Regnum Noctis T.2 Velvet
Opis
Tonny jest martwa dla wampirzej społeczności. Ukrywa swoje istnienie, cierpliwie czekając na dzień, w którym będzie mogła zmartwychwstać.
Staje przed trudną decyzją. Jeśli ponownie chce być częścią życia ukochanego, musi włożyć garnitur i białe rękawiczki, by na nowo wcielić się w rolę Sommeliera.
Pogrążony w rozpaczy Thaddeus przez dziesięć lat żył niczym więzień. Niespodziewane spotkanie z Tonny napawa go nadzieją na przyszłość.
Ich uczucie zostaje wystawione na kolejną próbę. Okazuje się, że przeszkodą na drodze do wspólnego szczęścia nie jest już Charioce de la Gardie, lecz świadomość, że jedno z nich jest śmiertelne, podczas gdy drugie pozostaje wieczne.
Śmierć niosąca wieczność dla której miłość jest największą przeszkodą.
Bo to nie miłość potrzebuje nieśmiertelności, lecz nieśmiertelność żąda miłości
Szczegóły
Recenzje
"Śmierć — niosąca wieczność — dla której miłość jest największą przeszkodą". Tonny uważana za zmarłą, ukrywa się przed wampirzym światem. Jednak gdy postanawia wrócić do roli Sommeliera, aby być blisko ukochanego, jej życie zmienia się diametralnie. Tylko czy na lepsze? "Był wampirem, a ona człowiekiem. Był drapieżnikiem, a ona ofiarą. Był miłością jej życia, a ona jego słabością". "Velvet" to książka, na którą długo czekałam. Nie mogłam się doczekać kontynuacji losów bohaterów z "Vermillion" byłam bardzo ciekawa, jak potoczy się ich życie. Po dość zaskakującym zakończeniu, autorka od razu wrzuca nas w wir wydarzeń, więc warto poznać najpierw pierwszy tom. Nie brakuje tu tajemnic, namiętności oraz scen mrożących krew w żyłach. "Velvet" należy do gatunku romantasy, po który ostatnio chętnie sięgam. Powiem Wam, że tu nie zabraknie Wam też momentów, kiedy autorka zmusza nas do refleksji nad motywem miłości, przemijania, oraz poświęcenia. Jak dla mnie książkę czyta się bardzo szybko, choć muszę przyznać, że w tym tomie jakoś mniej polubiłam bohaterów, ale to nie znaczy, że im nie kibicowałam, są barwnymi postaciami, a ich relacja nie raz wywołała gęsią skórkę na rękach a po plecach przechodził prąd. Nie brakuje tu emocji. Książka każdą stroną wciąga a akcja nie raz potrafi zaskoczyć. No i na koniec powiem Wam, że autorka rozkochała mnie w swoim lekkim piórze, nie boi się dość odważnych opisów, przy których wyobraźnia działa na najwyższych obrotach. Jak dla mnie cała dylogia warta jest zarwania nocy, poświęcenia jej dnia czy nawet całego weekendu. Polecam ❣️, bo.... "Martwe serce potrafi kochać równie mocno co bijące".