32.5
Kryminał
Czarna Owca
Igor Brudny. Tom 9. Markiz
32,50 zł
Cena rekomendowana: 49,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
GDY POTWÓR NOSI MASKĘ…
Igor Brudny i Julia Zawadzka wyjeżdżają na Hel, żeby odetchnąć i rozpocząć wszystko od nowa. Nie podejrzewają, że na horyzoncie już zbierają się ciemne chmury.
Niedługo po ich przyjeździe we wraku jednego z polskich okrętów policja odkrywa zwłoki młodej kobiety. W dodatku zarówno Brudnego, jak i Zawadzką zaczepia tajemniczy mężczyzna, który chce opowiedzieć im o rozgrywającym się na półwyspie koszmarze. Obydwoje postanawiają zostawić śledztwo trójmiejskiej komendzie.
Szybko okazuje się, że morderca ma inne plany. W makabryczny sposób wciąga Brudnego do swojej chorej gry. Nadchodzi sztorm i nie wiadomo, czy ktokolwiek utrzyma się na powierzchni.
Igor Brudny i Julia Zawadzka wyjeżdżają na Hel, żeby odetchnąć i rozpocząć wszystko od nowa. Nie podejrzewają, że na horyzoncie już zbierają się ciemne chmury.
Niedługo po ich przyjeździe we wraku jednego z polskich okrętów policja odkrywa zwłoki młodej kobiety. W dodatku zarówno Brudnego, jak i Zawadzką zaczepia tajemniczy mężczyzna, który chce opowiedzieć im o rozgrywającym się na półwyspie koszmarze. Obydwoje postanawiają zostawić śledztwo trójmiejskiej komendzie.
Szybko okazuje się, że morderca ma inne plany. W makabryczny sposób wciąga Brudnego do swojej chorej gry. Nadchodzi sztorm i nie wiadomo, czy ktokolwiek utrzyma się na powierzchni.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Tytuł
Igor Brudny. Tom 9. Markiz
Autor
Wydawnictwo
Seria
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
344
Format
13.5 x 21.0 cm
ISBN
978-83-8382-785-8
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788383827858
Data premiery
2026-03-11
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Czarna Owca Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Igor Brudny. Tom 9. Markiz
32,50 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
„Markiz” Przemysław Piotrowski Zaczęło się dość niewinnie. Igor i Julka wyjechali na Hel w konkretnym celu - ona miała przejść serię operacji, które miały zamknąć bolesny rozdział jej życia, a on odpocząć od bardzo absorbującej pracy. Miała być cisza i spokój. Ale... jak to u Brudnego, długo spokojnie być nie mogło. Dość szybko pojawił się trup i rozpoczęło się śledztwo, w które wmanewrowany został Igor. Sama historia była dynamiczna, dużo się działo i w zasadzie nie było takich momentów, żebym się nudziła. Śledztwo bardzo szybko wymknęło się prostym schematom i prowadziło w coraz bardziej dziwne, mroczne miejsca. Czuje się poczucie osaczenia i to, że sytuacja cały czas się komplikuje. I to właśnie klimat był dla mnie najmocniejszym elementem tej części. Hel, który do tej pory kojarzył mi się wyłącznie z letnim tłumem, smażoną rybą i (niestety) wiecznymi korkami do Władysławowa, tutaj stał się miejscem dusznym, zamkniętym i niepokojącym. Te wszystkie leśne tereny, bunkry, podziemne korytarze… czytając, miałam wrażenie, że zeszłam razem z bohaterami pod ziemię i nie bardzo wiedziałam, czy uda mi się stamtąd wyjść. I nawet jeśli obiecane helskie legendy to była bardziej wizja autora niż historyczne fakty, to absolutnie mi to nie przeszkadzało - wręcz przeciwnie, dałam się w to wciągnąć. W tym tomie Brudny znów był „sobą” - bezkompromisowy, uparty, momentami działający na granicy rozsądku, ale ważne że skuteczny. Nie miałam poczucia, że autor jakoś szczególnie go tu zmienił, raczej konsekwentnie tę postać rozwijał. Fajnie wypadła też relacja Igora z Julką, a ich emocjonalna więź była tu bardzo widoczna. Zdecydowanie ocieplała całą historię i dodawała kontrastu do wątku kryminalnego. Tytułowy Markiz był wyrafinowany, a swoje zbrodnie budował niemal jak spektakl, z zimną precyzją. Więcej nie napiszę, musicie go sami poznać. Ja się dobrze bawiłam. Dużo się dzieje, fajny lokalny klimat, a historia wciąga. Jeśli ktoś zna wcześniejsze części serii, to raczej się nie zawiedzie.
