematyczna dla jego matki, gdyż ona wybrała już dla niego kandydatkę. Według niej rozsądną, którą poddani zaakceptują, a jemu pozwoli rozsądnie rozporządzać ich królestwem. Oskar nie oczekiwał małżeństwa z rozsądku. Tutaj nawet zostały wymienione osoby, które właśnie na takich warunkach funkcjonowały. Jego marzeniem było zakochać się, poczuć motylki w brzuchu i z miłością i pożądaniem spoglądać na wybrankę swojego serca. Czy zatem tak się stało? Czy jego marzenie zostało spełnione? Kolejnym przykładem była doktor habilitowana literaturoznawstwa Malwina Krzysztopolska. Marzyła niemal każdego dnia, by móc przeanalizować dawne dzieła i rozeznać się w nich na wszystkie sposoby. Cudem (?) właśnie natrafiła na taką okazję. Miała przejrzeć wszystkie dawne książki będące w składzie bibliotecznym w miejscu, gdzie mieszkała rodzina królewska. Kiedy tylko opowiedziała o tym swojej rodzinie, oni od razu zaczęli fantazjować o bogactwach i stosunkach jakie tam panują. Miałam wrażenie, że choć sami nie byli nigdy w pobliżu rodziny królewskiej, to jednak znali przepisy tam obowiązujące, relacje ludzi zamieszkałych i obowiązkach jakie spoczywają na ich barkach. Im bardziej o nich rozprawiali, tym mocniejsze Malwina czuła przyciąganie, by tam pojechać. I na dodatek jeszcze niczego nie zbadała, a już czuła jak odkrywa sekrety, które zawsze chodziły jej po głowie. Niemal działała w myślach na podstawie dokonanych faktów, do których jeszcze nie doszło. Zupełnie jakby manifestowała sobie to, czego pragnęła wraz z Oskarem, który pragnął uczuć, które nam opisuje na swojej wybrance. Tak pięknie o tym się czytało, gdyż każde z nich przyciągało się wzajemnie nawet jeszcze się nie poznając. Oczywiście oprócz wątku miłosnego zapoznamy się również z zasadami, które obowiązują w rodzinie królewskiej. Poznamy zdanie doradców Oskara, którzy wytykali mu błędy, które popełniał, kiedy on sam nie wiedział co ma zrobić, by każdego zadowolić. Niekiedy chciał sprostać ich zadaniom, ale w głębi serca zawsze wybierał swoje własne dobro. Potrzebował w życiu radości, szczęścia i miłości. Tutaj poznaliśmy też schematy, dzięki którym królowie rządzili. Nawet jedna osoba sama stwierdziła, że woli pracować na bazie znanych wytycznych, gdyż jest to bezpieczne. Bali się cokolwiek zmieniać w obawie na gorsze. Nawet nie myśleli o tym, że przecież mogła ona wyjść na lepsze. To, co nieznane nie jest złe, a strach wywodzi się z odruchów i uczuć, które są w nas wbudowane. Oskar był właśnie taką osobą, która nie chciała trwać w miejscu, udzielać się jak robot, który jest zaprogramowany na jeden ruch- robić wszystko, by poddani nadal byli zainteresowani jego życiem. Chciał swobody i bycia sobą. Jak sądzicie, czy ktoś potrafił to zaakceptować? Cała historia napisana jest jednym ciągiem, jednak przeskakujemy między sytuacją i miejscem gdzie jest otoczenie Malwiny, Oskara i później faktów z życia dziennikarzy. Ktoś podpowiedział tutaj królowi, że aby utrzymać się na powierzchni należy mieć układy z dziennikarzami. Oczywiście była to poufna rozmowa. Jako ogólny wydźwięk tego, co nie zostało powiedziane, ale zasugerowane, to korzyści z takich układów miały przynosić więcej zysków, aniżeli strat. I choć druga strona zauważyła, że nie jest to szczere, to jednak posłał mu sugestię, że pozostając pod baczną obserwacją mediów lepiej aby korzystnie o nich pisali, aniżeli wyłapywali tropy na podstawie których sami dokładali resztę. Ze zdań niższych szczeblem, ich nakazem było rzucać się na rodzinę królewską z pazurami, gdyż właśnie z tego żyli. Zatem kiedy tylko dowiedzieli się, że Oskar wyjeżdża do swojego azylu, postanowili sprawdzić, czy nie robi czegoś, co by zakrawało na sensację. Oczywiście opisaną w tęczowych barwach, by czytelnik nie mógł się oprzeć najnowszych wieści. W ten sposób poznając stronę występujących tu postaci, mieliśmy całkowity obraz tego na co się