Milenium
Opis
Powieść nominowana do najważniejszych nagród science fiction: Hugo, Locusa i Philipa K. Dicka.
Nad Oakland dochodzi do zderzenia dwóch samolotów, a w odległej przyszłości speckomando podróżników w czasie przygotowuje się do przerażającej misji. Nie wszystko idzie jednak zgodnie z planem...
Na miejscu największej katastrofy w dziejach amerykańskiego lotnictwa śledczy Bill Smith dochodzi do coraz bardziej zdumiewających wniosków, zwłaszcza gdy w szczątkach jednej z maszyn znajduje przedmiot, którego pochodzenia nikt nie potrafi wyjaśnić. Mimo wszystko nie spodziewa się, że seria niewytłumaczalnych incydentów wywróci jego życie do góry nogami i zakończy historię świata, jaką znamy.
Napisana z charakterystyczną dla Varleya werwą. Dajcie jej szansę - lepsza niż większość wydawanych obecnie powieści.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Recenzje
Dzień dobry Rzadko trafia się na książkę, która bierze tak zgrany motyw jak podróże w czasie i robi z niego coś zupełnie świeżego, a przy tym cholernie twardego. Jednak w Wydawnictwie Rebis jest to możliwe i takie perełki trafiają w moje ręce co jakiś czas, z czego jestem bardzo dumny, bo moja kolekcja powiększa się coraz bardziej. John Varley w „Milenium” nie bawi się w podchody. Zamiast tego od pierwszych stron wrzuca czytelnika w środek genialnie przemyślanej intrygi, w której stawka rośnie z każdym rozdziałem. To sprawiło, że nie mogłem odłożyć jej na bok, dopóki nie przeczytałem do końca. Fakt miałem zarwaną nockę, ale było warto Według mnie już sama oś fabularna to absolutny majstersztyk, który zmusza do myślenia. Mamy tu ludzi z odległej przyszłości, ale zapomnijcie o lśniących wieżowcach i utopii. Ich świat umiera, jest skażony, a rasa ludzka stoi na krawędzi wymarcia przez błędy genetyczne i zniszczone środowisko. Jedyne, co im zostało, to technologia podróży w czasie. Nie mogą jednak ot tak zmienić historii, bo wywołaliby paradoksy, które zmiotłyby ich z planszy. Znaleźli więc lukę, cofają się do momentów wielkich katastrof lotniczych z XX wieku i uprowadzają pasażerów na sekundy przed uderzeniem samolotu w ziemię. Na miejscu zostawiają idealne, wyhodowane w laboratoriach zwłoki, żeby śledczy niczego nie podejrzewali. Ci uratowani ludzie mają stać się nowym początkiem dla ludzkości na innej planecie. Głównym bohaterem po naszej stronie jest Bill Smith. Facet, który bada katastrofy lotnicze. To nie jest żaden superbohater z plakatów. To gość zmęczony życiem, który widział już zbyt wiele zwęglonych ciał i ludzkiej tragedii, żeby wierzyć w cokolwiek. Kiedy na miejscu jednej z katastrof znajduje przedmiot, który technologicznie wyprzedza naszą epokę o tysiące lat, całe jego poukładane, cyniczne życie rypie się w moment. Po drugiej stronie mamy Louise Baltimore, kobietę kierującą zespołami ratunkowymi z przyszłości. Jej postać idealnie pokazuje, jaką cenę płaci się za tę zabawę z czasem. Louise jest wrakiem człowieka, podtrzymywanym przy życiu przez technologię, zniszczonym psychicznie przez bezwzględność misji, które musi wykonywać. Podobało mi się to, jak Varley podszedł do tematu podróży w czasie. Zazwyczaj w literaturze traktuje się to po macoszujemu, ot, bohater klika guzik i jest w średniowieczu. Tutaj cała operacja przypomina ryzykowny, wojskowy desant. Wszystko musi być zgrane co do sekundy. Każdy fałszywy krok, zostawiony niedopałek papierosa czy zgubiony gadżet w przeszłości wywołuje tak zwane wstrząsy czasowe, które mogą dosłownie rozerwać strukturę rzeczywistości. Kiedy jedna z takich misji kończy się wpadką, zaczyna się genialny wyścig z czasem, gdzie napięcie rośnie z każdą stroną. Książka ma już swoje lata, bo premierę miała w latach 80., ale o dziwo w ogóle nie czuć na niej kurzu. Styl Varleya jest niesamowicie męski, bezpośredni i surowy. Dialogi są ostre, dynamiczne, bez zbędnego koloryzowania i filozofowania o niczym. Autor nie moralizuje, pokazuje po prostu ludzi postawionych pod ścianą, którzy robią potworne rzeczy, żeby ich gatunek mógł przetrwać. To kawał mocnej, dojrzałej literatury z czasów, gdy science fiction miało przede wszystkim opowiadać porywającą historię i stawiać trudne pytania, a nie podlizywać się wszystkim dookoła. Jeśli szukasz czegoś z jajem, to polecam, sięgnij po tę książkę. Polecam
Czy to koniec świata? W „Milenium” Varleya jest brama co przenosi w czasie o 50 tysięcy lat. To nic, że prawo czasowe mówi, że brama może się otworzyć tylko raz w danym czasie. I tak pozwala nam to zobaczyć naszą cywilizację za 50 tysięcy lat! Szczerze, nie ma co oglądać. Powietrze zatrute, mutacje genetyczne, roboty asystenci towarzyszą człowiekowi, ludzie składaki pokryte sztuczną skórą, nie rodzą się dzieci i tylko misje do świata ludzi sprzed tysięcy lat pozwalają współczesnym żyć. Części zamienne są w cenie. To ostatnia epoka przed końcem istnienia ludzkości. Niestety raz na jakiś czas podróżnicy w czasie zostawią coś w przeszłości i powstaje paradoks, sytuacja potencjalnie niebezpieczna. Tak stało się w Oakland w Kalifornii, gdzie po zderzeniu dwóch samolotów speckomando podróżujące w czasie zgubiło praralizator. To niedopuszczalne. Trzeba wrócić i go odzyskać. Wracają więc….Śledczy, badacz katastrof lotniczych, Bill Smith, ten co znalazł artefakt, dziwi się światu. Nie rozumie skąd to i po co? Czy się domyśli, że ktoś przemieszcza się w czasie? Czy ludzie z przyszłości skontaktują się z nim? Jaka jest przyszłość świata? Jak skończy się spotkanie ludzi pochodzących z tak odległych czasów? Książka jest świetna! Bardzo dobry pomysł na fabułę, świeży choć funkcję bramy/ wrót znamy. Język nieskomplikowany. Autor unika nagromadzenia słów fachowych, za to posługuje się humorem, dowcipem, chociaż za wesoło być nie może, bo to katastrofa samolotowa i niebezpieczny paradoks podróży w czasie są w jednym momencie. Sprawdziłam czy nie sfilmowano tej powieści. Otóż w 1989 roku powstał film o tym samym tytule z Krisem Kristoffersonem i Cheryl Ladd w rolach głównych. Obejrzałam. Książka oczywiście lepsza. Zakończenie obu zgodne i przewidywalne, bo tak powinna skończyć się ta historia. A tak zupełnie na marginesie, przydałby się remake tego filmu.
