30.48
Kryminał
Filia
Sedno
Wydawnictwo:
Filia
Oprawa: Miękka
30,48 zł
Cena rekomendowana: 49,90 zł
Cena okładkowa/rekomendowana przez wydawcę/producenta.
Wysyłka: poniedziałek 08.06.2026
Opis
Kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień. Odważysz się? Nocna podróż pociągiem zmienia się dla znanego architekta w drogę ku końcowi – kariery, życia, wszystkiego, co dotąd znał. Nieudany kontrakt to dopiero początek. On i jego towarzysze – dramatopisarz, aktor, księgowy, budowlaniec, kibol, piękna nieznajoma – wszyscy skrywają grzechy, które nie chcą pozostać w cieniu. W tej osobliwej podróży poza czasem i przestrzenią prawda zaczyna sączyć się jak trucizna, a ktoś lub coś wystawia ich na próbę, którą nie każdy przetrwa. Mroczna opowieść o winie, której nie da się zmyć, i grzechu, który nie zna przebaczenia.
Szczegóły
Wydanie
1
Rok wydania
2025
Oprawa
Miękka
Ilość stron
432
Format
13.5x20.5cm
Języki
polski
ISBN
9788384024294
Rodzaj
Książka
EAN
9788384024294
Kraj produkcji
PL
Producent
Grupa Wydawnicza Filia sp. z o.o.
Dodałeś produkt do koszyka
Sedno
30,48 zł
Polecane kategorie
Polecane serie
Polecani autorzy
Czytaj więcej
Recenzje
Powiem wam, że ta książka totalnie mnie zaskoczyła. Wiem, że autor ma specyficzne pióro, ale tutaj przeszedł samego siebie. W dłuższej mierze nie ma tu dialogów, a jedynie myśli postaci, które nic nie różnią się od jego słów. Czarnych jak smoła i lepkich jak lep. Cokolwiek go nie spotkało, to w niczym nie potrafi odnaleźć pozytywnych wydarzeń. Na dzień dobry wita nas strachem, który przeobraża się w narzekanie tak usilne, że ja swoje malutkie życie dostrzegłam jako plus:-) Nawet jak opowiadał o tym, że wygrał bardzo ważny dla niego konkurs, to nie widział w nim satysfakcji, tylko udrękę i kolejną pracę, którą wiedział, że będzie musiał wykonywać. Nawet jego szczęście go nie cieszy. Radość u tej postaci zawsze się wiąże z wyzwaniem i wysiłkiem. No nie możliwa była to osobowość. W tym wszystkim im bardziej on narzekał, tym mocniej utwierdzałam się w przekonaniu, że wiodę w miarę dobre życie:-) Ale nie przejmujcie się, bo nie tylko o niego tutaj chodziło. W jego życiu przewijają się różne osoby i każda z nich posiadała coś, czego nie miała ta następna. Każdy z nich skrywał swoje wstydliwe sekrety i spostrzeżenia, które z jakichś powodów zaczynali odkrywać. Dosłownie jakby główny bohater swoją aparycją oddziaływał na ich grzeszki zaklęte w podświadomości i za pomocą wspólnej energii zaczynały wychodzić jeden po drugim. Jakby wypowiedzenie ich w jego towarzystwie powodowało, że zdejmowali je ze swoich karków. Autor poruszył tutaj sens kilku zawodów, które dla innych ludzi wydają się być najbardziej nudnymi. Odkrywa nam ich punkt widzenia, gdzie po rozumieniu ich fascynacji, zupełnie inaczej dostrzegamy je w całości. Każdy tutaj pragnie zabić swój czas, ale zupełnie czymś innym. Tak jakby paleta barw musiała nam udowodnić jak bardzo każdy z kolorów cieszy się i złości jednocześnie, że stanowi daną barwę. To było takie odkrywcze, bo dużo jest tutaj psychologicznych spekulacji. Im bardziej ktoś tu jest znużony, tym mocniej interesuje nas dlaczego. Co ukrywa, co takiego go trapi, że nie potrafi poradzić sobie ze swoim życiem. Dochodzi tutaj też do pewnej przemiany. Sam architekt dziwi się dlaczego jego osobowość się zmienia. Dosłownie jakby każda napotkana postać wyciągała z niego coś innego. Coś, czego się wstydził, co nienawidził, za czym tęsknił czy też co udawał. W pewnym momencie czytelnik jeśli poszukuje wartości w książkach spostrzega, że i