30.54
Kryminał
Filia
Na babski rozum
Wydawnictwo:
Filia
Oprawa: Miękka
30,54 zł
Cena rekomendowana: 50,00 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: poniedziałek 20.07.2026
Opis
NA DWOJE BABKA WRÓŻYŁA? A MOŻE NA TROJE, CZWORO ALBO PIĘCIORO? LICZNA I DOŚĆ UPIORNA RODZINKA, NAWIEDZONY DOM, MIŁOSNA KLĄTWA ORAZ TRUP, KTÓRY SPRAWIA SAME KŁOPOTY. MARTA OBUCH W ZUPEŁNIE NOWEJ ODSŁONIE! JEJ NAJNOWSZA KSIĄŻKA TO KRYMINAŁ RODOWY O TYM, CO KOBIETY PRZEKAZAŁY KOBIETOM. OPRÓCZ POCZUCIA HUMORU, OCZYWIŚCIE… Tosia wyjeżdża na kilka dni za miasto, lecz szybko przekonuje się, że polska wieś wcale nie musi być ani sielska, ani tym bardziej anielska. Pechowy wypadek to dopiero początek problemów, bo wszyscy wokół kłamią albo skrzętnie coś ukrywają. Czy naprawdę nie można już ufać nawet najbliższym? Jednocześnie Tosia musi zająć się odziedziczoną po babci chatą oraz hektarami ziemi, które budzą zainteresowanie podejrzanych typków, a w historii rodzinnej odsłaniane są kolejne mroczne tajemnice. I nikt nie jest pewien, co z nimi zrobić. Tak samo jak nikt nie potrafi wyjaśnić, czemu nocą w chacie słychać kroki i skrzypienie szafy. Przecież duchów nie ma, prawda? Jaki sekret skrywał prapradziadek? Dlaczego znaleziony na torach nieboszczyk ma na ręku zapisany numer telefonu Tosi? Czy naprawdę można samemu tak po prostu otworzyć grób? I jak, do diabła, skutecznie się odkochać, o zgubieniu kilku kilogramów nawet nie wspominając…
Kraj produkcji: PL
Ostrzeżenia:
Brak ostrzeżeń
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
400
Format
13.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788384029640
Rodzaj
Książka
EAN
9788384029640
Data premiery
2026-02-04
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Na babski rozum
30,54 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Nie wiem czy wy też tak macie, ale ja kiedy przeczytam dedykację jaką zapisuje autor ze specjalnym uznaniem i jest ona poruszająca, to od razu inaczej patrzę na nią. To jest też zależne co to za dedykacja, ale jeśli miła i tym bardziej prywatna, to jakoś mnie tak reszta rozczula:-) Książka ta powstała na podstawie poszukiwań rodzinnego drzewa genealogicznego z czego autorka odkryła, że kryło się w nim wiele tajemnic, które opisuje. Przełożyła to na bardzo ciekawą lekturę, która i w nas potrafi odkryć ciekawość co do rodziny, której nigdy się nie poznało. Ja nie poznałam dziadka, gdyż zginął jak babcia była z nim w ciąży oraz rodziny od strony mamy taty, gdyż z jakichś powodów nigdy się o nich nie mówiło. Niby rodzina miała jakieś powody, by urwać te kontakty, ale dlaczego włączają w to dzieci? Czy kiedyś się tego dowiem? Powracając do lektury, wciąż jest utrzymana na poziomie zabawnym, wręcz komediowym, tylko na bardziej skrywanych torach. Jest tu dużo tajemnic do odkrycia i im dalej, tym wychodzi na to, że było ich coraz więcej. Tak sobie myślę, że na hasło ,,pieniądze" oraz ,,spadek", większości osobom szklą się oczy, wyostrza wzrok i słuch. Wtedy pojawiają się różne osoby wielce zainteresowane włościami do nabycia. Kiedy postać napotyka dziwne trudności, nagle pojawiają