33.19
Kryminał
Skarpa Warszawska
Nowojorski krzyk
Wydawnictwo:
Skarpa Warszawska
Oprawa: Miękka
33,19 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: 1-3 dni robocze
+ czas dostawy
+ czas dostawy
Opis
Co jest bardziej niepokojące – złowieszczy krzyk czy przejmująca cisza?
Kto może mocniej zranić – przyjaciel czy wróg?
Danielle Hardy jest początkującą pisarką, od roku mieszka i studiuje w Nowym Jorku, ale wciąż nie potrafi się odnaleźć w wielkim mieście. Właśnie rozstała się z chłopakiem, którego przyłapała na zdradzie, i dopiero teraz dostrzega, jak bardzo była przez niego zastraszona i zmanipulowana.
W ramach oderwania się do nieprzyjemnego incydentu, jej przyjaciółka, Molly, zaprasza Danny na imprezę. Poznaje podczas niej dwie intrygujące osoby - Davida, redaktora nowojorskiej gazety, który bardzo chce się zbliżyć do dziewczyny i wprowadzić ją w literackie kręgi, oraz Vincenta, zagubionego i przytłoczonego pracą malarza, skrywającego wiele tajemnic.
Z dnia na dzień spokojne życie Danny diametralnie się zmienia. Ktoś ją szpieguje, grozi jej, aż w końcu brutalnie napada jej znajomego. Danny sądzi, że to przypadek, do momentu jednak, gdy zostaje wplątana w zbrodnię, z powodu której poznaje ją cały Nowy Jork.
Kto może mocniej zranić – przyjaciel czy wróg?
Danielle Hardy jest początkującą pisarką, od roku mieszka i studiuje w Nowym Jorku, ale wciąż nie potrafi się odnaleźć w wielkim mieście. Właśnie rozstała się z chłopakiem, którego przyłapała na zdradzie, i dopiero teraz dostrzega, jak bardzo była przez niego zastraszona i zmanipulowana.
W ramach oderwania się do nieprzyjemnego incydentu, jej przyjaciółka, Molly, zaprasza Danny na imprezę. Poznaje podczas niej dwie intrygujące osoby - Davida, redaktora nowojorskiej gazety, który bardzo chce się zbliżyć do dziewczyny i wprowadzić ją w literackie kręgi, oraz Vincenta, zagubionego i przytłoczonego pracą malarza, skrywającego wiele tajemnic.
Z dnia na dzień spokojne życie Danny diametralnie się zmienia. Ktoś ją szpieguje, grozi jej, aż w końcu brutalnie napada jej znajomego. Danny sądzi, że to przypadek, do momentu jednak, gdy zostaje wplątana w zbrodnię, z powodu której poznaje ją cały Nowy Jork.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka
Ilość stron
336
Format
13.5 x 20.5 cm
ISBN
978-83-8329-962-4
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788383299624
Data premiery
2025-09-24
Kraj produkcji
PL
Producent
Agencja Wydawniczo-Reklamowa Skarpa Warszawska Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Nowojorski krzyk
33,19 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Co bardziej paraliżuje – złowieszczy krzyk, który ostrzega przed nadchodzącym niebezpieczeństwem, czy może właśnie ta przejmująca cisza, która otacza ofiarę, gdy zagrożenie jest już niewidzialne, ale wciąż blisko? To pytanie, które nieustannie towarzyszy lekturze „Nowojorskiego krzyku” autorstwa Kaźmierczaka, psychologicznego thrillera, który osadza lęk i samotność w dusznej scenerii Manhattanu. Książka skupia się na Danielle Hardy, początkującej pisarce, która próbuje odnaleźć swój kąt w Nowym