19.44
Kulinaria
Księży Młyn
Kulinarny Lublin
Wydawnictwo:
Księży Młyn
Oprawa: Miękka
19,44 zł
Cena rekomendowana: 29,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Kulinarny Lublin warto mieć na półce w swoim książkowym „jadłospisie” – koniecznie jako danie główne.
To kulinarna podróż do lat młodości wielu Czytelników, zwłaszcza tych, którzy dobrze pamiętają siermiężne lata PRL-u. Młodsi zaś muszą uwierzyć na słowo: ówczesne władze rzeczywiście w pewnym czasie uważały, że skoro kiszona kapusta ma tyle samo witaminy C, ile jest w cytrynach, nie ma potrzeby ich importować. I to nie był jedyny paradoks w PRL-u. Było ich dużo więcej.
Kulinarny Lublin to danie wykwintne. Warto go spróbować, skosztować, a nawet podelektować się nim. Ma dużo przypraw – wzbogacają go nie tylko prasowe notatki sprzed lat, dotyczące lubelskiej gastronomii, ale także unikalne zdjęcia i jadłospisy, które przeszły do lamusa. Do tego wspomnienia dawnych kelnerów, muzyków, kucharzy, którzy tworzyli klimat tamtych czasów.
To książka o Lublinie sprzed kilkudziesięciu lat – z licznymi barami mlecznymi, okrągłymi budkami z piwem i saturatorami, które można zobaczyć jedynie w muzeum. Większość z tych lokali już dawno nie istnieje. Poza pamięcią i wspomnieniami o nich. I o tym jest książka – o lubelskiej gastronomii od kuchni.
Smacznego!
To kulinarna podróż do lat młodości wielu Czytelników, zwłaszcza tych, którzy dobrze pamiętają siermiężne lata PRL-u. Młodsi zaś muszą uwierzyć na słowo: ówczesne władze rzeczywiście w pewnym czasie uważały, że skoro kiszona kapusta ma tyle samo witaminy C, ile jest w cytrynach, nie ma potrzeby ich importować. I to nie był jedyny paradoks w PRL-u. Było ich dużo więcej.
Kulinarny Lublin to danie wykwintne. Warto go spróbować, skosztować, a nawet podelektować się nim. Ma dużo przypraw – wzbogacają go nie tylko prasowe notatki sprzed lat, dotyczące lubelskiej gastronomii, ale także unikalne zdjęcia i jadłospisy, które przeszły do lamusa. Do tego wspomnienia dawnych kelnerów, muzyków, kucharzy, którzy tworzyli klimat tamtych czasów.
To książka o Lublinie sprzed kilkudziesięciu lat – z licznymi barami mlecznymi, okrągłymi budkami z piwem i saturatorami, które można zobaczyć jedynie w muzeum. Większość z tych lokali już dawno nie istnieje. Poza pamięcią i wspomnieniami o nich. I o tym jest książka – o lubelskiej gastronomii od kuchni.
Smacznego!
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2024
Oprawa
Miękka
Ilość stron
112
Format
14.5 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788377297254
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788377297254
Data premiery
2024-11-30
Kraj produkcji
PL
Producent
Księży Młyn Dom Wydawniczy Michał Koliński
Dodałeś produkt do koszyka
Kulinarny Lublin
19,44 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Niewielka książeczka, bo ledwie 112 stron, ale dla ludzi takich jak ja, łaknących wiedzy z historii kulinariów i gastronomii, to prawdziwa skarbnica wiedzy. Autor, Krzysztof Załuski, skupił się na czasach PRL-u, od wczesnych lat powojennych aż do upadku systemu. Zgromadził wiele ciekawych informacji i postaci, a także stworzył swoisty przewodnik, w którym dowiadujemy się, gdzie i co jadano w komunistycznym Lublinie. Autor prowadzi nas od lokalu do lokalu, mówiąc, co warto było w danym miejscu zjeść. Pokazuje, co i jak jadali studenci, kto bywał w kawiarniach, co serwowano w dzisiaj już kultowych barach mlecznych. A czy wiecie, że w Lublinie w latach 70. i 80. były dwie pizzerie, a kolejki chętnych stały aż na zewnątrz lokali? Najpopularniejsza była pizza z farszem z kurczaka lub pieczarkami, na solidnym, grubym cieście. Co więcej, jeszcze w latach 90. taka sama pizza była sprzedawana w TIP-TOPIE. Krzysztof Załuski oddaje także hołd lubelskim szefom kuchni, wspomina o kelnerach, przywraca pamięć o saturatorach i zamieszcza spis lokali gastronomicznych z przedwojennego i powojennego Lublina. Niezwykle cenne są też przepisy, a wśród nich legendarny lubelski forszmak, który solennie obiecuję upichcić w domu. Książka opatrzona jest także ilustracjami, co podnosi jej wartość historyczną i merytoryczną. I jest coś, co zawsze łapie mnie za serce: prawdziwe lubelskie cebularze. O Boże, jak ja je kocham i tęsknię za nimi!