się w jej kręgu na pierwszy rzut oka nieznajome osoby, które później okazują się być dalszą rodziną. Najtrudniej jest jednak, kiedy pojawia się trup na którego dłoni zapisany jest numer telefonu naszej bohaterki:-) Pytanie brzmi, dlaczego wszyscy interesują się spadkiem? Co takiego w sobie kryje, że każdy chce przejąć go na własność? Czyżby w grę wchodził jakiś skarb? Wcześniejsze książki były obfite w żarty, które mogły być po części prawdziwe. Teraz zaofiarowała nam opowieść na szeroką skalę prawdopodobną w której głównym wątkiem są zwyczajne zyski. Rodzina, która nagle wychodzi z ukrycia jeśli czuje, że może uzyskać coś większego. Przyznajcie, że rzadko kiedy tak nie bywa;-) Ogólnie pomimo wielu postaci z ciekawością poznaje się kolejne, zwłaszcza intencje o których nigdy na początku się nie mówi. Sekretów jest tutaj sporo i odkrywamy je z przyjemnością. Takie najbardziej zabawne sytuacje wiążą się ze strefą porównań czy też opisów wyglądu, bądź zachowania, ewentualnie tłumaczenia czegoś. Jakby ukazują nimi mniejszą ważność dla historii, by tych informacji nie było tak dużo, byśmy zostali nimi rozproszeni. Ja zawsze chętnie się relaksuję przy książkach autorki, dlatego wam ją polecam:-)
Czy można wrócić do rodzinnego domu tylko na chwilę… i wpaść w wir wydarzeń, które wywrócą życie do góry nogami? Na babski rozum udowadnia, że zdecydowanie tak. Antonina „Tosia” Biczak przyjeżdża do Przyrowa, by pomóc mamie w organizacji jej pięćdziesiątych urodzin. Niewinna wizyta szybko zamienia się w prawdziwą lawinę zdarzeń. Bohaterka odkrywa rodzinne sekrety, o których wcześniej nie miała pojęcia — w tym fakt posiadania przez jej rodziców rozległych terenów ziemskich. Jakby tego było mało, podczas spaceru po „włościach” Tosia ulega poważnemu wypadkowi, a pomocy udziela jej… nieznana wcześniej ciotka, chirurg naczyniowa, o której istnieniu w rodzinie nigdy się nie mówiło. To jednak dopiero początek. W tle pojawia się kryminalna zagadka — na pobliskich torach zostaje znalezione ciało mężczyzny, który przed śmiercią zapisał na dłoni numer telefonu Tosi. Do tego dochodzą tajemniczy przybysze zainteresowani zakupem rodzinnej ziemi oraz skomplikowane relacje rodzinne, które zaczynają wychodzić na światło dzienne. A wszystko to przeplatane jest emocjami, dramatami i… momentami pełnymi humoru. Marta Obuch, inspirując się historią własnej rodziny, stworzyła powieść, która łączy w sobie elementy kryminału, sagi rodzinnej i lekkiej komedii obyczajowej. Mimo dużej liczby bohaterów i zawiłych powiązań między nimi, książkę czyta się zaskakująco lekko i z uśmiechem na twarzy. Autorka umiejętnie balansuje między napięciem a humorem, dzięki czemu historia nie przytłacza, a wręcz wciąga coraz bardziej. „Na babski rozum” to opowieść o rodzinnych tajemnicach, trudnych relacjach i przeszłości, która zawsze znajdzie sposób, by o sobie przypomnieć. To także dowód na to, że czasem intuicja — ta tytułowa „babska” — potrafi być najlepszym przewodnikiem. Jeśli lubisz historie z zagadką, ale podane w lekkiej, momentami ironicznej formie — ta książka zdecydowanie jest warta uwagi.
