Na fali wspomnień
Opis
Pełna nostalgii nowa powieść Magdaleny Witkiewicz!
Powrót do miejsca, w którym trzy dekady wcześniej przeżyła najważniejsze lato swojego życia, może przynieść ukojenie lub otworzyć stare, niezagojone mimo upływu czasu rany.
Monika ma niecałe pięćdziesiąt lat, gdy sypiące się małżeństwo i wypalenie zawodowe sprawiają, że robi coś, na co nie pozwoliła sobie od bardzo dawna – pakuje się i jedzie nad morze. Wiedziona wspomnieniami, dociera do Brzozówki, w której w latach 90. jako nastolatka spędzała wakacje z rodziną: apodyktyczną matką, wycofanym ojcem i złośliwym młodszym bratem. Właśnie tam poznała Marcina. Tam też widziała go po raz ostatni.
Było to lato, które odmieniło los wszystkich, tylko Monika uległa i poszła drogą wyznaczoną przez matkę. Jej życie, mimo że pełne sukcesów i poukładane, wydaje się teraz niepełne. Czy spotkanie z miłością sprzed lat sprawi, że zacznie znowu żałować najważniejszych życiowych decyzji? Czy może wręcz przeciwnie – uświadomi sobie, że jest bardziej podobna do swojej matki, niż chciałaby przyznać? Czy można iść do przodu, gdy przypływ przynosi fale wspomnień i bardzo chcemy dać się im ponieść?
Szczegóły
Recenzje
U koleżanki z instagrama widziałam tą książkę, czytałam jej zachwyty i po prostu nie dało się przejść obok niej obojętnie:-) Ja sama zresztą uwielbiam, kiedy mamy opisane różne czasy z czego ten tęskny co już się wydarzył i ten w którym postacie po pewnym czasie widzą się ponownie. Ja wiem, że nie ma co robić sobie wspomnień, bo wtedy nasze obecne życie uważane jest jako przebywanie we wsteczności, jednak jeśli nastawimy się na to, że skoro kiedyś mogliśmy być szczęśliwi, przypomnimy to sobie i postanowimy ponownie to i szczęście odczuwać w chwili obecnej, to chyba lepszej przyszłości wtedy dla nas nie ma:-) Autorka na samym początku wyraziła swój podziw dla Pana Rogozińskiego, więc kto tego autora jeszcze nie czytał, to sama serdecznie zachęcam do sięgnięcia po jego komicznie prawdziwe historie:-) Następnie weszliśmy do świata, gdzie rodzicom postaci wydawało się, że wiedzą co dla niej jest najlepsze. Nasza postać jednak daje nam zapewnienie, że choćby nasza rodzina chciała dla nas samych tylko dobrych rzeczy, to i tak nie powinniśmy ich słuchać, ponieważ każdy człowiek ma swoje własne potrzeby. Nie wolno żyć tak jak ktoś dla nas zaplanował, bo wtedy nikt nie żyje prawdziwie. Szkoda tych straconych lat, wiele osób się o tym przekonało. Kobieta, którą jest obecnie nabyła powagi i zmarszczek. Ma doświadczenie życiowe, które za pomocą wspomnień opisuje jak wybrane sytuacje nauczyły ją tego, co ma w sobie teraz. Każda życiowa lekcja czy dobra, czy zła, była potrzebna aby nauczyć ją samej spoglądać w przód, nie oczami rodziny czy przyjaciół. Zaznacza nam jak wiele straciła żyjąc pod dyktando innych. Przepełniona wieściami politycznymi od ojca, które w ogóle ją nie interesowały, zabierały jej czas na szczęście, radość , marzenia i swobodę. Nakreśliła nam jak trudno jest wyjść ze schematów przeszłości, skoro nie znało się innej drogi. Obecnie spogląda na mężczyznę, który wciąż pozostał wolny w tym co wybierał i tęsknie zerka na to, czego kiedyś nie miała. Pomimo upływu czasu, siwych włosów i opuszczonego ciała wciąż czuje ten zachwyt co kiedyś. Oczyma wyobraźni widzi to dawnie wyrzeźbioną sylwetkę z którym teraz obszedł się czas. Każdy czytelnik w tych chwilach opisu spojrzy na swoje życie i może do niego dotrze, że mamy określony limit czasu na ziemi. Nikt nie daje pewności, że ktoś z nas tej starości dożyje, dlatego najlepszy czas na spełnianie tego, co zawsze w duszy nam grało jest TERAZ:-) Przepiękna opowieść, która pokazuje, że najważniejsze są nasze myśli, a nie innych:-)
