32.38
Thriller
Filia
Rodzina mordercy
Wydawnictwo:
Filia
Oprawa: okładka miękka
32,38 zł
Cena rekomendowana: 52,99 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
NIGDY NIE POWINNY UKRYWAC TAJEMNICY SWOJEGO OJCA.
Kiedyś trzy siostry były ze sobą bardzo blisko. Teraz, rok po pogrzebie ojca, ledwie ze sobą rozmawiają. Molly nie chce zaakceptować prawdy, Rachel nie potrafi mu wybaczyć, a trzecia z nich obsesyjnie przeszukuje jego życie, próbując zrozumieć, kim naprawdę był.
Wtedy pojawia się wiadomość: przy dokach znaleziono kobietę, a z jej palca zniknęła obrączka. Reporterzy sugerują, że lokalny seryjny morderca powrócił…
To jednak nie może być prawda — bo siostry wiedzą, kim był zabójca.
Henry Martin. Ich ojciec.
Kraj produkcji: PL
Szczegóły
Rok wydania
2026
Oprawa
okładka miękka
Ilość stron
376
Format
13.5 x 20.5 cm
ISBN
978-83-8441-061-5
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788384410615
Data premiery
2026-03-18
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Rodzina mordercy
32,38 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Przyznam się wam, że znając wiele rodzin, to chyba nie znalazła się taka, która nie miałaby jakichś sekretów. Oczywiście nie każda z nich jest mordercami tak jak w książce:-) Tutaj zaprezentowanego mamy idealne tatusia, który dawał w dzieciństwie porady swoim córkom, który je wspierał i uczył jak godnie dorastać. W historię wchodzimy jak ich ukochany tatuś przedawkował leki przeciwbólowe, czego skutkiem była śmierć. Nie znamy szczegółów, gdyż to nie o ten wątek chodzi najbardziej. Po pogrzebie trójka sióstr stara się uporządkować dom po obojgu rodziców, gdyż kilka miesięcy przed śmiercią ich mamy, zmarł dopiero tata. Robiąc obchód przypadkiem natrafiają na miejsce o którym nigdy nie wiedziały. Wyjmując tajemnicze fotografie kobiety spostrzegają, że one są martwe. Podczas pogadanki zastanawiają się, czy to ich ojciec był ,,Bliźniakiem", czyli mordercą, który pozbawił życia kilkanaście kobiet. Głównymi bohaterkami są trzy już dorosłe kobiety, które naprzemiennie wypowiadają się za pomocą głosu narratora. To z tego widzimy jak różne mają podejście do sytuacji i co odkrywają im dalej wchodzimy w treść. Chce abyście wiedzieli, że nie ma tutaj suchych wydarzeń, gdyż jeśli już ktoś dochodzi tutaj do jakichś wniosków, to z miejsca opisuje nam sytuację jak w tamtym czasie wyglądała. Mamy takie przejście za pomocą których rozumiemy jakim sprytnym był człowiekiem. Wszędzie istnieje tylko zapytanie, dlaczego? W odpowiednim czasie, kiedy uzyskujemy na nie skrawki odpowiedzi akcja robi się coraz bardziej napięta i dochodzimy do nowych odkryć, które szokują, choć po wnikliwym czytaniu w sumie mogliśmy się ich domyślić. Ale to dopiero widać prawie pod koniec:-) Podczas lektury zauważamy jak życie bohaterek zmienia się po poznaniu sekretów człowieka, który nigdy już nic nie powie. Każda z nich radzi sobie na swój sposób, ale tylko jedna węszy tak długo, aż sama nie zaspokoi ostatniej ciekawości:-) Uwielbiam takie książki, które im dalej, tym ukazują coraz więcej odkryć. Książka daje do myślenia, gdyż pokazuje, że kto szuka, ten znajdzie. Można się poddać temu, co odkrywamy, ale można i funkcjonować pomimo tego. Wszystko zależy do tego jaką drogę obierzemy:-) Zdecydowanie polecam każdemu, kto lubi gęste napięcia i i sekrety szybko odkrywane, które potrafią się tylko piętrzyć. Mnie zachwyciła od pierwszej strony:-)
