44.45
Powieści zagraniczne
Znak Literanova
Pola makowe
Wydawnictwo:
Znak Literanova
Oprawa: Miękka ze skrzydełkami
44,45 zł
Cena rekomendowana: 59,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Witaj w Polach Makowych, centrum eksperymentalnego leczenia żałoby. Wiemy, że jest ci ciężko. Śmierć kogoś bliskiego. Rozpad związku. Utrata marzeń, dawnego życia, poczucia sensu… Cokolwiek cię spotkało – jesteśmy tu, by ci pomóc. Za chwilę zaśniesz na wiele tygodni. A gdy się obudzisz, smutek i żal znikną. Tak po prostu. Czy to nie… cudowne? Do pilnie strzeżonego ośrodka położonego pośród piasków kalifornijskiej pustyni zmierza kanarkowożółty samochód, a w nim grupka nieznajomych, których los postawił sobie na drodze. Ilustratorka Ava chce odnaleźć w Polach Makowych swoją starszą siostrę, strażak Ray szuka ukojenia po śmierci brata, Sasha pragnie dowiedzieć się, dlaczego odrzucono jej podanie o przyjęcie do ośrodka, a Sky…? Sky wplątała się w to wszystko zupełnym przypadkiem. Choć być może to wcale nie był przypadek i ta czwórka życiowych rozbitków musiała się spotkać? Dlaczego tak naprawdę wyruszyli w drogę? Jaki sekret skrywa każde z nich? Do czego się posuną, żeby posklejać swoje pęknięte serca? I przede wszystkim: czy w tajemniczym ośrodku znajdą to, czego szukają? Pola Makowe to pełna ciepła i poruszająca opowieść o stracie, miłości i sile ludzkich więzi. Nikki Erlick, autorka bestsellerowej Miary życia ponownie zachwyca emocjonalną głębią i zadaje pytanie: czy ból jest czymś, co należy wymazać – czy przeżyć?
Szczegóły
Tytuł
Pola makowe
Autor
Wydawnictwo
Temat
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka ze skrzydełkami
Ilość stron
376
Format
14.0x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788383676289
Tłumacze
Halik Alicja
Rodzaj
Książka
EAN
9788383676289
Data premiery
2026-04-22
Kraj produkcji
PL
Producent
Społeczny Instytut Wydawniczy Znak Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Pola makowe
44,45 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Zdanie, które pozostało w mojej głowie: żałoba, to kiedy twój świat gwałtownie staje w miejscu, kiedy to rękoma młócisz powietrze, a reszta świata po prostu kręci się dalej – pięknie napisała Nikki Erlick. Pola Makowe to opowieść o przeszywającym smutku, który każdy z nas doświadczył lub doświadczy w przyszłości. Najbliżsi odchodzą, a my na to wpływu i nie każdy umie sobie poradzić z tą pozostawioną pustką. Autorka z empatią pochyliła się nad zranionym sercem, ale nie jest to poradnik z gotowymi rozwiązaniami. Otrzymujemy za to refleksje od bohaterów z analizą psychologiczną ich żałoby. Zasnąć i nie czuć smutku, czy to możliwe? Czy jest to recepta na zniwelowanie bólu po śmierci najbliższej osoby? A może należy się z nim zmierzyć, a nie odrzucać. Powieść polecam osobom, które niedawno utraciły kogoś bliskiego i faktycznie nie musi to być ten ostateczny koniec, ale również odejście partnera, rozwód lub ogromna zmiana życiowa. Może pewne fragmenty, przemyślenia uczestników tej niezwykłej podróży pomogą odpowiedzieć na kilka pytań, spojrzeć z inne perspektywy na własny smutek. Historia pozwoli zaakceptować obecny stan ducha, ocalić wspomnienia, a może odkryjemy coś więcej. I za to lubię powieści Nikki Erlick.
