Paprotniki
Opis
Czy zło może powrócić po latach, czy może... nigdy nie odeszło?
Barbara Domańska – dziennikarka lokalnej gazety i instruktorka fitness w świetlicy dla kobiet – od lat próbuje zostawić przeszłość za sobą. Mimo rodzinnych powiązań z policją wybrała inną drogę niż ojciec i brat. Teraz jednak to przeszłość znajduje ją pierwsza.
Basia otrzymuje nietypowe zlecenie: ma napisać artykuł o własnej matce – znanej reporterce, która zginęła w niewyjaśnionych okolicznościach. W tym samym czasie w stolicy pojawia się morderca kobiet, zostawiający na ciałach ofiar kwiaty.
Gdy w Paprotnikach dochodzi do zbrodni, policja zaczyna podejrzewać, że to dzieło tego samego sprawcy. Im głębiej Barbara drąży rodzinne tajemnice, tym więcej odkrywa mrocznych powiązań między przeszłością a teraźniejszością. Każdy krok przybliża ją do prawdy – i do człowieka, który zrobi wszystko, by ta nigdy nie ujrzała światła dziennego.
Mroczne sekrety. Seria brutalnych morderstw. I jedno pytanie, które może kosztować życie: komu możesz zaufać, gdy wszyscy mają coś do ukrycia?
MROCZNA, WCIĄGAJĄCA OD PIERWSZYCH STRON HISTORIA Z NIEWYJAŚNIONĄ ZBRODNIĄ SPRZED LAT I ZASKAKUJĄCYM FINAŁEM. BARDZO POLECAM. Mieczysław Gorzka
TEN KRYMINAŁ OBYCZAJOWY ZOSTAWI W TOBIE ŚLAD. TAK JAK TAJEMNICZA ZBRODNIA SPRZED LATY I GŁÓWNA BOHATERKA, KTÓRA NIE COFNIE SIĘ PRZED NICZYM. A TYM BARDZIEJ PRZED DOJŚCIEM DO PRAWDY O ŚMIERCI SWOJEJ MATKI. ŚWIETNE!
Robert Małecki
Szczegóły
Recenzje
Główna bohaterka – Basia Domańska – to empatyczna i pełna zaangażowania dziennikarka, która nosi ze sobą bagaż doświadczeń. Próbuje rozliczyć się z przeszłością, lecz ma wrażenie, że wciąż umyka jej najważniejsze. Pojawia się kolejna szansa na konfrontację z trapiącymi ją doświadczeniami. Baśka dostaje zadanie napisania artykułu o swojej mamie, szanowanej dziennikarce, która została zaatakowana i zamordowana we własnym domu. Równolegle coraz głośniejsza staje się sprawa florysty z Warszawy – seryjnego mordercy, który przy ciałach swoich ofiar pozostawia kwiaty. Baśka w wolnych chwilach jest instruktorką fitness w lokalnej świetlicy w rodzinnych Paprotnikach. Do tej pory zawsze czuła się tam bezpiecznie, jednak pewnego dnia dochodzi do morderstwa, a przy ofierze znaleziono kwiat… Jest to pierwsza książka autorki, po którą sięgnęłam, i z pewnością nie ostatnia. „Paprotniki” to wyśmienity kryminał psychologiczny. Akcja jest wielowymiarowa, dużo się dzieje. Na początku można poczuć się zagubionym, jednak wszystko splata się ze sobą, a kolejne elementy układanki zaczynają tworzyć obraz – historię ludzi zagubionych we własnym życiu. Ta historia jest wciągająca, trzymająca w napięciu i zaskakująca z każdą kolejną stroną. Autorka wchodzi w umysł mordercy i uchyla rąbka tajemnicy, nakreślając jego portret psychologiczny. Jednocześnie sporo jest także elementów obyczajowych, dzięki czemu książka, choć ma mroczną stronę, to dobrze się czyta. „Paprotniki” zostały napisane z charakterem, a styl autorki jest płynny i dopracowany, co sprawia, że czyta się je z czystą przyjemnością. Ten tytuł idealnie sprawdzi się na długie, jesienne wieczory. Serdecznie polecam!