„Bo najgorsze sekrety to te, które nosimy we własnej rodzinie…” Co się stanie jeśli okaże się, że osoba, którą kochałaś, której bezgranicznie ufałaś była.. potworem w ludzkiej skórze? Czy pozwolisz by prawda ujrzała światło dzienne? A może będziesz nosić ten sektet w sercu i na barkach do końca swoich dni? Trzy siostry - Cara, Rachel i Molly niedawno straciły ukochaną mamę i światło w ich donu - Margaret Grace. Już samo odejście tej niezależnej, pięknej kobiety, kierowniczki miejscowego chóru wstrzasnęło niewielką zżytą społecznością miasteczka Whitehill. Teraz zaś rodzeństwo ponownie musi zmierzyć się z ogromną stratą , zmarł bowiem ich ojciec- znany nauczyciel historii. Człowiek będący ostoją dla swoich bliskich. Ktoś naprawdę ważny. Każda z dziewcząt, choć teraz są one dorosłymi kobietami odziedziczyła coś po zmarłym rodzicu. Niestety, pewnej nocy nie mogąc spać Molly , Rachel i Cara wpadają na pomysł, by zaszyć się w warsztacie taty. To tam odnajdują coś co na zawsze odmieni ich życie. W klapie w podłodze Henry Martin przechowywał bowiem zdjęcia i biżuterię kobiet zamordowanych przed laty przez Bliźniaka- jedynego znanego seryjnego mordercę w ich miasteczku. Wszystkie czują się tak jakby zostały uderzone w twarz , lecz zamiast zbliżyć się do siebie , panie praktycznie ze sobą nie rozmawiają. Cara autorka książek True crime ,szuka odpowiedzi i jednocześnie wikła się w dziwną relację z tajemniczym Jamesem. Rachel ucieka w używki, zaś Molly pragnie udowodnić że wszystko czego się dowiedziały jest kłamstwem.. Ale.. nagle fala zabójstw uderza po raz kolejny , a każda z ofiar jest powiązana z siostrami Martin... To, co zaczyna się jak opowieść o żałobie i rodzinnej więzi, bardzo szybko przeradza się w mroczny, duszny thriller psychologiczny, który nie pozwala złapać oddechu. „Rodzina mordercy” autorstwa Miranda Smith to historia, która uderza nie tylko brutalnością odkrytej prawdy, ale przede wszystkim emocjonalnym ciężarem, jaki spada na bohaterki. Autorka świetnie prowadzi narrację z perspektywy trzech sióstr, dzięki czemu czytelnik może zajrzeć w głąb ich psychiki i zobaczyć, jak różnie radzą sobie z traumą. Cara, Rachel i Molly to nie są jednowymiarowe postacie – każda z nich jest pełna sprzeczności, bólu i desperacji. Ich reakcje bywają trudne do zaakceptowania, momentami wręcz irytujące, ale właśnie to czyni je tak autentycznymi. Nie ma tu prostych odpowiedzi ani łatwych wyborów. Największą siłą tej powieści jest jednak atmosfera. Whitehill staje się niemal osobnym bohaterem – małym miasteczkiem, w którym każdy coś ukrywa, a prawda od lat leży pogrzebana pod warstwą pozorów. Gdy na nowo zaczynają ginąć ludzie, napięcie rośnie z każdą stroną, a czytelnik zaczyna zadawać sobie pytanie: czy zło naprawdę można odziedziczyć? Motyw „potwora w ludzkiej skórze” został tu przedstawiony w sposób szczególnie przejmujący. Bo największy strach nie wynika z samej zbrodni, ale z faktu, że sprawcą okazuje się ktoś, kogo się kochało. Ktoś, kto był fundamentem całego świata. Autorka zmusza do refleksji: czy jesteśmy w stanie oddzielić wspomnienia od prawdy? I co robimy, gdy jedno niszczy drugie? Nie wszystko w tej historii jest idealne – momentami tempo bywa nierówne, a niektóre wątki mogłyby zostać pogłębione, zwłaszcza relacja Cary z Jamesem, która wydaje się nieco zbyt pospieszna i niedopowiedziana. Jednak finał rekompensuje te drobne niedociągnięcia – jest mocny, niepokojący i pozostawia czytelnika z uczuciem dyskomfortu, które nie znika wraz z zamknięciem książki. „Rodzina mordercy” to nie tylko thriller. To opowieść o zaufaniu, które może zostać zniszczone w jednej chwili, o rodzinie, która zamiast być schronieniem, staje się źródłem największego koszmaru, i o sekretach, które – niezależnie od tego, jak głęboko je ukryjemy – zawsze znajdą sposób, by wypłynąć na powierzchnię. To historia, która zostaje w głowie na długo. I zmusza do zadania sobie jednego, bardzo niewygodnego pytania: czy naprawdę znamy ludzi, których kochamy najbardziej?
