32.43
Powieści polskie
Luna
Matka nikt
Wydawnictwo:
Luna
Oprawa: Twarda
32,43 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Ta książka stawia pytania, których nie chcemy sobie zadawać: co jeśli rodzic nie jest świętością? Co jeśli matka nie jest uosobieniem dobra i bezpieczeństwa, tylko źródłem strachu, poczucia winy i systematycznego niszczenia? Matka nikt to opowieść o relacji, w której miłość zostaje zastąpiona kontrolą, a miejsce bliskości zajmuje pogarda. To historia władzy niepotrzebującej przemocy fizycznej, bo wystarczą jej słowa, powtarzane latami, konsekwentnie, aż zaczynają działać jak prawda objawiona: nie jesteś już moim synem, jesteś nikim, jesteś dnem, do niczego się nie nadajesz, twoje życie to bagno. Te zdania nie znikają wraz z dzieciństwem. One dorastają razem z bohaterem, zmieniają ton i kontekst, ale nigdy nie tracą mocy. Matka nikt pokazuje, co dzieje się z człowiekiem niszczonym dzień po dniu. Bezlitosna historia przemocy psychicznej – takiej, która nie zostawia siniaków, ale potrafi obrócić świat w ruinę.
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Twarda
Ilość stron
176
Format
13.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788368647341
Rodzaj
Książka
EAN
9788368647341
Data premiery
2026-03-25
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Marginesy Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Matka nikt
32,43 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
(...) Jest takie powiedzenie "Pomogłaś mi stać się wszystkim, czym jestem". Ono idealnie odzwierciedla historię jaką przeczytamy w książce Wiktora Słojkowskiego "Matka nikt". To pełna bólu i emocjonalnego ładunku opowieść będąca niejako krzykiem dorosłego człowieka, w którym wciąż żyje dziecko pozbawione miłości własnej matki. To wręcz uderza z każdej kartki tej książki. Książki, która jest niesamowicie trudna. Czytając ją miałam w sobie wielkie rozdarcie pomiędzy tragedią dziecka i tragedią kobiety. Mężczyzna odsłania przed czytelnikiem swoją trudną przeszłość, dzieciństwo i młodość naznaczone depresją matki. Choroba niszczy nie tylko ją samą, ale i jej własne dziecko, fundując mu psychiczną przemoc, która często bardziej boli niż fizyczna i pozostawia rany na całe życie. Relacja jaka łączy matkę z synem, to nieustanna huśtawka emocjonalna, słowne uderzenia dzień po dniu, zabijające w młodym umyśle poczucie własnej wartości, brak pomocy z zewnątrz. To mnie najbardziej zastanawiało przez cały czas. Gdzie byli inni, gdy kobieta zapadając się coraz bardziej w sobie, pociągała za sobą dziecko. Dla mnie ta historia, to nie tylko dramat chłopaka, dziś już w ciele dorosłego człowieka, ale widać, że wciąż to młody chłopak. To też dramat kobiety, pozostawionej z pogłębiającą się chorobą. Czy mogła dać dziecku to, czego sama nie posiadała? Co innego, gdy rodzic niszczy własne dziecko z powodu chorych ambicji, złego charakteru. Ale czy depresję i jej skutki ktoś sam sobie wybiera? Wątpię.. Nigdy jeszcze tak nie miałam, żebym po przeczytaniu książki czuła się psychicznie obciążona. A tak było w przypadku tej historii. Zdecydowanie nie jest ona dla każdego.
„Z czasem stawałem się sierotą. Czułem to, ale nie umiałem tego nazwać. Ojca uśmierciły życiowe wybory. Matkę niby choroba psychiczna. Oddychają. Ale nic poza tym.” . Mocne słowa, prawda? I taka jest ta książka autorstwa Wiktora Słojkowskiego „Matka nikt”. . Mocna, szczera aż do bólu, szokująca… Przedstawia historię przemocy psychicznej, którą przez lata matka wyrządzała własnemu synowi. Te wszystkie działania, które dzień po dniu działały destrukcyjnie na małego chłopca, następnie nastolatka, dorosłego mężczyznę. Na osobę, która powinna odczuwać jedynie bezgraniczną miłość i bezpieczeństwo - a otrzymała wszelkie możliwe tego zaprzeczenia, ale przede wszystkim obniżenie własnej wartości, brak wiary w siebie, poczucie winy. Tak, poczucie winy - bo to przecież wszystko działo się przez Niego… (zawsze jest ten sam schemat - to twoja wina!) . Przyznam szczerze, że ciężko mi się czytało „Matkę nikt”. Mimo iż książka nie była zbyt obszerna - liczyła nieco ponad 170 stron, to przesycona była emocjami do granic możliwości. Szkoda, że tylko tymi negatywnymi 😔 . Powieść jest surowa, bardzo dosadna, napisana bez zbędnych ozdobników - uwierzcie mi, nie trzeba! Autor nie kryguje się, gdy wymaga tego sytuacja, używa także kolokwializmów - może to przeszkadzać, ale wg mnie oddaje to charakter tej całej relacji matki i syna. Nie wstydzi się napisać wprost - że pochodzi z patologii, że jego dzieciństwo nie było normalne (a może było? Skoro wtedy - na przełomie lat 80 i 90 nikt mu nie pomógł 🤔) . Do tej pory ta historia „siedzi” we mnie i zapewnie minie dużo czasu zanim uda mi się po niej przejść do porządku dziennego bez rozmyślania. I mimo, iż czasy się zmieniły, to powinniśmy dalej pamiętać, że w naszym otoczeniu także są takie „Matki nikt”…