Na ile sami jesteśmy kowalami własnego losu, a w jakim stopniu pozwalamy innym decydować o tym, co dla nas dobre? I czy dajemy się wtłoczyć w czyjeś oczekiwania z wygody, a może ze strachu przed samodzielnym podejmowaniem decyzji? Te pytania nasuwają się automatycznie podczas lektury „Na fali wspomnień” Magdaleny Witkiewicz i tylko od nas zależy, czy odpowiemy sobie na nie szczerze. Monice, głównej bohaterce powieści, żonie, matce dorosłej córki i przede wszystkim właścicielce dużej, osiągającej sukcesy firmy, zajęło kilkadziesiąt lat, by odważyć się spojrzeć na swoje życie przez filtr własnych oczekiwań. Dopiero wtedy dostrzegła, że choć pozornie ma wszystko, to brakuje jej w życiu najważniejszego - jej samej. Czuje dojmującą pustkę i ma wrażenie, że we własnym życiu żyje gdzieś obok, definiowana jedynie przez swoją efektywność i niezawodność. Wiedziona potrzebą ucieczki od przytłaczającej codzienności, wraca tam, gdzie trzydzieści lat temu była najszczęśliwsza, do nadmorskiej Brzozówki. To tu ponownie spotyka Marcina, swoją dawną, wakacyjną miłość. I okazuje się, że wystarczy usiąść na tym samym murku co przed laty, z papierową torebką frytek, by natychmiast wróciły dawne zapachy, emocje i wspomnienie dziewczyny, która wierzyła, że świat stoi przed nią otworem. Dzięki pierwszoosobowej narracji, toczącej się w dwóch liniach czasowych, angażujemy się w romantyczne spotkanie po latach, ale cofamy się też do klimatycznych lat dziewięćdziesiątych – czasu przemian, które jednych przytłaczały, a innych porywały swoimi możliwościami. Rodzina Moniki jest niczym lustro, w którym może przejrzeć się wiele żyjących w tamtym okresie osób. A jej matka jest jedną z tych, którzy nie boją się ryzyka i już mają plan, jak wykorzystać nadarzające się możliwości. Jasno sprecyzowany plan na życie ma również wobec swojej córki… To bardzo dojrzała powieść o życiowych wyborach, których konsekwencji nigdy nie znamy, które kierują nas na obraną drogę, zostawiając czasami z myślą: „a co by było, gdybyśmy skręcili w drugą stronę?”. Znalazłam w niej wiele życiowych mądrości i impuls do rozmyślań nad własnymi wyborami. Uśmiech nostalgii budziła we mnie młodzieńcza fascynacja Moniki i Marcina, a trudna relacja apodyktycznej matki z poddającą się biernie córką wręcz napawała złością. Z tej pachnącej morzem opowieści płynie jednak niezwykle piękna lekcja. Że czasami trzeba fizycznie i emocjonalnie wrócić do przeszłości, by wreszcie móc ruszyć naprzód. Czasami trzeba też domknąć to, co przed laty zostało nagle urwane, by w pełni docenić teraźniejszość i przewartościować swoje priorytety. Ta powieść ma w sobie powiew lata, pierwszej miłości, ale i głęboką mądrość, która przypomina, że prawdziwe szczęście odnajdziemy dopiero wtedy, gdy odważymy się wziąć ster we własne ręce i po prostu być sobą.