Jorku. Jej dotychczasowe życie było naznaczone bolesnym rozstaniem, które ujawniło skalę manipulacji i zastraszania ze strony byłego chłopaka. Ta świeża rana sprawia, że Danny jest wrażliwa, ale jednocześnie niezwykle podatna na wpływy, co czyni ją idealnym celem dla kogoś, kto chce wykorzystać jej zagubienie. Czytając te fragmenty, niemal fizycznie odczuwa się jej dyskomfort i poczucie dezorientacji w wielkim, obcym mieście. Odskocznia od problemów w postaci imprezy, na którą zaprasza ją przyjaciółka, Molly, wprowadza do życia Danny dwie intrygujące, lecz równie niepokojące męskie postacie. Jest David, wpływowy redaktor, który obiecuje drzwi do literackiego świata, ale jednocześnie wydaje się zbyt natarczywy i zaborczy. Obok niego pojawia się Vincent – malarz, skryty, zamknięty w sobie i wyraźnie przytłoczony własnymi sekretami. Obaj mężczyźni stanowią bieguny – jeden jest widocznym, pociągającym zagrożeniem, drugi cichym, ukrytym niepokojem. Rodzi się tu drugie kluczowe pytanie, jakie stawia powieść: kto może mocniej zranić – przyjaciel, który zna Twoje słabości, czy wróg, którego intencje są jasne? To, co zaczyna się jako próba uporania się z przeszłością, szybko przeradza się w serię niepokojących zdarzeń: szpiegowanie, anonimowe groźby, a w końcu brutalny atak na znajomego. Początkowo Danny uważa to za zbieg okoliczności, jednak z każdym kolejnym rozdziałem napięcie narasta, a czytelnik ma wrażenie, że faktycznie obserwuje prawdziwą dziewczynę, która trafia w sam środek tragicznych wydarzeń wbrew własnej woli. Kaźmierczak z wielką precyzją buduje psychologiczny portret Danielle. Daleka od bycia stereotypową, idealną bohaterką, Danny popełnia błędy, ulega strachowi i jest pełna wątpliwości. Ta autentyczność sprawia, że z łatwością można się z nią emocjonalnie utożsamić, kibicując jej w najtrudniejszych chwilach. Autor doskonale wykorzystuje znane motywy z gatunku thrillera, podając je jednak w świeżej i angażującej formie. Nowy Jork, miasto, które nigdy nie śpi, jawi się tutaj nie jako symbol wolności, lecz jako duszny labirynt pełen cieni, w którym każdy kąt może skrywać zagrożenie. Fabuła rozwija się w tempie, które na początku może wydawać się wolniejsze, ale jest to celowy zabieg – napięcie budowane jest powoli, warstwa po warstwie. To sprawia, że finał jest prawdziwie uderzający i wywołuje silniejsze doznania. Kaźmierczak z wyczuciem porusza też temat długiej drogi do stanięcia na nogi po ucieczce z kręgu przemocy. Książka subtelnie przypomina, że osoby, które ledwo co wyrwały się ze szponów manipulacji, są wciąż niezwykle łatwym celem dla kolejnych drapieżników. Zakończenie „Nowojorskiego krzyku” to mieszanka ulgi, że prawda została ujawniona, ale i lekkiego, niepokojącego zgrzytu. Jest to ten typ finału, który rezonuje w głowie jeszcze długo po odłożeniu książki na półkę. Nie jest to lektura łatwa, ale właśnie w tej sile i głębi tkwi jej największa wartość. To porywająca opowieść o lęku, samotności, nieprzewidywalności życia, a zarazem o wewnętrznej odwadze, która pozwala szukać własnej drogi w świecie nieustannie testującym nasze granice.
