Noc wigilijnych cudów
+ czas dostawy
Opis
W święta marzenia są na wyciągnięcie ręki W Zalesianach, malowniczej miejscowości na Podlasiu, znajduje się mały sklepik z pamiątkami. Jego właściciel, dostojny pan Franciszek, ma jedno marzenie: spędzić święta Bożego Narodzenia z dawną ukochaną, Klarą. Pomimo upływu lat postanawia ją odszukać, więc zgłasza się po pomoc do detektywa Zawady. Franciszek nie jest jednak jedyną osobą w Zalesianach, która liczy na świąteczny cud. Na tej liście można spokojnie umieścić jeszcze kilku mieszkańców miasteczka: Aleksandrę o rozdartym sercu, Karola, który pragnie rozliczyć się z przeszłością oraz Natalię, przygotowującą się do roli mamy. Boże Narodzenie to magiczny czas, w którym dzieją się rzeczy niemożliwe. Każda z tych osób wkrótce przekona się, że cudom też trzeba czasem pomóc.
Szczegóły
Recenzje
Książki autorki mają w sobie pewnego rodzaju magię oraz spokój z domieszką delikatności. Jej historie bardzo przypominają mi książki pani Wioletty Piaseckiej. Ona też przedstawia przygody kliku osób, aby na koniec mogły się złączyć w całość:-) Poznajcie zatem opowieść o ludziach, którzy żyją złudzeniami. Los naznaczył ich zmarszczkami i rozdzielił w sposób, który nie ma nic do zmiany. Są tu gdzieś myśli o szczęściu, chwilach rozkosznych w czasie uczucia wyjątkowości i pamięci, która pewne twarze pozostawiła niezmienne. Jest tutaj przeszłość niezapomniana, która kończąc ostatnią stronę chciałaby miejsce marzeń podarować innym, by na swój sposób złożyli swoje puzzle, z których wszystko można zbudować. Czasami nawet życie. Jest to też opowieść o bardzo zazdrosnej kobiecie, która pomimo niewiniątka skąpanego pod fałdkami jej miękkości, wciąż nosi obawy o swój związek. Niby wierzy, ale potrzebuje zapewnienia. Niby wymawia nie, ale całą sobą krzyczy TAK! To też problemy, które mogą dotyczyć każdego z nas. Gdzie nie chcemy się żegnać, nie pragniemy niczego zmieniać, a los jakby sobie z nich drwił. Uwielbiałam tutaj przemowy pewnego starszego pana, który potrafił mieć rozwiązanie każdego problemu jak na dłoni. To bardzo mądra postać, utkana z dobroci i miłości dla innych. Taki dobry duszek, który wie, że nadszedł czas zmiany. ,,Franciszek dostrzegł smutny blask jego oczu i od razu domyślił się całej prawdy." Pomiędzy tymi wszystkimi problemami pojawiają się święta na horyzoncie. Czas na ubieranie choinki, założenie bombki, by blaskiem rozjaśniała pokój. To czas wspomnień, dobrych rad, niepewnych sytuacji, słów bez zapewnienia, zaskakujących propozycji i nowych zwyczajów, by za rok przyjść w dokładnie to samo miejsce z tą samą osobą u boku. Przepiękna opowieść, która potrafi rozjaśnić nam w głowach. Czasami ukazuje rzeczy jak ze snu, by następnie rzeczywistość stanęła otworem i wywołała myśli, że jednak nie wszystko stracone, że zawsze jest możliwość zmiany na lepsze. To wszystko leży gdzieś głęboko w nich, czasami zakopane pod smutkiem z przeszłości lub niepewnością przyszłości. Nie każdy zauważa tutaj, że istnieje jakieś teraz. Po za panem Franciszkiem:-) Czytałam ją z przyjemnością, duszą na dłoni wtuloną w bolesność wydarzeń i mgliste wyobrażenia tego, co chcieliby ponownie ujrzeć. Bywa bowiem, że podmuch wiatru rozwiewa je szybciej niczym parę z ust w zimowy dzień. Klimat chłodnej pory roku był podkreślony za każdym razem. Przewijał się na dworze, w płatkach śniegu za oknem, lub na ubraniu. Czasami znikał jak nadzieja, lub zostawał na dłużej jak ich pragnienia. Bardzo się przy niej rozkojarzyłam, a porównania zatarły się w moim wnętrzu. Jednym słowem PRZEPIĘKNA:-)
Zalesiany pomału szykują się na święta Bożego Narodzenia, a tym czasem między Olą i Karolem oraz Natalką i Bartkiem dochodzi do spięć. Miały to być pierwsze, wspólne święta obu par. Czy uda się do tego czasu zażegnać spory i wyjaśnić nieporozumienia? Również pan Franciszek wyczekuje tegorocznej wigilii przeczuwając, że w końcu odnajdzie ukochaną z przeszłości. Natomiast Janusz powoli traci już nadzieję na powrót żony i dzieci. Kobieta wątpi w jego przemianę i postanawia wystąpić o rozwód. Jednak w każdej z tych osób, gdzieś głęboko w sercu tkwi mała iskierka niosąca nadzieję na bożonarodzeniowy cud, choć nie każdy z nich zdaje sobie z tego sprawę. Czy ta wyjątkowa noc w roku stanie się dla mieszkańców Zalesian czasem, który wniesie światło w ich życie? "Noc wigilijnych cudów" to piękna, wzruszająca, ale i przywołująca nie jednokrotnie uśmiech, opowieść o niegasnącej nadziei. Jest kontynuacją losu bohaterów, których znamy z pierwszej części zatytułowanej "Noc spadających gwiazd". Autorka zaprasza nas do małej miejscowości na Podlasiu, gdzie znajduje się klimatyczny sklepik z pamiątkami, zwany przez jedną z bohaterek powieści, sklepikiem marzeń. Tutaj każdy znajdzie dobre słowo, szczery uśmiech, i nie wyjdzie ze sklepu z pustymi rękami, choćby nie miał grosza przy duszy. Już pan Franciszek o to zadba. Całość fabuły jaką wyczarowała autorka otula nadzieją, rozgrzewa serca zmarznięte przez samotność, zdradę, rozczarowanie, tęsknotę. Na przykładzie wykreowanych bohaterów, z którymi bardzo się zaprzyjaźniłam, pani Marta przekonuje czytelnika o potędze miłości, przyjaźni, wiary w człowieka wypływającej z otwartego serca, a od tego już tylko krok, by rozjaśnić mroki czyjegoś życia. Jeśli tylko damy szansę sobie i innym. Polecam wam kochani obie części 💙 piękna lektura na zimowe wieczory.