31.79
Literatura faktu
Mando
Moc truchleje
Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939–1945
Wydawnictwo:
Mando
Oprawa: Miękka
31,79 zł
Cena rekomendowana: 48,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
Cud Bożego Narodzenia może się wydarzyć wszędzie, nawet za drutami obozów koncentracyjnych W domu pachnie grzybami i makiem, a w pokoju stoi choinka rozświetlona świeczkami, udekorowana aniołami z papieru… – to obraz najpiękniejszych świąt w roku, najbardziej rodzinnych. Był czas, gdy musiały wystarczyć wspomnienia, bo Wigilię trzeba było spędzić w Auschwitz-Birkenau, w obozie Gross-Rosen, w Ravensbrück czy na obczyźnie. Każdy starał się jak mógł, aby choć na chwilę doświadczyć cudu świąt, by nie zabrakło ciepła i nadziei. Sylwia Winnik przytacza świąteczne historie – wzruszające, prawdziwe, bolesne, ale też dające siłę. Wigilia rozgrzewa serca w cichym kolędowaniu, w okruszku czarnego chleba służącego za opłatek. Święta w tych najciemniejszych miejscach świata stawały się niewyczerpanym źródłem nadziei na powrót do normalności. Nastała noc. Jak każda inna obozowa noc. Zaczął prószyć śnieg, opadał na zbroczone ludzką krwią grudy ziemi. Na dachy baraków i krematoriów. Biały, czysty i piękny. Nieskalany. Bóg się rodził, choć nam było bardzo źle. Wtedy ostatni raz przyszedł na świat w okupowanej przez Niemców Polsce. Nasza nadzieja, że przyjdzie nowe, lepsze życie, ziściła się. Doczekałyśmy wolności.
Szczegóły
Tytuł
Moc truchleje
Podtytuł
Święta w cieniu wojny. Historie wigilijne 1939–1945
Autor
Wydawnictwo
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka
Ilość stron
264
Format
20.2x14.2cm
Języki
polski
ISBN
9788327746450
Tytuł oryginału
MOC TRUCHLEJE. ŚWIĘTA W CIENIU WOJNY. HISTORIE WIGILIJNE 1939–1945
Rodzaj
Książka
EAN
9788327746450
Data premiery
2025-10-29
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo WAM
Dodałeś produkt do koszyka
Moc truchleje
31,79 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
To literatura z tych „okolicznościowych”, pisanych z okazji rocznic czy jubileuszy, albo świąt. Sylwia Winnik to autorka, która z niezwykłą wrażliwością oddaje głos świadkom historii, skupiając się na kruchych, ludzkich losach. W swoich publikacjach z nurtu literatury dotykającej tematyki niemieckich obozów koncentracyjnych rzetelny research łączy z głęboką empatią. Jej twórczość charakteryzuje szacunek do prawdy historycznej i narracja, która pozwala zrozumieć osobisty wymiar wojennej traumy. Taką książką jest „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny”. Sięgnąłem po nią nieco później – nie byłem w stanie przeżywać wigilii z bohaterkami Sylwii Winnik w tym samym czasie, co własnej. Musiałem złapać dystans po rodzinnym świętowaniu. „Moc truchleje” to wstrząsające opowieści z okupowanej Polski, obozów i Syberii. Pokazują losy Polaków, którzy musieli zapomnieć o świętach znanych z czasów pokoju, mierząc się z głodem i ukrywaniem przed oprawcami – nie tylko Niemcami, ale i Rosjanami czy Ukraińcami, o czym mówi się coraz głośniej. Każda historia przesiąknięta jest cierpieniem i tęsknotą za Polską oraz wolnością. Jednak najbardziej niesamowite jest to, że w mroku dziejów „Cud Bożego Narodzenia mógł się wydarzyć nawet za drutami obozów”. Z tej książki płynie wiele nauki. Mnie zapadły w pamięć słowa pani Bronisławy: „Marnowanie chleba, wyrzucanie go do śmieci spędza mi sen z powiek. Proszę, drodzy czytelnicy, nie róbcie tego. Zawsze zjadam chleb do ostatniej kromki. Wiem, co to znaczy go nie mieć. Pamiętam, co to znaczy umierać z głodu i pragnąć choćby okruchów. Dzisiaj mam niemal wszystko. Za rzadko to doceniamy”. Te słowa są mi bliskie. Moja Babcia, która była na robotach w Niemczech w fabryce amunicji, i moja Mama, zawsze mówiły mi to samo. Nauczyły mnie znaczyć bochenek znakiem krzyża przed rozkrojeniem. Zostało mi to do dzisiaj, chociaż do Kościoła mi daleko. Kiedy chleb spadnie na ziemię, myślę słowami Norwida: „Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba / Podnoszą z ziemi przez uszanowanie / Dla darów Nieba… / Tęskno mi, Panie…” To lektura, która pozostawia ślad na zawsze. W tych niepewnych czasach uczy nas, że wolność nie jest nikomu dana raz na zawsze.