W życiu każdego człowieka istnieją miejsca, do których wraca się nie tyle fizycznie, ile pamięcią. Czasem jest to zapach wakacyjnego lata, dźwięk piosenki usłyszanej po latach albo krajobraz, który nagle otwiera drzwi do przeszłości. W powieści „Na fali wspomnień” Magdalena Witkiewicz pokazuje, że wspomnienia nie są jedynie zapisem minionych wydarzeń. Są żywą częścią naszej tożsamości, nieustannie wpływającą na decyzje podejmowane tu i teraz. Monika, główna bohaterka powieści, znajduje się w momencie życiowego przesilenia. Jej codzienność przypomina spokojne morze oglądane z daleka — pozornie stabilne i przewidywalne. Jednak pod powierzchnią kryją się niewypowiedziane rozczarowania, utracone marzenia i pytania, które przez lata pozostawały bez odpowiedzi. Powrót do miejsca związanego z młodością staje się więc czymś więcej niż podróżą. To symboliczne zejście w głąb własnej pamięci. Witkiewicz buduje swoją opowieść wokół jednego z najbardziej uniwersalnych ludzkich doświadczeń: tęsknoty za tym, co mogło się wydarzyć. Wspomnienia w tej powieści nie są wiernym zapisem przeszłości. Są raczej próbą zrozumienia siebie poprzez dawne wybory. Bohaterka nie wraca do młodości dlatego, że była ona idealna. Wraca, ponieważ dopiero z perspektywy czasu dostrzega znaczenie wydarzeń, które ją ukształtowały. Szczególną rolę odgrywa tutaj morze. Nie jest ono jedynie dekoracją dla wydarzeń. Staje się metaforą ludzkiej pamięci. Fale nieustannie wracają do brzegu, podobnie jak wspomnienia powracają do naszej świadomości, nawet jeśli próbujemy je odsunąć. Morze symbolizuje również czas — pozornie niezmienny, a jednak stale będący w ruchu. Każda fala jest inna, tak jak każde kolejne spojrzenie na własną przeszłość przynosi nowe znaczenia. Autorka porusza także temat kobiecej tożsamości. Monika reprezentuje pokolenie kobiet, które często definiowały siebie poprzez role społeczne: żony, matki, pracownicy. W pewnym momencie życia pojawia się jednak pytanie o własne „ja”, ukryte pod warstwami obowiązków i oczekiwań. Kryzys bohaterki nie jest oznaką słabości, lecz początkiem procesu samopoznania. Powrót do wspomnień okazuje się konieczny, by mogła odzyskać kontakt z osobą, którą była, zanim zaczęła spełniać cudze oczekiwania. Najbardziej poruszającym aspektem powieści jest jednak jej refleksja nad przemijaniem. Witkiewicz nie idealizuje młodości ani nie przedstawia przeszłości jako utraconego raju. Przeciwnie — pokazuje, że dojrzałość daje możliwość spojrzenia na własne życie z większą świadomością. Człowiek nie może zmienić dawnych decyzji, ale może zmienić sposób, w jaki je rozumie. To właśnie dlatego wspomnienia bywają wyzwalające. Nie dlatego, że pozwalają wrócić do przeszłości, lecz dlatego, że pomagają pogodzić się z nią. „Na fali wspomnień” jest więc czymś więcej niż powieścią obyczajową. To opowieść o spotkaniu z samym sobą — tym dawnym i tym obecnym. Magdalena Witkiewicz przypomina, że życie nie składa się wyłącznie z wydarzeń, lecz również z pamięci o nich. A czasem, aby odnaleźć drogę naprzód, trzeba najpierw odważyć się spojrzeć za siebie. Jak fale wracające do brzegu, tak i nasze wspomnienia powracają nie po to, by zatrzymać nas w przeszłości, ale by pomóc nam lepiej zrozumieć teraźniejszość.
