51.8
Bajki, baśnie i opowiadania
Znak Emotikon
-42%
Promocja
Mikołajek. Ale się uśmialiśmy!
51,80 zł
Najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni przed obniżką: 38,43 zł
(+35%)
Cena regularna: 89,99 zł
(-42%)
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Niezwyciężeni. Taką nazwę dla naszej bandy wymyślił Gotfryd. Lepiej się mu nie sprzeciwiać, bo ma strasznie bogatego tatę i mnóstwo zabawek, którymi czasami pozwala się nam bawić.
Zresztą ta nazwa - "Niezwyciężeni" - pasuje do nas idealnie!
Alcest jest niezwyciężony w jedzeniu rogalików z czekoladą. Maksencjusz ma najdłuższe nogi i najbrudniejsze kolana. Kleofas jest niepokonany w byciu najgorszym uczniem w klasie. Rufus ma najgłośniejszy gwizdek z kulką i tylko jego tata jest policjantem. Wreszcie Euzebiusz. Z nim lepiej nie zadzierać, bo jest niezwyciężony w dawaniu kolegom w nos.
No i ja, Mikołajek. Ja jestem najlepszy w pomaganiu w domu. Tylko nie wiem dlaczego, kiedy to robię, mama ma taką minę, jakby się chciała rozpłakać. Może to ze szczęścia?
65 najzabawniejszych opowiadań o Mikołajku! Najlepszych do pośmiania się, najlepszych do wspólnego czytania i najlepszych do rozpoczęcia przygody z Mikołajkiem i jego kumplami.
Ta najśmieszniejsza książka o Mikołajku zawiera nigdy dotąd niepublikowane ciekawostki i archiwalne materiały tworzące fascynującą historię powstania opowieści, które bawią kolejne pokolenia:
Zresztą ta nazwa - "Niezwyciężeni" - pasuje do nas idealnie!
Alcest jest niezwyciężony w jedzeniu rogalików z czekoladą. Maksencjusz ma najdłuższe nogi i najbrudniejsze kolana. Kleofas jest niepokonany w byciu najgorszym uczniem w klasie. Rufus ma najgłośniejszy gwizdek z kulką i tylko jego tata jest policjantem. Wreszcie Euzebiusz. Z nim lepiej nie zadzierać, bo jest niezwyciężony w dawaniu kolegom w nos.
No i ja, Mikołajek. Ja jestem najlepszy w pomaganiu w domu. Tylko nie wiem dlaczego, kiedy to robię, mama ma taką minę, jakby się chciała rozpłakać. Może to ze szczęścia?
65 najzabawniejszych opowiadań o Mikołajku! Najlepszych do pośmiania się, najlepszych do wspólnego czytania i najlepszych do rozpoczęcia przygody z Mikołajkiem i jego kumplami.
Ta najśmieszniejsza książka o Mikołajku zawiera nigdy dotąd niepublikowane ciekawostki i archiwalne materiały tworzące fascynującą historię powstania opowieści, które bawią kolejne pokolenia:
- Kto wymyślił kultowe imiona kumpli Mikołajka?
- Czemu Alcest nosił kiedyś okulary Ananiasza?
- Jak powstawał świat Mikołajka?
A na dokładkę poruszający wstęp Anne Goscinny, córki René Goscinnego, genialnego humorysty i twórcy Mikołajka, który napisała specjalnie z okazji tego wydania.
Ale się uśmiejecie! I też ciut wzruszycie.
Ale się uśmiejecie! I też ciut wzruszycie.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Tytuł
Mikołajek. Ale się uśmialiśmy!
Autor
Wydawnictwo
Seria
Wydanie
1
Rok wydania
2024
Oprawa
Twarda
Ilość stron
496
Format
14.4 x 20.5 cm
Języki
polski
ISBN
9788324099764
Tłumacze
Grzegorzewska Barbara
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788324099764
Data premiery
2024-06-05
Kraj produkcji
PL
Producent
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Mikołajek. Ale się uśmialiśmy!
