31.2
Kryminał
Prószyński i S-ka
Tajemnice zbrodni. Tom 1. Martwe kwiaty
31,20 zł
Cena rekomendowana: 49,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Ta zbrodnia byłaby nieprawdopodobna… gdyby nie to, że wydarzyła się naprawdę.
Luty 1980 roku. Podczas rutynowego patrolu dwóch pracowników warszawskich zakładów komunalnych dokonuje szokującego odkrycia. W dryfującym po Jeziorku Czerniakowskim pakunku znajdują garnek z odciętą ludzką głową. Wkrótce makabryczne znalezisko zostaje powiązane ze zgłoszeniem zaginięcia Zofii Czajkowskiej, atrakcyjnej czterdziestojednoletniej pracownicy Telewizji Polskiej, która poprzedniego dnia rano wyszła z domu i zniknęła bez śladu. Kilkadziesiąt godzin później w przechowalni na Dworcu Centralnym zostaje odkryty bagaż z rozczłonkowanym ciałem Zofii. Na zamkniętej walizce morderca położył trzy kwiaty, teraz już zwiędłe: tulipan, żonkil i frezję.
Kto mógł pragnąć śmierci eleganckiej, ustosunkowanej, choć przy tym dość przeciętnej kobiety? Czy była przypadkową ofiarą seryjnego mordercy, czy świadomym celem kogoś, kto dobrze ją znał? Dlaczego zbrodnia miała tak makabryczny przebieg? Porucznik Mirosław Wolski i starsza aspirant Jolanta Derka z Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej prowadzą szeroko zakrojone śledztwo, w którym potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom staje w sprzeczności z politycznym embargo na niewygodne dla władzy informacje. Wreszcie dochodzą do prawdy tak szokującej, że do dziś nie mieści się w głowie tych, którzy dopiero ją poznają.
„Martwe kwiaty“ to nie tylko rekonstrukcja śledztwa, które z zapartym tchem obserwowało całe społeczeństwo, ale też wstrząsający portret życia, w którym nic nie było takie, jakim się wydawało.
Marta Reich – studiowała stosunki międzynarodowe, ekonomię i romanistykę. Od wielu lat łączy pasję pisarską z pracą w międzynarodowych korporacjach. Kocha kryminalne zagadki i klimatyczne historie, których nastrój wciąga bez reszty. Nie mogłaby obejść się bez książek, sztuki, kawy, rozmów do rana i kulinarnych eksperymentów. Autorka książek kryminalnych i obyczajowych. „Martwe kwiaty“ to jej pierwsza powieść true crime, łącząca w sobie oba te gatunki.
Luty 1980 roku. Podczas rutynowego patrolu dwóch pracowników warszawskich zakładów komunalnych dokonuje szokującego odkrycia. W dryfującym po Jeziorku Czerniakowskim pakunku znajdują garnek z odciętą ludzką głową. Wkrótce makabryczne znalezisko zostaje powiązane ze zgłoszeniem zaginięcia Zofii Czajkowskiej, atrakcyjnej czterdziestojednoletniej pracownicy Telewizji Polskiej, która poprzedniego dnia rano wyszła z domu i zniknęła bez śladu. Kilkadziesiąt godzin później w przechowalni na Dworcu Centralnym zostaje odkryty bagaż z rozczłonkowanym ciałem Zofii. Na zamkniętej walizce morderca położył trzy kwiaty, teraz już zwiędłe: tulipan, żonkil i frezję.
Kto mógł pragnąć śmierci eleganckiej, ustosunkowanej, choć przy tym dość przeciętnej kobiety? Czy była przypadkową ofiarą seryjnego mordercy, czy świadomym celem kogoś, kto dobrze ją znał? Dlaczego zbrodnia miała tak makabryczny przebieg? Porucznik Mirosław Wolski i starsza aspirant Jolanta Derka z Komendy Stołecznej Milicji Obywatelskiej prowadzą szeroko zakrojone śledztwo, w którym potrzeba zapewnienia bezpieczeństwa obywatelom staje w sprzeczności z politycznym embargo na niewygodne dla władzy informacje. Wreszcie dochodzą do prawdy tak szokującej, że do dziś nie mieści się w głowie tych, którzy dopiero ją poznają.
