Jak rozbiłam szkło. Moje dorastanie wśród Świadków Jehowy
Opis
Tulia przez prawie 30 lat nie dostała prezentu urodzinowego.
Nie mogła nosić krótkich spódnic. Wyrażać głośno swojego zdania. Nie było jej wolno spotykać się z ukochanym chłopakiem. Bo nie należał do Świadków Jehowy.
Wiedziała, że ktoś od razu doniesie o jej „,grzechach“, i godzinami będzie musiała opisywać je przed komitetem sądowniczym. Wierzyła, że tak właśnie powinno być. Bo powinna być posłuszna Jehowie. Bo tak mówili jej wszyscy, którym ufała.
Czemu więc zaczęła wątpić? Co sprawiło, że w kloszu, pod którym żyła, pojawiły się pierwsze pęknięcia?
Osobista historia o życiu w świecie, gdzie radość jest grzechem, prywatność jest sprawą zboru, a odejście – zerwaniem ze wszystkimi, których się kocha. Opowieść o dziewczynie, która wybrała wolność.
Tulia Topa - Wychowana w rodzinie Świadków Jehowy. Przez większość życia wierzyła, że świat poza jej zborem jest zagrożeniem. Od najmłodszych lat chodziła po domach, ostrzegając przed zbliżającym się Armagedonem. Później kontynuowała swoją działalność religijną, pełniąc służbę misyjną. Dziś nadal głosi, ale własną prawdę. Odkąd w wieku 27 lat odeszła od Świadków Jehowy, odkrywa świat na nowo i dzieli się swoimi przeżyciami na Instagramie. Opowiada o tym, jak – mimo lęku – zacząć nowe życie.
„,To niebezpieczna książka. Ponad sto tysięcy osób w Polsce i łącznie osiem milionów na świecie nie ma prawa jej przeczytać. Nigdzie nie znajdziesz żadnego oficjalnego zakazu, a mimo to jestem niemal pewna, że ci znani z pukania do drzwi i głoszenia swoich przekonań wierni wyznawcy Świadków Jehowy posłusznie spalą tę książkę, jeśli trafi w ich ręce, a w księgarni przejdą obok niej z wymalowanym na twarzy soczystym obrzydzeniem. Wystarczy im, że rzucą okiem na tytuł na okładce.“,
[fragment książki]
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Recenzje
„W moim domu rodzinnym mieliśmy starą pamiątkę z czasów PRL-u - kwiat zatopiony w szkle. […] Można było podziwiać jego kolor i kształt, ale nie dało się go dotknąć.[…] Tak samo przez pierwsze dwadzieścia siedem lat widziałam swoją tożsamość - była gdzieś we mnie, ale niedostępna, zagłuszona. [..] Nosiłam w sobie piękny kwiat, osadzony jednak w ciężkim szkle. Miałam ogromne szczęście, że w dość młodym wieku udało mi się rozbić szklaną pułapkę, w której uwięziła mnie organizacja. [..] Rozbiłam szkło i przyglądam się sobie teraz z uważnością i czułością.” . Tak mówi o sobie Tulia Topa, autorka opowieści o własnym życiu, o dorastaniu wśród Świadków Jehowy - „Jak rozbiłam szkło”. . To bardzo osobista historia o młodej dziewczynie, a następnie kobiecie, która nie znała prawdziwego życia „poza” Organizacją. Przyznam szczerze, że podczas lektury przysłowiowa szczęka opadła mi i… nie podniosła się - tak zszokowały mnie niektóre opisy. Dotarło do mnie, że tak naprawdę nic nie wiem na temat Świadków Jehowy - mam jedynie przed oczami zabawną historię, jak to przez przypadek, raz wpuściłam ich do klatki, więc grzecznie wysłuchałam kilku słów. I tyle… A Wy? Wiedzieliście na ich temat nieco więcej, oprócz tego, że chodzą po domach i czasami można ich spotkać na ulicy? . Ta książka otworzyła mi oczy! Pokazała, jaki wpływ na życie ma indoktrynacja, w tym wypadku od urodzenia - Tulia pochodziła z rodziny, która od lat należała do Organizacji. Nie znała ona życia „poza” - jeśli już tylko z opowieści i to tych przestrzegających i wyolbrzymiających „grzeszne” zachowania. Wpływała niemal na każdy aspekt jej życia, od ubioru po wybór przyszłego męża, pracę, przyjaźnie. Bohaterka wiedziała, że za niegodziwe zachowania będzie musiała godzinami „spowiadać” się przed komitetem sądowniczym, że w razie własnego zwątpienia, od razu będzie nagabywana przez członków i zawracana na właściwą im drogę. Ale mimo wszystko zaczęła wątpić i odeszła… . Książka jest mocna. Otwiera oczy, momentami szokuje. Polecam ją każdemu, kto jest zainteresowany tematem. Gwarantuję Wam, że nie będziecie się nudzić!