51,80 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Czy można mieć 65 lat i jednocześnie nigdy się nie starzeć? Wciąż na nowo podbijać serca dzieci? Być czytanym, wybieranym i kochanym przez kolejne pokolenia? I, mimo upływu lat, nadal bawić do łez? Tak! Jak najbardziej! Wystarczy spojrzeć na Mikołajka! Ten sympatyczny urwis rodem z Francji, który na stałe wpisał się w kanon literatury dziecięcej, powraca w nowym, jubileuszowym zbiorze opowiadań Wyd. Znak Emotikon! Znajdziecie w nim aż 65 (liczba oczywiście nieprzypadkowa) najśmieszniejszych opowiadań, wzbogaconych o wstęp Anne Goscinny, biografie i bibliografie autorów oraz rewelacyjną część historyczną o powstaniu serii. Sześćdziesiąt pięć przygód, które tworzą spójną całość, ale spokojnie mogą być czytane osobno, bez zachowania kolejności. Dzięki temu, dziecko może wybrać dokładnie tę opowieść, na którą ma w danym momencie ochotę lub jakiej potrzebuje. Wszystkie historie łączy jednak jedno - mają ponadczasowy humor, czar i słodki smak dzieciństwa! Czyli to, co każdy z nas lubi najbardziej! Oczywiście, trzeba wziąć poprawkę na to, że ponad pół wieku temu świat i rodziny funkcjonowały trochę inaczej. Ale te rozbieżności to świetna okazja do rozmowy z dzieckiem o zmieniających się z biegiem lat standardach zachowania. Ja sama, uśmiecham się rozrzewnieniem, chociażby gdy czytam o czasach, gdy usprawiedliwienia od rodziców nosiło się do szkoły na kartkach papieru, a nie wysyłało elektronicznie. Właśnie! Znacie opowiadanie “Usprawiedliwienia?! To jedno z moich ulubionych, w którym Mikołajek nie może poradzić sobie z pracą domową z arytmetyki i prosi o pomoc mamę. Ta odsyła go do taty. Ten z kolei czyta zadanie, robi wielkie oczy i odsyła syna z powrotem do rodzicielki. Następnie, jedno i drugie wygłasza mowę o tym, że Mikołajek musi sam odrabiać lekcje, że harują całymi dniami, że chcą spokoju, itd. A potem skwapliwie przystają na sugestię Mikołajka, by napisać mu usprawiedliwienie, dopatrując się u niego nieistniejącej choroby. Gorąco polecam!
Stary, dobry Mikołajek wraca w skoncentrowanej dawce śmiechu za sprawą nowej książki zawierającej aż 65 przezabawnych opowieści. Musicie jednak wiedzieć, że nie znajdziecie tu nic z rodzicielstwa bliskości ani z bezwarunkowego podążania za potrzebami dziecka, "no bo co w końcu, kurczę blade!". Potrzeba Wam dużo dystansu rodzicielsko-wychowawczego i poczucia humoru, by czerpać mnóstwo przyjemności z tej lektury. Narratorem jest oczywiście Mikołajek, który opowiada o swoich przygodach z udziałem jego kolegów z klasy, rodziców i sąsiadów. Odbiór rzeczywistości z dziecięcej perspektywy sprawia, że wszystko nabiera innego wymiaru, a czytelnik mimowolnie uśmiecha się pod nosem albo po prostu chichocze w głos. Podopieczni Rosoła, czyli pana Dubon są szalenie trudni do okiełznania. Wzajemne przepychanki i walka o dominację w grupie są tu na porządku dziennym. Ponadto ich pomysłowość nie zna granic, co nie zawsze dobrze się kończy. Chłopcy nie szczędzą sobie ciosów w nos, epitetów w stylu "idiota", "cymbał", "pajac", czy "szajbus", za co Rosół, nauczycielka i dyrektor karzą ich staniem w kącie, zostawaniem po lekcjach, wielokrotnym pisemnym odmienianiem we wszystkich czasach i trybach skomplikowanych zdań. Zdarza się także, że uczniowie są starszeni więzieniem, w którym zapewne skończą jeśli nie będą się uczyć. Mamy tutaj bardzo wyraźny obraz szkoły z dawnych czasów, kiedy to dyscyplina polegała w głównej mierze na karach. Sam Mikołajek jest jedynakiem, który różnymi sposobami próbuje wymusić na rodzicach to, na czym