„Martwe kwiaty“ to nie tylko rekonstrukcja śledztwa, które z zapartym tchem obserwowało całe społeczeństwo, ale też wstrząsający portret życia, w którym nic nie było takie, jakim się wydawało.
Marta Reich – studiowała stosunki międzynarodowe, ekonomię i romanistykę. Od wielu lat łączy pasję pisarską z pracą w międzynarodowych korporacjach. Kocha kryminalne zagadki i klimatyczne historie, których nastrój wciąga bez reszty. Nie mogłaby obejść się bez książek, sztuki, kawy, rozmów do rana i kulinarnych eksperymentów. Autorka książek kryminalnych i obyczajowych. „Martwe kwiaty“ to jej pierwsza powieść true crime, łącząca w sobie oba te gatunki.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Tytuł
Tajemnice zbrodni. Tom 1. Martwe kwiaty
Autor
Wydawnictwo
Seria
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
440
Format
13.5 x 21.0 cm
Języki
polski
ISBN
9788383913568
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788383913568
Data premiery
2026-01-20
Kraj produkcji
PL
Producent
Prószyński Media Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Tajemnice zbrodni. Tom 1. Martwe kwiaty
31,20 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Są takie książki, które nie straszą potworami ukrywającymi się w ciemności. One straszą tym, że największe zło potrafi narodzić się tam, gdzie człowiek powinien czuć się najbezpieczniej. W domu. W rodzinie. W relacji, która zamiast dawać ciepło i poczucie bezpieczeństwa — powoli odbiera wszystko. Martwe kwiaty autorstwa Marty Reich to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami, która uderza znacznie mocniej, niż można się spodziewać po opisie czy okładce. To nie jest wyłącznie opowieść o zbrodni. To historia o tym, co prowadzi do tragedii. O emocjonalnych ranach, które przez lata pozostają niewidoczne dla świata. O bólu, który narasta po cichu — za zamkniętymi drzwiami, w czterech ścianach, gdzie nikt nie chce lub nie potrafi dostrzec prawdy. Najbardziej poruszył mnie tutaj motyw relacji matki i córki. Relacji trudnej, toksycznej, wyniszczającej psychicznie. Autorka pokazuje ją w sposób niezwykle realistyczny i bolesny, bez przesady czy sztucznego dramatyzmu. Dzięki temu emocje wydają się jeszcze bardziej prawdziwe. Czuć bezradność bohaterki, jej samotność, lęk i rozpacz, które z każdą stroną coraz mocniej przygniatają czytelnika. To właśnie ten psychologiczny aspekt historii okazał się dla mnie najbardziej wstrząsający — świadomość, że największe cierpienie często rodzi się nie z jednego wydarzenia, ale z lat niszczenia człowieka od środka. Atmosfera tej książki jest niezwykle duszna i niepokojąca. Od pierwszych stron czuć ciężar tej historii. Napięcie nie wynika jedynie z samej zbrodni czy śledztwa, ale przede wszystkim z emocji bohaterów i stopniowo odkrywanych sekretów. Autorka bardzo umiejętnie buduje klimat niepokoju — taki, który nie krzyczy, lecz powoli osacza czytelnika. Każda kolejna scena odsłania następny fragment tej mrocznej układanki, a wraz z nim pojawia się coraz większy dyskomfort i przeczucie, że finał będzie naprawdę trudny do udźwignięcia. I rzeczywiście — kiedy prawda w końcu wychodzi na jaw, okazuje się makabryczna. Wstrząsająca. Taka, która nie szokuje wyłącznie dla efektu, ale uderza emocjonalnie i zostaje w głowie jeszcze długo po przeczytaniu ostatniej strony. To jeden z tych finałów, po