Czy można uciec przed przeszłością, jeśli to właśnie ona zna nas najlepiej? Jeśli to ona wciąż stoi w drzwiach, czekając, aż znowu na nią spojrzymy? „Paprotniki” Agnieszki Peszek to opowieść o tym, że niektóre tajemnice nie starzeją się z czasem - tylko nabierają mocy. Basia Domańska ma wszystko, by powiedzieć, że żyje spokojnie: pracę w lokalnej gazecie, zajęcia fitness w świetlicy, codzienność poukładaną jak dobrze znany rytuał. Ale to tylko pozory. Bo kiedy dostaje zlecenie, by napisać artykuł o swojej matce - słynnej reporterce, zamordowanej przed laty - przeszłość zaczyna pukać do jej drzwi coraz głośniej. W tym samym czasie w okolicy pojawia się morderca kobiet, który na ciałach ofiar zostawia kwiaty. Zbieg okoliczności? A może coś znacznie mroczniejszego? Agnieszka Peszek, znana z umiejętności łączenia kryminału z obyczajową głębią, po raz kolejny pokazuje, że zbrodnia to tylko pretekst. Bo „Paprotniki” to przede wszystkim historia o rodzinie - o więziach, które czasem bolą bardziej niż ich brak. To też portret kobiety, która musi zmierzyć się z demonami dzieciństwa, wspomnieniem matki i tajemnicą, która przez trzydzieści lat ciążyła nad jej domem jak mgła. Uwielbiam w tej książce to, że nie goni za tanim napięciem. Autorka pozwala czytelnikowi wejść w świat Paprotników - małej miejscowości, w której każdy zna każdego, a mimo to nikt nie mówi wszystkiego. Tu każde spojrzenie ma drugie dno, a każde milczenie brzmi głośniej niż krzyk. Peszek kreśli to miejsce z niezwykłą precyzją - czuję zapach lasu po deszczu, widzę spękaną drogę, którą Basia wraca do domu, i słyszę szepty, które niosą się po wsi, gdy dochodzi do kolejnej zbrodni. Narracja prowadzona jest wielowymiarowo - przeszłość miesza się z teraźniejszością, a obok perspektywy Basi pojawia się głos mordercy. Te fragmenty są niepokojąco dobre. Autorka wchodzi w umysł sprawcy z przerażającą lekkością - bez przesady, bez taniego efektu, a jednak wystarczy kilka zdań, by na plecach pojawiły się ciarki. „Paprotniki” to nie tylko kryminał - to także powieść o pamięci, o tym, jak bardzo nasze wspomnienia potrafią być wybiórcze. Peszek stawia pytania, które zostają z czytelnikiem długo po lekturze: czy można naprawdę poznać swoich bliskich? Czy każda rodzina ma coś, o czym woli nie mówić? I czy prawda zawsze przynosi ukojenie? Bohaterowie są tu żywi - zwyczajni, nieprzesadzeni. Basia to kobieta silna, ale nie idealna. Czasem zbyt impulsywna, czasem zagubiona, momentami ironiczna - jakby tą ironią chciała przykryć ból, którego nigdy nie przepracowała. Właśnie dlatego jest tak wiarygodna. Peszek potrafi pisać o emocjach subtelnie, ale trafia celnie - w te miejsca, które bolą najbardziej. Nie ukrywam, że tempo tej powieści jest spokojniejsze. To nie thriller, który pędzi jak ekspres - raczej historia, która narasta, jak mrok w małym miasteczku, gdy słońce zachodzi za las. Ale właśnie w tym tkwi jej siła. Autorka daje nam czas, by poznać bohaterów, zrozumieć ich motywacje i poczuć ciężar przeszłości, który każdy z nich dźwiga inaczej. Zakończenie? Nieoczywiste, nie do końca zamknięte, zostawiające w głowie niepokój i mnóstwo pytań. I to jest świetne. Bo po przewróceniu ostatniej strony nie da się po prostu przejść dalej. „Paprotniki” zostają – jak echo rozmowy, której nie zdążyliśmy dokończyć. Ocena: 8,5/10 - dla mnie to historia o tym, że zło nie zawsze przychodzi z zewnątrz. Czasem mieszka obok. A czasem - w nas samych.