40.75
Reportaż
Znak
Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów
Wydawnictwo:
Znak
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
40,75 zł
Cena rekomendowana: 54,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Jak s. Feliksa, której objawienia porównywano do s. Faustyny, została pierwszą w historii imiennie ekskomunikowaną przez papieża kobietą heretyczką, która doprowadziła do rozłamu w Kościele?
***
Tomasz P. Terlikowski w porywającym niczym kryminał dziennikarskim śledztwie przedstawia jedną z najbardziej kontrowersyjnych, a jednocześnie nieznanych postaci w polskim Kościele. Szuka odpowiedzi, czemu dali jej się uwieść świetnie wykształceni księża. Dlaczego widzieli w niej duchową kierowniczkę, która odmieni ich życie i zreformuje Kościół?
Spojrzałem uważnie na Mateczkę i zrozumiałem, że to jest jakby nic, ale to nic jest jakby Tabernakulum, w którym Sam Bóg mieszka.
By zrozumieć fenomen Mateczki, Terlikowski patrzy na jej życie z wielu stron, cierpliwie studiuje setki tekstów, świadectw bliskich, a także tych, którzy odrzucili jej nauki. Zabiera czytelnika do świata ludowych praktyk religijnych, seksualnych obsesji i lęku przed cielesnością.
Co łączyło Feliksę Kozłowską z ks. Janem Kowalskim? Na czym polegały mistyczne małżeństwa? Ile prawdy było w objawieniach Mateczki?
***
Tomasz P. Terlikowski w porywającym niczym kryminał dziennikarskim śledztwie przedstawia jedną z najbardziej kontrowersyjnych, a jednocześnie nieznanych postaci w polskim Kościele. Szuka odpowiedzi, czemu dali jej się uwieść świetnie wykształceni księża. Dlaczego widzieli w niej duchową kierowniczkę, która odmieni ich życie i zreformuje Kościół?
Spojrzałem uważnie na Mateczkę i zrozumiałem, że to jest jakby nic, ale to nic jest jakby Tabernakulum, w którym Sam Bóg mieszka.
By zrozumieć fenomen Mateczki, Terlikowski patrzy na jej życie z wielu stron, cierpliwie studiuje setki tekstów, świadectw bliskich, a także tych, którzy odrzucili jej nauki. Zabiera czytelnika do świata ludowych praktyk religijnych, seksualnych obsesji i lęku przed cielesnością.
Co łączyło Feliksę Kozłowską z ks. Janem Kowalskim? Na czym polegały mistyczne małżeństwa? Ile prawdy było w objawieniach Mateczki?
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Tytuł
Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów
Autor
Wydawnictwo
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
320
Format
14.0 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788383672205
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788383672205
Data premiery
2025-07-02
Kraj produkcji
PL
Producent
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów
40,75 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Panu autorowi gratuluję, że wylał wiadro pomyj na tak piękną postać jaką była Mateczką i Ojciec Michał Kowalski w swojej książce. Zastanawiam się, czy on na poważnie traktuje swój fach. Zawsze miałam szacunek do Pana T. po mimo odmiennych poglądów jednak po tym co usłyszałam na temat własnej wiary opisanej w tak prostackim stylu i w tak zniekształcony zakłamany sposób- stracił on wiarygodność nie tylko w moich oczach . No cóż na pewno daleko mu do np. Księdza Felicjana Strumiłło który umarł w opinii świętości w kościele rzymskokatolickim czy innych wielkich umysłów którzy dokładnie zapoznali się i poznali prawdziwość Objawień Mateczki i przyjęli Mariawityzm. Własnym rozumem nie rozstrzyga się boskich i świętych kwestii a on to uczynił i to w tak obraźliwy i odrażający sposób. Nazywanie działania Ducha Świętego na ludzkie serca Charyzmą jest poniżające. Można nie uwierzyć w te Objawienia tak jak Żydzi do dziś nie wierzą że Mesjasz na którego tyle wieków czekali przyszedł w osobie Pan Jezusa- ale Autor mógłby przynajmniej nie kłamać i używać obiektywizmu a nie subiektywizmu. Mówi o sympatii do Mariawitów ubierając najważniejsze Osoby w plugawe szaty.! Sama bibligrafia - chodzi mi o te książķi pełne opinitwórczych wymysły autorów nie-Mariawitów wskazuje w jakim kierunku on idzie. I ta karygodna praktyka: Mateczka w cudzysłowie z małej litery- jest to niegrzeczne. Czyż nie mógł po prostu używać imienia i nazwiska jeśli tak bardzo raziło go te piękne słowo? ?Brak obiektywizmu jeśli autor używa zwrotu że "księża dali się jej uwieść " to raczej stosuje na samym już początku słowa nacechowane negatywnie i