Cztery Wiatry. Tom 1. Północny Wiatr
Opis
Pierwszy tom baśniowej serii romantasy Cztery Wiatry na motywach opowieści o Pięknej i Bestii.
Zadziornej, ale uroczej Wren cierpienie nie jest obce. Jej rodzice nie żyją. Jedyne, co zna, to nieustanna walka o przetrwanie. W jej świecie panuje wieczny mróz, a tereny wokół rodzinnej wsi nawiedzane są przez mroczne potwory, wysysające ludzkie dusze. Krainą rządzi nieśmiertelny Północny Wiatr – Król Mrozu, którego serce jest, jak mówią, lodowate jak ziemia, którą włada.
Barierę chroniącą mieszkańców przed przybyszami z Martwych Ziem może wzmocnić tylko krew śmiertelnej kobiety. Władca przybywa więc po wybrankę….
Wren umie kochać, zatem najważniejsze będzie dla niej ocalenie ukochanej siostry przed okrutnym władcą. Umie też walczyć, także chociaż jest zwykłą śmiertelniczką, nie podda się bez walki.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Recenzje
Gdy w zapowiedziach ukazała się książka Alexandrii Warwick „Południowy wiatr” z tą piękną okładką wiedziałam, że muszę ją przeczytać. Początek zapowiadał się super. Czy dalej również było dobrze? Wren ma naprawdę ciężkie życie. Jej rodzice szybko zmarli i wraz z siostrą bliźniaczką próbuje jakoś przetrwać na ziemiach gdzie trwa wieczna zima. Tajemnicze bestie jakimi są mrokuny nie pomagają w polowaniach. A na dodatek Król Mrozu w tym roku przybywa po ludzką wybrankę, której krew może wzmocnić barierę chroniącą przed przybyszami z Martwych ziem. I oczywiście jego wybór pada na Elorę. Wren zrobi wszystko by ocalić siostrę. Nawet ucieka się do pewnego podstępu co kompletnie odmieni jej życie. Jest to reteling Pięknej i bestii. Mamy również pewne podobieństwo do „Dworu cierni i róż”. Niestety wykonanie pozostaje wiele do życzenia. Początkowo historia ta mocno mnie zaciekawiła. Ale w momencie gdy Wren trafia do zamku wszystko siada. Nic się w fabule praktycznie nie dzieje i w wielu miejscach ta powieść jest po prostu przegadana. Zmęczyło mnie to przeokrutnie. Kreacja świata leży. Nie zostało nam nic wyjaśnione. Nie wiadomo skąd się wzięło zagrożenie oraz jak działa magia. Nic się ze sobą nie składało. A główna bohaterka zachowaniem przyprawiała o ból głowy. Boreasz był jeszcze jako tako, ale nawet on nie jest w stanie uratować tej historii. Mamy tutaj wątek slow burn, ale niestety ja nie poczułam żadnej chemii między bohaterami. Książka w ogóle mnie nie wciągnęła i musiałam się mocno skupiać by nie odjeżdżać gdzieś myślami. Niestety w porównaniami z innymi podobnymi powieściami wypada mega słabo i na pewno nie sięgnę po kolejny tom. Naprawdę szkoda.