których człowiek potrzebuje chwili ciszy, żeby dojść do siebie. Ogromnym atutem tej powieści jest także realizm emocji. Bohaterowie nie są idealni, a ich reakcje wydają się autentyczne i ludzkie. Dzięki temu historia staje się jeszcze bardziej przejmująca. Momentami miałam wrażenie, że nie czytam fikcji literackiej, lecz obserwuję dramat, który naprawdę mógł wydarzyć się obok nas. I właśnie to przeraża najbardziej. To zdecydowanie nie jest książka lekka ani komfortowa. Nie czyta się jej szybko i bez emocji. To historia ciężka, momentami przytłaczająca, ale jednocześnie bardzo ważna i potrzebna. Pokazuje, jak wiele może kryć się pod pozorami normalności i jak często prawdziwe dramaty rozgrywają się w ciszy. Jeśli lubicie thrillery psychologiczne, które nie opierają się wyłącznie na samej zbrodni, ale przede wszystkim na emocjach, traumach i relacjach międzyludzkich, to „Martwe kwiaty” zdecydowanie są warte uwagi. To książka, która boli, przytłacza i nie pozwala o sobie zapomnieć tym bardziej, że została oparta na rzeczywistych wydarzeniach. Polecam z całego serca.
Książkę czytałam przez kilka dni, gdyż co jakiś czas nachodziły mnie myśli, które musiałam sobie poukładać. Jest to literatura faktu i faktycznie napisana została jakby ktoś obserwował innych i zapisywał sobie w dzienniku każdy ich ruch, zachowanie, zdania, które wypowiadają oraz domniemane myśli. Dlatego też treść skacze po różnym czasie, by pokazać jak najszerszy obraz zdarzenia do którego doszło na początku, a które dopiero jest nam wyjaśniane. I tak naprawdę jak ostatnio czytałam książkę z pozytywnym aspektem treści, tak teraz ujrzałam, że tutaj nawet same postacie, o wydarzeniach nie wspominając, żyją w przekonaniu, że nic dobrego ich nie spotka. Każdy spodziewał się tutaj czegoś złego, narzekał na życia jakie wiedzie, kierował się zawsze brakiem. Nie było to czyste marudzenie, tylko normalne rozmowy, ale za grosz niczego dobrego tam nie było. Dlatego sama groza i powiew nerwów są nam przypisane od początku treści. Ten nacisk na czas, który najbardziej nas interesuje wytwarza bardzo duże napięcie. Nie da się jej po prostu przeczytać. Zastanawia nas motyw zbrodni, co takiego przeszkadzało komuś w kobiecie dojrzałej i atrakcyjnej, że postanowił rozczłonkować jej ciało? Dlaczego trzy kwiaty postawił na dole jej ciała? Nie mogłam wytrzymać i sama sprawdziłam ich znaczenie:-) Biorąc pod uwagę symbolikę uczuć zbyt miłych jak na taki akt, można było mieć wiele pomysłów nad sensem takiej ,,pracy". Kolejną kwestią odnośnie tej książki jest wielowymiarowy sens jej utworzenia. Temat małej dziewczynki odrzuconej przez matkę, i żeby tylko, był nieco bolesnym przeżyciem. Mówią, że każdy rodzic powinien kochać swoje dzieci i spostrzeżcie, że używane słowo brzmi ,,powinni", czyli wiele rodzin tego nie robi. Nieraz im bardziej coś się komuś narzuca dobrego, tym bardziej odwrotnie reaguje w celu pokazania swojego wyboru. To rodzi tylko traumy, które rządzą życiem do momentu zemsty. Mamy tutaj cztery części i ustawione zostały tak, by przerażały, ale im dalej tym bardziej. Na końcu mamy odpowiedź i trudno jest powiedzieć kto ponosi winę. Sami przeczytajcie, ale ostrzegam, że długo cokolwiek miało tutaj miejsce, będzie zaprzątało wasze myśli. Tej książki się nie zapomni, a to dopiero pierwsza część cyklu. Naprawdę mocna!
