Pogodzona z losem
Opis
Po czterech latach w zamknięciu otrzymałam klucz do życia. Tylko nikt mi nie powiedział, że ma on datę ważności. Dla niektórych zbyt krótką...
Jestem Rose, a oto moja historia.
Nie mam przyjaciół. Uczęszczanie do szkoły to moje marzenie. Posiadam więcej zmartwień niż niejeden dorosły, ale i tak są niczym w obliczu cierpienia bliskich mi osób.
W końcu moje życie wraca na właściwy tor i drzwi liceum stają przede mną otworem. Nowe miejsce, nowi ludzie - do tego właśnie dążyłam, lecz nie przewidziałam jednego... Już pierwszego dnia stanę się pośmiewiskiem.
Tyler to uzdolniony zawodnik szkolnej drużyny futbolowej, który każdego dnia zakładał maskę. Ale nie od razu to zauważyłam. Z pozoru popularny chłopak tak naprawdę walczył o przetrwanie. Gdy niechcący dokładam mu kłopotów, wyładowuje na mnie swój gniew. Mimo to coś zaczyna nas do siebie przyciągać, tylko...
Czasem ludziom pozostają jedynie chwile. Pośród bólu i rozpaczy są wszystkim.
Szczegóły
Recenzje
Dla wielu z was pójście kolejny dzień do szkoły to koszmar. Dla mnie to było największe marzenie. Marzenie wstawać codziennie jak każdy inny nastolatek. Tego właśnie chciałam- żyć jak typową nastolatka ze szkołą i mieć błahe problemy. Niestety nie miałam takiego szczęścia, jednak po czterech latach mogłam poczuć tą chwilę normalności. Jednak nie sądziłam że pierwszego dnia szkoły stanę się pośmiewiskiem. Tyler to zawodnik szkolnej drużyny futbolowej. Bardzo uzdolniony który codziennie zakładał maskę. Jednak potrzebowałam czasu by to zauważyć a przede wszystkim poznać. Jednak nie zawsze to co pragniemy idzie w parze z czasem. Lubicie debiuty polskich autorek? Ja uwielbiam dlatego z wielką nadzieją sięgnęłam po “Pogodzona z losem”. Jednak nie liczyłam na to co dostałam.. Na samym początku poznajemy Rose oraz Tyleraz który nie pomaga jej w pierwszym dniu szkoły poniżając ją na oczach wszystkich. Zastanawiałam się co ta dziewczyna mu zrobiła. Przecież jej nie znał, jaką przykrość mogła mu sprawić by była tak potraktowana. Od razu nie polubiłam chłopaka. Rose natomiast przyjęła całą tą sytuację z pokorą. Jednak z czasem poznawania historii obojga nastolatków byłam w stanie zrozumieć ich zachowania. Z czasem między nimi hate zmienił się w love i tu to przejście było tak wymuszone więc tutaj był pierwszy zgrzyt. Nie spodziewałam się dostać tego co faktycznie dostałam tutaj. Nie nastawiałam się na nic. Nie chciałam się rozczarować na samym początku. Im dalej w powieść tym nie mogłam pojąć jak ta książka mogła być wydana… Wydana tak późno. To jest niesamowicie udany debiut. Nie sądziłam że uronie chociaż jedną łzę tymczasem końcówkę czytałam po kilka stron powstrzymując się przed łkaniem. Ta książka jest w stanie złamać serce 20 razy w ciągu jednego rozdziału. Nie wiem czy Marta jest w stanie wziąć na swoje sumienie tyle załamań czytelniczych podczas czytania jej książki. Gdybyście chcieli w streszczenia dowiedzieć się co ta książka w sobie odpowiem: Ból. Tak straszny ból, strach przed stratą, walkę, docenianie każdej chwili. Docenienie siebie i bliskich. Nie sądziłam,że dołączę do grona złamanych serc Marty. Jednak tak się stało. W swoim życiu czytałam 2/3 dobre debiuty. To były debiuty dla których mogłabym oddać hołd. Te pozycje były mistrzostwem napisanym na kartkach. Witaj “Pogodzona z losem” w tym gronie. Chcecie mieć złamane serce i policzki mokre od łez? Sięgnijcie po tą książkę…
