30.48
Książki
Zwierciadło
Przez milion burz
Wydawnictwo:
Zwierciadło
Oprawa: Miękka
30,48 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka dzisiaj
Opis
Martyna, po utracie pracy w korporacji, wyjeżdża na wieś do opuszczonego gospodarstwa dziadków. Na miejscu odkrywa, że posesja jest w gorszym stanie, niż się spodziewała. Postanawia więc posprzątać i choć częściowo ją odnowić. Nieoczekiwane zdarzenia – atak nietoperza, odnalezienie zestawu srebrnych sztućców i spotkanie dawnego znajomego – komplikują jej plany. Hubert, który od lat mieszka w tym samym miejscu, pracuje w lokalnej przychodni. Pewnego dnia do jego gabinetu trafia Martyna. Spotkanie przywołuje wspomnienia sprzed lat, kiedy dwójkę łączył letni romans. Czy dawne uczucie ma szansę odżyć? Dlaczego ktoś próbuje włamać się do domu po dziadkach? Jaką tajemnicę skrywają stare widelce? I co ma zrobić Martyna, by były chłopak przestał ją nachodzić? *** Agata Czykierda-Grabowska Absolwentka Akademii Pedagogiki Specjalnej im. Marii Grzegorzewskiej w Warszawie. Fanka thrillerów psychologicznych, powieści z nurtu realizmu magicznego inew adult. Miłośniczka dalekich podróży, która panicznie boi się latać samolotem. Cyniczka o romantycznej duszy. W swoich książkach stawia na prostotę i realizm, gdyż głęboko wzięła sobie do serca radę, którą przeczytała na skrzydełku pewnej książki: pisz o tym, co znasz. W wolnych chwilach uwielbia oglądać kanał HGTV, jeździć na rowerze, pływać i spacerować po lesie. Wraz z mężem i córeczką Kają mieszka w Ząbkach pod Warszawą.
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
300
Format
14.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788381327329
Rodzaj
Książka
EAN
9788381327329
Data premiery
2026-01-28
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Zwierciadło Sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Przez milion burz
30,48 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Dawno nie miałam styczności z piórem autorki i dosyć miło się zaskoczyłam, kiedy spędzałam czas z historią Martyny i Huberta. Powroty w rodzinne strony jak wiemy, wiążą się z falą wspomnień, jednakże opisywane wspomnienia były ozdobione przede wszystkim prawdziwymi emocjami, a czytanie ich sprawiało niemałą satysfakcję, że możemy poznać bliżej bohaterów poprzez pryzmat ich przeszłości - uwielbiam takie zabiegi. Znajdziemy tutaj również dużą dawkę dobrego humoru oraz poznamy tajemnice tytułowych burz. Książkę zdecydowanie polecam wszystkim tym, którzy być może szukają czegoś lekkiego. A jeszcze nie mogę nie wspomnieć o tym jakże przepięknym wydaniu: nie tylko mowa tu o barwionych brzegach, ale także o wklejkach czy sama okładka zdobyła mój zachwyt.
„Przez milion burz” autorstwa Agata Czykierda-Grabowska to historia, która otula jak ciepły koc w chłodny wieczór, a jednocześnie potrafi zaskoczyć nagłym podmuchem wiatru. To opowieść o powrotach – do miejsc, do wspomnień i do uczuć, które nigdy tak naprawdę nie wygasły. Martyna, po utracie pracy w korporacji, podejmuje decyzję o wyjeździe na wieś, do opuszczonego gospodarstwa dziadków. Ma to być ucieczka, chwila na złapanie oddechu i poukładanie życia na nowo. Rzeczywistość szybko jednak weryfikuje jej wyobrażenia – dom jest w opłakanym stanie, a plany spokojnej renowacji komplikują kolejne niespodziewane zdarzenia. Atak nietoperza, tajemniczy komplet srebrnych sztućców odnaleziony wśród starych rzeczy i próby włamania do domu sprawiają, że wokół Martyny zaczyna gęstnieć atmosfera niepokoju. Na jej drodze ponownie pojawia się Hubert – lekarz pracujący w lokalnej przychodni i mężczyzna, z którym przed laty łączył ją letni romans. Ich spotkanie budzi wspomnienia, niedopowiedzenia i emocje, które – mimo upływu czasu – wcale nie straciły na sile. Hubert to bohater spokojny, uważny, z pozoru opanowany, ale skrywający własne wątpliwości. Między nim a Martyną wciąż iskrzy, jednak przeszłość i aktualne problemy nie pozwalają im tak po prostu rzucić się sobie w ramiona. Autorka porusza w tej powieści temat zaczynania od nowa, odwagi w podejmowaniu decyzji, mierzenia się z przeszłością i budowania siebie na gruzach dawnych rozczarowań. To również historia o tym, że życie rzadko jest czarno-białe – czasem trzeba przejść przez milion burz, by odnaleźć własny spokój. W tle pojawia się nutka tajemnicy związanej z rodzinną przeszłością i niepokojącymi wydarzeniami wokół domu dziadków, co dodaje powieści lekkiego, intrygującego napięcia. Emocje w tej książce są bardzo prawdziwe – nieprzerysowane, bliskie codzienności. Jest tęsknota, zawód, niepewność, ale też ciepło, nadzieja i delikatne, stopniowo odradzające się uczucie. Czytając, czułam wzruszenie i nostalgię, momentami także frustrację wobec niektórych decyzji bohaterów – dokładnie tak, jakby byli kimś mi bliskim. Bardzo podobał mi się klimat małej miejscowości i motyw powrotu do korzeni. To historia, która płynie spokojnie, ale zostawia po sobie ślad. Gatunkowo to powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem romantycznym i subtelną nutą tajemnicy. Idealna dla czytelników, którzy lubią historie o drugich szansach, powrotach do rodzinnych stron i uczuciach dojrzalszych, bardziej świadomych. Dla tych, którzy cenią emocjonalną autentyczność i bohaterów z krwi i kości. „Przez milion burz” to opowieść o tym, że czasem trzeba wszystko stracić, by odnaleźć siebie. Ciepła, poruszająca i pełna nadziei historia, którą czytałam z przyjemnością i którą z serca polecam każdemu, kto wierzy w drugie szanse.
