30.54
Thriller
Filia
Schron
30,54 zł
Cena rekomendowana: 50,00 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: piątek 05.06.2026
Opis
GDY W CHMURACH SZALEJE CZARCIE WESELE, MOŻESZ BYĆ PEWIEN, ŻE KREW SIĘ POLEJE.
Nad Runowem szaleje potężna burza. Mieszkańcy wsi wierzą, że to efekt słowiańskiego „czarciego wesela”, gdy demony bawią się na niebie, zsyłając ludziom obłęd i śmierć.
Następnego dnia komisarz Sambor Malczewski wraz ze swoim psem, Terrorem, przeszukują las. W starym, powojennym schronie natrafiają na ludzkie szczątki. Szybko okazuje się, że należą one do Beaty i Juliana Wilczków oraz ich córki Klary - rodziny, która zaginęła bez śladu dwadzieścia lat wcześniej.
Malczewski przypuszcza, że za ich śmierć może odpowiadać Andrzej Robotnik - mężczyzna, który przed laty zamordował żonę, syna i teściową, po czym uciekł w głąb Puszczy Gorzowskiej. Wkrótce dochodzi do kolejnego makabrycznego morderstwa, a wśród mieszkańców Runowa wybucha panika.
Co tak naprawdę wydarzyło się w starym schronie?
Czy Wilczkowie padli ofiarą zbiegłego mordercy?
I kto dziś sieje grozę wśród mieszkańców, kiedy demony z nieba już ucichły, lecz te ludzkie dopiero się budzą?
Kraj produkcji: PL
Ostrzeżenia:
Brak ostrzeżeń
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2026
Oprawa
Miękka
Ilość stron
384
Format
13.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788384029596
Kraj produkcji
PL
Rodzaj
Książka
EAN
9788384029596
Data premiery
2026-01-28
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Schron
30,54 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Mówiłem to już wiele razy, ale powtórzę: człowiek to najgroźniejszy drapieżnik na tej planecie. I posiadam na to dowód. [...] uświadomił sobie, jak piękne, a zarazem kruche potrafi być życie. Choćbyśmy nie wiadomo jak o nie dbali, wystarczy jedna niewłaściwa osoba, by wszystko legło w gruzach. Gdy burza szaleje odbywa się czarcie wesele i krew się poleje. Komisarz Sambor Malczewski dobrze wie,że lokalni biznesmesmeni należą do świata w którym króluje przemoc i to taka o której zwyczajny człowiek nie chce nawet czytać, ponieważ nie mógłby wtedy spać. A jednak zarówno on jak i jego przyjaciel prokurator Lucjan Ratajczyk nie mogą zrobić nic, by zatrzymać tę spiralę zła. Gdy nad Runowem przetacza się największa od lat nawałnica funkcjonariusz powoli zaczyna planować nowy początek swojego życia z Renatą u boku. Zanim jednak dojrzeje do tej decyzji Terror odnajdzie w lesie stary schron. W środku zaś zwłoki rodziny Wilczków.. zamordowanej przed dwudziestu laty. Kilka dni później kolejni mieszkańcy wsi Karol Dębski wraz z żoną i córeczkami tracą życie. Kto i dlaczego dopuścił się tak okrutnej zbrodni i czy oba śledztwa należy łączyć? Na to pytanie odpowiada ekipa z Runowa w nieco odmienionym składzie. Uwielbiam serię z Samborem i jego kompanem, który poziomem uporu i temperamentem przypomina moją psinkę- Chyłkę. Fabuła Schronu jest.. brutalna, wręcz bezlitosna i napięta niczym gitarowa struna. Wszyscy zdają się kłamać,, by chronić własne, szemrane interesy , zaś przeszłość wraca w sposób najmniej oczekiwany i zmusza ludzi do konfrontacji z ich dawnymi decyzjami. W tej historii nie ma miejsca na przypadek. Każdy trop prowadzi głębiej – nie tylko w lasy otaczające Runowo, ale przede wszystkim w ludzką naturę, która, jak pokazuje Schron, potrafi być znacznie bardziej przerażająca niż jakakolwiek legenda o „czarcim weselu”. Marcel Moss po raz kolejny udowadnia, że świetnie odnajduje się w budowaniu napięcia i kreśleniu psychologicznych portretów bohaterów. Tu nie ma jednoznacznych postaci – każdy coś ukrywa, każdy ma coś na sumieniu. I właśnie to sprawia, że czytelnik nie może być niczego pewien. Najbardziej uderza jednak atmosfera tej powieści – duszna, ciężka, momentami wręcz przytłaczająca. Burza nad Runowem nie jest tylko tłem wydarzeń, ale symbolem chaosu, który rozgrywa się w sercach bohaterów. Autor umiejętnie splata wątki kryminalne z elementami lokalnych wierzeń, dodając historii niepokojącej głębi. Relacja Sambora z Renatą wnosi do tej mrocznej opowieści odrobinę światła, ale nawet ona nie daje gwarancji spokoju. Bo w świecie, w którym przeszłość nigdy nie odpuszcza, a prawda bywa bardziej brutalna niż zbrodnia, każdy moment szczęścia wydaje się jedynie chwilowym wytchnieniem. „Schron” to thriller, który nie tylko trzyma w napięciu, ale też zostawia czytelnika z niewygodnymi pytaniami. O granice ludzkiej wytrzymałości. O cenę milczenia. I o to, jak daleko można się posunąć, by chronić własne tajemnice. To książka dla tych, którzy lubią, gdy historia nie daje o sobie zapomnieć jeszcze długo po odłożeniu jej na półkę. Brutalna, wciągająca i boleśnie prawdziwa.