Kiedy książka pojawiła się w zapowiedziach wiedziałam, że ją muszę przeczytać. Po pierwsze to książka osoby, która znam od strony recenzenckiej po drugie debiut literacki a ja debiuty uwielbiam. Kolejny zachęta był opis i okładka. Jednak opis nie przygotował mnie na taką treść. Treść która..... Rose wraz z matką, młodszym bratem i ojczymem przeprowadza się do Seattle. Tu zaczyna kolejny rozdział swojego życia. Po czterech latach spędzonych w zamknięciu dostaje szansę, by spędzić swój czas jak normalna nastolatka. Nowe liceum miało być dla niej nowym etapem. Już pierwszego dnia wpada w kłopoty. Jednak Rose ukrywa przed wszystkimi nie tylko problemy ale i tajemnicę. Kiedy ona ujrzy światło dzienne, nic nie będzie już takie samo. Tyler to jeden z zawodników szkolnej drużyny. Nie ma lekko a jego życie to jedna wielka porażka. Tylko jego przyjaciel Aron wie o nim wszystko. Kiedy pewno zdarzenie stawi na jego drodze Rose ta staje się ofiarą jego frustracji. Jednak wszystko się zmieia gdy poznaje ja od innej strony. Tylko życie bywa przewrotne i postawi mu na drodze nie tylkoRose ale i wyzwanie. Historia Rose i Tylera to nie cukierkowa historia miłości między nastolatkami. To nawet nie jest słodko-gorzka historia, jakich wiele. Opis jest zwodniczy i nie przygotował mnie na taką emocjonalną pułapkę. Czytałam wiele historia, które wycisnęły łzy z moich oczy. Kilka z nich miały momenty, gdzie musiałam odkładać je na chwilkę, bo emocje były za silne. Ale po raz pierwszy spotkałam na swojej drodze książkę z taką gamą sinych emocji, że 300 str czytałam 3 dni. Nie dlatego że książka była zła, nudna mało wciągająca a wręcz przeciwnie. Od samego początku wciągała, sprawiała, że musiałam czytać dalej ale nastąpił taki moment, że się nie dało. To nie jest książka dla osób, które szukają lekkiej historii. Historia Rose jest bolesna, pełna emocji, walki, marzeń ale także troski o innych. Postacie są świetnie wykreowane, tak mocno i realnie opisane aż do bólu. Książka ma mocne przesłanie, w zasadzie kilka jakby się dobrze przypatrzeć. Pełna refleksji, emocji i to, co kocham najbardziej trafia czytelnika prosto w serce. Az trudno uwierzyć, że to debiut literacki. Oprócz głównej bohaterki nam szereg różnych postaci mniej lub bardziej tworzących całość. Tyler to młody człowiek, który swoje przeszedł. Kiedy w jego życiu pojawiło się słońce okazało się , że szybko zniknie. Tych emocji, jakie doświadczał nie da się opisać. On i Rose to postacie, które czujemy. Ich emocje doskonale poruszają nasze czułe struny. Przez ta historie płyniemi ale nie jest to łatwe przeżycie. Zakończenie to jedna wielka emocjonalna karuzela. Nie dałam rady czytać bez przerwy. Końcówka rozłożyła mnie na łopatki i nie tylko rozłozyła ale nie pozwoliła wstać z emocjonalnego upadku. "Pogodzona z losem" to piękna historia, która zostawi was w rozsypce. Jeśli chcecie ją przeczytać to musicie się nastawić, że bez chusteczek i melisy się nie obędzie. Musicie być też świadomi, że są tu sceny, które są mocne, a te radosne momenty są w mniejszości. Jednocześnie musicie być świadomi, że happy endu nie będzie.... Ta książka to póki co najlepsza książka tego roku i będzie trudno ją przebić... To jedna z tych, o której trudno napisać, ją po prostu musicie przeczytać.