Do przeczytania tej historii skłonił mnie opis wydawcy, zwłaszcza pierwsze pytanie z niego - „Co jest bardziej niepokojące - złowieszczy krzyk czy przejmująca cisza?” i okładka ksiażki, która jest niezwykle intrygująca - szara, brudna ulica Nowego Jorku, a środkiem podąża kobieta w czerwonym płaszczu. I te krople krwi na tytule… Przyciągnęło mnie to jak magnes. Z przyjemnością zatopiłam się w lekturze, by poznać odpowiedź zarówno na to pierwsze pytanie jak i drugie, które jest nie mniej intrygujące - „Kto może mocniej zranić - wróg czy przyjaciel?” Kochani ta historia przenosi nas czytelników do Nowego Jorku - miasta, które kojarzy się ze spełnianiem marzeń i sukcesami. Tak jest kreowane i tak postrzega je w większości ludzi. Jednak to miasto marzeń ma też swoje drugie oblicze - szare, brudne, pełne kłamstwa i obłudy ludzkiej. W takim mieście mieszka główna bohaterka Danielle Hardy - studentka i początkująca pisarka. Młoda kobieta ma za sobą bolesne rozstanie z dotychczasowym partnerem i jedyne czego pragnie to spokoju. Jej przyjaciółka zaprasza ją na imprezę, gdzie poznaje dwóch mężczyzn. Davida ambitnego redaktora gazety i Vincenta malarza, o niepokojącym spojrzeniu. Który z nich bardziej zaintrygował Daniell? Nie mogę wam powiedzieć, ale zdradzę, że ten wieczór zmienił wszystko w jej życiu. Obie te znajomości odsłoniły przed nią nowe nieznane jej dotychczas oblicza ludzkiej natury. Od pierwszej strony autor daje odczuć, że będzie duszno. Z pozoru nic nie znaczące sytuacje okazują się tylko wstępem do czegoś więcej, to po prostu się czuje. To drugie dno. A z każdą kolejną sceną, napięcie tylko narasta. Nie jest to jednak efekt krwawych scen, chociaż i takich tu nie brakuje, ale przez atmosferę jaką wykreował Maciej Kaźmierczak, ciągłego zagrożenia. „Nowojorski krzyk” to wciągający thriller psychologiczny, w którym tempo akcji przeplata się z emocjami sięgającymi zenitu. Lęki bohaterki czuje się wręcz pod skórą. Z obserwatorki staje się uczestnikiem wydarzeń, a te niepostrzeżenie wymykają się jej spod kontroli. Ta historia świetnie pokazuje, że czasem największe zagrożenie kryje się nie w ciemnych zaułkach miasta, lecz w ludziach, których wpuszczamy do swojego życia. Mroczna, niepokojąca i doskonale napisana – stanowi świetny początek serii, po którym chce się więcej. Ja na pewno będę wypatrywać drugiego tomu. Polecam 🥰 Cytaty: „Wiedziałam już, że nikomu więcej nie uwierzę, nikogo więcej nie dopuszczę do siebie tak blisko. Przed nikim się nie otworzę. Siebie samą już do końca życia miałam znać tylko ja. Nikt inny.” „Oszukiwali siebie, że są dobrymi ludźmi, jednocześnie wszystko, co złe, zrzucając na mnie. To był system mający zagłuszyć ich sumienia, zatuszować zatuszować fakt, że nie potrafią zaakceptować własnych ułomności i złych decyzji.”
"Nowojorski krzyk" Macieja Kaźmierczaka to thriller psychologiczny, który wzbudził we mnie skrajne emocje. Główną bohaterką jest Danielle Hardy, początkująca pisarka z Polski, która próbuje odnaleźć się w Nowym Jorku. Jej życie gwałtownie się komplikuje po rozstaniu z toksycznym chłopakiem i spotkaniu na imprezie dwóch intrygujących mężczyzn, Davida, redaktora, oraz Vincenta, malarza. Wkrótce ktoś zaczyna ją śledzić i grozić jej, a Danny zostaje wplątana w zbrodnię. Powieść warto pochwalić za przyjemny, lekki styl autora, który ułatwia czytanie, krótkie rozdziały, które podnoszą dynamikę i powodują, że książka wciąga, skupienie na psychologii postaci i budowanie napięcia poprzez ciszę oraz niepokój, a nie przez efekciarskie zwroty akcji. 