nieprawdziwe. Autor zapomniał że takie działanie Ducha Świętgo odczuwali sami święci Może warto przeczutać żywoty świętych a nie opracowania? Powołuje się on na przeczytanie wielu źródeł i opinii bliskich. Chyba to żart - jeśli dochodzi Pan do absurdalnych wniosków /twierdzeń że Ojca Michała Kowalskego i Naszą Najdroższa Mateczkę łączył stosunek erotyczny co jest podłym uwłaczającym kłamstwem . Ich relacja była czysta duchowa jak syn do Matki przewodniczki duchowej czy jak inni świeci pańscy mieli do kobiet np. św Franciszek do Św Klary. Cała relacja jest opisana w Dziele Miłosierdzia, który jest dostępny wszystkim. Oburzające jest z jakim fanatyzmem przekręcane są fakty. Przykład kolejnego autora który zabiera się do tego jak niejeden tłumacz Biblii bez łaski zrozumieni Ducha Świętego to na pewno ale też bez pożądnego przygotowania z przedmiotu o ktorym będzie mówił -historii wiary bo przypominam że Mariawici nie są sektą a już nie starczy miejsca na wyliczeniu obrazów sytuacji zdarzeń z życia Mateczki i Ojca Michała Kowalskiego przedstawionych w zakłamany sposób. Proszę Państwa jeśli doszło do jakichkolwiek złamań czystości to na pewno nie po stronie tych dwóch wielich duchem Osób które jawnie wymieniały z nazwiska i imienia osoby które sprzeniewierzały się ustawom zakonym które przypominam stworzone zostały na podstawie reguły zakonu św Franciszka. I Tylko osoby sprzeniewierzający się dokonywały haniebnych czynów i zostały one wykluczone przez Ojca Michała Kowalskiego z Mariawityzmu. Laicyzm autora w przedmiocie oceny kwestii takich jak słuchanie Woli Boże przekroczył granice tolerancji na głupotę i ciemnotę ludzi gdy przeczytałam zakończenie w którym to natrafiamy na jakże niedorzeczne słowa że Ojciec Michał Kowalski każe szukać Woli Bożej nawet w tym w co mamy się ubrać . Napoważnie autor chciał zostać oceniony jako niepoważny? Na poważnie można tak bardzo ośmieszyć swój brak kompetencji w tej miernej ocenie poważnych artykułów Jana Michała Kowalskiego na temat Woli Bożej i szukania jej względem naszego życia? Przypominam niewtajemniczonym że był to ksiądz po poważnych studiach teologicznych zagranicznych jak większość znakomitych umysłow tamtych czasów oraz człowiek wielu talentów. Ojciec Michał traktował sprawy Boże poważnie i rozprawiał o nich z rozwagą i lekkością powołując się na rozprawy Ojców Kościoła czy też samą Biblię.
Książka „Mateczka” Tomasza P. Terlikowskiego to fascynująca i jednocześnie odważna próba wejścia w świat polskiego mistycyzmu, pobożności ludowej oraz niezwykłych kobiet, które odegrały znaczącą rolę w duchowym życiu naszego kraju. Autor, znany z pogłębionych analiz religijnych i społecznych, tym razem skupia się na postaciach kobiet określanych mianem „mateczek” – charyzmatycznych wizjonerek, mistyczek i przewodniczek duchowych, które niejednokrotnie wzbudzały podziw, ale też kontrowersje. Terlikowski przedstawia ich historie w sposób z jednej strony reporterski i rzetelny, z drugiej – z wyraźnym szacunkiem dla tajemnicy wiary i ludzkiej duchowości. Atutem książki jest świetne połączenie faktów historycznych z refleksją nad rolą kobiet w Kościele oraz w polskiej religijności. Autor nie ucieka od trudnych tematów – pokazuje napięcia między instytucją a spontanicznymi przejawami wiary, a także zadaje pytania o granice autentyczności doświadczeń mistycznych. Jednocześnie „Mateczki” to nie tylko studium konkretnych postaci, ale również portret pewnego fenomenu religijno-społecznego, który kształtował wyobraźnię i codzienność wielu wiernych. Styl Terlikowskiego pozostaje przejrzysty i angażujący. Autor pisze językiem, który wciąga zarówno czytelnika zainteresowanego tematyką religijną, jak i tego, który po prostu szuka ciekawej, dobrze udokumentowanej opowieści o niezwykłych ludziach. Widać tu pasję badacza, ale też empatię i wrażliwość na doświadczenia bohaterów. „Mateczki” to książka, którą warto polecić każdemu, kto interesuje się historią polskiej duchowości, religijnością ludową, a także tym, jak wielką siłę oddziaływania mogą mieć kobiety stojące poza oficjalnymi strukturami Kościoła. To lektura skłaniająca do refleksji nad wiarą, nad poszukiwaniem sensu i nad miejscem jednostki w życiu wspólnoty. Zdecydowanie rekomenduję – zarówno dla osób wierzących, jak i tych, którzy po prostu chcą lepiej zrozumieć bogactwo polskiej kultury religijnej.