„Na babski rozum” Marty Obuch to książka, która udowadnia, że wyjazd na wieś wcale nie musi oznaczać ciszy, spokoju i sielanki. Tosia przyjeżdża tam tylko na kilka dni, jednak szybko okazuje się, że ta podróż przyniesie jej znacznie więcej wrażeń, niż mogła się spodziewać. Pechowy incydent uruchamia lawinę zdarzeń, a wokół zaczynają pojawiać się ludzie, którzy ewidentnie coś ukrywają. Na bohaterkę czeka również spore wyzwanie - musi zająć się odziedziczoną po babci starą chatą i ziemią, która niespodziewanie budzi zainteresowanie dość podejrzanych osób. Z czasem wychodzą na jaw rodzinne sekrety, o których nikt wcześniej nie mówił głośno. Atmosfera robi się coraz bardziej zagadkowa, zwłaszcza gdy nocą w domu zaczynają rozlegać się niepokojące odgłosy… Czy to tylko wyobraźnia, czy jednak coś więcej? Autorka w świetny sposób łączy lekkie, momentami bardzo zabawne sceny z nutą tajemnicy i rodzinnej historii. Pojawiają się tu pytania, na które trudno znaleźć proste odpowiedzi - dlaczego na torach znaleziono ciało z numerem telefonu Tosi zapisanym na ręce? Co ukrywa przeszłość jej przodków? I czy naprawdę gdzieś zakopana jest skrzynia ze skarbem? Do tego dochodzą sercowe rozterki i codzienne zmagania bohaterki, które sprawiają, że historia staje się jeszcze bardziej życiowa. „Na babski rozum” to powieść pełna zwrotów akcji, tajemnic oraz charakterystycznego humoru Marty Obuch. Czyta się ją lekko i z ciekawością, bo z każdą kolejną stroną pojawiają się nowe tropy i pytania. Jeśli lubicie historie z zagadką w tle, barwnymi bohaterami i sporą dawką ironii, ta książka może być świetną propozycją na przyjemny wieczór z lekturą.
„Na babski rozum” – Marta Obuch to zupełnie nowe oblicze autorki, która tym razem serwuje czytelnikom kryminał rodowy z dużą dawką humoru, tajemnic i rodzinnych sekretów przekazywanych z pokolenia na pokolenie. Główną bohaterką jest Tosia – kobieta, która wyjeżdża na kilka dni na wieś, by zająć się odziedziczoną po babci chatą i ziemią. Szybko okazuje się, że sielski klimat to tylko pozory. Pechowy wypadek uruchamia lawinę zdarzeń, wokół mnożą się niedopowiedzenia, a niemal każdy coś ukrywa. Do tego dochodzi trup z numerem telefonu Tosi zapisanym na ręku, rodzinne tajemnice sięgające pokoleń wstecz, podejrzani „zainteresowani” ziemią oraz niepokojące odgłosy w starym domu. Tosia to bohaterka z krwi i kości – trochę zagubiona, trochę ironiczna, próbująca ogarnąć chaos, który ją otacza. Jej wewnętrzne rozterki – miłosne, rodzinne, a nawet te dotyczące własnej samooceny – nadają historii lekkości i autentyczności. Obok niej pojawia się cała plejada barwnych postaci: osobliwa rodzinka, mieszkańcy wsi, którzy wiedzą więcej, niż mówią, oraz przodkowie, których sekrety wciąż mają wpływ na teraźniejszość. Fabuła łączy elementy kryminału, powieści obyczajowej i lekkiej komedii z nutą grozy. Jest trup, jest zagadka, są rodzinne klątwy i pytania bez odpowiedzi. A nad wszystkim unosi się pytanie: co kobiety w tej rodzinie przekazały sobie przez lata – oprócz poczucia humoru? Styl Marty Obuch jest dynamiczny, pełen ironii i błyskotliwych dialogów. Autorka potrafi zgrabnie połączyć napięcie z humorem, dzięki czemu nawet mroczniejsze momenty nie przytłaczają. Tematyka książki dotyka rodzinnych relacji, dziedzictwa – nie tylko materialnego, ale i emocjonalnego – kobiecej solidarności, miłości, rozczarowań i potrzeby odkrycia prawdy o własnych korzeniach. Podczas czytania towarzyszy ciekawość, rozbawienie i lekki dreszcz niepokoju. To historia, która wciąga zagadką, ale też daje przestrzeń na refleksję nad tym, jak bardzo przeszłość potrafi kształtować teraźniejszość. To kryminał rodowy z elementami komedii i obyczajówki – idealny dla czytelników, którzy lubią tajemnice rodzinne, silne kobiece bohaterki i historie z przymrużeniem oka, ale z dobrze skonstruowaną intrygą. Intrygująca, zabawna i momentami mroczna opowieść o sekretach, które nigdy nie znikają – jeśli lubicie kryminały z charakterem i nutą humoru, po tę książkę zdecydowanie warto sięgnąć.