„Pogodzona z bólem” to historia,która pokazuje prawdziwe realia życia i cierpienie będące codziennością.Lektura łamie doszczętnie serce i wyciskaja łzy.Łzy przepełnione bólem,niezrozumieniem oraz walka z przeciwnikiem. 💦Poryczałam się podczas czytania. 💦Historia przedstawia ogromną walkę z życiem i oszukiwaniem otoczenia,by pokazać,że jest dobrze. To także piękny obraz rodzącego się uczucia,które rozwija się w swoim tempie.Jest zbudowane na zgliszczach bólu,lecz ono daje namiastkę szczęścia,by walczyć o każdy dzień i marzenia. 💦Muszę tu wspomnieć o akceptacji w szkole i dziejącego się złe zachowania w ich murach wraz z zamiataniem złych uczynków pod dywan,by zatuszować grzechy uczniów.Poniżanie,wyśmiewanie bądź wyrządzanie krzywdy innym,nie powinno być NIGDY akceptowane przez dorosłych…i to mocno autorka nam pokazała w tej powieści👏 💦Obok Rose pojawia się Tyler,który wzbudził wiele emocji.Raz go nie rozumiałam a za moment mu współczułam.Ostatecznie bardzo zyskał w moich oczach przez swoje zachowanie,postępowanie i wybór życiowy. 💦Przy tej historii będziecie płakać i gwarantuje,że na długo ją nie zapomnicie.Dla mnie jest wyjątkowa i prawdziwa.Nie spodziewałam się aż takich wielkich emocji. 💙Nie przechodźcie obojętnie obok tej historii-musicie ją przeczytać i poznać Rose💙 Ogromnieee polecam
O tej książce można powiedzieć, że została napisana przez życie. Wchodząc w pierwsze strony lektury czułam jakby ktoś rozrywał mi serce. Zauważyłam, że postacie przechodzą ten sam rodzaj bólu, tylko na innych warunkach. Ona staje się zamknięta w sobie i nie pokazuje nikomu swojego wnętrza ani siniaków zdobiących jej ciało. Jest chuda i wycofana z otoczenia. Przyjaźni się z samotnością, bo tylko ona jedna jej nigdy nie zawiodła. W nowym miejscu miał ją czekać lepszy początek, może nawet większy spokój, jednak komu wiatr w oczy wieje, temu nie odpuści nawet na starcie. Na dzień dobry zyskała wroga, który obiecał zamienić jej życie w piekło. Nie wiedział tylko, że piekło miała już od kilku lat... On, to typowy bandziorek chodzący wraz ze swoją drużyną. Im pokazuje, że jest twardzielem, gotowym do bójki w każdej chwili. Przez jakiś czas nie wiemy dlaczego tak się zachowuje, ale gdy wychodzi to na jaw, poznajemy jego wewnętrznego chłopca z problemami dużymi jak góra lodowa. Azylem dla niego jest dom i samotność. To tam dzielą się rzeczy, o które byśmy go nie podejrzewali. I na pierwszy rzut oka tych dwoje postaci już na starcie się nienawidzi, gdyż robią to, co potrafią. Zakładają maski, by przetrwać. W kolejnych dniach obserwując poczynania drugiego, zacznie przepychać się do świata prawdziwego to ich wewnętrzne ja. Czy to jednak oznacza, że relacja między nimi ulegnie zmianie? Czy ta przepełniona bólem opowieść może mieć pozytywne zakończenie? Wiecie, książka pokazuje, że nigdy nie należy oceniać nikogo za pomocą chwili czy też pierwszego kontaktu. To obserwacja otoczenia może tylko sprawić, że będzie ten moment, kiedy ich wewnętrzne ja dojdzie do głosu. Nie da się czytać tej książki bez emocji. Tutaj aż od nich kipi, atmosferę można kroić nożem, a wciąga niczym tornado ukazując wszystkie niebezpieczeństwa dorastającego człowieka. Historię mocno przeżyłam, bo pokazała, że samotność można odczuwać nawet mając rodzinę. Jednak nigdy nie należy się z niczym poddawać. Bo życie nasze jest jak mecz, choćbyś go przegrywał, to jednak zawsze czeka następne spotkanie z piłką. To ty wybierasz, czy chcesz zdobywać bramki, czy wolisz być tylko obserwatorem. Choć ma mniejszy druk, to jednak bardzo ją polecam:-)