Jeśli lubicie motyw podróży w czasie i serial Dark mam coś dla Was! Milenium to nowość od mojego ulubionego @dom_wydawniczy_rebis Historia toczy się dwutorowo – w przyszłości oraz opisanej przez autora teraźniejszości, czyli latach 80 XX wieku, w których dochodzi do katastrofy lotniczej. Dwa samoloty pasażerskie zderzają się nad Oakland w Kalifornii, a na miejsce wypadku zostaje wysłana specjalna ekipa mająca zbadać jego przyczynę. Na jej czele stoi śledczy Bill Smith, który w miarę rozwoju wypadków dochodzi do coraz bardziej zdumiewających wniosków. W szczątkach maszyn znajduje bowiem dziwny przedmiot, którego pochodzenie jest nieznane i nijak się ma do współczesnej bohaterowi wiedzy technologicznej. Sprawy nie ułatwiają także nagrania z kabiny pilotów tuż przed katastrofą. Drugą bohaterką tej historii jest Louise Baltimore, która żyje w odległej przyszłości, uważanej za ostatnią epokę przed końcem istnienia ludzkości. Kobieta bierze udział w projekcie mającym uratować świat ludzi, polegającym na cofnięciu się w czasie. Czy jednak powstrzymanie apokalipsy jest w ogóle możliwe, a może próba podjęta przez Louise i jej zespół to tylko przesunięcie nieubłaganego końca raptem o ułamek chwili? Milenium to książka międzygatunkowa. Sci-fi w najlepszym wydaniu miesza się tu z wątkami kryminalnymi i thrillerem. Opisy są niezwykle plastyczne, momentami przerażające, jak przedstawienie samej katastrofy i losów ciał jej ofiar czy zbliżającego się końca świata. Nie ma tu chronologii. Wspomnienia dwójki głównych bohaterów trzeba samemu ułożyć w całość niczym puzzle, co moim zdaniem jest bardzo na plus, gdyż czytelnik musi się nagimnastykować, by pojąć całą fabułę. Mroczna, dająca do myślenia w kontekście przyszłości ludzkiego gatunku oraz skłonności człowieka do samozagłady, poruszająca kwestie podróży w czasie i ich wpływu na przyszłość, przeszłość i teraźniejszość. Godna poznania. Polecam!
Milenium jest relacją ze śledztwa dotyczącego ogromnej katastrofy lotniczej spowodowanej zderzeniem dwóch samolotów. Historia została ukazana z punktu widzenia dwójki osób: Billego Smitha, który jest uznanym, ale mający własne problemy śledczym oraz Louis Baltimore, pochodząca z odległej o tysiące lat przyszłości. Mężczyzna szybko odkrywa kolejne niepasujące do siebie elementy układanki w trakcie śledztwa, które są związane z obecnością tajemniczej kobiety. Każda z tych dwóch relacji ukazuje wydarzenia z innego punktu widzenia, czasami nawet cofamy się do jakiś okoliczności i widzimy je z innej perspektywy. Raczej nie sposób się pogubić, co i kiedy się dzieje, ale odkrywanie różnych paradoksów związanych z podróżowaniem w czasie było bardzo interesujące. Z czasem dowiemy się również więcej o samej przyszłości Louis Baltimore, a także dlaczego cofnęła się do XX wieku i z jakiego powodu jest to dla niej takie ważne. Książka Johna Varleya porusza bardzo wiele tematów związanych z podróżowaniem w czasie, przedstawia klasyczne problemy z tym związane i jednocześnie opisuje bardzo odległą przyszłość, w której raczej nikt z nas nie chciałby żyć. Autor bardzo ciekawie i spójnie przedstawia teoretyczne aspekty podróżowania w czasie - począwszy od ograniczeń, po złożone zależności, co można, a czego nie można zrobić, żeby nie zmienić przyszłości, w której żyje Louis Baltimore. Pomimo że sama tematyka podróżowania w czasie była szeroko wykorzystywana w dziesiątkach książek, to przy lekturze Milenium bawiłem się bardzo dobrze. Milenium to dość krótka, ale interesująca książka poruszająca tematykę podróżowania w czasie, z ciekawymi dylematami i tematami do przemyśleń.