Jak sądzisz, ile tajemnic potrafi zmieścić jedna rodzinna szafa? Co się stanie, gdy ta szafa zacznie skrzypieć w środku nocy, a tajemnice uciekać? Może odkryłeś(-aś) kiedyś jakąś tajemnicę swojej rodziny? „Na babski rozum” Marty Obuch zmusza do zadania sobie tych pytań i wciąga już od pierwszych stron. Dlatego szybko można się przekonać, że to książka, która potrafi jednocześnie rozbawić, zaintrygować i lekko ukłuć niepokojem. Autorka bierze na warsztat rodzinę, spadek, nawiedzony dom i… trupa, który ma wyjątkowo zły timing. Tosia trafia do Staropola i szybko okazuje się, że sielskość polskiej wsi bywa tylko dekoracją, a pod nią czai się cała kolekcja sekretów, półprawd i przemilczeń. Autorka świetnie balansuje między komedią omyłek a kryminałem rodowym, nie gubiąc tempa ani humoru. Styl Marty Obuch jest lekki, ale nie lekkomyślny. Dialogi potrafią rozbroić, sytuacje są momentami przerysowane, a jednak pod spodem pulsuje temat dziedziczonych historii, klątw (tych dosłownych i tych całkiem zwyczajnych) oraz tego, co kobiety przekazują kobietom - czasem w sekrecie, czasem w milczeniu. Podobało mi się, że śledztwo nie jest tylko pogonią za odpowiedzią „kto i dlaczego”, lecz też wyprawą w głąb drzewa genealogicznego, gdzie każda gałąź może zaskoczyć. Tu przeszłość naprawdę ma głos, czasem skrzypiący jak szafa w środku nocy, a czasem bardzo niewygodny. Podobało mi się, że wątek genealogiczny nie jest suchą wyliczanką faktów, tylko żywą opowieścią o kobietach, ich wyborach, przemilczeniach i małych rodzinnych mitach, które z czasem urastają do rangi legend. Kryminalna intryga nie przygniata ciężarem, raczej napędza ciekawość i sprawia, że łapiesz się na myśli: „jeszcze jeden rozdział, muszę wiedzieć”. Ja dokładnie tak miałam - tempo nie jest zawrotne, ale wystarczająco rytmiczne, by nie odkładać książki na później. Ocena: 8/10 - bo „Na babski rozum” traktuję jak bardzo udany czytelniczy reset: lekki, zabawny, a jednocześnie z drugim dnem, które zostaje w głowie na dłużej. To nie jest powieść, która udaje coś, czym nie jest - ona chce dać rozrywkę, ale przy okazji przypomina, że w każdej rodzinie jest jakaś zamknięta szafa. I czasem naprawdę warto ją otworzyć, nawet jeśli trochę skrzypi.