„Schron” Marcela Mossa to mroczny, duszny thriller kryminalny, który od pierwszych stron wciąga czytelnika w świat lęków, dawnych tajemnic i zła czającego się tuż pod powierzchnią codzienności. Autor po raz kolejny udowadnia, że świetnie czuje klimat małych społeczności, gdzie każdy zna każdego, a jednocześnie wszyscy mają coś do ukrycia. Punktem wyjścia powieści jest dramatyczne odkrycie w powojennym schronie w pobliżu Runowa. Szczątki rodziny Wilczków, zaginionej dwadzieścia lat wcześniej, stają się iskrą zapalną dla serii wydarzeń, które burzą kruchy spokój mieszkańców wsi. Największą siłą „Schronu” jest atmosfera. Autor doskonale buduje napięcie i pokazuje, jak łatwo plotki i dawne legendy mogą rozpalić lęk i agresję. To nie jest jedynie opowieść o morderstwie, ale także o traumie, winie i konsekwencjach przemilczanych zbrodni. Moss stawia pytania o to, jak przeszłość wpływa na teraźniejszość i czy zło naprawdę można zamknąć w schronie. „Schron” to propozycja obowiązkowa dla fanów mrocznych kryminałów i thrillerów psychologicznych. Książka trzyma w napięciu do samego końca, a finał zmusza do refleksji, pozostawiając czytelnika z niepokojącym poczuciem, że największe demony wcale nie spadają z nieba.
Czy wierzysz, że prawdziwe demony czają się tuż obok nas - w ludzkich sercach i decyzjach? „Schron” Marcela Mossa to książka, która od pierwszych stron wciąga w mrok tak gęsty, że niemal czuć zapach wilgotnego lasu, chłód betonu starego bunkra i ciężar sekretów, które przez lata czekały, aż ktoś je wreszcie wydobędzie na światło dzienne. Runowo spowija burza, mieszkańcy mówią o czarcim weselu, a ja wiem, że nie będzie to zwykły kryminał. Kiedy komisarz Sambor Malczewski wraz z wiernym Terrorem trafiają na ludzkie szczątki w powojennym schronie, historia natychmiast nabiera tempa. A Moss robi coś, co uwielbiam w thrillerach: przypomina, że przeszłość nigdy nie znika. Ona tylko czeka, aby w odpowiednim momencie dać o sobie znać. Czytając „Schron” miałam wrażenie, że autor nie pozwoli mi ani na chwilę odetchnąć. Wątki przeszłe splatają się z teraźniejszością, jakby ktoś powoli zaciskał pętlę wokół całej tej historii. Z jednej strony poznajemy śledztwo Sambora, z drugiej dramatyczne wydarzenia sprzed lat, których okrucieństwo momentami naprawdę boli. Tym bardziej mając świadomość, że to, co najstraszniejsze, nie wydarza się przez demony z wierzeń ludowych, lecz przez ludzi z krwi i kości. Moss po raz kolejny udowadnia, że potrafi świetnie budować klimat. Jest mrocznie, duszno, nerwowo. Czuć napięcie rosnące z każdą stroną. I muszę przyznać, że czym dalej brnęłam w tę historię, tym coraz bardziej nie ufam nikomu. Bo tutaj każdy coś ukrywa. Każdy ma swoją wersję prawdy. A prawda, jak to zwykle bywa w dobrym thrillerze, jest o wiele bardziej niewygodna, niż mogłoby się wydawać. Bardzo mi się podoba sposób, w jaki autor kreuje postać Sambora. To nie jest papierowy policjant bez emocji - to człowiek z własnymi demonami, zmęczeniem, ironią i tym specyficznym spokojem, który sprawia, że chce się za nim podążać nawet w najciemniejsze rejony tej opowieści. A Terror… no cóż, relacja człowieka i psa w tym wszystkim jest jak słońce w tej gęstej, czarnej historii. Jest czymś naprawdę pięknym. Warto zaznaczyć, że w „Schronie” nie brakuje brutalności. Jednak nie jest ona „tania” i przytłaczająca. Ona ma sens i jest tutaj wręcz potrzebna. Pokazuje, że zło bywa zwyczajne, banalne, wręcz codzienne. I właśnie dlatego jest tak przerażające. Szczególnie mocno działają fragmenty dotyczące wydarzeń z domu Wilczków. Czytałam je z poczuciem ucisku w klatce. Niby wiedziałam, że to tylko fikcja, ale z tyłu głowy miałam przeświadczenie, że to echo historii które mogły wydarzyć się naprawdę. Ocena: 9/10 - bo „Schron” to książka, która nie tylko opowiada historię zbrodni, ale też zmusza do zastanowienia się nad tym jak długo można uciekać przed winą i czy sprawiedliwość zawsze przychodzi na czas. Dla mnie to jedna z tych powieści, po których zamknięciu nie wstajesz od razu. Siedzisz chwilę w ciszy, myśląc o tym, że największy horror nie kryje się w legendach, lecz w ludzkich wyborach.