Trudna, ale bardzo potrzebna książka. Wokół Mariawitów narosło mnóstwo domysłów, wiele faktów zamiatano pod dywan. Bo jak tu pisać o postaciach, które mają objawienia, a ich życie ma niewiele wspólnego z celibatem, pojawiają się oskarżenia o molestowanie, natomiast dzieci, które przychodzą na świat ze związków między księżmi a zakonnicami, są pozbawione ciepła rodziców, trafiając do zakonnych sierocińców. Jak napisać w kraju takim jak Polska o innym Kościele bez obawy, że jest to "nagonka" katolików na tych, którzy chcieli odnowić całe zło, jakie zarzucano papiestwu i katolickim duchownym. Kto mógłby o tym napisać? Tylko ktoś, kto do tematu podszedł "na zimno"? I tym, kto podjął się tego trudu, jest Tomasz P. Terlikowski, który w różnych środowiskach za swoje poglądy, uznawany jest jako postać kontrowersyjna. Wiem i słyszałem takie głosy, że są osoby, które nie sięgną po lekturę, bo autor nie ten. I tu są w wielkim błędzie... Ta książka to kawał dobrej roboty dziennikarskiej, śledczej, przemyślanej do bólu i drobiazgowo przeanalizowanej na podstawie wielu dokumentów jednej i drugiej strony, czyli Mariawitów i ich przeciwników. "Ta książka ma przypominać (...) O tym, co doprowadziło do tego, że szczerze wierzący ludzie weszli w przestrzeń, w której obrona wykorzystania seksualnego małoletnich, a także przemocy seksualnej wobec osób podatnych, została przez nich uznana za konieczny element wiary." Ale to nie wszystko, bo Terlikowski pisze: "źle używana władza duchowa, a może wprost: przemoc duchowa, nie zawsze musi prowadzić do tak radykalnych błędów jak te opisane w niniejszej książce, i nie zawsze musi mieć tak radykalny charakter". Czytając tę książkę, poznajemy, kim byli Mariawici. Poznajemy Feliksę Kozłowską i ks. Jana Kowalskiego, poznajemy, co ich łączyło i co to są małżeństwa mistyczne. Jak bardzo objawienia (nie)objawienia mogą otumanić podatnych na mistykę. Ale to nie wszystko — drobiazgowe śledztwo i lektura dokumentów pokazuje grunt, z jakiego wyrósł Mariawityzm, jego historyczne tło, miejsce Polski, brak niepodległości i wszystkie z tym związane uwarunkowania. A potem wybór papieża Piusa X podlegający krytyce zasad konklawe i jego stanowisko w stosunku do Mariawitów. Faktów jest mnóstwo... Terlikowski prowadzi nas bardzo jasno, świetną narracją przez kolejne fakty, ale tak subtelnie, że to my sami wyrabiamy sobie zdanie na temat Mateczki, jej objawień, jej związków też tych cielesnych z ks. Janem Kowalskim, wreszcie dalszych związków Kowalskiego, słowiańskiego papieża, Ojczulka Mariawitów z siostrami, nieletnimi. Co jednak najważniejsze Terlikowski nikogo nie ocenia jednoznacznie, nie, według mnie w ogóle nie ocenia, a stawia pytania, dlaczego, jak mogło się coś takiego wydarzyć. Znakomita książka o kobiecie, która była pierwszą ekskomunikowaną niewiastą, która doprowadziła do rozłamu w Kościele. Dzięki tej książce wiem bardzo dużo na temat Mariawitów, ale wciąż nie umiem sobie odpowiedzieć, dlaczego coś takiego się wydarzyło. Nie oceniam i nie chcę oceniać występków, bo nie wiem wciąż dlaczego. Raczej zastanawiam się nad dzisiejszym Kościołem i boję się, w którą stronę podąża. Podąża beze mnie, bo ja już dawno mam swoje zdanie na temat duchowieństwa. Czas zatacza krąg, bo przecież objawienia Mateczki i polecenia Jezusa dotyczyły zmiany postępowania zmanierowanych duchownych. Tamten finał znamy...