Swoją najnowszą powieść Marta Obuch określiła dość intrygująco „kryminałem rodowym” zapewne nawiązując do pojęcia „komedia rodowa” – podgatunku komedii familijnej. Opowiadana przez nią historia oparta jest na faktycznych poszukiwaniach jakie sama prowadziła poszukując swoich antenatów. W życie znanych z jej poprzednich powieści postaci wplotła swoje odkrycia i doświadczenia, ubarwiła całość zagadką kryminalną i jeszcze kilkoma innymi wątkami i z tej mieszanki powstała wciągająca, zabawna i relaksująca historia. Poszukiwania genealogiczne pokazane są z jednej strony z przymrużeniem oka, ale jednocześnie w sposób rzeczowy i konkretny. Autorka powołuje się na rzeczywiste źródła, w których takie informacje można odszukać. Przy okazji przedstawia kilka ciekawostek historycznych dotyczących życia na XIX-wiecznej wsi oraz dokumentowania narodzin i zgonów w tym okresie. W wątku kryminalnym zagadka rozwiązywała się jakby sama, a bardziej zajmujące były perypetie policjantów prowadzących śledztwo. Zarys fabuły: Główna bohaterka prawnuczka Antoniego Krzeszowskiego, nomen omen także Antonina, wraz z rodzicami przyjeżdża do Staropola, gdzie wraz z innymi członkami rodziny będą świętować 50-te urodziny jej matki. Kiedy okazało się, że we wsi mieszka przyrodnia siostra matki, o której ani Tosia ani jej ojciec nie mieli pojęcia, kobieta zaczyna się zastanawiać jakie jeszcze tajemnice kryje historia jej rodziny. Rodzina na ten temat mówi niewiele, ale wspominają o ukrytej przez przodków skrzyni, nadprzyrodzonych zdolnościach niektórych z jej krewnych i klątwie ciążącej nad rodziną. Co z tego okaże się prawdą? Czego dowie się Tosia o swojej rodzinie? W powieści odnajdziemy nawiązanie do motywu „traumy pokoleniowej” w pokonaniu której ma pomóc poznanie historii rodziny, relacji w niej panujących i odkrycie rodzinnych tajemnic. Wątek kryminalny związany jest ze znalezionymi na torach w pobliżu Staropola zwłokami mężczyzny, który na dłoni miał zapisany numer telefonu Tosi. Kim jest i co wspólnego ma z panną Biczak? Scenerią opisywanych wydarzeń jest niewielka miejscowość Staropole i pobliskie miasteczko Mstów w powiecie częstochowskich. Podobały mi się wplecione w narrację opisy tych miejsc, które tworzyły letni nastrój i spokojną, sielską wręcz scenerię wydarzeń oraz oddawały klimat niewielkich miejscowości, gdzie wszyscy się znają i wszystko wiedzą o obecnych i dawnych mieszkańcach tych terenów. Powieść „Na babski rozum” napisana jest przystępnym językiem, w lekkim, przekornym stylu, ze swadą i humorem. Narracja jest płynna, akcja płynie swoim niezbyt zawrotnym tempem, ale nie nuży. Pojawiające się zwroty akcji i zbiegi okoliczności urozmaicają ją utrzymując uwagę czytelnika na stałym poziomie. Postacie są charakterystyczne, barwne, przedstawione zostały w sposób żartobliwy i humorystyczny z przerysowaniem niektórych ich cech. Do ich zachowań i postaw podchodzimy z pewną pobłażliwością ze względu na konwencję powieści. Na ogół wszystkie budzą sympatię i pozytywne emocje. Czytając „Na babski rozum” spędziłam miły i przyjemny wieczór, bowiem książka ma charakter głównie ludyczny dostarczając rozrywki i relaksu poprzez komizm sytuacyjny i słowny z udziałem bohaterów. Ta ciepła i lekka opowieść pozwala odpocząć od poważniejszej literatury, choć pozostawia z refleksją, że w wielu rodzinach są tajemnice oczekujące na odkrycie. Myślę, że każdemu z nas przyda się od czasu do czasu coś na poprawę nastroju, dlatego wszystkim polecam lekturę tego „kryminału rodowego”.