33.53
Literatura obyczajowa
SEQOJA
Samotność Boga
Wydawnictwo:
SEQOJA
Oprawa: okładka miękka
33,53 zł
Cena rekomendowana: 47,25 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: 2 - 3 dni robocze
+ czas dostawy
+ czas dostawy
Opis
Samotność Boga Antoniego Grycuka to studium psychologiczne człowieka pokonanego przez własne lęki i poczucie odpowiedzialności, które dosłownie go paraliżują i w końcu zmuszają do rezygnacji z wszystkiego, co dotąd było dla niego najważniejsze i nadawało sens każdemu dniu. Marek, odkąd pamięta, chciał zostać lekarzem, jako trzylatek leczył lalki i robił operacje misiom, a później każdy krok konsekwentnie przybliżał go do realizacji marzenia. Niezwykle zdolny i ambitny, wybrał jako specjalizację kardiochirurgię, jedną z najtrudniejszych i najbardziej stresogennych.
Kraj produkcji:
Szczegóły
Rok wydania
2023
Oprawa
okładka miękka
Ilość stron
260
ISBN
9788396680990
Rodzaj
Książka
EAN
9788396680990
Kraj produkcji
PL
Producent
Wydawnictwo Seqoja Ewa Kilimek
Dodałeś produkt do koszyka
Samotność Boga
33,53 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Nie ma chyba osoby, która nie miałaby w swoim życiu styczności z lekarzem. Nieważna jest specjalizacja. Często jesteśmy niezadowoleni ze współpracy z lekarzem, narzekamy na niego, czujemy się traktowani powierzchownie. Czy zastanawialiśmy się, jak wygląda praca z tej drugiej strony, od strony lekarza? Czy on ma jakieś dylematy i wątpliwości, czy wczuwa się w położenia pacjentów czy przechodzi obok tego obojętnie - po prostu praca, jak każda inna? Bohater Samotności Boga – Marek Olkuń, już jako mały chłopiec miał sprecyzowane plany na swoją przyszłość. Chciał zostać lekarzem. I lata wytężonej nauki zaowocowały. Spełnił swoje marzenie, został kardiochirurgiem dziecięcym. Bardzo trudna i wymagająca specjalizacja, tym bardziej, że dotyczy małego pacjenta. Realizował się zawodowo, nie zawsze sobie radził z emocjami i przeżyciami, zbyt wiele brał na siebie. Nie potrafił oddzielić życia zawodowego od prywatnego. Żył życiem swoich pacjentów, nawet po pracy myślami był przy nich. To go wykańczało i nie dawało spokoju. Jeden z incydentów zawodowych sprawił, że Marek porzucił fartuch lekarski i stetoskop i odszedł z zawodu. Przegrał walkę z samym sobą. I można powiedzieć, że stanął po drugiej stronie życia. Otworzył i prowadził zakład pogrzebowy. Tam zajmował się też pacjentami, ale tymi, którzy przeszli na drugą stronę życia, tymi, którym już nie był w stanie pomóc. Teraz dbał, aby nieboszczyk był odpowiednio przygotowany do pochówku. Mył, zabezpieczał, malował i ubierał. Spełniał różne życzenia bliskich zmarłych. Jednak ta praca nie wyzwoliła go z pęt przeżyć i emocji. Nadal był na emocjonalnej karuzeli, stany depresyjne nie dawały mu spokoju i wytchnienia. Jak potoczyło się jego życie? Czy wytrwał i się realizował w nowym zawodzie? Lekarzem się zostaje na zawsze. Czy bohater się przemógł i wrócił do zawodu? Czy nadal chciał zbawiać świat i być przy swoich pacjentach? Przekonajcie się sami, jaką drogę obrał bohater i czy pokonał swoje lęki … Samotność Boga to lektura, która wstrząsa i nie daje spokoju. Łzy same się cisną, nie można zapanować nad emocjami. Autor obnażył słabości bohatera, jego niemoc i wrażliwość. Bohater chciałby pomóc każdemu pacjentowi. Ale nie każdemu da się pomóc, z różnych powodów. Czasami jest już za późno, czasami postawienie odpowiedniej diagnozy nie jest łatwe i oczywiste. Czasami coś potoczy się nie po myśli lekarza i pacjent umiera na stole operacyjnym. I to nie zawsze wynika z winy czy błędu lekarza, czasem