zanosiło. Czy mnie to ciekawiło? Naturalnie, że tak. I nie chodzi tutaj tylko o sam fakt, że miło jest czytać książki w których występują ludzie których stać na wszystko. Bardziej mnie przekonała sposobem w jakim została ukazana. Autorka bowiem dodała bardzo dużo humoru, sarkazmów i naprawdę niecodziennych słów, by na każdym kroku podkreślić, że status społeczny idzie w nieodłącznej parze z wysławianiem się. Porada każdej osoby wychodziła poza zwykłe myślenie. Tutaj liczyły się korzyści i praca nad sobą, by inni mogli ich podziwiać. Jeśli jakaś osoba była tutaj wymieniona, to zaraz za nią szedł opis pięknie wkradający się w treść, odnośnie jego rodziny, tego, skąd pochodzi i kim dla kogo był. W ten sposób nie było tutaj żadnych niedomówień. Uwielbiałam momenty, kiedy ktoś potrafił się delektować nawet zwykłym batonikiem. Doceniali drobne rzeczy i tak pięknie się z nich cieszyli. W ukryciu mogli być sobą, jeść rzeczy sprawiające przyjemność i pozwalać sobie na smakowanie ich, a nie tylko zaspakajanie głodu. Nie obeszło się też bez skandalu, gdyż nasza Malwina była rozwódką. Przeczytaliśmy każdą stronę medalu, która w zależności od spojrzenia na nią, była przykra i ekscytująca. Jeśli chodzi o wydanie, to mamy 472 strony, jednak nieco ciaśniej wydane, więc normalnie pozycja miałaby około sześciuset stron. I nie uwierzycie, ale w ogóle nie czuć tej objętości. Bohaterów poznajemy na tyle, że bardzo się do nich przywiązujemy. Ich emocje przechodzą na nas, przez co zaczynamy o nich myśleć jako o kimś prawdziwym. To część pierwsza i nie mogę się doczekać, aż przeczytam drugą:-) Polecam do przeczytania każdej osobie, która interesuje się rodzinami królewskimi. Komu się wydaje, że nie mają żadnych ograniczeń i zawsze biorą ślub z miłości. Których inspiruje poszukiwanie wartości pomiędzy perypetiami postaci i którzy chcą osiągnąć w życiu więcej i podążają tą drogą. Mądra, piękna, wartościowa i godna poświęconego czasu:-) Jak tu można jej nie polecić:-)
Może macie ochotę poznać doktor habilitowaną literaturoznawstwa i króla niewielkiego królestwa Warbenii? Ona - temperamentna i pewna siebie. On - nobliwy dżentelmen w koronie, podporządkowany etykiecie. Jesteście ciekawi jak potoczą się ich losy? "Jak (nie) zostać królową” autorstwa Katarzyny Redmerskiej to powieść, która zaskakuje świeżym podejściem do tematyki królewskich intryg i codziennych zmagań kobiet w historycznym kontekście. Akcja toczy się w czasach, gdy ambicje i marzenia o władzy zderzają się z rzeczywistością, a bohaterki muszą stawić czoła nie tylko zewnętrznym przeciwnościom, ale także swoim wewnętrznym dylematom. Fabuła książki skupia się na postaci młodej kobiety, która pragnie odnaleźć swoje miejsce w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Katarzyna Redmerska z dużą wnikliwością ukazuje złożoność relacji międzyludzkich oraz zagadnienia związane z płcią, władzą i poświęceniem. Autorka zręcznie przeplata wątki romantyczne z elementami historycznymi, co sprawia, że lektura jest nie tylko emocjonująca, ale i pouczająca. Styl pisania Katarzyny Redmerskiej jest lekki i przystępny, co sprawia, że książkę czyta się szybko i z zainteresowaniem. Dialogi są naturalne, a opisy miejsc i postaci tworzą sugestywny obraz epoki. Warto również zwrócić uwagę na mocne, wyraziste postacie kobiece, które są nie tylko tłem, ale i głównymi sprawczyniami swoich losów. "Jak (nie) zostać królową” to powieść, która skłania do refleksji nad rolą kobiet w historii oraz ich dążeniem do niezależności. Katarzyna Redmerska w mistrzowski sposób łączy fikcję z rzeczywistością, oferując czytelnikom nie tylko wciągającą fabułę, ale także głębsze przesłanie. To książka, która z pewnością przypadnie do gustu miłośnikom literatury historycznej oraz wszystkim tym, którzy cenią sobie silne kobiece postacie w literaturze. Z przyjemnością sięgnę po drugi tom. Polecam gorąco! BRUNETTE BOOKS