🌹 To nie jest zwykły kryminał. To historia, która naprawdę się wydarzyła. „Martwe kwiaty” Marty Reich od pierwszych stron otulają mrozem i niepokojem. Przenosimy się do mroźnego lutego 1980 roku, gdzie rutynowy patrol na Jeziorku Czerniakowskim kończy się makabrycznym odkryciem, które na zawsze zmienia życie świadków i rozpoczyna śledztwo wstrząsające całą Warszawą. 🔍 Fabuła wciąga bez reszty. Książka rekonstruuje prawdziwą zbrodnię – zaginięcie i brutalne morderstwo pracownicy Telewizji Polskiej. Autorka nie skupia się jednak wyłącznie na sensacji. Prowadzi nas przez labirynt domysłów: dlaczego obok ofiary znaleziono trzy zwiędłe kwiaty (tulipana, żonkila i frezję)? Czy to znak seryjnego mordercy, czy może osobista zemsta? Największą siłą tej opowieści jest uczciwość – Marta Reich nie podaje łatwych odpowiedzi, ale pozwala nam wraz z bohaterami składać puzzle tej tragicznej układanki. Mamy tu bohaterów powieści, których się nie zapomina. Zofia Czajkowska (ofiara) – początkowo postrzegana jako „przeciętna”, elegancka kobieta, stopniowo odsłania przed nami swoje drugie, głęboko ukrywane oblicze. To postać, która budzi skrajne emocje: od współczucia po przerażenie. Para śledczych (por. Wolski i st. sierż. Derka) – to oni są sercem tej historii. Ich walka o sprawiedliwość w szarej, dusznej rzeczywistości PRL-u, gdzie polityczne embargo często blokuje niewygodne śledztwa, buduje ogromne napięcie i autentyzm. To nie są papierowi bohaterowie, tylko ludzie z krwi i kości, zmęczeni systemem, ale niezłomni w dążeniu do prawdy. 📖 Marta Reich pisze przystępnie i płynnie, ale nie upraszcza. Jej narracja jest jak precyzyjnie kręcony film. Tempo jest idealnie wyważone – od momentu szokującego odkrycia, przez żmudne śledztwo, po finał, który zapiera dech w piersiach. Książkę czyta się jednym tchem, a kolejne rozdziały wręcz „same się przewracają”. Klimat PRL-u został oddany znakomicie. Czułam wszechobecny chłód, niedosyt i ciężar życia w systemie, gdzie pozory są ważniejsze niż prawda. To nie jest tylko tło – to integralna część zagadki. 💔 To nie jest lektura na lekki wieczór. To studium ludzkiej natury, które zostaje w głowie na długo. Czułam współczucie dla ofiary, której życie okazało się zupełnie inne niż się wydawało. Czułam niesmak i przerażenie, gdy odkryłam mroczne sekrety, frustrację wobec systemu, który krępuje ręce śledczym. Ostatecznie – wstrząs przed prawdą, która „do dziś nie mieści się w głowie”. 📚 Dla kogo jest ta książka? „Martwe kwiaty” pokochają przede wszystkim: 📍Fani true crime i reportażu kryminalnego – szukający autentyzmu i głębi. 📍Miłośnicy historii i klimatu PRL-u – pragnący zanurzyć się w realiach epoki. 📍 Czytelnicy kryminałów psychologicznych – ceniący analizę motywów i skomplikowanych postaci. ❗ Uwaga: Książka zawiera naturalistyczne opisy zbrodni i mroczny klimat. Nie jest polecana osobom bardzo wrażliwym lub szukającym lekkiej, fikcyjnej rozrywki. „Martwe kwiaty” to więcej niż kryminał. To wstrząsająca podróż w głąb prawdziwej zbrodni, ludzkich dramatów i mrocznej epoki. Marta Reich z niebywałą wnikliwością i wrażliwością opowiada historię, która zmusza do refleksji i zostawia ślad. Moja ocena: 9/10 ⭐ (Doskonale skrojony thriller psychologiczny osadzony w autentycznych, mrocznych realiach. Brakuje jednej gwiazdki do ideału, bo czasem emocjonalny ciężar jest naprawdę przytłaczający.) BRUNETTE BOOKS