“Czasem ludziom pozostają jedynie chwile. Pośród bólu i rozpaczy są wszystkim.” Rosie ma niespełna osiemnaście lat i bagaż nieprzyjemnych doświadczeń na plecach. Życie dziewczyny to nie bajka, a jedynym jej marzeniem jest, żyć jak normalna nastolatka, chodzić do szkoły, mieć przyjaciół i nie rzucać się nikomu w oczy. Przychodzi czas, że jej marzenia się spełniają. Po przeprowadzce do nowego miejsca dziewczyna zaczyna naukę w nowej szkole. Taylor to szkolna gwiazda drużyny futbolowej. Chłopak jest znany i lubiany. Jednak nikt nie wie, że codziennie przywdziewa maskę, a jego życie nie jest takie kolorowe, jak wszystkim się wydaje. Gdy przez przypadek wpada na nową w szkole dziewczynę, postanawia właśnie na niej wylądować swoją frustrację i zgotować jej piekło na ziemi. “Nowe miejsce, nowi ludzie – do tego właśnie dążyłam, lecz nie przewidziałam jednego… Już pierwszego dnia stałam się pośmiewiskiem.” Jestem Rose, a oto moja historia. 🥹 Ta historia mnie złamała🥹 Przeżyła, wypluła i zdeptała. Płakałam jak dziecko. Gdyby nie to, że w domu nie byłam sama zanosiła bym się płaczem. Po przeczytaniu tej historii czuje się złamana, a zakończenie tylko mnie dobiło. Czytając tę książkę nie liczyłam na to co tam znalazłam. Kocham debiuty, uwielbiam poznawać nowych autorów, nowe historie, ale podchodze do nich z dystansem. Zaczynając tę książkę, liczyłam na romans z motywem szkolnego bad boya i szarej myszki, wiecie od nienawiści do miłości i takie tam. Ale się zdziwiłam i to bardzo pozytywnie. To, co zaserwowała tu autorka, to nawet nie jest rollercoaster emocjonalny, to jest dosłownie młot emocjonalny, który miażdży serca. Ciężko mi znaleźć słowa, które opiszą, jak dobra była to historia. Czytając ją miałam wrażenie jakby przeżyła ją razem z bohaterami. Była tak prawdziwa, tak bolała, że słów mi brak. Bohaterowie dwoje zranionych ludzi, bojących się zacząć od nowa, aby znowu nie zostać zdeptanym. Pokochałam również postacie poboczne, które odgrywają tu dużą rolę. Ta historia pokazuje jak ważna jest przyjaźń w ciężkich chwilach, jak bardzo potrzebujemy wsparcia innych osób, kiedy los z nas drwi. Powiem Wam, że brakuje mi słów, aby opisać to, co czułam czytając historię Taylora i Rosie ich miłość była piękna. Na koniec dodam, że autorka ma cudowny styl pisania, jej pióro jest lekkie, przyjemne w odbiorze a każde napisane przez nią słowo zostaje głęboko w pamięci. Książkę czyta się szybko. “Pogodzona z losem” to piękna historia o walce nie tylko o miłość. To historia o walce o każdy oddech, każdą minutę i każdy uśmiech. Słowo “Muffinka” od teraz dla mnie nabiera całkiem innego znaczenia. Polecam💔