Śledztwo w Sprawie Nadzwyczajnej
Opis
Śledztwo w Sprawie Nadzwyczajnej Źle się dzieje w świecie animów W domu państwa Bonarów, przedstawicieli znamienitego krakowskiego rodu, dochodzi do okrutnej zbrodni. Zamordowana zostaje cała rodzina poza małą Olimpią. Jej matka tuż przed śmiercią nakazuje dziewczynce odnaleźć Petroniusza i schronić się pod skrzydłami Urzędu. Tę nadzwyczajną sprawę badają między innymi Sara Kos i Aron Wysocki. Drobiazgowe śledztwo prowadzi w mroki krakowskiego półświatka. Nie dość, że w świecie animów dochodzi do strasznych wydarzeń, to jeszcze związek Sary i Arona przeżywa kryzys. Dziewczyna uważa, że chłopak zbyt wiele uwagi poświęca swojemu patronowi. Nie jest pewna, czy chce żyć z cieniem Hugona Reya podążającym za nimi krok w krok. Dlaczego zginęli Bonarowie? Kto stoi za zbrodnią? Czy ta nadzwyczajna sprawa ma coś wspólnego z Sarą Kos?
Kraj produkcji:
Szczegóły
Recenzje
„Śledztwo w sprawie Nadzwyczajnej” autorstwa Mateusza Cieślika to finałowy tom serii o Sarze Kos i animach. Podobnie jak w poprzednich częściach, tutaj także tempo akcji nie zwalnia – już od pierwszych stron zostajemy wrzuceni w wir wydarzeń. Nie brakuje zwrotów akcji, a od lektury naprawdę trudno się oderwać. Trzeba jednak przyznać, że w momencie, gdy rozpoczyna się właściwe śledztwo, akcja nieco zwalnia. Oczywiście nie jest nudno, ale moim zdaniem mogłoby to przebiegać nieco szybciej. Choć to już trzeci tom, wciąż pojawiają się nowe postacie poboczne, przez co łącznie przewija się tu naprawdę wielu bohaterów. Jeśli czytamy kolejne części w dłuższych odstępach czasu, można się w tym trochę pogubić. Mimo wszystko da się przez to przebrnąć, a cała seria robi ogromne wrażenie. Dodatkowo wreszcie poznajemy przeszłość jednego z głównych bohaterów, który do tej pory pozostawał wielką zagadką. „Śledztwo w sprawie Nadzwyczajnej” to świetne zakończenie trylogii (choć muszę przyznać, że spodziewałam się czegoś trochę innego). Cała seria przenosi nas do doskonale wykreowanego świata fantastycznych postaci, a ciekawe zagadki kryminalne sprawiają, że tych książek po prostu nie chce się odkładać.