aktualnie mu zależy. Nie zawsze łatwo jest mu osiągnąć cel, wówczas wchodzi na drogę płaczu, grozi ucieczką z domu, a nawet samobójstwem. Rodzice niezbyt dobrze radzą sobie z atakami histerii chłopca. Tata mówi mu, żeby nie płakał, bo "mężczyźni nie płaczą" lub po prostu straszy go klapsami za nieposłuszeństwo. Na co dzień Mikołajek stara się być grzecznym dzieckiem, bo bardzo kocha swoich rodziców i chce im sprawiać powody dumy, co często przynosi odwrotny efekt. Rodzice Mikołajka genialnie odzwierciedlają obraz małżeństwa, w którym nieustannie toczy się mniej lub bardziej dyskretna walka o to, kto tam naprawdę rządzi, bo każde z nich chciałoby mieć ostatnie zdanie. Najczęściej oczywiście wygrywa mama, bo tak naprawdę to ona jest "szyją" w tej relacji i kręci "głową", czyli mężem w taki sposób, by zawsze ostatecznie być górą. Z kolei tata Mikołajka jest w swoim mniemaniu mistrzem w każdej możliwej dziedzinie. Wraz z sąsiadem, panem Blédurt, przechwalają się przed sobą nawzajem nadzwyczajnymi umiejętnościami. Częste konflikty rozwiązują dokładnie tak samo jak Mikołajek i jego koledzy: popychaniem, odkładaniem się i obelgami. Cała książka przepełniona jest mnóstwem ironii sytuacyjnej zarówno w przypadku perypetii dzieci, jak i tej w rozmowach między dorosłymi, którą dodatkowo wzmacnia jej niezrozumienie przez głównego bohatera oraz jego dziecięcą naiwność. Jeśli potrafisz zdystansować się do aktualnej rzeczywistości rodzicielsko-wychowawczej lub potrzebujesz chwilowej odskoczni od wymagań na tej płaszczyźnie, ta książka jest dla Ciebie. Jest ona pięknie wydana - twarda oprawa, oryginalne ilustracje i aż 480 stron z 65 niezbyt długimi opowiadaniami. Na końcu znajdziesz krótkie biografie autorów oraz historię powstania postaci Mikołajka.
Dzisiejsza recenzja dotyczy nowości wydawnictwa Znak Emotikon „Mikołajek. Ale się uśmialiśmy”, czyli zbiór 65 najśmieszniejszych opowiadań, jakie zostały wydane. Oczywiście kwestia umowna liczby, bo w naszych zbiorach są też takie, które tutaj nie zostały zawarte. A może wy macie swoje perełki? Jeżeli chcecie wiedzieć, jak powstał świat Mikołajka? Dlaczego Godfryd czasem szasta pieniędzmi ojca? Kto wymyślił imiona kumpli Mikołajka, a tym bardziej, dlaczego Mikołajek i jego kumple są tak bardzo fantastyczni to tutaj macie to wszystko jak na tacy. Książka jest idealna do rozpoczęcia przygody z Mikołajkiem, a potem pozostanie wam dokupienie pozostałych części. 65 opowiadań, więc jedna na dobranoc, tylko nie biorę odpowiedzialności za to, że wasze pociechy będą chciały spać! :p Zdecydowanie must have każdego młodego mola książkowego. W tej części poza niektórymi już znanymi opowiadaniami znajdują się również archiwalne nigdy dotąd niepublikowane ciekawostki. Cieszę się, że niektóre części Mikołajka są lekturą szkolną. W wasze ręce może trafić około 500 stron oprawione w twardą okładkę. Cofniemy się do samego początku, czyli, od czego i jak zaczęła się przygoda Mikołajka. Kto wpadł na pomysł? I dlaczego mikołajek kiedyś był bezimiennym chłopcem pojawiającym się na rysunkach Sempego. Polecam każdemu bez względu na wiek sugeruje każdemu rodzicowi, żeby kupił dla swojej pociechy tę książkę, bo czytając ją przypomnimy sobie jak sami w jego wieku odwalaliśmy różne dziwne rzeczy oraz często kończyły się surowym okiem dyrektora szkoły bądź rodziców. To cudowny świat opowiadany przez chłopca, którego energia rozwala na wszystkie strony. Ciekawa jestem, czy w waszym dziecinnym świecie był taki odpowiednik Gotfryda, Euzebiusza, Ananiasza, Ludeczki lub Jadwini? Jestem pewna, że tak. <3