Czy potrafił(a)byś dalej kochać swojego ojca, gdybyś odkrył(a), że był… seryjnym mordercą? „Rodzina mordercy” Mirandy Smith to książka, która nie tyle opowiada pewną historię, co zostawia Cię z ciężarem pytań, na które nie ma prostych odpowiedzi. Przez co tak naprawdę dawno żadna lektura nie była dla mnie aż tak niewygodna emocjonalnie. Tutaj tak naprawdę od początku wiemy wszystko. Nie ma klasycznej zagadki, nie ma stopniowego odkrywania „kto”. Jest za to brutalna prawda: ojciec trzech sióstr był m0rd3rcą i nie jest to żaden spoiler - to punkt wyjścia do trudnej w sumie i nawet dramatycznej historii. Obserwujemy trzy kobiety, które próbują poukładać sobie życie po tym, jak ich świat po okryciu prawdy o ojcu rozpadł się na kawałki. Każda z nich reaguje inaczej - jedna wypiera, druga zamyka się w gniewie, trzecia obsesyjnie próbuje zrozumieć. I to właśnie ten rozkład emocji zrobił na mnie największe wrażenie, bo miałam wrażenie, że nie czytam jakiejś tam historii. Ja czułam, że zaglądam komuś w bardzo intymne, bolesne miejsce, którym niekoniecznie chciałby się dzielić z innymi. I kiedy wydaje się, że to będzie przede wszystkim opowieść o radzeniu sobie z traumą pojawia się nowe ciało. Kobieta znaleziona przy dokach, brak obrączki, znajomy schemat działania. Media szybko podchwytują temat i zaczyna się narracja o powrocie sprawcy. Tylko że on nie żyje. I w tym momencie zaczęłam czytać szybciej, chciałam poznać prawdę. Bo jeśli to nie ojciec kobiet… to kto? I czy na pewno cała prawda o przeszłości została już odkryta? Bardzo podobało mi się, jak autorka gra z czytelnikiem. Z jednej strony daje poczucie, że wszystko jest już wiadome, a z drugiej co chwilę podsuwa drobne rysy na tym obrazie. Małe nieścisłości, niedopowiedzenia, rzeczy, które nie do końca pasują. I nagle łapiesz się na tym, że zaczynasz wątpić nawet w to, co wydawało się pewne. Ale najmocniejszą stroną tej książki są emocje. Nie sama zbr0dnia, nie śledztwo - tylko to, co dzieje się między bohaterkami. Ich rozmowy, milczenie, napięcie. To, jak bardzo są obce, mimo że łączy je coś tak silnego. I to uczucie, że żadna z nich nie potrafi już wrócić do tego, co było wcześniej. Styl autorki jest prosty, ale bardzo sugestywny. Bez zbędnych ozdobników, bez przeciągania. Dzięki temu wszystko wydaje się jeszcze bardziej realne. Momentami aż za bardzo, bo to jedna z tych książek, które nie tylko się czyta, ale też… przeżywa. I jeśli mam być szczera, to nie jest to lekka historia na wieczór. To książka, która potrafi zostawić Cię z uczuciem dyskomfortu. Ale właśnie dlatego uważam, że jest tak dobra.Bo zmusza do myślenia. O tym, kim naprawdę są ludzie, których kochamy. O tym, czy można oddzielić człowieka od jego czynów. I o tym, czy prawda zawsze przynosi ulgę. Ocena 9/10 - dla mnie to thriller, który bardziej boli, niż straszy. I właśnie dlatego na długo zostanie w mojej pamięci.