Lubisz czytać książki inspirowane prawdziwymi zbrodniami? „Martwe kwiaty” Marty Reich to książka, w której autorka od pierwszych stron wrzuca odbiorcę na głęboką wodę i nie pozwala mu wejść w historię powoli i komfortowo. Makabryczne odkrycie w Jeziorku Czerniakowskim - garnek z odciętą głową, a potem walizka z rozczłonkowanym ciałem na Dworcu Centralnym - może i brzmią jak scenariusz filmu grozy. Jednak „Martwe kwiaty” są zapisem autentycznej tragedii, którą żyła cała Polska w latach 80. A tragizm tej historii sprawia, że nie da się przejść obok niej obojętnie. Autorka bardzo wiarygodnie oddaje klimat Warszawy początku lat 80. - szarej, ponurej, pełnej lęku, niedopowiedzeń i politycznych nacisków. PRL nie jest tylko tłem, ale jednym z bohaterów tej historii. Ideologia, cenzura, interesy władzy, które stoją ponad sprawiedliwością - wszystko to wpływa na przebieg śledztwa i decyzje podejmowane przez śledczych. Porucznik Wolski i aspirant Derka nie są tu papierowymi bohaterami - są zmęczeni, uwikłani w realia systemu, momentami bezradni, a jednocześnie zdeterminowani, by dotrzeć do prawdy, nawet jeśli ta prawda komuś bardzo przeszkadza. Sama zbrodnia jest makabryczna, ale przedstawiona bez taniej sensacji. Tutaj liczy się symbolika w postaci zwiędłych kwiatów - tulipana, żonkila i frezji - ułożonych na walizce, które nie są tylko estetycznym detalem, ale cichym komunikatem, że za tą sprawą kryje się coś znacznie głębszego niż pojedynczy akt przemocy. Najbardziej poruszyło mnie to, jak Reich pokazuje zło. Nie tylko jako brutalność fizyczną, ale też jako chłód emocjonalny, manipulację, pogardę i ciche niszczenie drugiego człowieka. Zło, które potrafi siedzieć przy eleganckim stole i ranić słowami bardziej niż pięścią. Stopniowo odsłaniane życie Zofii Czajkowskiej sprawia, że zaczynam patrzeć na tę historię nie tylko jak na rekonstrukcję zbrodni, ale też jak na dramat relacji, samotności i niespełnionych aspiracji. Historia Zofii nie jest jednowymiarowym portretem ofiary. Stopniowo odsłania się przed nami kobieta pełna sprzeczności: ambitna, chłodna, niespełniona, momentami okrutna wobec najbliższych. Jej historia boli nie tylko dlatego, że kończy się tak tragicznie, ale też dlatego, że pokazuje, jak bardzo brak miłości i emocjonalna pustka potrafią zatruć całe życie - i życie innych. „Martwe kwiaty” to nie tylko true crime, ale też opowieść o granicach zła, o przemocy psychicznej, o cichym niszczeniu drugiego człowieka i o świecie, w którym prawda bywa niewygodna. To książka ciężka, duszna, niepokojąca, momentami bardzo przytłaczająca, ale też potrzebna, bo zmusza do refleksji nad tym, jak łatwo tragedia może rozegrać się za zamkniętymi drzwiami, w pozornie normalnym domu. Ocena: 9/10 - bo „Martwe kwiaty” nie dają mi spokoju długo po przewróceniu ostatniej strony i wiem, że jeszcze nieraz wrócę myślami do tej historii.