jego ciche sekreciki również mogą zostać uleczone. Dojście do takich myśli miało dla mnie wydźwięk terapeutyczny. Może wszystko przez to, że żyję w przekonaniu, że każda książka powstaje po coś lub dla kogoś. Nie znalazłam w swoim życiu jeszcze książki napisanej dla samej książki. Każdy pisarz czy pisarka wkładają w nie kawałek siebie. To rzeczy, które w nich siedziały, gdzie czasami przelatywały w głowie niczym leniwe owieczki i nagle dobiegły do takiego momentu, że potrzebują się wydostać na zewnątrz. Żeby ludzie poznali to, co w nich drzemało. W ten sposób przekazują nam cząstkę siebie, którą niektórzy potrafią dostrzec. Pan Marek jest człowiekiem, który obserwuje innych. A co z tą obserwacją robi, to każdy może o tym przeczytać:-) Psychologiczna obserwacja siebie i zmieniającego się świata pod kontem napotykanych ludzi. Właśnie to ujrzałam w tej lekturze:-)
Od lat zachwycam się powieściami Marka Stelara. Każdej kolejnej wypatruję niczym spóźniającego się pociągu, z niecierpliwością zerkając, czy już wyłania się zza zakrętu. I cieszę się tak samo na kryminały w mrocznej, jak i w humorystycznej odsłonie. Z równie wielką radością powitałam „Sedno”, które ma swoją premierę już jutro, 16 lipca, ale nie spodziewałam się, że to będzie tak zaskakujące i poruszające zarazem doświadczenie. Okazuje się bowiem, że Autor potrafi zabrać czytelnika w najgłębszy mrok ludzkiej duszy i skłonić do refleksji, tworząc thriller, który z powodzeniem można nazwać wciągającą w otchłań powieścią drogi z pogranicza psychologii, grozy i metafizyki. To, co zaczyna się jak zwykła podróż nocnym pociągiem ze Szczecina do Warszawy, zmienia się w wędrówkę do wnętrza dusz, rachunek sumienia i sąd, którego wyroku nie da się uchylić. A pasażerów, zupełnie obcych sobie ludzi, zaczyna łączyć pragnienie zrozumienia lub choć wytłumaczenia tego, co ich spotyka, i przetrwania za wszelką cenę. Bo gdy czas zatrzymuje się o 1:02, zaczynają się dziać rzeczy, które trudno ogarnąć rozumem, a wagon, w którym utknęli, zaczyna żyć własnym życiem. Dziwnie, niespiesznie, klaustrofobicznie i momentami brutalnie, jakby był lustrem odbijającym to, czego nikt nie chce zobaczyć. W dusznej atmosferze zawieszenia między światami poznajemy kolejnych podróżnych, a każdy z nich niesie swój bagaż. Nie walizkę, lecz ciężar win, grzechów i przemilczeń. Architekt z nazwiskiem, ale bez przyszłości, księgowy z pasją, zadufany w sobie aktor, kibic, tajemnicza kobieta i kilka innych osób. Czy spotkali się w tej podróży przypadkowo? A może to wszystko okaże się tylko koszmarnym snem? Tak jak wspominałam, dla mnie to powieść drogi, gdzie główny bohater, Sebastian Kolasiński, zostaje zmuszony do konfrontacji ze swoim życiem. Mimo że, jak twierdzi, dla niego ono się już skończyło. Kolejno odsłaniane sceny z życia mężczyzny tworzą obraz osobistej katastrofy, która obnaża jego czyny i prawdziwą naturę. Konfrontacja ta budzi wiele pytań nie tylko w głowie architekta, ale i czytelnika. O sens życia, granice moralne, winę i karę, odkupienie. I nie na wszystkie znajdziemy odpowiedź. To zupełnie inna niż dotychczasowe powieść Marka Stelara. Pełna symboliki, pozbawiona pośpiechu, ale nie napięcia. Dużo bardziej filozoficzna niż sensacyjna. Czy każdego zachwyci? Z pewnością nie tych, którzy szukają w książkach jedynie dobrej rozrywki. Bo to jedna z tych historii, przy których warto się zatrzymać, jak na stacji pośredniej pomiędzy początkiem a końcem, i spojrzeć wstecz na własne życie. Szczerze, bez hipokryzji i szukania usprawiedliwień. Brawo, Panie Marku!