🤯 Pierwsze wrażenie? Siadam do tej książki z myślą: „O matko, kolejny thriller o seryjnym mordercy”… A tu klaps – dostałam historię, która rozrywa serce! 😳 To nie jest opowieść o zbrodni, tylko o rodzinie, która musi żyć z piętnem potwora. Klimat? Gęsty, duszny, taki, od którego ciarki chodzą po plecach, ale nie tylko z powodu strachu – bardziej z powodu niesprawiedliwości i bólu😥 To thriller psychologiczny, który skupia się na… rodzinie, w której nic nie jest takie, jak się wydaje. Historia zaczyna się od odkrycia, że ktoś bardzo bliski głównej bohaterki może mieć związek z przestępstwem. Z pozoru normalne życie zaczyna się sypać, a na powierzchnię wychodzą skrywane latami sekrety 😶 Książka pokazuje, jak cienka jest granica między zaufaniem a podejrzeniami – i co się dzieje, gdy zaczynasz wątpić w ludzi, których kochasz najbardziej. To opowieść o: – rodzinnych tajemnicach – manipulacji i kłamstwach – trudnych wyborach – i o tym, czy naprawdę można znać drugiego człowieka Im dalej w historię, tym więcej napięcia i pytań bez odpowiedzi – aż do momentu, gdy wszystko zaczyna się układać w (dość niepokojącą) całość. W powieści bohaterowie zdecydowanie grają pierwsze skrzypce – to oni budują cały klimat tej historii. I trzeba przyznać, że Miranda Smith świetnie wie, jak stworzyć postacie, którym trudno zaufać… 😶 Główna bohaterka to osoba, z którą łatwo się utożsamić. Z jednej strony silna i zdeterminowana, z drugiej – pełna wątpliwości i emocji. Jej świat powoli się rozpada, a my razem z nią próbujemy zrozumieć, co jest prawdą, a co tylko dobrze ukrytym kłamstwem. Dużą rolę odgrywa też jej rodzina – i to właśnie tutaj robi się naprawdę ciekawie. Każda postać ma coś do ukrycia, każdy zdaje się nosić własny ciężar tajemnic. Relacje między nimi są napięte, momentami wręcz duszne… i to właśnie one napędzają całą historię. To nie są bohaterowie czarno-biali. Ich decyzje bywają kontrowersyjne, czasem irytujące, a czasem po prostu trudne do ocenienia. I właśnie dzięki temu wydają się tak autentyczni – bo pokazują, że w ekstremalnych sytuacjach każdy może zachować się inaczej, niż byśmy się spodziewali. 💭 Największy plus? To, jak bardzo emocjonalnie można się w to wszystko wciągnąć. Nie tylko śledzisz wydarzenia, ale też przeżywasz je razem z nimi – z niepewnością, napięciem i rosnącym niepokojem. Miranda Smith pisze jak rasowa dziennikarka śledcza, która nagle postanowiła napisać powieść 😎 Jest konkretnie, ale z duszą. Akcja nie pędzi na łeb na szyję – to raczej takie budowanie napięcia małymi kroczkami, gdzie największe dramaty rozgrywają się w głowie bohaterki. Styl jest płynny i wciągający, idealny na wieczór z herbatą (choć raczej taką mocną, na uspokojenie 😅). 🎯 Dla kogo? To książka nie tylko dla fanów thrillerów! Jeśli lubicie: · dramaty rodzinne (takie prawdziwe, bez lukru) · historie o piętnie i stygmatyzacji · bohaterki z krwi i kości · książki, które zostają w głowie na długo po przeczytaniu to „Rodzina mordercy” jest dla Was! 🎯 Uwaga: to nie jest lekki kryminał na jeden wieczór – to cięższy kaliber emocjonalny, ale warto! Moja ocena: 9/10 🌟 (jeden punkt mniej tylko dlatego, że momentami miałam ochotę, żeby akcja jednak trochę przyspieszyła – ale to tylko mój subiektywny gust!) BRUNETTE BOOKS