„Maki to rośliny ruderalne, co oznacza, że potrafią wyrosnąć nawet w najgorszych ruderach. Jeśli coś tak spektakularnego może zakwitnąć nawet w najstraszliwiej pokiereszowanej ziemi, czyż nie oznacza to, że nawet doszczętnie połamane serca mogą mieć nadzieję na zagojenie?” . A Wy jak uważacie? Czy czas, a biorąc pod uwagę powieść - sen, nieprzerywany sen, załagodzą ból? Sprawią, że żałoba, pamięć o straconych bliskich już nie będzie przysparzać tylko cierpienia? . „Pola makowe” autorstwa Nikki Erlick są o tym. O radzeniu sobie ze stratą. . Tytułowe Pola to klinika, w której ludzie zapadają w sen. Sen mający przynieść ukojenie, złagodzenie bólu po ś.mierci bliskich osób. Ilustratorka Ava właśnie w Polach Makowych chce odnaleźć swoją siostrę, strażak Ray pragnie znaleźć ukojenie po odejściu brata, Sasha nie może przeboleć odmowy przyjęcia ze strony ośrodka, ale chyba jeszcze bardziej straty narzeczonego, zaś Sky - wplątała się w to wszystko przez przypadek… Czwórka nieznajomych, których połączyła jedna podróż. Podróż zmierzająca tak naprawdę do odnalezienia spokoju ducha.. . „Pola makowe” to była inna lektura niż dotychczas. Mimo ciekawej, wciągającej fabuły, chciałam ją sobie dozować po trochu - nie mogłam jej pochłonąć na raz. Chciałam zrozumieć odczucia bohaterów, sens całego przedsięwzięcia jakim były Pola. Tematyka - oscylująca wokół kontrowersyjnego ośrodka mającego na celu „uzdrowienie duszy” po stracie, ale też i sama strata nie pozwalały na pośpiech. Tak jak z żałobą, którą należy odpowiednio przeżyć etapami, tak i tutaj - by dotrzeć do głębi, nie można było się zrobić tego na raz. . „Pola makowe” to poruszająca, ale i ciepła opowieść o stracie, sile miłości - nie tylko romantycznej, ale też i między rodzeństwem, czy też tej do innych bliskich, i ludzkich więzi. Naładowana emocjonalnie, momentami trudna. . Książka mnie zachwyciła, zmusiła do zadumy, zastanowienia się nad tematem.
Pola makowe autorstwa Nikki Erlick to książka, która od pierwszych stron delikatnie, ale bardzo skutecznie trafia w emocje. To historia o stracie, żałobie i próbie poskładania siebie na nowo — ale opowiedziana w sposób, który jednocześnie koi i boli. Fabuła skupia się wokół tajemniczego ośrodka na pustyni, który obiecuje coś, co brzmi niemal nierealnie — możliwość pozbycia się bólu po stracie. Wystarczy zasnąć, a po przebudzeniu żal znika. W tym kierunku zmierza grupa bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka są sobie obcy, ale szybko okazuje się, że łączy ich coś znacznie głębszego. Ava szuka siostry, Ray próbuje poradzić sobie ze śmiercią brata, Sasha nie rozumie, dlaczego odmówiono jej wstępu do ośrodka, a Sky… trochę jakby znalazła się w tym wszystkim przypadkiem. Ich wspólna podróż staje się czymś więcej niż tylko drogą do konkretnego miejsca — to konfrontacja z własnym bólem, decyzjami i tym, kim są po stracie. To książka z pogranicza literatury obyczajowej i lekkiego science fiction, ale tak naprawdę najważniejsze są tu emocje. I jest ich naprawdę dużo — smutek, tęsknota, nadzieja, momentami nawet złość. Podczas czytania trudno pozostać obojętnym. Są chwile, które ściskają w gardle, są momenty refleksji, kiedy człowiek zatrzymuje się na chwilę i zaczyna myśleć o własnych doświadczeniach. To jedna z tych historii, które czyta się sercem. Bohaterowie są bardzo ludzcy — niedoskonali, poranieni, czasem zagubieni. Każdy z nich inaczej przeżywa stratę i to właśnie sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić. Ich relacje rozwijają się stopniowo i naturalnie, a więź, która się między nimi tworzy, jest jednym z najpiękniejszych elementów tej książki. Styl Nikki Erlick jest lekki i przystępny, ale jednocześnie pełen wrażliwości. Nie ma tu przesady ani patosu — emocje są podane subtelnie, ale trafiają dokładnie tam, gdzie trzeba. To pisanie, które nie przytłacza, a jednocześnie zostawia ślad. Podczas czytania pojawia się cała gama uczuć — od wzruszenia, przez smutek, aż po coś w rodzaju cichej nadziei. To książka, która nie tylko opowiada historię, ale też zadaje ważne pytania: czy naprawdę chcielibyśmy pozbyć się bólu? I co by to o nas powiedziało? To idealna lektura dla osób, które lubią emocjonalne, refleksyjne historie i nie boją się tematów związanych ze stratą czy żałobą. Szczególnie trafi do tych, którzy szukają w książkach czegoś więcej niż tylko fabuły — czegoś, co zostaje na dłużej. To ciepła, poruszająca i bardzo ludzka opowieść, która przypomina, że nawet w bólu może kryć się sens. Jeśli lubisz książki, które wzruszają i skłaniają do myślenia — naprawdę warto po nią sięgnąć.
