40.19
Reportaż
Chmury
Katastrofa Heweliusza
Wydawnictwo:
Chmury
Oprawa: Miękka
40,19 zł
Cena rekomendowana: 49,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Produkt chwilowo niedostępny
Powiadom o dostępności
Opis
Agonia frachtowca trwała trzy kwadranse, ostatecznego dzieła zniszczenia żywioł dokonał dwanaście minut po piątej nad ranem. W nocy z 13 na 14 stycznia Bałtyk pochłonął 55 ofiar. Osamotnili żony, osierocili dzieci, pozostawili po sobie pustkę w sercach bliskich i przyjaciół. Cały kraj wstrzymał oddech przytłoczony bólem i rozpaczą rodzin zmarłych. Jednak by ratować interesy armatora rzucono ich na pożarcie – w Izbie Morskiej ustalono, że zawinił kapitan, który źle manewrował statkiem i za późno wzywał pomocy, a także marynarze, którzy byli niekompetentni i mieli na uwadze wyłącznie swoje dobro. Nikt nie mówił o tym, o czym powinno się głośno krzyczeć: o fatalnym stanie Heweliusza, złej stateczności, rozsypującej się przekładni i psujących się co i rusz silnikach. Lista błędów i nieprawidłowości była tak obszerna, że dziwić może jedynie fakt, że statek tak długo utrzymywał się na falach. Niniejsza książka jest „reportażem fabularyzowanym”. Opisane w niej wydarzenia są oparte na faktach, jednak niektóre przedstawione w niej sytuacje i zdarzenia nie miały tak naprawdę miejsca, są jedynie autorską wizją tego, jak mogło być.
Kraj produkcji: PL
Ostrzeżenia:
Brak ostrzeżeń
Szczegóły
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka
Ilość stron
360
Format
14.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788327292117
Rodzaj
Książka
EAN
9788327292117
Data premiery
2025-05-13
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o.
Podmiot odpowiedzialny
Grupa Wydawnicza Foksal sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Katastrofa Heweliusza
40,19 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Czy wierzysz, że morze potrafi pamiętać? Że każdy jego szum to echo czyjegoś krzyku, a każda fala niesie ze sobą historię, której nigdy nie opowiedziano do końca? „Katastrofa Heweliusza” Katarzyny Janiszewskiej to książka, która nie pozwala pozostać obojętnym. To nie tylko rekonstrukcja tragedii z 14 stycznia 1993 roku, kiedy Bałtyk pochłonął 55 osób. To także portret kraju, w którym system zawiódł tak samo jak zardzewiały statek, a prawda – mimo upływu lat – wciąż tonie w półprawdach, niedopowiedzeniach i milczeniu. Janiszewska stworzyła reportaż fabularyzowany, który łączy dokumentalny chłód faktów z emocjonalną siłą literatury. Nie pisze jak dziennikarka, która chce wyjaśnić tragedię – pisze jak człowiek, który chce ją zrozumieć. Jej narracja jest spokojna, gęsta od znaczeń i czuła na każde ludzkie drgnienie. To książka, którą się nie tyle czyta, co przeżywa. Autorka prowadzi nas przez trzy kwadranse agonii promu „Jan Heweliusz” – trzy kwadranse walki z żywiołem, bezradności, chaosu, strachu. Ale nie zatrzymuje się tylko na samej katastrofie. Pokazuje to, co przyszło później: chłód urzędowych korytarzy, puste słowa w raportach i łzy tych, których nikt już nie chciał słuchać. Wskazuje na błędy, które nigdy nie powinny się wydarzyć – fatalny stan techniczny statku, psujące się silniki, przekładnie, które dawno przestały działać. A mimo to „Heweliusz” wciąż wypływał w morze. Bo liczyły się pieniądze. Bo