Książki Tomasza P. Terlikowskiego często wzbudzają kontrowersje – nie bez powodu. Autor znany jest z bezkompromisowych poglądów i odważnych opinii na temat religii, filozofii i społeczeństwa. Jednak w Mateczce. Śledztwie w sprawie mariawitów zaskakuje czymś zupełnie innym: pokorą, dociekliwością i… empatią. To nie jest kolejna polemika z herezją czy próbą obrony katolickiej ortodoksji. To opowieść o ludziach, którzy mieli odwagę szukać Boga inaczej, często pod prąd, często samotnie – i zapłacili za to wysoką cenę. Centralną postacią książki jest Feliksa Kozłowska, założycielka mariawityzmu — ruchu, który miał być wewnętrzną odnową Kościoła katolickiego, a ostatecznie został z niego wykluczony i uznany za niebezpieczną herezję. Dla jednych była świętą mistyczką, dla innych osobą pogubioną, może nawet chorą psychicznie. Terlikowski nie wydaje wyroku. Jego podejście jest niezwykle rzadkie we współczesnym pisarstwie religijnym — zamiast oceniać, pyta. Zamiast potępiać, słucha. Feliksa – „Mateczka” – jest postacią tragiczną, ale też głęboko ludzką. Jej wizje i działania można interpretować na wiele sposobów: jako owoc głębokiego mistycyzmu, jako przejaw duchowej rewolucji, a może jako desperacką próbę odpowiedzi na pustkę i obojętność instytucji Kościoła wobec problemów zwykłych ludzi, zwłaszcza kobiet. Mariawici, choć dziś pozostają ruchem niszowym, w początkach XX wieku byli realnym wyzwaniem dla Kościoła katolickiego w Polsce. Ich postulaty — większa rola kobiet, nacisk na duchową autentyczność, odejście od bogactwa i zinstytucjonalizowanego kleru — były rewolucyjne. Terlikowski bardzo rzetelnie przedstawia ich historię: od początku ruchu, przez ekskomunikę, powstanie Kościoła mariawickiego, aż po jego dramatyczne podziały i dzisiejszą marginalizację. Wszystko to bez cienia pogardy, z autentycznym zainteresowaniem i szacunkiem. Czytając tę książkę, miałam momentami wrażenie, że obcuję z nieopowiedzianą historią Polski — tą mniej oczywistą, ukrytą pod oficjalnym nurtem. Jednym z największych atutów tej książki jest to, że nie traktuje religii jako zbioru prawd do bezrefleksyjnego przyjęcia, ale jako żywe zmaganie. Terlikowski pokazuje, jak trudna jest droga człowieka wierzącego, który próbuje żyć autentycznie – niezależnie od tego, czy jest katolikiem, mariawitą czy kimś „po drodze”. To opowieść o poszukiwaniu Boga — nie w dogmatach, ale w codzienności, relacjach, cierpieniu i nadziei. Dzięki stylowi reportażowemu, narracja wciąga jak dobra powieść. Autor przemierza Polskę w poszukiwaniu śladów mariawitów – odwiedza świątynie, rozmawia z wiernymi, duchownymi, historykami. Jego relacje są żywe, barwne, nasycone emocjami. Nie brakuje też fragmentów osobistych — autor przyznaje, że ta podróż duchowo go przemieniła. Po lekturze tej książki trudno wrócić do prostych podziałów: „prawowierny” – „heretyk”, „prawda” – „błąd”. Mateczka zmusza do myślenia, do postawienia pytań o to, czym właściwie jest świętość, czym jest Kościół, jak daleko można się posunąć w imię autentyczności i kto decyduje o tym, kto ma rację w sprawach duchowych. Mateczka. Śledztwo w sprawie mariawitów to książka głęboko poruszająca, wielowymiarowa i napisana z ogromnym szacunkiem dla złożoności ludzkiej duchowości. Tomasz P. Terlikowski stworzył dzieło nie tyle religijne, co głęboko humanistyczne — o ludzkim pragnieniu sensu, prawdy i Boga. Czy poleciłabym tę książkę? Zdecydowanie tak — nie tylko osobom zainteresowanym religią czy historią, ale każdemu, kto szuka dobrze napisanej i poruszającej opowieści. Mateczka zmusza do myślenia, wyrywa z utartych schematów i zostawia czytelnika z pytaniami, na które nie ma prostych odpowiedzi.