📖 Gdy nad wioską szaleje „czarcie wesele”, a w lesie kryje się stary schron... 🕯️ Nad Runowem przechodzi potężna burza, a miejscowi szepczą o słowiańskim „czarcim weselu” – momencie, gdy demony na niebie mają zsyłać obłęd i śmierć. Ten mroczny, ludowy klimat od pierwszej strony tworzy niepowtarzalną, gęstą atmosferę niepokoju. To nie jest kryminał, który czyta się dla relaksu. To doświadczenie, które wciąga w wir mrocznych sekretów małej społeczności. Fabuła jest pełna zwrotów i mrocznych tajemnic. Akcja rusza błyskawicznie. Już następnego dnia komisarz Sambor Malczewski ze swoim psem, Terrorem, znajduje w powojennym schronie szczątki rodziny zaginionej dwadzieścia lat wcześniej. To odkrycie to tylko początek. Fabuła splata przeszłość z teraźniejszością, a w wiosce dochodzi do kolejnych zbrodni. Historia jest złożona, wielowątkowa, a wszystkie puzzle stopniowo układają się w przerażającą i logiczną całość. Nie ma tu miejsca na nudę – zagadka trzyma w napięciu aż do ostatnich stron. Komisarz Sambor Malczewski to typowy przedstawiciel gatunku – obciążony bagażem przeszłości, ale zdeterminowany. Jego relacja z psem Terrorem jest jednym z najwdzięczniejszych i najbardziej autentycznych elementów książki. To właśnie Terror często dodaje serca tej mrocznej opowieści. Pozostali bohaterowie, zarówno ci podejrzani, jak i przerażeni mieszkańcy Runowa, budują świat, w którym każdy może coś ukrywać. Emocje, które wywołuje ta historia, są intensywne: od niepokoju, przez strach, po prawdziwą grozę. Tempo akcji jest niemal idealne – zaczyna się mocnym uderzeniem, potem pozwala na chwilę oddechu, by za chwilę znów zaskoczyć. Styl pisania Marcela Mossa jest bezpośredni i sugestywny. Autor nie owija w bawełnę, a opisy zbrodni bywają bardzo szczegółowe i brutalne. To zdecydowanie nie jest książka dla osób o słabych nerwach lub wrażliwym żołądku. Epizody z drastycznymi opisami służą jednak uwypukleniu zła i cierpienia, które są centralnymi tematami powieści. 🎯 Dla kogo jest „Schron”? Ta książka NIE jest dla każdego. Spodoba się przede wszystkim: 📍Miłośnikom mrocznych, brutalnych thrillerów i kryminałów psychologicznych. 📍 Czytelnikom, którzy nie boją się drastycznych opisów i lubią, gdy napięcie sięga zenitu. 📍Fanom serii o komisarzu Malczewskim, ale też nowicjuszom. Tom trzeci można czytać jako osobne dzieło, choć zachęca do sięgnięcia po poprzednie części. 📍Osobom ceniącym nieoczywiste zagadki, słowiański folklor w tle i klimatyczne, przygnębiające lokalizacje. „Schron” to porządny, mroczny thriller, który celowo epatuje złem, by wywołać u czytelnika silne reakcje. Jest wciągający, dobrze skonstruowany i zapada w pamięć. Nie jest to jednak przyjemna lektura na jeden wieczór – to intensywna podróż w głąb ludzkiej natury. Moja ocena: 8/10 ⭐ Dla mnie to solidna, mocna pozycja w gatunku, która jednak przez swoją bezkompromisową brutalność momentami odbierała przyjemność z czytania. BRUNETTE BOOKS