„Deszcz zelżał, ale to nie miało żadnego znaczenia, bo we mnie wciąż trwała burza. Gdy byłem z nią, zawsze tak się czułem. Waliły pioruny, trzaskały połamane drzewa, brakowało mi tchu. Nie wiedziałem, gdzie uderzy następny grzmot. Kochałem ten stan. Uwielbiałem go. Kochałem ją. Chyba od zawsze.” . Lubicie burze? Ja jakoś nie za bardzo, w dzieciństwie często się też ich bałam, natomiast w dorosłym życiu nie wypatruję tych życiowych - wolę spokojną egzystencję bez nadmiaru wrażeń. . „Przez milion burz” autorstwa Agaty Czykierdy-Grabowskiej to chwytająca za serce historia o miłości. Miłości, która przed laty narodziła się pomiędzy dwójką nastolatków, Martyną i Hubertem - przyjaciół, którzy od lat spędzali całe wakacje na wspólnym pisaniu historii. Historii, dzięki którym udawało im się uciec od problemów czekających na nich w ich rodzinnych domach. Teraz ta dwójka jest już po trzydziestce. Każde z własnym bagażem doświadczeń, na innym etapie życia, jednak gdy los stawia ich ponownie na swojej drodze, znowu iskrzy… Czy tylko na tyle mocno, by mogło się to przerodzić w coś więcej?… . Historia wciągnęła mnie od pierwszej strony - sporo się w niej działo. Przygody głównej bohaterki niczym z komedii romantycznej pełnej uroczych pomyłek, do tego oczywiście przystojny kandydat na partnera, a w tle tajemnicze znaleziska ukryte w budynkach gospodarczych i włamanie… - czyż nie brzmi to zachęcająco? Ale żeby nie było! „Przez milion burz” to nie jest jedna z tych prostych historyjek o miłości z happy endem. Tutaj znajdziecie coś więcej! Ciekawa fabuła, charakter Martyny, z którym nie do końca się polubiłam, ale dzięki temu opowieść miała w sobie to „coś”. Jest jeszcze wspomniany mini wątek kryminalny, dzięki któremu historia nabiera czegoś więcej- w końcu nie samą miłością żyje człowiek! Ja jestem zauroczona i zachęcam Was do samodzielnej lektury! To powieść idealna na te długie zimowe wieczory! - chociaż gdy Was wciągnie, to pewnie wystarczy na jeden! 😉
Początek mamy dość przewidujący, wielki powrót na "stare śmieci", załamania i nietoperz grożący swoim jestestwem, a na końcu jest on, z czarującym uśmiechem, gotowy zawsze pomóc. Muszę przyznać, że polubiłam retrospekcje, rozdziały są fajnie poprzeplatane, co powoli wdraża nas w całokształt historii i wyjaśnia wiele spraw. Jeśli chodzi o bohaterów.. Martyna, oh, jak my się nie polubiłyśmy. Zdaje sobie sprawę, że ma miano "burzy", lecz to nieogarnięcie i tworzony chaos, kompletnie nie dla mnie, te cechy potrafią mnie zirytować. Wątek włamania.. tym byłam troszkę rozczarowana. Sądziłam, że będzie on bardziej zawiły, szukałam jakiś powiązań z główną bohaterką, zwłaszcza, że opis z tyłu książki bardzo go reklamował. Dla mnie ten moment książki, był raczej mocno poboczny, bardziej mający na celu znalezienie dodatkowego punktu połączenia bohaterów, niżeli wielkiej sprawy do rozwiązania. Z drugiej strony wiadomo, tutaj raczej kwestia mojego gustu, niż zła cecha książki. Reasumując, była to miła lektura, lecz raczej nie zapadnie mi w pamięci jako jedna z tych najlepszych, bardziej potraktuje ją jak książkę na kilka wieczorów, z miłą atmosferą wsi w tle.