Opowieść, która z pozoru przypomina subtelną historię obyczajową, ale bardzo szybko okazuje się czymś znacznie głębszym – przejmującą refleksją nad stratą, pamięcią i próbą życia dalej, kiedy świat nagle się rozpada. Autorka nie skupia się na spektakularnych wydarzeniach. Najważniejsze są emocje bohaterów: ciche, bolesne, często niewypowiedziane. To właśnie one prowadzą tę opowieść. Każda z postaci niesie w sobie inną żałobę. Jedni stracili ukochaną osobę niedawno, inni żyją z pustką od lat. Nikki Erlick pokazuje, że nie istnieje jeden właściwy sposób przeżywania straty. Dla jednych żałoba jest gniewem, dla innych odrętwieniem, poczuciem winy albo paniczną potrzebą ucieczki. Bohaterowie próbują zagłuszyć ból pracą, podróżami, przypadkowymi relacjami czy udawaniem, że wszystko jest w porządku. Jednak im bardziej chcą uciec od cierpienia, tym mocniej ono do nich wraca. A co gdyby można było ten najtrudniejszy okres przespać? Czy to jest tchórzostwo czy racjonalny sposób sięgnięcia po pomoc? „Pola makowe” stawiają bardzo ważne pytanie: czy od żałoby po stracie można uciec? Można ją na chwilę odsunąć, schować głęboko, przykryć codziennością. Ale niewypowiedziany smutek nie znika. Zostaje w człowieku i powoli odbiera mu zdolność do prawdziwego życia. Dopiero wtedy, gdy bohaterowie zaczynają świadomie przepracowywać swoją stratę – mówić o niej, dopuścić do siebie ból, przestać się go wstydzić – pojawia się szansa na zmianę. Nie oznacza to, że cierpienie mija. Ono pozostaje, ale przestaje być ciężarem, który przygniata. Staje się częścią człowieka, doświadczeniem, które go kształtuje. Erlick pokazuje, że żałoba nie czyni nas słabszymi. Jeśli pozwolimy sobie ją przeżyć, może sprawić, że staniemy się bardziej uważni, dojrzalsi i bogatsi wewnętrznie. To książka niezwykle delikatna, pełna melancholii, ale niepozbawiona nadziei. Po jej przeczytaniu zostaje w czytelniku nie tylko wzruszenie, lecz także poczucie, że nawet po największej stracie można nauczyć się żyć na nowo. Bardzo dziękuję wydawnictwu za egzemplarz recenzencki :)
Życie bywa bardzo z upływającym czasem nieprzewidywalne, gdyż nie spodziewamy się tego, co jest przed nami, kto nam towarzyszy, ale wciąż nie wiemy, co nagle nastąpi. Pomijamy temat śmierci i co po niej następuje. Pozostaje wówczas zadać w skryciu ciąg pytań, jak dalej żyć i poradzić mamy sobie w tak trudnym czasie, jakim jest żałoba, po utracie najbliższej nam osoby, czy w pełni ją rozumie, czy jednak nie, a może wydaje się nam, że wiemy, czym ona jest, a może wystarczy żyć chwilą, czy wspomnieniami o tym kogo nagle i niespodziewanie utraciliśmy? Postanowiłam się przekonać, jak to jest, poznając i przejść przez wspólną drogę wraz z głównymi bohaterami książki pt.'' Pola makowe'' należącej do gatunku powieści nieznanej mi do tej pory autorki Pani Nikki Erlick. Nie da się ukryć tego faktu, że kiedy zaznajomiłam, się z opisem treści książki stwierdziłam, że mam chęć od razu odkrywać po kolei losy głównych bohaterów i wczuć się w ich sytuację. Uważam, że każdy z bohaterów jest na swój sposób sympatyczny pomimo tego, że przeżywają osobiste dramaty, z którymi muszą się zmierzyć. Wiele razy zastanawiałam się nad pytaniem, jak to jest nie zdążyć, pożegnać się z najbliższą osobą i nie zawsze otrzymywałam odpowiedź na to pytanie. Kilkakrotnie spotkałam się z takimi zachowaniami u osób mi bardziej znanych osobiście i liczył się wyłącznie czas, a na inne kwestie nie starczyło już czasu. Dlatego czytanie tej powieści było dla mnie niezwykłym spotkaniem z bohaterami i zetknięciem się z tym, co daje największe im indywidualne ukojenie, a może większe wyrażenie siebie na nowo siebie, co się dzieje wówczas z nimi, kiedy nie ma czasu na myślenie, lecz należy działać i spróbować podzielić się z kimś nieznanym swoim bólem i cierpieniem po utracie bliskiej osoby. W trakcie czytania książki uświadomiłam sobie, któremu bohaterowi zaufałabym najbardziej, najmniej, wcale. ''Pola makowe'' moim zdaniem to nie tylko są ośrodkiem, w którym zostawia się cząstkę, jaką utraciło się kiedyś, lecz jest miejscem odnalezienia odpowiedzi, czym jest, walka zobaczenia kim ja naprawdę jestem i czy tak naprawdę potrafię wybaczyć osobom, które już nigdy się nie obudzą, a może nowy sen okaże się ostatnią szansą, aby zobaczyć siebie w innych odsłonach życia, które jest przed nami na czele wraz z bohaterami. Polecam przeczytać tę książkę.