Czy zastanawialiście się, co by było, gdybyście kiedyś podjęli inne decyzje? Przed takim dokonanym faktem staje Monika - kobieta przed pięćdziesiątką, której małżeństwo zmierza ku końcowi, a wypalenie zawodowe daje impuls do spakowania się i wyjazdu nad morze. To w Brzozówce w latach 90-tych spędziła lato z rodziną: apodyktyczną matką, wycofanym ojcem i złośliwym młodszym bratem. Tam poznała Marcina. Jednak matka wybrała dla niej inną drogę. Czy po latach będzie żałować podjętych wówczas decyzji? Powrót do miejsca, które mocno zmieniło nasze życie, może dać nam ukojenie, przynieść ulgę, ale też otworzyć niezagojone rany. A wtedy będziemy znowu żałować życiowych decyzji. Czas bowiem nie zawsze zaciera to, co boli, za czym tęsknimy. Przyjrzymy się trudnej relacji matka-córka. Autorka przedstawiła obraz kobiety, która spełniała oczekiwania i marzenia matki. Większość matek wybierając dla (za) nas drogę, chce dla nas najlepiej albo wydaje się im, że tak będzie lepiej. I nagle po latach budzimy się jakby z letargu. "Buty", w które weszliśmy, już na nas nie pasują... Czy Monika, mając też córkę, nie powiela schematu swojej matki? Historia ta przypomina, że to nasze życie, nie naszych matek. Chociaż bardzo je kochamy, powinniśmy żyć po swojemu, podążając własną ścieżką. Jednak to miłość będzie odgrywać w tej książce pierwsze skrzypce - uczucie nastoletnie, jak i to po latach, z noszonymi w sercu żalami. Czy można iść do przodu, kiedy wspomnienia tak mocno nas trzymają i karzą skonfrontować się z nimi? Czy możliwe jest wybaczenie samemu sobie? Magdalena Witkiewicz oparła fabułę powieści na fundamentach sentymentu i nostalgii. Początkowo unoszeni jesteśmy łagodną falą, by w miarę rozwoju akcji zostać porwanymi w głębiny emocji. Wraz z bohaterami oddamy się wspomnieniom, odkryjemy również sporo sekretów. Mimo trudnych tematów książka nie przytłacza, niesie sporo optymizmu i nadziei. "Na fali wspomnień" to ciepła, nostalgiczna powieść o powrotach do miejsca i tego co było, o walce i tworzeniu przyszłości na własnych zasadach. Czasem warto dać się ponieść fali wspomnień... I nawet jeśli lektura w tym momencie do Was nie trafi, dajcie jej szansę za jakiś czas, za kilka lat. Będziecie bogatsi o nowe doświadczenia, które staną się niejako łącznikiem z bohaterami tej historii.
💛„Na fali wspomnień” jest historią dojrzałej kobiety,której życie od zawsze było kierowane przez mamę.Mimo spełnienia zawodowego i prywatnego czuje,że jej coś uciekło. Powrót do miejsca sprzed trzydziestu lat i spotkaniu mężczyzny o której się nie zapomniało daje jej szansę,aby przemyśleć swoje życie,decyzje oraz przyszłość,która powinna być tylko jej. 💛Opowieść to nostalgiczna opowieść o pozwoleniu bliskim na podejmowanie i kierowaniu swym życiem. To także opowieść o konsekwencjach poznanej prawdy i odkryciu tego,co się ma wraz z walką o siebie. Walki,by przyszłość była spokojniejsza,tworząc ją na własnych zasadach. To również powrót do wspomnień w miejscu,które jest oazą spokojnu i fal,które uspakajają. 💛„Na fali wspomnień” jest piękną i życiową historią o bohaterce,która po latach pozwala na szaleństwo,by wreszcie żyć po swojemu. Odkrywa prawdę i staje się silniejsza,aby odnaleźć spokój ducha. Piękna opowieść,która skłania do refleksji i pokazuje,żeby nie dać się manipulować i żyć na własnych zasadach😌 💛Czytajcie-polecam