tak było wygodniej. Bo „przecież jeszcze pływa”. To książka o ludziach – o marynarzach, którzy wykonywali swoją pracę najlepiej, jak potrafili, nawet gdy wokół wszystko się rozpadało. O rodzinach, które straciły bliskich, i o tych, którzy zostali obarczeni winą, by ktoś inny mógł umyć ręce. Janiszewska nie szuka sensacji, nie epatuje tragedią. Słucha. Oddaje głos tym, którzy nie mogli go zabrać. Czytając „Katastrofę Heweliusza”, miałam wrażenie, że stoję na pokładzie razem z nimi. Czułam zapach soli, słyszałam trzask metalu i głos morza, które zabiera, ale nigdy nie oddaje. To historia o bezsilności wobec żywiołu – ale też o ludzkiej chciwości, zaniedbaniach i milczeniu, które są równie niszczące jak sztorm. Janiszewska ma niezwykły dar budowania atmosfery. Jej język jest poetycki, ale surowy. Każde zdanie ma wagę, każde słowo coś znaczy. To proza, która nie krzyczy, tylko szepcze, ale ten szept nie daje o sobie zapomnieć. To właśnie w ciszy po katastrofie słychać najwięcej. „Katastrofa Heweliusza” to nie jest łatwa lektura – ani emocjonalnie, ani tematycznie. Ale jest potrzebna. Bo przypomina, że za każdą tragedią kryją się ludzie, nie tylko liczby. I że historia, której nikt nie opowie, zatonie drugi raz – tym razem w naszej obojętności. Dla mnie ta książka to jedno z najmocniejszych świadectw o polskiej rzeczywistości lat 90. O kraju, który chciał płynąć ku wolności, ale zapomniał, że bez odpowiedzialności wolność staje się tylko złudzeniem. Czy morze naprawdę pamięta? Po lekturze tej książki jestem pewna, że tak. Tylko trzeba mieć odwagę, żeby wsłuchać się w jego głos. Ocena: 9,5/10
Katastrofa Hewelisza to fabularyzowany reportaż, który muszę przyznać, że bardzo mnie wciągnął. Przedstawione w nich wydarzenia oparte są na faktach, ale niektóre sytuacje tu opisane nie miały miejsca. Są jedynie autorką wizją. _________________________ 3 kwadranse. Tyle wystarczyło by ogromny prom zatonął. Pracowali na nim doświadczeni marynarze, ale to nie wystarczyło by pokonać siły natury. W książce znajdziemy informacje o tym jak powstawał Hewelisz. Jak od zawsze były z nim problemy. Cały czas coś w nim się psuło i było strach nim płynąc. Pomimo to przebył on nie jedną, a wiele morskich wypraw. Mamy tutaj informacje o tym co działo się w ciągu 45 min na promie, oraz później. Jak przebiegała akcja ratownicza. Czy była sprawna? Co poszło nie tak? Reportaż ten nie posiada chronologii. Mamy tutaj wydarzenia z początku stycznia, później z samej katastrofy, znowu wracamy to do tego działo się tuż przed wypłynięciem promu… . Jednak nie ma tu chaosu. Książka nie wymaga większego skupienia. Czyta się płynie i przeżywa się wszystko to co przeżywały zarówno żony marynarzy, jak i sami marynarze. Katarzyna Janiszewska wspaniale przedstawiła tutaj bohaterów. Ich charakterystyka jest pełna i czytając miałam wrażenie, że te osoby stoją obok mnie. Mamy tutaj obraz życia marynarza i jego rodzin. To co bardzo spodobało mi się w tym reportażu, to oddanie klimatu lat 90 XX wieku. Autorka na początku książki opisuje co działo się w naszym kraju. Przytacza wypowiedzi niektórych znanych postaci jak Lech Wałęsa, który był w tamtym czasie prezydentem Polski. Jeśli lubicie sięgnąć po reportaże, zwłaszcza fabularyzowane, to bardzo polecam „Katastrofę Hewelisza”.