🎯Dla kogo jest ta książka? Dla miłośników wolno rozwijających się thrillerów psychologicznych, którzy bardziej od akcji cenią sobie atmosferę niepokoju i wgląd w psychikę bohaterów, czytelników, którzy nie mają nic przeciwko otwartym zakończeniom i planują sięgnąć po kolejny tom serii, fanów Macieja Kaźmierczaka, którzy chcą zapoznać się z jego najnowszą twórczością. Którzy czytelnicy mogą być rozczarowani? Osoby oczekujące dynamicznej akcji i typowego kryminału od pierwszej strony, czytelnicy, dla których wiarygodne tło i głęboko zarysowani bohaterowie są kluczowi, wszyscy, którzy nie lubią niedomkniętych wątków i wolą samodzielne, pełne historie. "Nowojorski krzyk" to książka, która z jjednej strony oferuje klimat niepokoju i lekki styl, z drugiej rozczarowuje bardzo wolnym tempem i mało angażującą główną bohaterką. Moja ocena: 7/10 🌟 Nie jest to zła książka, ale niestety też nie potrafiła wzbudzić we mnie większych emocji. Dajcie znać czy sięgacie po thrillery psychologiczne regularnie? BRUNETTE BOOKS
Czy bardziej przeraża Cię nagły, przeszywający krzyk, czy może dławiąca cisza, która przychodzi po nim? To właśnie od tego pytania zaczyna się moja przygoda z „Nowojorskim krzykiem” Macieja Kaźmierczaka - książką, która próbuje balansować na granicy thrillera psychologicznego i kryminału, a jednocześnie mocno zagłębia się w psychikę bohaterki. Danielle Hardy - młoda dziewczyna z ambicjami literackimi - to postać, która od początku budzi we mnie mieszane uczucia. Z jednej strony jest niezwykle krucha, niepewna siebie, naznaczona trudną przeszłością i doświadczeniami w toksycznym związku. Z drugiej - obserwujemy jej powolną przemianę, proces wychodzenia z cienia, w którym pozostawała zbyt długo. Ten kontrast jest mocnym punktem powieści - Kaźmierczak pokazuje, że trauma i strach mogą być jednocześnie siłą napędową do zmiany. Akcja zaczyna się dość spokojnie - domówka u przyjaciółki Molly, spotkanie z Davidem i Vincentem, które wydają się niczym więcej niż zwyczajnymi epizodami z nowojorskiego życia młodych ludzi. Ale to właśnie te pozornie błahe chwile otwierają drzwi do koszmaru. Danielle zaczyna być obserwowana, otrzymuje pogróżki, a z czasem zostaje uwikłana w sprawy, które sprawiają, że jej życie zostaje wystawione na próbę, a Nowy Jork zaczyna przypominać labirynt pełen cieni, z których każdy może okazać się groźny. To, co mocno wybrzmiewa w „Nowojorskim krzyku”, to klimat niepewności. Autor nie stawia od razu na mocne, szokujące sceny - zamiast tego długo buduje tło, pozwala nam wejść w głowę Danielle, poczuć jej lęki i zobaczyć, jak kruche jest poczucie bezpieczeństwa. Z jednej strony to plus - bo rzeczywiście mogłam odczuwać coraz mocniej narastający niepokój - z drugiej, momentami brakowało mi dynamiki. Fabuła płynęła powoli, a kiedy spodziewałam się prawdziwego wybuchu, czasami dostawałam jedynie kolejną sugestię czy subtelny znak, że coś się czai tuż za rogiem. Nie mogę jednak odmówić tej książce jednego - potrafi wzbudzić dyskomfort. Pytałam sama siebie: kto jest przyjacielem, a kto wrogiem? Na ile dobrze znam ludzi wokół mnie? Czy można ufać, skoro nawet ci najbliżsi potrafią okazać się zagrożeniem? I choć zakończenie zostawia poczucie niedosytu, niepewności, i to właśnie ta niepewność sprawiła, że historia długo we mnie rezonowała. „Nowojorski krzyk” nie jest thrillerem, który od pierwszych stron rzuca czytelnika w wir wydarzeń. To raczej powolne osuwanie się w mrok, w którym każdy detal ma znaczenie, a najgłośniej krzyczy nie dźwięk - lecz cisza. Ocena: 7/10 - bo to książka, która bardziej niepokoi niż zaskakuje, i choć momentami brakowało mi tempa, doceniam atmosferę, kreację Danielle i to uczucie, że autor chce nas wciągnąć nie tylko w zagadkę kryminalną, ale też w psychikę bohaterki.