natura staje okoniem. Chirurg nie zawsze jest w stanie przewidzieć stan organów człowieka i nie zawsze wie, co tkwi w człowieku, dopóki skalpel nie wykona swojego zadania. Lekarz nie jest Bogiem, czego jednak często pacjenci i ich bliscy od niego oczekują. Lekarz też przeżywa każdą operację, każde cięcie, nie mówiąc już o jakichkolwiek porażkach czy zabiegach, po których pojawiają się komplikacje. Medycy często takie niepowodzenia odbierają jako osobiste porażki i wtedy frustracja przejmuje nad nimi kontrolę. Nie jest łatwo oddzielić taką pracę i wiążące się z nią emocje i przeżycia, od życia prywatnego. Te dwie płaszczyzny bardzo się przenikają i często doprowadzają lekarzy do stanów załamania czy depresji. I nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. To nie jest łatwa opowieść. Nie można jej czytać na jednym oddechu. Tematyka jest tak trudna, że trzeba się z nią oswoić, stopniować doznania i emocje. To też nie jest historia dla wszystkich, nie każdy jest w stanie przyjąć taki balast na swoje ramiona. Jednak mimo wszystko polecam tę lekturę, na pewno pozwoli zobaczyć tę drugą stronę zawodu lekarza. Oblicze, które jest dla nas niedostępne. Może sprawi, że będziemy bardziej empatyczni dla lekarzy i bardziej wyrozumiali. Przecież oni też chcą jak najlepiej wykonywać swoją misję. I my im w tym nie przeszkadzajmy. Debiut godny większej uwagi.
,,Większość ludzi postrzega lekarza jako zwykłego fachowca, który po prostu wykonuje swoją pracę. W rzeczywistości dopóki medyk nie przestanie zadręczać się losem pacjentów, dopóty jego życie zawodowe będzie przypominało pokutę". To jedna z książek, która wyciśnie z was łzy. W pewnym momencie uznałam nawet, że jestem chyba za bardzo wrażliwa do jej przeczytania, bo autor postawił tu na ogromną szczerość na którą nie każdy z nas jest gotowy. Ja nie wiedziałam, że lekarz musi znać się na makijażu, gdyż bywa, że to on musi przygotować ciało zmarłego. Mamy tu opisane jak wygląda ten nieboszczyk, przez co przeszedł i jak wygląda sprawa z jego ubiorem. Całą rzecz opisuje nam lekarz, który jest jakby w stanie depresji. Wiemy z czym na co dzień się zmaga, więc jestem w stanie stwierdzić, że samo leczenie, samo wypisywanie leków, to akurat najmniejszy z ich problemów. Nikt nie widzi tej drugiej sfery z którą przeciętny człowiek emocjonalnie nie byłby w stanie sobie poradzić. Właśnie nasza postać tą drugą stronę nam przybliża, a do tego dochodzi jeszcze cała masa odczuć z którymi sobie nie radzi. On chciałby móc pomóc każdemu, tylko nie zawsze tak się da. Czasami bywa i tak, że ludzie pojawiają się zbyt późno. Wtedy choćby posiadał największą wiedzę na świecie, nie jest w stanie im pomóc. Do tego dochodzi również forma samego przekazania tych informacji pacjentowi. Nasza postać przechodzi zatem z jednej specjalizacji w drugą, jednak czy aby na pewno wyjdzie mu to na dobre? Moim zdaniem człowiek jest zawsze człowiekiem, więc ma prawo do swoich słabości. Ma też prawo wyboru, więc może starać się sobie z nimi radzić. Osobiście znam lekarzy, którzy rozmawiając ze mną są niczym kamień. Wysłuchają, przepiszą leki i ze sztucznym uśmiechem żegnają witając tym samym uśmiechem kolejnego pacjenta. Znam też takich, którzy nawet nie potrafią spojrzeć mi w oczy i takich, którzy z czułością pytają o moje samopoczucie i pokrzepiająco poklepują po ramieniu. Historia tutaj przedstawiona mogła być prawdziwa. Znam podobną, więc doceniam szczerość, która została ukazana. Napisana może i prostym stylem, ale to właśnie on sprawił, że tak mnie poruszyła. Przeczytajcie, bo naprawdę warto!