Nie wiem, czy to kwestia niesamowicie sugestywnego pióra autora, czy po prostu złośliwość losu, ale czytaniu towarzyszyło mi bolesne zapalenie ucha. Dzięki temu mogłam łączyć się w bólu z głównym bohaterem, co uczyniło tę lekturę najbardziej realistyczną w moim życiu! „Markiz” to już dziewiąty tom kultowej serii z komisarzem Igorem Brudnym. I choć to dopiero moje trzecie spotkanie z twórczością Przemysława Piotrowskiego, zdążyłam się już przekonać, dlaczego czytelnicy tracą dla niego głowę. Jego książki charakteryzują się brutalnością, surowym realizmem i tempem, które sprawia, że tętno zdecydowanie przyspiesza. Wraz z Igorem i Julią Zawadzką wybieramy się na opustoszały po sezonie Hel. I choć to miejsce kojarzy się z wypoczynkiem i szumem fal, w wykonaniu autora zmienia się w prawdziwe „Hell”, bo w świecie Brudnego spokój to pojęcie nieznane. Cel ich wyjazdu szybko z prywatnego zmienia się w służbowy, gdy Igor zostaje wciągnięty w makabryczną rozgrywkę, w której trup ściele się gęsto. A wkrótce sprawa znów nabiera osobistego charakteru, gdy zagrożone są osoby, na którym bohaterowi najbardziej zależy. Hel odsłania przed nami wiele twarzy. Nie tylko to, co skrywają podziemne bunkry, ale przede wszystkim to, co siedzi w ludziach. Zawsze znajdzie się ktoś, komu wydaje się, że stoi ponad prawem, a w tak małej, hermetycznej społeczności od lat funkcjonują układy skrywające większe i mniejsze brudy. Autorowi udało się zgromadzić na tym skrawku lądu indywidua, o których trudno zapomnieć, oraz opisać zbrodnie, których obrazy zostają pod powiekami na bardzo długo. To jest czyste, psychopatyczne zło. Ciekawym wątkiem jest postać pisarza Ossowskiego, bogatego, oślizgłego typa, który budzi niechęć nie tylko w Brudnym, ale daje też do myślenia czytelnikowi. Czy autor poprzez tę postać chce nam powiedzieć coś o literackim świecie? Nigdy przecież nie wiemy, kim prywatnie są ludzie, których książki czytamy... Ta część to mocna rzecz dla osób o silnych nerwach i… żołądkach. Mrok jest w niej niemal namacalny, a brutalne sceny i nagłe zwroty akcji budują stałe napięcie. Ta świetnie dopracowana, mroczna fabuła naprawdę zasługuje na docenienie, a dosadny i bezkompromisowy styl autora totalnie do mnie trafił.
Czy koszmary mogą mieć twarz? Lubisz zagłębiać się w umysły m0rderców? Sięgając po „Markiza”, czyli dziewiąty tom serii o Igorze Brudnym autorstwa Przemysława Piotrowskiego, spodziewałam się mocnego kryminału. Jednak już od pierwszych stron poczułam, że ta historia niesie ze sobą coś więcej niż tylko kolejną brutalną sprawę do rozwiązania. To opowieść o złu, które nie zawsze krzyczy - czasem jest ciche, metodyczne i skryte pod maską normalności. Tym razem Igor Brudny i Julia Zawadzka próbują zrobić coś, co w ich życiu wydaje się wręcz niemożliwe - odpocząć. Wyjeżdżają na Hel, chcąc zostawić za sobą przeszłość i choć na chwilę złapać oddech. I nawet zaczynałam wierzyć, że chwila oddechu jest im dana. Jednak jeśli znasz tę serię, to wiesz doskonale, że spokój w świecie Brudnego trwa bardzo krótko. We wraku jednego z okrętów zostaje odnalezione ciało młodej kobiety, a wraz z nim pojawia się ktoś, kto zaczyna snuć historię o koszmarze dziejącym się na półwyspie. Brudny i Zawadzka próbują trzymać się z dala od sprawy, zostawiając ją policji z Trójmiasta. Problem w tym, że morderca ma zupełnie inne plany I w tym momencie zaczyna się prawdziwa gra. Gra, w której zasady ustala ktoś, kto doskonale wie, jak manipulować ludźmi. Ktoś, kto nie zabija tylko dla samego aktu przemocy, ale dla spektaklu, kontroli i psychologicznej dominacji. Autor ponownie udowadnia, że potrafi stworzyć antagonistę, który budzi niepokój nie tylko tym, co robi, ale przede wszystkim tym, jak myśli. Czytając „Markiza” miałam wrażenie, że napięcie narasta z rozdziału na rozdział jak nadciągający sztorm nad Bałtykiem. Najpierw czułam lekki niepokój, potem zrobiło się duszno, a w końcu nadszedł moment, w którym wszystko wybuchło z pełną siłą. To, co szczególnie mocno mnie uderzyło w tej części, to emocjonalny ciężar historii. Autor nie oszczędza bohaterów - ani fizycznie, ani psychicznie. Są momenty, w których naprawdę czułam złość, niedowierzanie i napięcie tak duże, że trudno było odłożyć książkę choćby na chwilę. Oczywiście nie brakuje schematów charakterystycznych dla tej serii. Brudny nadal przyciąga chaos jak magnes, a jego życie przypomina nieustanne pole minowe. Ale paradoksalnie to właśnie jest częścią uroku tej historii. Bo kiedy sięgasz po kolejną część, wiesz, że dostaniesz intensywną, brutalną i emocjonalną jazdę bez trzymanki. Czy „Markiz” jest najlepszą częścią całej serii? Myślę, że dla wielu czytelników może być jedną z mocniejszych. Szczególnie jeśli ktoś lubi kryminały, w których oprócz śledztwa liczy się też psychologiczna gra między bohaterem a przeciwnikiem. Ja podczas lektury kilka razy łapałam się na tym, że myślałam „Nie… autor tego chyba nie zrobi”. A jednak robił. I właśnie dlatego tak trudno było mi się oderwać od tej historii. Ocena: 8/10