Już tylko pięć dni zostało do Wigilii - to jakby nic, bo zanim się obejrzymy… będzie już i po świętach. Czy umiemy docenić ten wyjątkowy czas w roku? Dobrze go przeżyć - duchowo, ale też celebrować wspólny czas spędzony z najbliższymi? . Bohaterzy książki autorstwa Sylwii Winnik „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” nie mieli takich możliwości. Większość z nich przynajmniej jedne ze świąt spędzała w obozowym baraku - bez całej tej magii, rodziny, bez dwunastu tradycyjnych potraw… Ale jednak „Boże Narodzenie stanowiło bowiem symbol wspólnoty, a zachowanie tradycji dawało nadzieję.” . To opowieść o ludziach, którzy mimo otaczającej ich wojny, braku środków - bo przecież nie było wtedy co jeść, z niczego stworzyli „coś”! I to dosłownie, jak i w przenośni! Warto, by o nich, o tamtych czasach pamiętać! Pamiętać i doceniać własne tu i teraz, to, że mamy ogromne możliwości, wystarczy je odpowiednio wykorzystać! . „Moc truchleje. Święta w cieniu wojny” to przejmujące, prawdziwe - niekiedy do bólu, opowieści o ludziach. O ich wierze w lepsze jutro - pomimo beznadziejności sytuacji, w których się wtedy znaleźli. O tej nadziei na to, że następne święta będą lepsze! 🙌🏻
Jest to wydanie książki już istniejącej z 2020 roku, gdzie treść rozpoczynamy rokiem 1945 w którym to poznajemy przygotowywania się do wigilii oraz czasu tuż po niej. Są to wydarzenia, jakby przesądy, gdyby określić miała to moja babcia, w które mieszkańcy wierzyli, że przynoszą im obfitość. A jak wiadomo w co się wierzy, to się ukazuje:-) To nie jest opowieść w której szczęście i radość będzie biło z każdej strony. Tutaj ukazany mamy smutek i żal po stracie rodziny. Opisuje nam go kobieta cudownym i delikatnym stylem, jakby głęboko zamyślonym, by utworzyć ze wspomnień coś, co pokolenia pod nią zapamiętają w całej okazałości. Znajdziemy w niej bardzo dużo starych fotografii, które hipnotyzują swoją prostotą, oraz poruszają dogłębnie, gdyż przypominają nam nasze dzieciństwo, wspólne spotkania przy stole, niekiedy nawet i ubóstwo, ale skąpane w uśmiechach, albo w głębokim zamyśleniu. To też zdjęcia dawnych zapisków, których nie potrafiłam rozszyfrować. Każdy rozdział to opowieść świąteczna innej osoby. Tyczą się czasów wojennych, wpierw wspomnień jak pięknie im było zanim doszło do tragedii i czasu już kiedy nie było co ze wspomnień zbierać. Bije tutaj prostota, słowa zwykłych osób, gdzie w obliczu tragedii pozostawał jedynie czar wspomnień. Zdziwiło mnie, że przed samym końcem znalazłam przepisy na potrawy wigilijne. Nie wiem tylko dlaczego, ale mam wrażenie, że tamtejsze składniki w niczym nie przypominają tych naszych, nafaszerowanych chemią i opryskami. Kiedyś bowiem nawozem było konie i krowie łajno, gdzie wszystko rosło jak na drożdżach. Teraz się tego nie używa, że niby szkodzi. Ale opryski i proszkowane nawozy, to już nie szkodzą... Jestem przekonana, że ta książka nawet pomimo tego, że część z nas jest na tyle młodych, że nie kojarzy czasów z trzydzieści lat do tyłu i dalszych, to jednak wywoła w nas taki wszechogarniający smutek. To będzie jak zajrzenie do obcych osób, ale odczuwalnych jakoby najbliższa rodzina. To tutaj ujrzycie jak krzywdząca dla wielu osób była kolęda ,,Cicha noc". Odczuje to zwłaszcza pokolenie żydowskie. Polecam zajrzeć do książki, bo tego czasu i tych wiadomości nie znajdziecie wśród telewizji.